BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#licencjat

Kilka dni temu obronił się mój student. Naliczylem, że zasilił grono jakichś 25 innych licencjuszy/magistrantów/doktorantów, których dotąd odhodowałem i wypromowałem. Nie mam pojęcia, jakie standardy wyznacza się na innych wydziałach albo uniwersytetach, natomiast pierwszą rzeczą, którą mówię młodemu człowiekowi, który przychodzi do mnie z prośbą o wzięcie go pod opiekę, to to, że w wyniku jego licencjatu ma powstać dobra, opublikowana praca. Od nauki rozumienia cudzych osiągnięć są u nas wykłady kursowe. Tytuł naukowy zdobywa się za własne osiągnięcia. To samo jest później w przypadku magisterki. Przy doktoracie przyzwoitym minimum są 4 dobrze opublikowane artykuły i nie przypominam sobie żadnych przypadków, w których nie udałoby się tego wspólnie osiągnąć. Mój ostatni magistrant w momencie obrony miał na koncie cztery opublikowane artykuły (w porządnych, recenzowanych czasopismach naukowych) i dwa kolejne w drodze. Wspominam o tym wszystkim tak sobie, bez żadnego trybu. #nauka #edukacja #osiągnięcia

FAST INFO Jul 19

Streamer Lewus, który niedawno zdobył tytuł magistra o tym czy w 2026 roku opłaca się studiować⤵️ 🗣️: „Jako świeżo upieczony magister wydaje mi się, że się opłaca iść na studia. W szczególności, jeżeli ktoś ma jakiś pomysł na siebie i idzie na konkretne studia, bo to, na co idzie, go interesuje i widzi swoją przyszłość w danej branży, nie? To nie zmienia faktu, że idąc na studia, w trakcie studiów najważniejsze, co możesz robić, to eksplorować już jakoś rynek pracy i interesować się branżą, w którą chcesz wejść. I żeby studia nie były twoim głównym zajęciem, tylko raczej były czymś takim dodatkowym, a ty jakby w trakcie tych studiów po prostu szukasz jakichś możliwości i tego, co możesz ogólnie robić w życiu. Wiadomo, no chyba że ktoś idzie na jakieś takie wykręcone studia, typu medycyna, no to wtedy jesteś full na studiach i masz wydeptaną ścieżkę zawodową, tak o, nie? Jedyne co, to mi się wydaje, że nie ma sensu, jak dla kogoś pójście na studia jest naprawdę dużym wydatkiem i na przykład, żeby pójść na studia, musi się wyprowadzić z rodzinnego miasta, pójść do jakiegoś większego miasta, nie wie do końca, jak tam przeżyje, nie ma żadnego pomysłu, a jeszcze idzie na jakieś studia, z których za dużo nic nie wyciągnie, nie? Jeżeli idzie z takim nastawieniem, że pójdzie na studia, zdobędzie tytuł licencjata czy magistra i potem będzie ustawiony w życiu, no to to jednak raczej jest słaby pomysł. Jak się idzie na studia, to raczej trzeba liczyć się z tym, że same studia i papierek w życiu cię nie ustawią, nie?” #studia #kariera #edukacja

Piegziu Jul 15

Tak jest praktycznie wszędzie i z każdym językiem. Japoniści po trzech latach japonistyki w większości nie umieją podyskutować z Japończykiem o niczym konkretnym, nie mówiąc o czytaniu tekstów na poziomie codziennych gazet. Ogólnie moi znajomi japoniści przyznają, że przyjazd do Japonii to był dla nich językowy szok, często porównywalny do pierwszego kontaktu z dowolnym językiem obcym. Przy okazji pojawia się też problem, który w zasadzie dotyczy wszystkich lingwistów. Nagle okazuje się, że japoński, który był dodatkową "wybitną" umiejętnością w Polsce (takie teksty słyszałem wielokrotnie), nie jest żadnym atutem w Japonii. Japończycy cenią sobie znajomość języka japońskiego, ale bez ultrabiegłej znajomości (co jest rzadkością nawet wśród ludzi mieszkających tutaj od lat) ciężko jest dostać stanowisko normalnie przewidziane dla Japończyka. Z tego też powodu odnoszę wrażenie, że lingwiści (a zwłaszcza młodzi) to dość specyficzna grupa zawodowa/branżowa, która na każdym kroku wyżywa się na innych za swoje wybory życiowe. Nierzadko przeszkadza im Twój akcent, błąd gramatyczny popełniony w trzecim słowie piętnastego zdania oraz brak znajomości słynnego autora Kuku Mamuniu i jego antologii poezji pt. "Uważność przestrzeni jednojajowego ekspata". Dla nich jesteś plebsem, który kaleczy "ich język”. Zawsze będą wyrażać passive-agressive niezadowolenie, że śmiesz cokolwiek próbować powiedzieć. Wszelkie największe życiowe podpierdolki i próby uwalenia mojej roboty, których doświadczyłem, były właśnie dziełem lingwistów. Nie mogłem kontynuować warsztatów z japońskiego prawa, bo lingwistom w trakcie nie spodobało się to, że nie skończyłem japonistyki. Ale japonista bez wiedzy prawniczej już dla nich mógł. Nie mogłem ubiegać się o dofinansowanie u dosyć znanej brytyjskiej fundacji na publikację z zakresu japońskiej historii, bo jak mogę pisać o wojnie na Pacyfiku bez wykształcenia japonistycznego lub bycia pracownikiem japonistyki? Dostałem ostatecznie dofinansowanie z brytyjskiego centrum badań nad militariami. Nie mogłem ubiegać się o rolę redaktora w japonistycznym czasopiśmie bez ukończenia japonistyki. Rolę tę ostatecznie dostała osoba bez ani jednej publikacji i bez doświadczenia redakcyjnego. Studiowałem japonistykę przez łącznie ok. 2,5 roku w ramach różnych programów stypendialnych w Japonii. Muszę przyznać, że wiele mi te studia dały, zwłaszcza w kontekście mojej japońskiej rozprawy doktorskiej. Ale sam fakt, że nie miałem po nich papierka w postaci licencjatu, był o tyle kuriozalny, że w Polsce i UK próbowano mi wielokrotnie udowadniać, że ktoś po dwutygodniowym kursie wakacyjnym organizowanym przez UW/UJ/Oxbridge ma większe kompetencje. xD Dla równowagi mam też wokół siebie fajnych lingwistów, np. @jakubtepper z którymi ciśniemy z takich sytuacji i branżowej toksyny, ale nie zmienia to faktu, że bycie lingwistą to ciężki kawałek chleba. Zwłaszcza gdy widzi się kogoś, kto biegle mówi w języku obcym, którego nigdy nie studiował, a jednak jakoś sobie poradził. #języki #japonistyka #lingwistyka

Wzrost odsetka pielęgniarek legitymujących się dyplomem licencjata o każde 10 proc. korelował ze spadkiem ryzyka śmierci pacjentów o 7 proc. Co ciekawe, w szpitalach, gdzie 60 proc. kadry posiadało wykształcenie wyższe, a pod opieką jednej osoby znajdowało się średnio sześciu #pielęgniarki #zdrowie #szpitale #PL

Pako Jun 22

Idę bronić licencjatu oraz honoru Polski w niemieckim środowisku akademickim. Zajebie zapierdolę obiecuję #Polska #edukacja #licencjat