BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#języki

Arcybiskup Marek Jędraszewski w trakcie homilii krytykował rząd Donalda Tuska za cynizm i pogardę, podkreślając, że planowana edukacja zdrowotna może prowadzić do duchowej deprawacji dzieci, podczas gdy jedynym politykiem, który nie posługuje się językiem nienawiści, pozostaje prezydent RP. #Jędraszewski #edukacjazdrowotna #polityka

Jędraszewski uderzył we władze. "Poza prezydentem, oczywiście"

Panie Kwaśniewski, Sylwia Gregorczyk-Abram nie zdążyła jeszcze objąć urzędu, a Pan już zapowiada jej odwołanie za rok. Nie z powodu ustalonego naruszenia prawa, trwałej niezdolności do pełnienia obowiązków czy sprzeniewierzenia się ślubowaniu, lecz dlatego, że nie odpowiada Panu jej życiorys, poglądy i osoby, obok których stała na sejmowej sali. To dość osobliwe rozumienie konstytucyjnej niezależności Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO jest powoływany na pięcioletnią kadencję. Nie jest pełnomocnikiem aktualnej większości, rzecznikiem Ordo Iuris ani urzędnikiem odwoływanym za polityczne nieposłuszeństwo. Ma stać na straży praw każdego człowieka - także cudzoziemca, kobiety, przeciwnika rządu i osoby, której życie nie mieści się w Pańskim światopoglądzie. Nazywanie obrony praw człowieka "staniem po stronie nielegalnych migrantów", a kobiet korzystających ze swoich praw - aborcyjnymi rzeźnikami, nie jest argumentacją prawną. Jest językiem pogardy, który bardzo dobrze wyjaśnia, dlaczego niezależny RPO jest Pańskiemu środowisku tak niewygodny. Jeszcze urząd nie został objęty, jeszcze nie zapadła żadna decyzja, a wyrok polityczny już wydano: "za rok odwołamy". Dziękuję za tę szczerość. Trudno było w kilku zdaniach czytelniej pokazać, że nie chodzi Państwu o kontrolę legalności działań Rzecznika, lecz o podporządkowanie konstytucyjnego organu własnej ideologii. Na szczęście kadencja RPO nie zależy od poziomu Pańskiego oburzenia. #PrawaCzłowieka #RzecznikPrawObywatelskich #Polityka

Musimy mówić własnym językiem

Przełom we Francji. Parlament przyjął ustawę o „pomocy w umieraniu”
www.rp.pl

Musimy mówić własnym językiem. Odważnie, jasno i bez kompleksów. Bronić naszych wartości, polskiej tożsamości, kultury i narodowych interesów, ale jednocześnie otwierać się na wszystkich, którzy chcą Polski nowoczesnej, odważnej i ambitnej. Na przedsiębiorców, młodych ludzi, rodziny, samorządowców, ekspertów, różne organizacje pozarządowe i tych, którzy nie chcą wiecznej wojny, lecz oczekują od polityki sprawczości

Pierwsza reakcja Morawieckiego na ultimatum. Jest długi wpis
wiadomosci.wp.pl

Stowarzyszenie Rozwój Plus stało się miejscem, w którym Polacy chcą rozmawiać o przyszłości, przedstawiać konkretne rozwiązania i docierać do ludzi, którzy dziś oczekują od polityki przede wszystkim rozwoju, bezpieczeństwa i ambitnej wizji państwa. Potrzebujemy zarówno mocnego głosu w obronie naszych wartości, jak i szerokiego otwarcia na tych, którzy chcą nowoczesnej, dynamicznej i silnej Polski. Tylko w ten sposób możemy walczyć o każdy głos i przekonać nowych wyborców. Musimy mówić własnym językiem. Odważnie, jasno i bez kompleksów. Bronić naszych wartości, polskiej tożsamości, kultury i narodowych interesów, ale jednocześnie otwierać się na wszystkich, którzy chcą Polski nowoczesnej, odważnej i ambitnej. Na przedsiębiorców, młodych ludzi, rodziny, samorządowców, ekspertów, różne organizacje pozarządowe i tych, którzy nie chcą wiecznej wojny, lecz oczekują od polityki sprawczości. Nie raz pokazaliśmy, że właśnie taka polityka przynosi rekordowe poparcie. Najwięcej zaufania zdobywaliśmy wtedy, gdy zajmowaliśmy się sprawami zwykłych ludzi, rozwiązywaliśmy ich realne problemy i mówiliśmy do nich własnym, zrozumiałym językiem. Nie kopiowaliśmy przeciwników. Nie ścigaliśmy się na hałas. Przedstawialiśmy konkretny plan i konsekwentnie go realizowaliśmy. Polacy oczekują dziś poważnych odpowiedzi na najważniejsze wyzwania: demografię, zapaść finansów publicznych, bezpieczeństwo, mieszkania, ceny energii, przyszłość polskiej gospodarki i miejsce Polski w świecie. Nie potrzebują kolejnych płytkich hasełek, jałowych sporów i polityki opartej wyłącznie na wzajemnym okładaniu się. Mamy unikalną szansę zbudowania Wielkiej Polski, o jakiej marzyły pokolenia. Nie możemy stracić z oczu tego celu tonąc w bagnie konfliktów. Taki jest i pozostanie cel działań @RozwojPlus #Polska #rozwój #przyszłość

Piegziu 5d

Tak jest praktycznie wszędzie i z każdym językiem. Japoniści po trzech latach japonistyki w większości nie umieją podyskutować z Japończykiem o niczym konkretnym, nie mówiąc o czytaniu tekstów na poziomie codziennych gazet. Ogólnie moi znajomi japoniści przyznają, że przyjazd do Japonii to był dla nich językowy szok, często porównywalny do pierwszego kontaktu z dowolnym językiem obcym. Przy okazji pojawia się też problem, który w zasadzie dotyczy wszystkich lingwistów. Nagle okazuje się, że japoński, który był dodatkową "wybitną" umiejętnością w Polsce (takie teksty słyszałem wielokrotnie), nie jest żadnym atutem w Japonii. Japończycy cenią sobie znajomość języka japońskiego, ale bez ultrabiegłej znajomości (co jest rzadkością nawet wśród ludzi mieszkających tutaj od lat) ciężko jest dostać stanowisko normalnie przewidziane dla Japończyka. Z tego też powodu odnoszę wrażenie, że lingwiści (a zwłaszcza młodzi) to dość specyficzna grupa zawodowa/branżowa, która na każdym kroku wyżywa się na innych za swoje wybory życiowe. Nierzadko przeszkadza im Twój akcent, błąd gramatyczny popełniony w trzecim słowie piętnastego zdania oraz brak znajomości słynnego autora Kuku Mamuniu i jego antologii poezji pt. "Uważność przestrzeni jednojajowego ekspata". Dla nich jesteś plebsem, który kaleczy "ich język”. Zawsze będą wyrażać passive-agressive niezadowolenie, że śmiesz cokolwiek próbować powiedzieć. Wszelkie największe życiowe podpierdolki i próby uwalenia mojej roboty, których doświadczyłem, były właśnie dziełem lingwistów. Nie mogłem kontynuować warsztatów z japońskiego prawa, bo lingwistom w trakcie nie spodobało się to, że nie skończyłem japonistyki. Ale japonista bez wiedzy prawniczej już dla nich mógł. Nie mogłem ubiegać się o dofinansowanie u dosyć znanej brytyjskiej fundacji na publikację z zakresu japońskiej historii, bo jak mogę pisać o wojnie na Pacyfiku bez wykształcenia japonistycznego lub bycia pracownikiem japonistyki? Dostałem ostatecznie dofinansowanie z brytyjskiego centrum badań nad militariami. Nie mogłem ubiegać się o rolę redaktora w japonistycznym czasopiśmie bez ukończenia japonistyki. Rolę tę ostatecznie dostała osoba bez ani jednej publikacji i bez doświadczenia redakcyjnego. Studiowałem japonistykę przez łącznie ok. 2,5 roku w ramach różnych programów stypendialnych w Japonii. Muszę przyznać, że wiele mi te studia dały, zwłaszcza w kontekście mojej japońskiej rozprawy doktorskiej. Ale sam fakt, że nie miałem po nich papierka w postaci licencjatu, był o tyle kuriozalny, że w Polsce i UK próbowano mi wielokrotnie udowadniać, że ktoś po dwutygodniowym kursie wakacyjnym organizowanym przez UW/UJ/Oxbridge ma większe kompetencje. xD Dla równowagi mam też wokół siebie fajnych lingwistów, np. @jakubtepper z którymi ciśniemy z takich sytuacji i branżowej toksyny, ale nie zmienia to faktu, że bycie lingwistą to ciężki kawałek chleba. Zwłaszcza gdy widzi się kogoś, kto biegle mówi w języku obcym, którego nigdy nie studiował, a jednak jakoś sobie poradził. #języki #japonistyka #lingwistyka

Dziennikarka „Wyborczej” przyszła do TVP. Powiedziała, że Przemysław Czarnek mówi językiem Władimira Putina. Wyszła. A potem można pisać, że Telewizja Publiczna Tuska jest obiektywna, cudowna i bezstronna XD https://t.co/0jfYRCkG0T #media #Polska #polityka

Kaczyński not only speaks the language of Lenin, but he dreams of a return to the times of ORMO. This time in the version of Bąkiewicz's militias, which have already proven their loyalty to their party more than once. (translated)

Chore. Wytykać palcami. Wyśmiewać. Piętnować. Rozliczać z każdego złamania prawa. Trzeba zdusić to w zarodku zanim się wykluje z tego coś gorszego niż dwóch tępaków memłających językiem. #Bezpieczeństwo #Prawo #Społeczeństwo

🇵🇱🇺🇦 „Nie przyjęliśmy rosyjskiego ultimatum. Dlaczego więc ktoś uważa, że przyjmiemy ultimatum od kogokolwiek innego? Z Ukrainą nie należy rozmawiać językiem ultimatum” - Budanow o relacjach z Polską #Ukraina #Polska #Bezpieczeństwo

Najnowsze badania zaprezentowane podczas Forum FENS w Barcelonie oraz opublikowane w magazynie „Nature Aging” wykazały, że wielojęzyczność może opóźniać proces starzenia się mózgu, a osoby mówiące w dwóch językach miały mózg średnio 6 lat młodszy niż te posługujące się tylko jednym, a poligloci znający cztery języki nawet o 13 lat. #wielojęzyczność #nauka #zdrowieMózgu

Chcesz odmłodzić swój mózg? W tej kwestii nie wyręczaj się AI

Tekst Pani Ivanovej, jest nieudolną próbą odwrócenia uwagi od politycznie niewygodnego faktu: sprawa dwóch wież została umorzona, a Jarosław Kaczyński po raz kolejny wychodzi z wielkiej afery bez realnych konsekwencji. Zamiast uczciwie zapytać, dlaczego jedna z najważniejszych spraw dotyczących PiS kończy się niczym, p. Ivanova, nie pierwszy raz zresztą, urządza publiczny akt oskarżenia przeciwko Romanowi Giertychowi i Ewie Wrzosek. Problemem ma być nie umorzenie, nie bezradność państwa, nie fiasko rozliczeń, tylko to, że ktoś śmie głośno powiedzieć, iż prokuratura zawaliła sprawę. Tekst został napisany pod z góry przyjętą tezę. Giertych ma wyjść na awanturnika, Wrzosek na nieodpowiedzialną celebrytkę z X, a prokuratura na biedną, atakowaną instytucję, której wszyscy powinni dać święty spokój. To klasycznie wygodne, ale skrajnie fałszywe ustawienie sprawy. W państwie, w którym przez lata prokuratura była politycznym narzędziem Ziobry, obywatel ma prawo patrzeć jej na ręce, szczególnie wtedy, gdy sprawa dotycząca szefa PiS kończy się kuriozalnym umorzeniem. Pani Ivanova próbują wmówić opinii publicznej, że krytyka decyzji prokuratora to zamach na niezależność prokuratury. To bardzo niebezpieczne rozumowanie. Niezależność nie oznacza bezkarności, braku kontroli i świętego prawa do decyzji, których nie wolno publicznie kwestionować. Prokuratura, to nie Sąd, nie jest władzą wykonawczą, nawet jej nie ma w Konstytucji. Jeżeli prokuratura umarza sprawę o tak dużym ciężarze politycznym, to musi liczyć się z ostrą reakcją. Zwłaszcza wtedy, gdy opinia publiczna przez lata słyszała, że po PiS przyjdą rozliczenia, a teraz widzi kolejne postępowanie zakończone bez przełomu. Najbardziej razi hipokryzja tego tekstu. Pani Ivanova poucza innych o standardach, a sama jedzie językiem publicystycznej pałki. „Harcowniczka”, „zawodowa klęska”, „bez żadnego trybu”, „kampania na X” — to nie jest spokojna analiza dziennikarska, tylko celowe obniżanie wiarygodności osób krytykujących umorzenie. Tekst nie wyjaśnia obywatelom, dlaczego sprawa dwóch wież upadła. Tekst ma ich przekonać, że winni są ci, którzy są oburzeni. Bezczelna obrona instytucjonalnego wygodnictwa, zamiast rozliczyć prokuraturę z efektów, tekst broni jej przed politycznym i społecznym gniewem. W miejsce pytania, dlaczego po zmianie władzy tak symboliczna sprawa kończy się dokładnie tak, jak życzyłby sobie PiS, autorka przerzuca uwagę na styl Giertycha, wpisy Wrzosek i rzekomą presję na śledczych. Tylko że wyborcy nie czekali na eleganckie komunikaty o niezależności, a czekali na rozliczenia. Najgorsze jest to, że taki tekst idealnie pasuje do nastroju kapitulacji. Państwo znowu nie dowozi, prokuratura znowu zasłania się procedurami, a ludzie, którzy mają dość bezkarności PiS, są przedstawiani jako nieodpowiedzialni radykałowie. To jest odwrócenie ról. Nie Giertych i Wrzosek są tu największym problemem. Problemem jest to, że po tylu latach opowieści o sprawiedliwości jedna z najbardziej symbolicznych spraw Kaczyńskiego kończy się komunikatem: nie ma sprawy. Ten tekst jest politycznie szkodliwy, bo oswaja bezradność. Uczy opinię publiczną, że trzeba milczeć, czekać, ufać instytucjom i nie zadawać zbyt ostrych pytań. Tyle że Polacy już to przerabiali. Przez osiem lat słyszeli, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem, a prokuratura działa profesjonalnie. Dlatego dzisiaj nie wystarczy powiedzieć: decyzja została wydana, można złożyć zażalenie. W sprawach takiego kalibru państwo musi pokazać siłę, determinację i odwagę. Tutaj widać głównie strach przed konfliktem z najważniejszym człowiekiem PiS. https://t.co/gSjrB3oGdZ #Polska #Prawo #Polityka

Atak siekierą w Łodzi. Sprawca prawdopodobnie jest obywatelem Ukrainy. Dzisiaj w Łodzi doszło do niebezpiecznego incydentu. Mężczyzna uzbrojony w siekierę biegał po ulicy, niszcząc zaparkowane samochody i wybijając w nich szyby. Na sytuację natychmiast zareagował obecny na miejscu Piotr, członek Ruchu Obrony Granic. Dzięki jego zdecydowanej postawie doszło do ujęcia obywatelskiego – napastnik został obezwładniony, a następnie przekazany wezwanym na miejsce funkcjonariuszom policji. Według relacji świadków obcokrajowiec posługiwał się językiem ukraińskim. Dzięki szybkiej i odpowiedzialnej reakcji nikt nie odniósł obrażeń, a sprawca odpowie teraz za swoje czyny przed sądem. #Łódź #bezpieczeństwo #incydent

Polityczni i medialni gangsterzy zorganizowali na swoją marę spisek, który miał obalić Trzaskowskiego i osłabić Tuska, ale że są pętakami i amatorami to się, mówiąc językiem jednego z nich „ zesrało”. Ale będą próbować dalej. Jednak my przynajmniej już wiemy kto gra, w co i po co gra. #Polityka #Media #Spisek

One cannot simultaneously write "Doctor Death" and "if it turns out to be true." There is a report from one doctor. Without any doubt, it's shocking. Some confirmations are appearing. The authorities are starting to act. Let us control our tongues, because this will lead to even more evil. (translated)

Nie no co to za odlot Tuska xD Facet wprost mówi językiem Pawła Kowala. Jakie życie przyszłością a nie przeszłością? Jakie podsycanie nastrojów antyukraińskich? Człowieku. Zelensky pluje ci w twarz. A ty mówisz, że deszcz pada. Matko kochana. To nie jest Polski premier. https://t.co/UxxrsznykB #Tusk #Polska #Ukraina

Zbigniew Bogucki o relacjach z Ukrainą: „Jeżeli prawda jest czymś, co boli, to trzeba wreszcie w tej prawdzie stanąć, wtedy ona przestaje boleć i możemy mówić językiem wspólnym z Ukraińcami wtedy, kiedy Ukraińcy będą mówić językiem prawdy”. https://t.co/yBILY6KiuH #Ukraina #prawda #relacje

Myśmy tej pomocy Ukrainie nie wypominali. Czekaliśmy tylko na zwykłą wzajemność‼️ Miliony Polaków, w odruchu serca i chrześcijańskim geście, przyjęły tutaj setki tysięcy, a później miliony Ukraińców, uchodźców uciekających przed wojną. Nikt wtedy tego nie rozliczał, nikt tego nie podsumowywał. Później przyszedł jednak czas także takiej przemyślanej, systematycznej pomocy. Myśmy tego nie wypominali. Czekaliśmy tylko na zwykłą wzajemność. Być może był to błąd, ponieważ tej wzajemności nie ma. Dlaczego oni nie budują na tych bohaterach, na których mogliby budować? Dlaczego odwołują się wyłącznie do zbrodniarzy? To jest fatalna droga. Nie jest to droga do Europy i jej wartości. Gdzie jest szacunek dla zmarłych? Gdzie jest zrozumienie własnych win? Bo to jest wina ukraińska. Jak w takich warunkach trudne rany historii mają się zabliźnić? A przecież mogą się zabliźnić. Wrócę jeszcze do słów pana Prezydenta Nawrockiego, który powiedział bardzo mądrze: „My z Ukraińcami, my z Ukrainą możemy mówić wspólnym językiem, ale tylko wtedy, gdy będzie to język prawdy, a nie język zakłamania; nie język próby gloryfikowania zbrodniarzy, umniejszania czy zakłamywania ludobójstwa, które odbyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”. #Ukraina #Polska #Solidarność