Small Modular Reactors (SMRs) have the potential to revolutionize nuclear energy in Europe, and Poland, with billion-dollar investments in this technology, aims to be a leader in this area, planning to launch the first reactors as early as the beginning of the 2030s. (translated)
How to build a career in your parents' company? 1. Don't take the vice president position right away. You need to learn the company from the ground up. Starting as a senior manager would be reasonable. Let everyone see that you're climbing step by step. 2. Don't say you got the job through connections. Say that the owners recognized your potential. Your father has been watching your development for 23 years. No recruiter has spent as much time with the other candidates. 3. Earn the respect of older employees. Don't worry that some of them have been with the company longer than you've been alive. They have experience. You have a fresh perspective. And the owner's phone number saved as "Dad." 4. Don't misuse your position. Treat your father at work like any other boss. If you disagree on something, discuss it professionally. Preferably on a Sunday over chicken soup. 5. Start making changes. After three weeks in the company, you should already notice things that people who have worked there for twenty years don't see. It's natural. They are tainted by experience. 6. Show that you also started from the bottom. From time to time, go down to regular employees and help them for half an hour. It's best to take a picture. In a few years, you will be able to say that you have gone through every level in the company. 7. Don't demand a promotion. Let it come naturally. Manager. Director. Board member. President. Don't rush. You have a full two years for that. 8. Separate your professional life from your personal life. At work, your father is your boss. At home, he is your father. Therefore, leave the conversation about bonuses for the holidays. Grandma can be a good mediator. 9. Ensure financial independence from your parents. Don't take money from them privately. You're not a child anymore. Let the company pay for the car, phone, and fuel card. That's a completely different relationship. 10. After years, tell your story on LinkedIn. Write that you started from zero. That you didn't get anything for free. That the most important things were hard work, humility, and consistency. Don't mention the company from your father. They asked about the road to success. #FIRE (translated)
Regarding this nonsense about potential. We have 4 U20 players already valued at over 10 million euros, and I think everyone agrees that Reguła will soon be in this group. Austria and Belgium have two such players. Norway, Sweden, Ukraine, Croatia, and the Netherlands have one each. Czech Republic, Denmark, and Switzerland have none. I don’t buy this complaining from Urban. (translated)
Firma Anthropic ostrzega, że sztuczna inteligencja może stanowić „katastrofalne zagrożenie” dla ludzkości, zwłaszcza w kontekście jej potencjału do działania w sposób samozachowawczy oraz manipulacji ludźmi, co zostało podkreślone w prospekcie emisyjnym przed debiutem giełdowym wycenianym na 2 biliony dolarów. #sztucznainteligencja #bezpieczeństwoAI #technologia

111 000 PODPISÓW 15 000 roboczogodzin wolontariatu 20+ punktów zbiórki w 18 dzielnicach Warszawy Bez gotowych struktur. Bez zawodowych działaczy. Bez potężnego finansowania. Bez realnego wsparcia partii politycznych i mediów Każdej organizacji społecznej życzę takiego „fiaska” W ciągu zaledwie 60 dni stworzyliśmy z niczego sprawną organizację miejską, która zdołała zebrać 111 000 podpisów Warszawiaków i Warszawianek. Wznieciliśmy skalę społecznej mobilizacji, której Stolica nie widziała od lat. Nasza akcja była przede wszystkim wyrazem sprzeciwu wobec sposobu zarządzania Warszawą: partyjniactwa, kumoterstwa, niegospodarności oraz traktowania urzędu prezydenta miasta jako trampoliny do najwyższych urzędów w państwie. I widzimy, że już teraz nasza akcja przyniosła w tym zakresie pozytywny efekt. W Prezydenta @trzaskowski_ w ostatnich tygodniach wstąpił zadziwiający, niespotykany przez ostatnie 8 lat zapał do zajmowania się problemami miasta i jego mieszkańców. Należy mieć nadzieję, że wraz z końcem zbiórki ta energia nie wyparuje nagle i nie powróci znany tryb „bywania w Ratuszu raz-dwa razy w tygodniu” Przez ostatnie dwa miesiące byliśmy w całej Warszawie. Także tam, gdzie wielu uważało, że naszego wniosku nikt nie będzie chciał podpisywać -chociażby w Miasteczku Wilanów. A jednak ludzie podpisywali. Wielokrotnie słyszeliśmy przy tym: „Głosowałem na Trzaskowskiego, ale mam już dosyć”. I to jest właśnie jeden z najważniejszych rezultatów naszej akcji. Warszawiacy zobaczyli, że można i należy otwarcie dyskutować o sposobie zarządzania miastem, krytykować jego władze i oczekiwać od nich znacznie więcej. Czasy biernej akceptacji dla standardów rodem z oddziału ratunkowego w Szpitalu Południowym bezpowrotnie minęły. Jestem niezwykle dumny z tego, co zbudowaliśmy. Szczególnie dumny jestem z naszych wolontariuszy, którzy poświęcili swój czas pro publico bono - często angażując się społecznie po raz pierwszy. Jestem pewien, że tego potencjału nie zmarnujemy. 🟨Stołeczna Operacja Referendalna się skończyła. 🟥Stołeczna Organizacja Rozwoju właśnie się zaczyna. Będziemy patrzeć władzom Warszawy na ręce. Będziemy wskazywać problemy. Będziemy proponować rozwiązania. Będziemy zabiegać o interes WSZYSTKICH mieszkańców Warszawy. Tymczasem warszawska opozycja, na czele z Prawem i Sprawiedliwością, pokazała bierność, apatię i - najwyraźniej - zadowolenie z obecnego stanu rzeczy. Kierując się kunktatorską logiką, zdecydowali się zignorować oddolny, obywatelski ruch sprzeciwu. Trudno. Ich czas i tak się skończył. My dopiero się rozkręcamy. Dziękuję wszystkim STU JEDENASTU TYSIĄCOM mieszkańców Warszawy, którzy poparli naszą inicjatywę. Działamy dalej. Dla Was ✌️🇵🇱 #Warszawa #Społeczność #AkcjaObywatelska
Amerykańska firma M2i Global podpisała umowę o strategicznej współpracy z polskimi spółkami Permia, aby ocenić potencjał wydobywczy złóż wolframu, molibdenu i miedzi w rejonie Myszkowa, co może wzmocnić bezpieczeństwo łańcuchów dostaw surowców krytycznych dla krajów Zachodu. #surowceKrytyczne #Energianews #Myszków

Aymeric Laporte: "Pau Cubarsi? To bardzo młody i niezawodny zawodnik. Rzadko popełnia te błędy, które popełniają piłkarze w jego wieku. Jego błędy wynikają z tego, że czasami zbytnio ryzykuje i nie wie, gdzie czai się niebezpieczeństwo. Jest fantastyczny i ma ogromny potencjał rozwoju." [YT - Mario Suárez] #piłka Nożna #talent #sport
Czy Rosjanie poprzestaną na Ukrainie? Teraz coraz bardziej widać, że Rosjanie nie chcą żadnego pokoju. Konsekwentnie dążą do realizacji swoich celów w Ukrainie i nie zatrzymają się do momentu, aż nie przejmą pełnej politycznej kontroli nad Kijowem, jak to wielokrotnie powiedział Siergiej Ławrow, minister SZ Rosji. Ale ten sam Ławrow cały czas mówi bardzo ciekawe rzeczy, tylko trzeba go uważnie słuchać. Już pod koniec marca 2022 r. na forum rosyjskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych powiedział: „To, co dzieje się na świecie, nie dotyczy tylko i nie tyle Ukrainy, co raczej wysiłków na rzecz stworzenia nowego porządku świata”. Rosja jest zdeterminowana by wepchnąć się na szczyt światowych mocarstw i cały czas powtarza, że realizuje wizję świata wielobiegunowego, w którym nastąpi redystrybucja władzy (nad strefami wpływów). Ławrow wyjaśnia dalej, dlaczego jest to konieczne: „wiele lat temu, jakieś dziesięć lat temu, nasi zachodni koledzy przestali używać terminu „prawo międzynarodowe”, który promowali od momentu powstania ONZ, i przestali wzywać do wdrażania prawa międzynarodowego, a zamiast tego zaczęli żądać, aby wszyscy podporządkowali się opartemu na regułach porządkowi świata, szanowali go i przestrzegali tych reguł. Nikt jednak nie proponuje żadnych reguł, ponieważ nie ma żadnych reguł” – tak właśnie widzi to Ławrow. Wyjaśnia on, że dominujące państwa zachodnie wymyślają takie reguły na własne potrzeby i zmuszają takie państwa jak Rosja, by tańczyła tak, jak oni jej zagrają. Oczywiście taka sytuacja jest dla Rosji nie do zniesienia i nie do przyjęcia. To musi ulec zmianie i jest to kwestia przetrwania Rosji jako suwerennego państwa. Ławrow na tym samym forum dodaje: „reguły są tworzone dla każdego konkretnego przypadku, są pisane przez wąskie grono krajów zachodnich, które później przedstawiają je jako absolutną prawdę i żądają, aby wszyscy ich przestrzegali”. W marcu 2023 r. na forum ONZ w imieniu Siergieja Ławrowa głos zabrał przedstawiciel Rosji przy ONZ, Wasilij Niebienzia: „Wzywamy członków ONZ do spojrzenia poza horyzont chwili obecnej i przedstawienia wizji, jak moglibyśmy zbudować prawdziwie wielobiegunowy świat poprzez wspólne wysiłki, w którym zagwarantowane byłyby interesy wszystkich państw. Aby to osiągnąć, ważne jest omówienie kwestii ochrony celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, w tym suwerennej równości państw. Ta rozmowa jest już dawno spóźniona”. Skoro Rosja podnosi tę kwestię także na forum ONZ, to widać jak bardzo jest to dla Moskwy ważne. To, by zbudować świat wielobiegunowy, czyli stworzyć własną, dużą strefę wpływów, bo tu nie chodzi o żadną równość, ale o równość możliwości Rosji i Chin z możliwościami Stanów Zjednoczonych na każdym polu. A w tym celu Rosja musi zgarnąć jak największy potencjał pod swoje skrzydła, potencjał gospodarczy, ludzki, intelektualny, surowcowy, polityczny i militarny. Właśnie potencjał całej Europy zagwarantowałby Rosji stawanie w szranki ze Stanami Zjednoczonymi jak równy z równym. Zresztą to nawet nie był pomysł Putina. Już Borys Jelcyn wiedział, czego potrzebuje Rosja, ale nie miał takich możliwości. Nie miał właściwie żadnych możliwości realizacji celów Rosji, które się nie zmieniły do dziś. Tylko dopiero dziś Rosja jest w stanie je realizować. Dzięki francuskiemu ośrodkowi analitycznemu Desk Russie (ale nie tylko) znany jest dialog Jelcyna z Clintonem w Stambule, 19 listopada 1999 r.: Jelcyn: „Proszę cię o jedno. Po prostu oddaj Europę Rosji. Stany Zjednoczone nie są w Europie. Europa powinna być sprawą Europejczyków. Rosja jest w połowie europejska, a w połowie azjatycka”. Clinton: „Więc chcesz też Azji?” Jelcyn: „Jasne, jasne, Bill. W końcu będziemy musieli się we wszystkim zgodzić”. Clinton: „Nie sądzę, żeby Europejczycy byli z tego bardzo zadowoleni”. Jelcyn: „Nie wszyscy. […] Możesz wziąć inne państwa i zapewnić im bezpieczeństwo. Ja wezmę Europę i zapewnię im bezpieczeństwo. No cóż, nie ja. Rosja. […] Bill, mówię poważnie. Oddaj Europę samej sobie. Europa nigdy nie była tak bliska Rosji, jak teraz. […] Mamy w Rosji siłę, by chronić całą Europę… Spójrz, Rosja ma siłę i intelekt, by wiedzieć, co zrobić z Europą”. Oczywiście dla Clintona to były rojenia Borysa Jelcyna, ale to nie tak. Moskwa nie zmieniła poglądów od czasów carskich. Rosja uważa, że budowa świata wielobiegunowego to przebudowa całego światowego porządku tak, by Rosja była jednym z ważnych hegemonów. 14 maja 2022 r. Ławrow powiedział agencji TASS: „Rosja, podobnie jak w 1917 i 1991 roku, stoi przed wyborem drogi historycznej. Okoliczności zewnętrzne nie tylko zmieniły się radykalnie, ale… zmieniają się coraz głębiej z każdym dniem. (…) A nasz kraj, oczywiście, zmienia się wraz z tymi okolicznościami i wyciąga własne wnioski”. I dalej dodał: „Kolektywny Zachód wypowiedział nam totalną wojnę hybrydową i trudno przewidzieć, jak długo to potrwa, ale jasne jest, że konsekwencje odczują wszyscy bez wyjątku. Rosja zrobiła wszystko, aby uniknąć bezpośredniego starcia. Ale skoro wyzwanie zostało rzucone, oczywiście je akceptujemy”. A następnie dodał to: „zaskakujące jest absolutnie jaskiniowe, rusofobiczne wzmożenie, które miało miejsce we wszystkich tak zwanych cywilizowanych krajach. Poprawność polityczna, przyzwoitość, zasady, a wraz z nimi i normy prawne, są po prostu odrzucane, stosowana jest kultura całkowitego zniesienia Rosji, wszelkie wrogie działania przeciwko naszemu krajowi, w tym bezpośrednie rabunki, są dozwolone”. Jeżeli minister spraw zagranicznych oskarża inne państwa o karalny w Rosji ekstremizm, jakim jest rusofobia, to znaczy że trzeba je zdenazyfikować. Przecież to jasne, trzeba je zdenazyfikować czyli podporządkować prorosyjskim (nierusofobicznym) władzom, a dla Rosji jest to po prostu kwestia przetrwania. Bo inaczej wróg będzie prowadził „wszelkie działania, w tym bezpośrednie rabunki”. To nie mówi byle kto. To oficjalne stwierdzenie urzędującego ministra spraw zagranicznych. Z kolei Dmitri Pieskow, rzecznik Kremla, 4 sierpnia 2022 r. powiedział: „Sytuacja ta narastała przez kilka dekad, pod wieloma względami sprowokowana agresywną polityką Sojuszu Północnoatlantyckiego wobec naszego kraju, nieustannie zbliżającego swoją infrastrukturę do granic Federacji Rosyjskiej w kolejnych falach. Stworzyło to dla nas dodatkowe zagrożenia i zmusiło Rosję do podjęcia działań”. Warto zauważyć, że Rosja zawsze będzie graniczyła z państwami NATO, a szczególnie wtedy jak włączy Ukrainę do swojej strefy wpływów. Jak włączy Polskę do swojego obozu, to ten obóz nadal będzie graniczył z państwami NATO. I znów Rosja zostanie zmuszona do podjęcia działań… Dopiero jak rosyjska strefa wpływów rozciągnie się po samą Portugalię, dopiero wówczas przestanie graniczyć z państwami NATO, bo te zostaną za oceanem. Wtóruje im Nikołaj Patruszew, wciąż ważna persona na Kremlu i przyjaciel Władimira Putina: „ludzie Zachodu kategorycznie nie chcą przyznać, że świat, wbrew ich scenariuszom, przechodzi transformację. Jednobiegunowy, zachodniocentryczny świat się przeżył. Następuje formowanie się wielobiegunowości. Logiczną tego konsekwencją jest procesu tworzenia nowego porządku świata.” Nowy porządek świata, przebudowa światowego systemu bezpieczeństwa, świat wielobiegunowy ze złamaną dominacją Zachodu. To właśnie jest cel Rosji! A niektórzy dyskutują o tym, czy Rosja chce przyłączyć cały Obwód Doniecki, czy nie chce. To tak, jakby ktoś napadł w celu przejęcia cukierni, a ktoś inny się zastanawiał, czy jak go poczęstuje ciastkiem, to napadający odpuści… Rosji nie chodzi nawet o całą Ukrainę, która jest pożądana na początek. Docelowo jednak Rosji chodzi o znacznie więcej. Czy nadal ktoś wierzy, że Rosja po pokonaniu Ukrainy się zatrzyma? Kto pierwszy powiedział, że Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie? Prezydent USA Joe Biden. Chyba coś na ten temat wiedział… Co prawda prezydent Donald Trump nie ma zamiaru powtarzać tego co mówił jego poprzednik, ale jego ważny generał, dowódca sił NATO w Europie, gen. Alexus Grynkewich, już tak. Ostrzega przed dalszymi działaniami Rosji, a nawet podaje datę, od kiedy trzeba się tego bezpośrednio spodziewać – 2027 r. Ponadto dodaje, że wówczas po środki militarne mogą też sięgnąć Chiny. O czym pośrednio świadczy też cytowana przeze mnie rosyjsko-chińska deklaracja z 4 lutego 2022 r., a która przeszła tak bez echa, choć to żadna tajemnica. Książkę J.F. Morgenthau polecam. To nowy autor i nie należy go mylić ani z Henry Morgethau (amerykańscy dyplomaci, syn i ojciec Henry junior i Henry senior), ani z niemieckim politologiem Hansem Morgenthau. Książki J.F. Morgentahu ukazują się w J.F. Publishing i jest to przypuszczalnie pseudonim osoby dobrze zorientowanej, która nie chce ujawniać swojego nazwiska (możliwe, że były analityk CIA/DIA, bo widzi dużo). Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują. https://t.co/pPHnCSlfpS #Rosja #Ukraina #geopolityka
Możemy mielić o czwórce czy trójce z tyłu, Kiwiorze czy Puchaczu, emeryturze Lewandowskiego i szybkości Żukowskiego. I będziemy tak jeszcze mielić sto lat, ale to przestaje mieć znaczenie, gdy górę bierze niedasizm i werbalne gnębienie zawodników. Staram się być wyrozumiały dla Jana Urbana i nie przyłączać się do chłostania go za każdą decyzję i wypowiedź. Natomiast pełen obraz - a więc mecze i wypowiedzi - są bezlitosne. Tak, wypowiedzi też. W licznych programach często przecinam się z byłymi piłkarzami reprezentacji Polski. Z różnych epok. Jedni grali w drużynie Jerzego Engela (wyczekany awans na MŚ), drudzy Leo Beenhakkera (wyczekany awans na Euro), a jeszcze inni w zespole Adama Nawałki (ćwierćfinał Euro). Pytani o sekret sukcesu najczęściej odpowiadają, że przede wszystkim trener w nich uwierzył. Ale to uwierzył tak, jak oni sami nigdy nie wierzyli. Kadrowicze Engela patrzyli na selekcjonera jak na głupka, gdy przekonywał ich, że rozjadą eliminacje i pojadą na mundial. Kadrowicze Beenhakkera byli oczarowani podejściem i aurą Holendra, który dawał do zrozumienia, że w każdym tkwi gigantyczny potencjał. Kadrowicze Nawałki byli zarażeni i przepełnieni jego pewnością siebie. Chodzili z wypiętymi klatkami piersiowymi, będąc pompowanym na każdym kroku. Gdy zakładali reprezentacyjny dres i spotykali na swojej drodze selekcjonera, zaczynali unosić się nad ziemią. Czuli mocny uścisk dłoni, wsparcie i nakręcenie na każdy mecz, jakby rzeczy był on ostatnim i najważniejszym w życiu. Tymczasem uważnie śledzę konferencje prasowe i wypowiedzi Jana Urbana i jeśli jego podejście wewnątrz drużyny nie jest zgoła odmienne - a nie mam powodu myśleć, że nie jest - to mamy jakieś zbiorowe gnębienie. Piłkarzy słyszących, że są jacy są, ale są, więc trzeba z nimi i pracować. Nawet jeśli grający w poważnych europejskich klubach, to czytający o mocniejszym rywalu i okrojonym potencjale Polski. Mających wbijane do głowy, że pewnego pułapu nie przeskoczą i dostawanie po głowie od Szwecji to ich zawodowe przeznaczenie. Mam wrażenie, że nieprzypadkowo najlepsi w tej kadrze są ci, którzy nie zostali skażeni niedasizmem i wystarczająco zgnębieni. Przyjeżdzają z uśmiechem i pewnością siebie i z tym uśmiechem i pewnością siebie grają. Jak Wiktor Nowak. Jak Mateusz Żukowski. Można oczywiście żachnąć się, że to wcale nie jest powód naszych porażek i piłkarze paralitycy, zła taktyka, takie a nie inne ustawienie. Ale wszystko zaczyna się i kończy w głowach. Chyba nikt, chodząc do pracy, nie miałby w sobie iskry i wystarczającej motywacji, gdyby widział nieprzekonanego na ich widok szefa, który na cotygodniowych zebraniach zapowiadałby przeciętne dni, bo z przeciętnym zespołem trudno jest osiągnąć coś więcej. Tak - dezorganizacja taktyczna i wybory personalne też mają znaczenie. Ale uważam, że ta drużyna nieprzypadkowo jest przezroczysta, zniechęcona i owinięta biała flagą. #piłkaNożna #reprezentacjaPolski #sukces
🔊Oficjalna informacja o postępach programu opracowania rakiet CAMM-MR/FCM. Wygląda to ŹLE. 🆘 Miałem nadzieję, że program ten pozwoli przełamać słabości Polski dotyczące udziału w dużych międzynarodowych projektach B+R, ale chyba zaczynam wątpić, czy cokolwiek z tego będzie :-( Fregaty #Miecznik na dziś będą uzbrojone w zakresie rakiet przeciwlotniczych tylko w pociski CAMM, co istotnie ograniczy ich zdolności. Do tego brak decyzji dotyczących śmigłowców ZOP... Pełna treść odpowiedzi: "odpowiadając, z upoważnienia Ministra Obrony Narodowej, na interpelację nr 18387 Pani Poseł Marty Stożek w sprawie prac nad pociskiem CAMM-MR/FCM, stopnia polonizacji oraz integracji efektorów rodziny CAMM w programach Narew, Wisła i Miecznik, uprzejmie proszę o przyjęcie poniższych informacji. Obecnie trwają prace nad modelem biznesowym i sposobem finansowania fazy koncepcyjnoanalitycznej rakiety CAMM-MR/FCM. Za realizację tego etapu odpowiadają Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. oraz MBDA UK, a nadzór prowadzi Agencja Uzbrojenia. Najbliższym kamieniem milowym jest podpisanie dokumentu Program Arrangement, którego termin zależy od akceptacji zaproponowanych rozwiązań biznesowych, w tym cenowych. Zakłada się wysoki poziom polonizacji rakiet CAMM-MR/FCM. Ostateczny zakres produkcji w Polsce zostanie określony w fazie koncepcyjno-analitycznej i będzie zależny od zdolności krajowego przemysłu do absorpcji transferu technologii z programów Narew i Wisła oraz od modelu współpracy z partnerem brytyjskim. Terminy pierwszych strzelań testowych oraz decyzja o rozpoczęciu produkcji zostaną ustalone w ramach tej samej fazy. Obecnie przewiduje się, że rakiety CAMM-MR będą wykorzystywane w systemach naziemnych w ramach Zintegrowanej Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej opartej na IBCS (Integrated Battle Command System). Docelowa konfiguracja zostanie doprecyzowana po zakończeniu prac analitycznych. W programie Wisła planowano pozyskanie rakiet wykorzystywanych obecnie w wyrzutniach Patriot o najwyższych zdolnościach w zakresie zwalczania wszelkiego rodzaju środków napadu powietrznego (tj. ABT – air-breathing threat: bezzałogowych statków powietrznych, pocisków manewrujących, balistycznych, hipersonicznych), uzupełnionych o rakiety niskokosztowe do zwalczania mniej wymagających celów. Dodatkowo prowadzone są prace koncepcyjno-planistyczne nad niskokosztowymi efektorami przeciwlotniczymi do systemu Wisła. Projekt ten znajduje się w fazie koncepcyjnej. Planowana liczba pocisków, przewidywany harmonogram oraz źródło finansowania zostaną określone na późniejszym etapie, jednakże szczegółowe dane dotyczące przedmiotowej tematyki stanowią informację niejawną. Gotowość operacyjna CAMM-MR/FCM oraz ich integracja z fregatami programu Miecznik zależy od tempa rozwoju pocisku. Na wypadek zaistnienia sytuacji wymagającej wykorzystania ewentualnego rozwiązania pomostowego może zostać przewidziana integracja innego efektora rodziny CAMM, do momentu wdrożenia docelowych pocisków CAMM-MR/FCM. Obecnie nie są prowadzone analizy dotyczące wykorzystania doświadczeń z programu CAMM-MR/FCM do opracowania w przyszłości pocisku klasy powietrze-powietrze dalekiego zasięgu dla samolotów F35A Husarz lub innych platform lotniczych, jednakże Siły Zbrojne RP niezmiennie zainteresowane są dalszym rozwojem potencjału polskiego przemysłu obronnego, także w zakresie efektorów na potrzeby Zintegrowanej Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej". #obronność #rakiety #B+R
🚨 🇵🇱 Jan Urban NIE MA ZAMIARU podawać się do dymisji i mówi wprost - NA TEN MOMENT PO PROSTU MAMY ŚREDNICH PIŁKARZY! 🗣 "Nie, nie myślę o żadnej rezygnacji. Nie myślę, że nie mogę. Ja wiem, że chcielibyśmy zdecydowanie więcej. Ja też. Ale może na dziś Szwecja jest od nas silniejsza. Moim zdaniem nie jesteśmy w sytuacji, że dysponujemy nie wiadomo jakim potencjałem. Staramy się wyciągnąć jak najwięcej z tego, co mamy do dyspozycji." #wspieramzespół #piłkaNożna #JanUrban
Donald Tusk testuje nową formę „podcastowego orędzia”. Zamiast konferencji, mównicy czy kilkunastosekundowej riposty na X - usiadł przy mikrofonie i spokojnie wyjaśnił mechanizm wysokich cen paliw oraz rozwiązanie proponowane przez rząd. Sam materiał szybko przekroczył milion wyświetleń na X. To istotne, bo nośnikiem nie jest KPRM ani konkretna platforma - jest nim premier dysponujący milionowymi zasięgami na różnych platformach. W przypadku paliw było co tłumaczyć. Rząd wiąże wzrost cen z sytuacją na światowych rynkach i zakłóceniami dostaw, a proponowany podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych ma przynieść ok. 4 mld zł i finansować działania osłonowe, w tym obniżenie obciążeń podatkowych paliw. Opozycja i otoczenie prezydenta przedstawiają sprawę inaczej - wskazują https://t.co/qPNdq9HYaR. na możliwość obniżenia cen innymi instrumentami i krytykują przerzucanie odpowiedzialności na prezydenta. Podcast daje premierowi przestrzeń, żeby zamiast odpowiadać sloganem na slogan przedstawić obywatelowi cały mechanizm i własne argumenty. Potencjał tego formatu bierze się również ze sposobu działania współczesnych platform. Już wcześniejsze analizy aktywności europejskich liderów na TikToku wskazywały Tuska wśród polityków osiągających bardzo wysokie liczby wyświetleń, a treści “humanizujące” polityków należą do formatów generujących duże zaangażowanie. Jeden kilkuminutowy podcast może jednocześnie być pełnym wyjaśnieniem na YouTube czy X i źródłem kilkunastu krótkich klipów na TikToka, Reels czy Shorts. To potencjalnie viralowe orędzie przystosowane do internetu zamiast telewizji. Jest jeszcze drugi efekt - wizerunkowy. PiS przez dwie dekady konsekwentnie budował negatywny obraz Tuska manipulacjami i zwykłymi kłamstwami. Podcast nie unieważnia tej wieloletniej narracji, ale omija jej filtr. Odbiorca przez kilka minut obserwuje premiera mówiącego własnym głosem, spokojnie i współczesnym językiem medialnym. Dla części obywateli może to być kontakt nie z groźnym wizerunkiem premiera stworzonym przez jego przeciwników, lecz bezpośrednio z Tuskiem jako człowiekiem. Co więcej, Tusk już w exposé w 2023 r. obiecywał comiesięczne otwarte spotkania, podczas których miał zdawać obywatelom raport z tego, co rząd zrobił, co się udało i gdzie pojawiły się problemy. Późniejsza odpowiedź KPRM na interpelację dotyczącą realizacji tej zapowiedzi wskazywała przede wszystkim inne kanały komunikacji rządu, zamiast wykazać realizację cyklu takich comiesięcznych spotkań. Podcast nie zastąpi rozmowy twarzą w twarz i pytań obywateli, ale może realizować część pierwotnej idei znacznie szerzej: regularnie tłumaczyć milionom ludzi decyzje i działania państwa - bez pośredników i zewnętrznej narracji. Z perspektywy walki z dezinformacją najważniejsze jest właśnie połączenie zasięgu z czasem. Fałszywa lub uproszczona narracja może zmieścić się w jednym zdaniu, podczas gdy jej sprostowanie często wymaga pokazania przyczyn, danych i zależności. Premier posiadający własną dużą publiczność może stworzyć stały punkt odniesienia: jeden temat, kilka minut, źródła, decyzja rządu, jej koszty i ograniczenia. Warunek jest jeden - materiał musi pozwalać odbiorcy sprawdzić przedstawiane informacje, bo inaczej podcast stanie się po prostu kolejnym kanałem politycznego przekazu. Wniosek: pojedynczy film jest eksperymentem. Regularny podcast premiera mógłby stać się nowoczesnym odpowiednikiem orędzia - mniej ceremonialnym, bardziej osobistym i zaprojektowanym pod mechanikę mediów społecznościowych. Może również zmieniać sposób, w jaki część obywateli postrzega samego Tuska, bo daje mu możliwość bezpośredniego kontaktu z odbiorcą po latach intensywnego negatywnego przekazu jego przeciwników. To nie gwarantuje zmiany opinii, ale zmienia warunki, w których obywatel ją wyrabia. Ocena Doświadczeń Obywatela: 8/10 ✅ Rekomendacja: jeśli rząd uzna ten format za wartościowy, powinien wdrożyć go konsekwentnie jako regularny kanał informacyjny premiera: jeden aktualny problem, spokojne wyjaśnienie, dane i źródła widoczne na ekranie, wskazanie tego, co rząd zrobił, czego nie zrobił i dlaczego. W kampanii taki format może mieć dużą wartość komunikacyjną, ale z perspektywy państwa jego istotniejszą funkcją byłoby skrócenie dystansu informacyjnego między władzą a obywatelem. — #PolitycznyUX @PolitycznyUX #Polityka #Podcast #Tusk
Jan Urban dalej uważa, że to był dobry mecz, Szwecja w ogóle super, faworyt grupy, znów narzekanie na potencjał reprezentacji (Polaków jechał Walemark z deprecjonowanej przez JU Ekstraklasy). Eh... #mecz #reprezentacja #Szwecja
Ale ten Żukowski to z potencjałem na coś fajnego w reprezentacji. Byle dobrze to wykorzystywać. 😉 #SWEPOL #Reprezentacja #Futbol #Talenty
Polski futbol nigdy nie wejdzie na poziom swojego prawdziwego potencjału. Dlaczego? Ano dlatego, że mamy PZPN, który zajmuje się chlaniem, nagrywaniem siebie nawzajem i wojenkami o władzę i wpływy. Zamiast zająć się stanowczym i twardym przestrzeganiem przepisów i rozwijaniem polskiego futbolu. Dlatego, że największy klub w Polsce - Legia Warszawa, otwarcie komunikuje, że od dawna miał niesprawnie funkcjonujący sektor kibiców gości. Czemu się do tego przyznaje? Na pewno nie dlatego, że zbliża się mecz z Wisłą Kraków, którą kumaci handlarze dragów z TeddyBoys chcą bojkotować. Na pewno nie. Przypadek. Dlatego, że jawne łamanie przepisów licencyjnych nie będzie miało absolutnie ŻADNYCH konsekwencji. W rozgrywkach UEFA i poważnych ligach byłoby to nie do pomyślenia - kibice gości to świętość i każdy ma obowiązek ich przyjęcia. Dlatego wreszcie, bo społeczeństwo kibicowskie... CIESZY SIĘ, że kibice piłkarscy nie będą mogli wejść na trybuny. CIESZĄ SIĘ, że staną do nierównej walki na boisku - ich rywale będą osłabieniu brakiem wsparcia swoich fanów. "Piłka nożna dla kibiców". Szkoda, że w Polsce mamy marną podróbkę piłki nożnej. I dopóki pewne rzeczy się nie zmienią, taką podróbką już zawsze będziemy. #PolskiFutbol #PZPN #LegiaWarszawa
MGŁA WOJNY - Polska w rosyjskim lustrze Na potrzeby tego tekstu przejrzałem 56 dostępnych publikacji z rosyjskich i białoruskich źródeł, od komunikatów i komentarzy po opracowania eksperckie. Szukałem nie tego, co Moskwa mówi do Polski, lecz tego, jak opisuje Polskę na własny użytek. Co Moskwa uznaje dziś za polską przewagę? Nie tylko armię. W rosyjskich analizach, i tu uwaga, za naszą przewagę uznaje się wolę polityczną, trwałość kursu wobec Rosji, powiązania sojusznicze i rolę Polski w zaopatrywaniu Ukrainy. Polska nie jest tam opisywana jako państwo, które łatwo przekonać do zmiany strony. Jest opisywana jako państwo, którego zdolność działania trzeba ograniczyć. To ważne rozróżnienie. Rosyjscy autorzy widzą, że spór w Polsce o zakres pomocy Ukrainie nie oznacza zgody na politykę Kremla. Widzą też, że zwiększamy własny potencjał wojskowy i jednocześnie potrzebujemy sojuszników do rozpoznania, dowodzenia i odstraszania. Na swój użytek zapisują więc 2 rzeczy naraz. Polska będzie przeciw Rosji, ale sposób, w jaki działa wraz z innymi, można próbować zakłócić. W tym obrazie naszą słabością nie jest brak stanowiska wobec Rosji. Jest nią możliwa różnica między stanowiskiem a zdolnością jego wykonania. Na przykład Żukowski rozpoznaje ponadpartyjną ciągłość polskiego kursu, a jednocześnie opisuje spory kompetencyjne między prezydentem a rządem (źródło: RSMD). Istomin wskazuje natomiast na zależność europejskich armii od amerykańskich zdolności rozpoznania i dowodzenia (źródło: RSMD). Dla Moskwy pytanie nie brzmi więc, czy Polska przestanie pomagać Ukrainie. Brzmi, jak długo potrafi pomagać pod presją, nie tracąc czasu na uzgadnianie własnej odpowiedzi. 25 września Putin zapewniał, że Rosja nie przygotowuje wojny z Europą, a równocześnie mówił o naruszaniu praw rosyjskojęzycznych w państwach bałtyckich (źródło: RBK). W swoich wypowiedziach zwracałem uwagę na sens takiego adresowania przekazu. Zagrożenie skierowane do jednego państwa wygląda inaczej z Tallinna, inaczej z Warszawy, inaczej z Madrytu. Moskwa nie musi przekonać całego Sojuszu do swojej wersji. Wystarczy, że utrudni mu wspólną ocenę sytuacji. Ten sam problem widać po stronie Sojuszu. Generał Alexus Grynkewich zwrócił się do sojuszników o szczegółowe informacje o incydentach hybrydowych i podjętych działaniach, aby lepiej rozpoznać podatności NATO i przyspieszyć wspólną ocenę zdarzeń (źródło: Politico). W przypadku Polski ważniejszy od retoryki jest kierunek uderzeń. Rosyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło atak na przejście w Jahodynie i skład kolejowy w pobliskich Rymaczach, przedstawiając uderzenia w przejścia graniczne jako sposób zakłócania dostaw (RBK). Rosyjscy komentatorzy pisali następnie o ruchu lotniczym w rejonie Rzeszowa, obciążaniu obrony powietrznej i potrzebie powtarzania takich działań przez 2–3 miesiące (Moskowskij Komsomolec; Moskowskij Komsomolec). Ten horyzont sięga początku zimy 2026/2027. Nie twierdzę, że uderzenie po ukraińskiej stronie granicy jest uderzeniem w samą Polskę. Twierdzę, że z perspektywy Moskwy można uderzać w ukraińską logistykę tak blisko Polski, aby koszt ochrony własnej przestrzeni i utrzymania dostaw ponosiła też Warszawa. Aby musiała reagować w rytmie narzuconym przez Moskwę. To różnica zasadnicza. Wegecjusz pisał, że - rzeczy nagłe przerażają przeciwnika, a do rzeczy powtarzalnych przeciwnik przywyka. Nie przywołuję go dla ozdoby tego tekstu. Zawsze, gdy chcę unikać halucynacji analitycznych, wracam do klasyków strategii. W tym współczesnym przypadku pierwszy alarm uruchamia uwagę państwa, kolejny wymusza procedurę, a następne zaczynają zużywać czas, ludzi i sprzęt. Reakcja staje się rutyną, której częstotliwość i koszt przeciwnik może mierzyć. Jeżeli zakłócenie staje się zwykłym elementem dnia, przeciwnik uzyskuje efekt bez przekroczenia progu otwartej wojny i zużywa nasze zasoby, nie ponosząc porównywalnego kosztu. Tak rozumiem próbę oswojenia Polski z naciskiem w ramach rosyjskiej „Nowej Wojny”, którą opisuję pojęciem Wojny Zrównoważonej. Odróżniam ją od rzekomej „doktryny Gierasimowa”, nazwy, którą Mark Galeotti później sam uznał za mylącą (źródło: „Foreign Policy”). W tym miejscu wracam do mojego niedawnego tekstu Glazomier–Bystrota. Moskwa mierzy odległość, czas reakcji i koszt kolejnych alarmów, po czym sprawdza, jak szybko może ponowić nacisk. Nie mam dowodu, że rosyjskie ministerstwo, komentatorzy i politycy działali według jednego wrześniowego harmonogramu. Widzę zbieżność kierunku działań. To przesłanka do badania operacji kaskadowej, nie dowód na jeden plan. Rosyjskie teksty o naszej polityce pokazują drugi obszar pomiaru. Ich autorzy nie zakładają, że Polska nagle zmieni stosunek do Rosji (jak mogą to zrobić Niemcy, Węgry, Słowacja czy nawet Czechy). Dostrzegają za to możliwość sporów o to, kto podejmuje decyzję, jakie ryzyko wolno podjąć i kto poniesie jego koszt. Różnica między trwałością strategicznego kursu a sprawnością wykonania jest dla Moskwy przestrzenią działania. Silna armia nie usuwa tej podatności. Może ją nawet przesłonić, jeśli całą rozmowę o odporności sprowadzimy do liczby kupionych systemów obronnych i ofensywnych, zamiast pytać o reakcję, która podnosi koszt rosyjskich działań i utrudnia osiągnięcie ich celu. Widzę też dalszy scenariusz rosyjskich operacji, ale oznaczam go jako moją hipotezę. Powtarzalne zdarzenia poniżej progu wojny mogą osłabiać uwagę i gotowość, zanim nastąpi poważniejszy incydent o spornej atrybucji. Nagła groźba eskalacji mogłaby wówczas posłużyć do wymuszenia rozmów ponad głowami państw, których bezpieczeństwo jest przedmiotem sporu. To wariant NATISKU, którego wskaźniki trzeba obserwować, a nie ogłaszać jako podjętą już przez Kreml decyzję. Moja ocena jest następująca. Rosja nie musi dziś planować pełnoskalowej wojny z Polską, żeby osłabiać naszą zdolność wspierania Ukrainy i testować spójność NATO. W rosyjskim obrazie Polska jest przeciwnikiem konsekwentnym, lecz działającym w sieci zależności. Dlatego nacisk może być kierowany nie na zmianę naszej deklarowanej polityki, ale na czas, koszt i spójność jej wykonania. Odporność zaczyna się przed następnym Jahodynem. Musimy wiedzieć, kto zbiera obraz zdarzenia, kto podejmuje decyzję i kto przedstawia ją nam oraz sojusznikom. Inaczej rosyjskie tempo operacji znów okaże się szybsze od naszego procesu decyzyjnego. Pozdrawiam i dziękuję #Polska #wojna #Rosja
❗️ OCENIAJĄC SEZON REPREZENTACYJNY 2026... Nikola Grbić powiedział po zakończeniu finału, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Jeśli trzymać się tej zasady, to aż do rozpoczęcia kolejnego sezonu możemy mówić o naszym zespole, że jest całkiem niezły. Czuć było po Grbiciu, że to ważny sezon dla niego. Po tylu latach obserwacji można już dostrzec u niego pewne zmiany i zachowania, których wcześniej nie było. Odnoszę wrażenie, że bolał go finał sezonu 2025 i fakt, że celu w postaci złota MŚ nie udało się zrealizować. Sporo było wówczas zarzutów. Sam otwarcie pisałem, że mimo zdobycia VNL, nie był to udany rok. Byliśmy apatyczną ekipą, która nie miała planu B, a w najważniejszym momencie sezonu zabrakło nam jakości. W tym roku było inaczej. I właśnie tę zmianę doceniam szczególnie. Nie brakowało nam elastyczności ani pomysłowości. Ta drużyna ma zbyt duży potencjał, żeby go nie wykorzystywać i ograniczać się wyłącznie do jednego schematu. Widzieliśmy to zarówno w finale VNL, gdy przeszliśmy na grę trzema przyjmującymi, jak i podczas ME, kiedy Grbić bardzo mądrze korzystał z ustawień i możliwości, które dawał mu skład. To powinno cechować tę drużynę i właśnie to cieszy mnie najbardziej - wyjście poza schemat. Staliśmy się drużyną, która ma kilka twarzy. Może być „zwierzęca” z Leonem na boisku, ale może też grać bardziej technicznie - z Semeniukiem i nieocenionym Fornalem. Piękna jest przemiana tego ostatniego. Po raz pierwszy patrzę na niego już nie jak na młodego zawodnika, ale jak na 29-latka, który jest szefem. Podczas ME wziął na siebie rolę boiskowego lidera. Kilka lat temu Grbić zbudował sobie z kolei Semeniuka. Dzisiaj obaj bezgranicznie sobie ufają, a ta relacja daje nam medale. To był sezon Semeniuka, mimo że musiał czekać na swoją szansę. Miarą jego wielkości jest podejście do roli, którą otrzymał. Ta cierpliwość i gotowość doprowadziły go do dwóch zmian, którymi pomógł zdobyć dwa złote medale. Cieszy również to, że Grbić nie przeżywał przesadnie mocno strat personalnych. W trakcie VNL zbudował sobie nowy fundament na środku. Mam wrażenie, że trochę przeszło to bez echa. Tymczasem najważniejsze mecze sezonu wygrywaliśmy również dzięki jakości Jakubiszaka i Lemańskiego. W obu finałach zagrali kapitalnie. Na poziomie którego przez ostatnie lata oczekiwaliśmy od nieobecnych w tym roku. Podobnie było z Komendą. To był bardzo dobry rok naszego rozgrywającego, który w poprzednim sezonie zbierał sporo krytyki. Nie jest najbardziej „klikalną” postacią tej ekipy, nie otacza go aura największej gwiazdy, ale jego atutami pozostają chłodna głowa i dokładność. Wczorajszy finał był podsumowaniem jego przemiany w kadrze. Rozwiązaniem problemu na prawej stronie okazał się Bołądź. 32-latek od początku sezonu 2025/26 gra na poziomie 40% eff. w ataku. Uniósł ciężar odpowiedzialności za prawą stronę i jednocześnie dał tej reprezentacji więcej, niż chyba ktokolwiek mógł przed sezonem oczekiwać. Obraz nie może być jednak wyłącznie różowy. Sporą łyżką dziegciu jest postawienie na Sasaka, które finalnie nie wyszło. Być może właśnie ten sezon był dobrym momentem, żeby spróbować innego rozwiązania w postaci Gomułki. Podobnie z Nowaka. Minął rok od jego efektownego wejścia z futryną do kadry. W tym sezonie wyraźnie zgasł i pozostawał głównie tłem. Nie wykorzystał nieobecności tercetu Bieniek - Huber - Kochanowski. A ta „wędka” w meczu z Łotwą miała prawo zaboleć. Podsumowując: dostaliśmy w tym sezonie piękny zespół, który stworzył wewnątrz kapitalną atmosferę. Od turnieju w Chicago minęły ponad dwa miesiące, a ja mam wrażenie, że ta drużyna aż do wczorajszego finału dotarła na tej samej energii i jakości, które po raz pierwszy zobaczyliśmy w Chicago. I właśnie w tym widzę największą wartość sezonu 2026. Ta kadra potrafiła przejść przez problemy, zmieniać się, szukać nowych rozwiązań, odkrywać kolejnych zawodników i jednocześnie zachować coś, czego nie da się zmierzyć żadną statystyką - głód zwycięstwa❗️ Foto: CEV #gangłysego #siatkówka #reprezentacja #sezon2026
Amerykańska baza w Polsce ma być kosztowna dla polskich podatników. Korzyść z niej byłaby wtedy, gdyby Rosjanie mieli nas zaatakować armią ladową, a to nam nie grozi, gdyż nie mają takiego potencjału. To, co nam hipotetycznie grozi to ograniczony konflikt na drony i rakiety #Polska #Bezpieczeństwo #Wojskowość #PL #US #RU
Alain Berset, sekretarz generalny Rady Europy, ostrzegł w wywiadzie, że Europa nie jest wystarczająco przygotowana na nowoczesne formy konfliktu, w tym zagrożenia militarne i cybernetyczne, oraz podkreślił potrzebę wzmocnienia zarówno potencjału obronnego, jak i demokratycznych instytucji. #Bezpieczeństwo #Cyberbezpieczeństwo #Obronność

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, podkreślił potrzebę zwiększenia liczby przeszkolonych rezerwistów oraz rozwoju potencjału obronnego Polski, w tym inwestycji w produkcję krajową oraz program broni nuklearnej, aby wzmocnić system odstraszania. #wojsko #obronność #drony
