Wracam dziś z pracy w Sejmie. Tak, tak, poseł, szczególnie niezrzeszony, pracuje także wtedy, gdy nie ma posiedzenia. I nie mogę uwierzyć w to, co widzę po tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Media oblepiły rodziny ofiar i poszkodowanych (nawet nie będę się trudził o porównanie). Jedna stacja przesłuchuje ranną kobietę jeszcze w szpitalu. Druga, w innym szpitalu, wypytuje poszkodowanego mężczyznę ze złamanymi żebrami. Kolejna podstawia mikrofon bratu ofiary, który rozpoznawał zwłoki. Inna - robi wywiad z mężczyzną, na którego oczach odeszła jego żona. To nie jest rzetelne informowanie. To zamienianie ludzkiego cierpienia w widowisko. To profanacja godności ludzkiej. Media ponoszą odpowiedzialność. Szpitale powinny chronić pacjentów. Ale spójrzmy też na siebie. Oni tylko monetyzują naszą uwagę, bo oglądamy, klikamy i udostępniamy. Bo cudzy dramat sprzedany z bliska daje zasięgi. Nie oglądajmy tego. Nie klikajmy. Nie udostępniajmy. Piszmy protesty do stacji, gazet i portali, które przekraczają granice. Ranni potrzebują leczenia. Bliscy potrzebują ciszy. Rodziny mają prawo przeżyć rozpacz i żałobę bez kamery nad ramieniem. Dajmy im spokój. Dajmy im ciszę. Uszanujmy ich prywatność. W tej tragedii człowiek musi być ważniejszy niż zasięg i nasza ciekawość. #Media #Prywatność #Szacunek