BETA nonprofit public democratic european moderated

ppłk rez. Maciej Korowaj

10 posts

ppłk rez. Maciej Korowaj

Mentions and quotes

Reset z Białorusią wbrew polskim interesom. W tle presja Waszyngtonu i interesy ludzi służb... Całkowicie popieram punkt widzenia Pana Jurasza... " [...] W naszych relacjach z Białorusią jest paradoks i dotyczy on zachowania większości polskiej klasy politycznej i eksperckiej. Bo wtedy, kiedy reset z Białorusią poszerzał pole manewru tego kraju i potencjalnie mógł uratować go przed podporządkowaniem Moskwie (a Moskwa była przeciwna polsko-białoruskiemu zbliżeniu), ci politycy i eksperci sprzeciwiali się resetowi. Teraz z kolei są za. Tyle że dziś ewentualny reset z Białorusią jest już zgodny z interesami Rosji, bo oznacza wyłom w sankcjach [...]" W mojej ocenie negocjujemy pod presją zewnętrzną nic z tego nie mając, a białoruskie służby odpowiadają za cała logistykę operacyjną dla służb rosyjskich działającym na naszym terenie i prowadzącym operacje dywersyjne oraz sabotażowe. źródło:https://t.co/7qSFIFhF71 #Białoruś #Polska #geopolityka

MGŁA WOJNY - Polska w rosyjskim lustrze Na potrzeby tego tekstu przejrzałem 56 dostępnych publikacji z rosyjskich i białoruskich źródeł, od komunikatów i komentarzy po opracowania eksperckie. Szukałem nie tego, co Moskwa mówi do Polski, lecz tego, jak opisuje Polskę na własny użytek. Co Moskwa uznaje dziś za polską przewagę? Nie tylko armię. W rosyjskich analizach, i tu uwaga, za naszą przewagę uznaje się wolę polityczną, trwałość kursu wobec Rosji, powiązania sojusznicze i rolę Polski w zaopatrywaniu Ukrainy. Polska nie jest tam opisywana jako państwo, które łatwo przekonać do zmiany strony. Jest opisywana jako państwo, którego zdolność działania trzeba ograniczyć. To ważne rozróżnienie. Rosyjscy autorzy widzą, że spór w Polsce o zakres pomocy Ukrainie nie oznacza zgody na politykę Kremla. Widzą też, że zwiększamy własny potencjał wojskowy i jednocześnie potrzebujemy sojuszników do rozpoznania, dowodzenia i odstraszania. Na swój użytek zapisują więc 2 rzeczy naraz. Polska będzie przeciw Rosji, ale sposób, w jaki działa wraz z innymi, można próbować zakłócić. W tym obrazie naszą słabością nie jest brak stanowiska wobec Rosji. Jest nią możliwa różnica między stanowiskiem a zdolnością jego wykonania. Na przykład Żukowski rozpoznaje ponadpartyjną ciągłość polskiego kursu, a jednocześnie opisuje spory kompetencyjne między prezydentem a rządem (źródło: RSMD). Istomin wskazuje natomiast na zależność europejskich armii od amerykańskich zdolności rozpoznania i dowodzenia (źródło: RSMD). Dla Moskwy pytanie nie brzmi więc, czy Polska przestanie pomagać Ukrainie. Brzmi, jak długo potrafi pomagać pod presją, nie tracąc czasu na uzgadnianie własnej odpowiedzi. 25 września Putin zapewniał, że Rosja nie przygotowuje wojny z Europą, a równocześnie mówił o naruszaniu praw rosyjskojęzycznych w państwach bałtyckich (źródło: RBK). W swoich wypowiedziach zwracałem uwagę na sens takiego adresowania przekazu. Zagrożenie skierowane do jednego państwa wygląda inaczej z Tallinna, inaczej z Warszawy, inaczej z Madrytu. Moskwa nie musi przekonać całego Sojuszu do swojej wersji. Wystarczy, że utrudni mu wspólną ocenę sytuacji. Ten sam problem widać po stronie Sojuszu. Generał Alexus Grynkewich zwrócił się do sojuszników o szczegółowe informacje o incydentach hybrydowych i podjętych działaniach, aby lepiej rozpoznać podatności NATO i przyspieszyć wspólną ocenę zdarzeń (źródło: Politico). W przypadku Polski ważniejszy od retoryki jest kierunek uderzeń. Rosyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło atak na przejście w Jahodynie i skład kolejowy w pobliskich Rymaczach, przedstawiając uderzenia w przejścia graniczne jako sposób zakłócania dostaw (RBK). Rosyjscy komentatorzy pisali następnie o ruchu lotniczym w rejonie Rzeszowa, obciążaniu obrony powietrznej i potrzebie powtarzania takich działań przez 2–3 miesiące (Moskowskij Komsomolec; Moskowskij Komsomolec). Ten horyzont sięga początku zimy 2026/2027. Nie twierdzę, że uderzenie po ukraińskiej stronie granicy jest uderzeniem w samą Polskę. Twierdzę, że z perspektywy Moskwy można uderzać w ukraińską logistykę tak blisko Polski, aby koszt ochrony własnej przestrzeni i utrzymania dostaw ponosiła też Warszawa. Aby musiała reagować w rytmie narzuconym przez Moskwę. To różnica zasadnicza. Wegecjusz pisał, że - rzeczy nagłe przerażają przeciwnika, a do rzeczy powtarzalnych przeciwnik przywyka. Nie przywołuję go dla ozdoby tego tekstu. Zawsze, gdy chcę unikać halucynacji analitycznych, wracam do klasyków strategii. W tym współczesnym przypadku pierwszy alarm uruchamia uwagę państwa, kolejny wymusza procedurę, a następne zaczynają zużywać czas, ludzi i sprzęt. Reakcja staje się rutyną, której częstotliwość i koszt przeciwnik może mierzyć. Jeżeli zakłócenie staje się zwykłym elementem dnia, przeciwnik uzyskuje efekt bez przekroczenia progu otwartej wojny i zużywa nasze zasoby, nie ponosząc porównywalnego kosztu. Tak rozumiem próbę oswojenia Polski z naciskiem w ramach rosyjskiej „Nowej Wojny”, którą opisuję pojęciem Wojny Zrównoważonej. Odróżniam ją od rzekomej „doktryny Gierasimowa”, nazwy, którą Mark Galeotti później sam uznał za mylącą (źródło: „Foreign Policy”). W tym miejscu wracam do mojego niedawnego tekstu Glazomier–Bystrota. Moskwa mierzy odległość, czas reakcji i koszt kolejnych alarmów, po czym sprawdza, jak szybko może ponowić nacisk. Nie mam dowodu, że rosyjskie ministerstwo, komentatorzy i politycy działali według jednego wrześniowego harmonogramu. Widzę zbieżność kierunku działań. To przesłanka do badania operacji kaskadowej, nie dowód na jeden plan. Rosyjskie teksty o naszej polityce pokazują drugi obszar pomiaru. Ich autorzy nie zakładają, że Polska nagle zmieni stosunek do Rosji (jak mogą to zrobić Niemcy, Węgry, Słowacja czy nawet Czechy). Dostrzegają za to możliwość sporów o to, kto podejmuje decyzję, jakie ryzyko wolno podjąć i kto poniesie jego koszt. Różnica między trwałością strategicznego kursu a sprawnością wykonania jest dla Moskwy przestrzenią działania. Silna armia nie usuwa tej podatności. Może ją nawet przesłonić, jeśli całą rozmowę o odporności sprowadzimy do liczby kupionych systemów obronnych i ofensywnych, zamiast pytać o reakcję, która podnosi koszt rosyjskich działań i utrudnia osiągnięcie ich celu. Widzę też dalszy scenariusz rosyjskich operacji, ale oznaczam go jako moją hipotezę. Powtarzalne zdarzenia poniżej progu wojny mogą osłabiać uwagę i gotowość, zanim nastąpi poważniejszy incydent o spornej atrybucji. Nagła groźba eskalacji mogłaby wówczas posłużyć do wymuszenia rozmów ponad głowami państw, których bezpieczeństwo jest przedmiotem sporu. To wariant NATISKU, którego wskaźniki trzeba obserwować, a nie ogłaszać jako podjętą już przez Kreml decyzję. Moja ocena jest następująca. Rosja nie musi dziś planować pełnoskalowej wojny z Polską, żeby osłabiać naszą zdolność wspierania Ukrainy i testować spójność NATO. W rosyjskim obrazie Polska jest przeciwnikiem konsekwentnym, lecz działającym w sieci zależności. Dlatego nacisk może być kierowany nie na zmianę naszej deklarowanej polityki, ale na czas, koszt i spójność jej wykonania. Odporność zaczyna się przed następnym Jahodynem. Musimy wiedzieć, kto zbiera obraz zdarzenia, kto podejmuje decyzję i kto przedstawia ją nam oraz sojusznikom. Inaczej rosyjskie tempo operacji znów okaże się szybsze od naszego procesu decyzyjnego. Pozdrawiam i dziękuję #Polska #wojna #Rosja

Coś niesamowicie niezrozumiałego... Budżet służb wywiadowczych spada - jak na rubieżach RP wojna wzmaga... Chyba tylko raporty amerykańskich służb nas rotują... Przykre to i niebezpieczne. #wiadomości #bezpieczeństwo #polityka

MGŁA WOJNY - prywatna notatka analityczna - 15.09.2026 Szukam punktu, w którym Rosja zwiąże 2 ścieżki, które dotąd prowadzi równolegle. Pierwsza to presja na wschodnią flankę NATO, którą od lipca liczę w 7 domenach i której 2 etapy opisałem jako glazomier i bystrotę. Druga to zimowa izolacja energetyczna Ukrainy. Pytanie brzmi, czy natisk przyjdzie zaraz po wyborach do Dumy, czy nieco później, i gdzie te 2 ścieżki spotkają się fizycznie. Zacznę od tego, co już wiem z pomiaru, a nie z intuicji. Statystyka monitoringu mówi, że Rosja nie czekała na wybory z kinetyką. Przestawienie tempa i geografii nastąpiło 31 sierpnia, 3 tygodnie przed głosowaniem. Sygnalizacja strategiczna wzrosła 7-krotnie, ale wyłącznie w kierunku zewnętrznym, Ławrow, Gruszko, Naryszkin, Pieskow o Litwie. Do wewnątrz Kreml milczy, komunikaty MO FR są techniczne, a Putin nazywa pogłoski o mobilizacji atakiem informacyjnym. Kalendarz wyborczy nie steruje więc tempem uderzeń, steruje tylko tym, co Rosja o nich mówi własnemu społeczeństwu. To pierwsza rzecz, którą trzeba mieć w głowie, szukając natisku. Nie zobaczę go najpierw w kinetyce, bo kinetyka już idzie. Zobaczę go w momencie, gdy narracja dogoni czyny. Druga rzecz. Ścieżka energetyczna też nie czeka na mróz. 8 września elektrociepłownia DTEK stanęła po kilku falach uderzeń, tego samego dnia wyłączenia objęły 5 obwodów i Kijów, a wieczorem 12 września roje Gierani po raz pierwszy w tym sezonie poszły na energetykę zachodnich obwodów, z podstacją na Rówieńszczyźnie jako celem. Kampania zimowa ma więc już swój glazomier, dokładnie tak jak kampania graniczna miała swój na Dunaju. Rosja mierzy ukraińską obronę powietrzną na zachodzie, zanim temperatura spadnie poniżej 8 stopni i zanim odbiorca zacznie odczuwać brak ciepła. I tu dochodzę do punktu, którego szukam. Obie ścieżki spotykają się nie w dacie, lecz w obiekcie. Tym obiektem jest zelektryfikowana kolej zachodniej Ukrainy z jej podstacjami trakcyjnymi na odcinkach Kowel–Jahodyn, Równe–Kowel i Lwów–Mościska. Podstacja trakcyjna jest zarazem celem kampanii energetycznej, bo należy do systemu, i celem kampanii korytarzowej, bo bez niej pociąg do Dorohuska staje niezależnie od stanu torów. Jedno uderzenie liczy się w obu ścieżkach, a jeśli pada w pasie 10 kilometrów od granicy, wywołuje po polskiej stronie ewakuację i poderwanie myśliwców bez jednego naruszenia. To najtańszy punkt w całym rosyjskim katalogu i pierwszy z 5 wskaźników natisku, które podałem w tekście o glazomierze i bystrocie. Rówieńska podstacja z 12 września zapala go do połowy. Teraz kalendarz, bo pytanie brzmiało kiedy. Widzę 3 okna i każde ma inną funkcję. Pierwsze okno to 21 września do 5 października, między zamknięciem lokali a ogłoszeniem wyników przez CIK. Tu spodziewam się natisku narracyjnego, nie kinetycznego. Filtr wyborczy znika, więc to, co 13 września mówił tylko Sołowjow o polskiej napaści na Kaliningrad, może przejść do Pieskowa, Zacharowej i do Putina osobiście. Mój drugi wskaźnik natisku, zmiana języka w Moskwie między 21 a 30 września, mieści się właśnie tu. Kinetyka w tym oknie pozostanie na poziomie bystroty, czyli około 3 wskaźników na 72 godziny, bo Rosja nie ma powodu jej podnosić, dopóki nie wie, jak ułoży się październik. Rytm z badania, 8 dni między kaskadami i 14 między szczytami fal, wskazuje na zagęszczenie między 16 a 22 września i kolejne około 30 września. Bieżący tydzień zaczął się od 3 wskaźników w 30 godzin, więc pierwsze z tych zagęszczeń już trwa. Drugie okno to 6 do 31 października i tu stawiam natisk właściwy. Zbiegają się w nim 4 rzeczy, które osobno nie wystarczą, a razem tworzą warunki, jakich Rosja nie będzie miała ani wcześniej, ani później. Nowa Duma zbiera się na pierwsze posiedzenie i może przegłosować to, czego Kreml nie chciał ogłaszać przed wyborami, od zmian w ustawie o mobilizacji po budżet wojenny. Pieskow 13 września powiedział, że trójstronne rozmowy z udziałem USA mogą wrócić w październiku, a każda dotychczasowa runda była poprzedzona zmasowanym uderzeniem, bo Rosja siada do stołu z pozycji siły i uderzenie jest częścią jej mandatu negocjacyjnego. Średnia dobowa temperatura w Ukrainie spada poniżej 8 stopni zwykle w drugiej dekadzie października i od tego dnia każde trafienie w ciepłownictwo przekłada się na odbiorcę w ciągu godzin, a nie tygodni. I wreszcie zamyka się okno białoruskie, Poczobut wyjedzie lub nie, Coale wywiezie więźniów lub nie, a Mińsk będzie potrzebował nowego gestu wobec Waszyngtonu, którym może być jeszcze szersze otwarcie nieba nad Polesiem dla dronów idących na Wołyń. W tym oknie obie ścieżki będą wykorzystane na maksimum jednocześnie, bo uderzenie w energetykę zachodniej Ukrainy tuż przed rozmowami służy 3 celom naraz. Osłabia pozycję Kijowa przy stole, wyłącza korytarz do Polski na tygodnie zamiast na 2 doby i produkuje po polskiej stronie kolejną odprawę o 17.00, którą rosyjskie media przerobią na gotowość Warszawy do wojny. Rosyjski planista nie musi wybierać między izolacją energetyczną a presją na NATO, bo oba efekty kupuje za tego samego Gierania. Trzecie okno to listopad i grudzień. Tu tradycyjnie leżą szczyty kampanii energetycznych i tu według źródeł Bloomberga zaczyna się 6 miesięcy uderzeń bez poważnych negocjacji. Ale to będzie natisk już rozpędzony, nie jego początek. Jeśli październikowe rozmowy się odbędą i nie dadzą Rosji tego, czego chce, presja na flankę wzrośnie w wersji karnej, jeśli dadzą, spadnie do poziomu utrzymania. W obu wariantach decyzja o kształcie zimy zapadnie w październiku. Podsumowanie Mój werdykt jest więc taki, że natisk nie przyjdzie zaraz po wyborach, choć zaraz po wyborach usłyszę jego zapowiedź. Zaraz po wyborach Rosja ubierze w słowa to, co zmierzyła we wrześniu. Uderzy z pełną siłą w obu ścieżkach jednocześnie w drugiej połowie października, w oknie między pierwszym posiedzeniem nowej Dumy, pierwszym mrozem i pierwszą rundą rozmów, a punktem zbiegu będą podstacje trakcyjne między Kowlem a Jahodynem i między Lwowem a Mościskami. Jeśli mam podać środek tego okna, wskazuję 15 do 25 października. Uwaga Zastrzegam od razu, że we wrześniu pomyliłem się co do tempa i modelowałem Rosję w rytmie kampanii, a ona szła w rytmie testu. Ten sam błąd mogę popełniać teraz, kładąc natisk na październik. Dlatego podaję 3 sygnały, które przesuną moją ocenę na wcześniej. Drugie uderzenie w podstację trakcyjną na Wołyniu lub Rówieńszczyźnie przed 30 września. Pojawienie się w komunikacie MO FR albo u Pieskowa słowa Polska jako uzasadnienia uderzenia, a nie tylko jako adresata groźby. Trzecia potwierdzona kaskada w monitoringu przed 25 września, czyli 4 domeny w 72 godziny w odstępie krótszym niż 8 dni od poprzedniej. Jeśli zapalą się 2 z 3, natisk zaczął się we wrześniu, a październik będzie jego kulminacją, nie startem. Wnioski Dla nas wniosek jest prosty i niewygodny. Mamy około 4 tygodni na podjęcie decyzji przed zdarzeniem, a nie po nim. Format sojuszniczy obrony powietrznej nad zachodnią Ukrainą, o którym pisałem, ma sens tylko wtedy, gdy zostanie ogłoszony przed pierwszym mrozem. Ogłoszony w listopadzie będzie reakcją, a reakcje Rosja ma już zmierzone. Pozdrawiam i dziękuję #Wojna #Ukraina #Rosja

Walka na granicy ma różne wymiary... i ofiary. Terminal przy granicy przejęła białoruska spółka. ABW nie zablokowało transakcji https://t.co/raJccAScBX #granica #Białoruś #bezpieczeństwo

MGŁA WOJNY - prywatna notatka analityczna - 01.09.2026 Trzy dni temu pisałem, że nie czekam na pojedyncze wielkie uderzenie, tylko patrzę, czy w krótkim oknie zepnie się czwarta domena. Zepnięła się. W oknie ostatnich 72 godzin mój monitoring po raz pierwszy od uruchomienia potwierdził próg operacji kaskadowej. Cztery wskaźniki z czterech różnych domen nacisku, każdy z odrębnego zdarzenia. Krótko po północy 31 sierpnia zapłonął zakład WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej, produkujący komponenty dronów dla Ukrainy. Monitoring zarejestrował intruza wchodzącego przez ogrodzenie, a prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie udziału obcego wywiadu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Przed południem tego samego dnia polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 nad Bałtykiem, trzydzieści kilometrów na północ od Łeby. Szef MON ocenił wprost, że Rosja po raz kolejny testowała nasze systemy odstraszania i obrony powietrznej. Dwa dni wcześniej na granicy łotewsko-białoruskiej odnotowano 97 zatrzymań w jedną dobę, ponad dwukrotność tegorocznej średniej. I wreszcie 31 sierpnia Ławrow opublikował programowy tekst o operacjach NATO w Arktyce jako bezpośrednim zagrożeniu dla Rosji, z ostrzeżeniem przed konfrontacją o katastrofalnych skutkach i zapowiedzią odpowiedzi asymetrycznej. Sabotaż, domena powietrzna, granica, sygnalizacja strategiczna. Trzy z tych czterech zdarzeń zmieściły się w niespełna dwunastu godzinach jednego dnia. Dwa uderzyły wprost w Polskę. To jest dokładnie ta sygnatura, którą opisuję jako operację kaskadową charakterystyczną dla Wojny zrównoważonej. Wiele następujących po sobie uderzeń podprogowych, ułożonych tak, by podnieść eskalację w krótkim oknie i utrudnić sojusznikom zbiorową decyzję. Zachowuję analityczną ostrożność. Potwierdzenie progu nie oznacza jeszcze dowodu na jedno centrum dowodzenia wszystkimi zdarzeniami. Oznacza natomiast, że wzorzec, którego szukałem, po raz pierwszy złożył się w całość. Tłem jest szczyt SzOW z udziałem Putina i Xi oraz narastające wśród zachodnich urzędników obawy przed eskalacją poza Ukrainę. Mój wniosek jest jeden. Skracam cykl monitoringu do 72 h i patrzę teraz na dwie domeny, które w tym czasie milczały. GNSS i cyber. Ich aktywacja z innymi w najbliższych dniach oznaczałaby przejście kaskady w fazę wykonawczą. Pozdrawiam i dziękuję #Wojska #Bezpieczeństwo #Analiza

Mychajło Drapaty nowym Naczelnym Dowódcą SZ Ukrainy. Kilka faktów, które warto znać, zanim zaleje nas fala komentarzy. 44-letni generał major, ps. "Rubin", kadrowy oficer frontowy, nie sztabowy produkt systemu. W CV: kierunek mariupolski 2022 i obrona Charkowa wiosną 2024, gdzie zatrzymał rosyjską ofensywę w jej najgroźniejszym momencie. Pełny kawaler Orderu Bohdana Chmielnickiego i Krzyża Zasług Bojowych. Jako dowódca Wojsk Lądowych (od XI 2024) postawił na trzy priorytety: ludzie, technologie, przejrzyste zarządzanie. Po pół roku podał się do dymisji, honorowo biorąc osobistą odpowiedzialność za rosyjskie uderzenie na poligon 239, w którym zginęło 13 żołnierzy. W tamtejszej - i nie tylko tamtejszej - kulturze dowodzenia to gest bez precedensu. I właśnie ten gest zbudował mu autorytet, który dziś procentuje. Nominacja jest wprost efektem sześciu dni protestów po dymisji ministra Fedorowa. Ulica skandowała jego nazwisko - Zełenski ustąpił. To pierwszy przypadek, gdy zmiana głównodowodzącego SZU dokonuje się pod presją społeczną, a nie w wyniku gabinetowych rozgrywek. Wraz z nominacją zapowiedziano przebudowę struktury Sztabu Generalnego. Pytanie kluczowe brzmi: czy Drapaty otrzyma realną autonomię dowodzenia, której Załużnemu i Syrskiemu konsekwentnie odmawiano, czy pozostanie zakładnikiem Bankowej. Generacyjna zmiana warty w Kijowie stała się faktem. Jedno jest pewne - Rosjanie będą testować nowego głównodowodzącego szybciej, niż ten zdąży urządzić się w gabinecie. Pozdrawiam i dziękuję. #Ukraina #Wojsko #Dowództwo

Dla Polski kluczowe jest to, że jesienią 2026 roku Kreml nie musi przemieszczać wojsk pancernych, aby prowadzić wobec regionu operacje ofensywne. Wojna podprogowa nie jest dodatkiem do wojny konwencjonalnej i eskalacji nuklearnej - jest ich integralną warstwą operacyjną. NATO opisuje Rosję jako najpoważniejsze i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego, a Rada UE wskazuje na narastające zakłócania, cyberataki i sabotaż infrastruktury podmorskiej, lotniczej oraz lądowej. Polska stanie się celem nie dlatego, że Moskwa dąży do zajęcia Warszawy, lecz dlatego, że kraj funkcjonuje jako węzeł logistyczny w zachodnim systemie bezpieczeństwa. Zapraszam... https://t.co/jVsotkLr70 #Polska #NATO #Bezpieczeństwo

MGŁA WOJNY - Rosyjska jesień się zbliża Między wrześniem, a listopadem 2026 Kreml uruchomi operację kaskadową. To termin operacyjny. Seria synchronicznych uderzeń podprogowych w krótkim oknie, wymierzona w zdolność decyzyjną NATO. Rosja nie musi jesienią przełamać frontu na Ukrainie ani ruszać czołgami na Zachód. Wystarczy, że wytworzy wrażenie, że przełamanie już następuje. Kalendarz sprzyja Moskwie w sposób nieprzypadkowy. Wybory do Dumy, amerykański midterm, koniec reżimu New START, jesienny cykl poborowy, zamknięcie roku budżetowego. Wszystko w jednym oknie. Dla Polski oznacza to jedno. Głównym kierunkiem nie będzie granica, będzie węzeł infrastrukturalny. Kolej, magazyny paliw, energetyka, łączość, przestrzeń informacyjna. Każdy pożar, każdy dron, każde zakłócenie, każdy nagły wysyp kont o „wciąganiu do wojny” trzeba czytać razem, nie osobno. Nad tym wszystkim wisi drugie ryzyko - wewnętrzne przesilenie na Kremlu. Zmiana twarzy na szczycie nie musi oznaczać końca zagrożenia. Może oznaczać zmianę metody. Pełna analiza już wkrótce na @Defence24pl. Pozdrawiam i dziękuję. #Geopolityka #Wojna #Bezpieczeństwo

Rosjanie nie panują już nad własnym zapleczem. R-280 - arteria łącząca Rostów z Krymem - przestała być szlakiem zaopatrzenia i nie spełnia żadnej ze swoich funkcji operacyjnych. Kolumny ciężarówek nie istnieją, bo nie przetrwałyby doby pod ukraińskimi dronami sterowanymi AI. Maskowanie „zebrą”, ucieczki załóg, limity paliwa na Krymie - to nie są incydenty, lecz dowód, że doktryna logistyczna Federacji Rosyjskiej nie nadąża za zmianą paradygmatu pola walki. Drony nie są już bronią uzupełniającą - odpowiadają za 60–70% strat. A rosyjski sztab nie ma odpowiedzi na pytanie, jak zaopatrzyć front, którego ostatnia mila przestała być przejezdna. Zapraszam do artykułu https://t.co/07QO71wkiR #Ukraina #Drony #Logistyka