BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Hołodomor
Kamil Całus Aug 30

O Hołodomorze, który dotknął sowiecką Ukrainę w latach 30-stych ubiegłego wieku wiemy chyba wszyscy. A czy słyszeliście o "Foametei", czyli podobnym "zjawisku", które odebrało życie ok. 10% (sic!) wszystkich mieszkańców Mołdawskiej SRR, czyli - o ironio - najżyźniejszego kraju https://t.co/ssHAsGek6P #Hołodomor #Foamete #Mołdawia #UA #MD

Generalnie używanie symbolu pomnika ofiar Hołodomoru w kontekście w jakim został użyty przez jedną polską organizację nie powinno mieć miejsca. Historia polsko-ukraińska na kresach jest tragiczna ale celowo wywołana przez Sowietów kląska głodu na początku lat trzydziestych po #Hołodomor #Historia #PolskaUkraina #PL #UA #RU

Tak odnośnie niedawnej rocznicy Unii Lubelskiej. Jak to jest, że Litwini świętują rocznice wspólnej I Rzeczpospolitej, Białorusini świętują, tylko Ukraińcy "byli okupowani", chociaż Polską trzęsła rusińska/ukraińska szlachta, magnaci, a nawet królowie. Chodorowscy, Daniłowiczowie, Jełowiccy, Ostrogoscy, Czartoryscy, Tyszkiewiczowie, Czetwertyńscy, czy wreszcie Wiśniowieccy, z którego to rodu pochodził, jak udany tak udany, ale jednak król Michał Korybut Wiśniowiecki. To co na Ukrainie jest cywilizowanego stoi na fundamentach I Rzeczpospolitej. To co jest złego od Rosji pochodzi w różnych jej odmianach, łącznie ze zdrajcą Rzeczpospolitej Chmielnickim, który rzucił Ukrainę w ręce Rosji i późniejszego Związku Radzieckiego z jego Hołodomorem. Nie znaczy to, że wszystko było idealnie. Czytaj, problem z uszlachceniem kozaków, czy pewne prześladowania za II RP (z drugiej strony ukraiński terroryzm). Ale gdzie temu do moskiewskiej dziczy z Hołodomorem! A ci chrzanią o jakieś "polskiej kolonizacji" #Historia #Ukraina #Polska

Na naszych oczach następuję załamanie relacji polsko-ukraińskich. Decyzja Zełenskiego podyktowana jego partykularnym interesem politycznym zdetonowała bombę, która zaszkodzi Polakom, ale przede wszystkim uderzy w Ukraińców: 1. Kijów właśnie zraża do siebie miliony Polaków. Jedyny duży naród w Europie, który ma bardzo realny geopolityczny interes w tym, żeby Ukraina przetrwała jako silne państwo. I to interes niezmienny, bo podyktowany geografią. Oczywiście Zełeński może mieć teraz wywalone, bo czuje się mocny na froncie, ale Ukraina to państwo na kroplówce Zachodu. Ukraina ma mgliste szanse wejść do NATO i UE, ale bez Polski spadają one prawie do zera. Kijów ma na wschodzie śmiertelnego wroga, na zachodzie miał przyjaciół, ale za chwilę może mieć kraj w najlepszym razie obojętny. 2. Budowanie pamięci na UPA to projekt polityczny. Dodajmy kompletnie idiotyczny, bo nikt na Zachodzie nie będzie chciał się podpisywać pod wspieraniem formacji kolaborującej z Hitlerem i dopuszczającej się ludobójstwa. Tego się po prostu nie robi. Dzisiaj każdy, od Francuzów po Norwegów, skrzętnie zakopuje swoją współpracę z IIII Rzeszą. Nawet Niemcom nie będzie w smak przypominanie o SS Galizien. Tłumaczenie, że UPA walczyła z Sowietami (co jest prawdą) za parę lat może nikogo nie przekonywać, bo Europę i USA bardziej od sierpa i młota przeraża swastyka. 3. Wreszcie rozlewająca się nienawiść może uderzyć w bogu ducha winnych Ukraińców i Ukrainki uczciwie żyjących i pracujących w Polsce. To jest przerażające, ale Zełeński powinien pamiętać, że właśnie naraża swoich rodaków. 4. Po ostatnie właśnie zaprzepaszczany jest największy w historii kapitał polsko-ukraińskiego zaufania. To nie jest determinizm historyczny, ale efekt konkretnych decyzji politycznych zapadających w Kijowie. Jako Polacy tracimy właśnie nasze i tak wątle podstawy polityki wschodniej, a Ukraińcy ryzykują przyszłość swojego państwa. My wszyscy tracimy unikalny historyczny moment. P.S. To nie jest prawda, że UPA to jedyny punkt 🇺🇦 historycznego odniesienia. Wprost przeciwnie: środkowa i wschodnia Ukraina miały odmienną perspektywę z tej prostej przyczyny, że UPA nie zapuszczało się zbytnio za Zbrucz. Tam świadomość silniej kształtowała Kozaczyzna i ludobójstwo Hołodomoru. #Polska #Ukraina #Historia

Jaki problem z Banderą, historią Ukraińskiej Powstańczej Armii i decyzją Zełeńskiego o nazwaniu jednostki wojskowej mianem UPA, mają Polacy? Postanowiłem opowiedzieć tę historię dosyć szeroko i mam nadzieję, że automatyczne tłumaczenie tekstu, które mamy dzięki @elonmusk, pozwoli przeczytać go nie tylko Polakom ale również Ukraińcom, jak i być może użytkownikom innych języków. Zapraszam na dłuższy🧵 ZANIM DOSZŁO DO LUDOBÓJSTWA - lata 1918-1939 W 1918 roku, po 123 latach obcej okupacji, odrodziło się państwo polskie. Polacy zamieszkiwali wówczas, w zwartych lub rozproszonych grupach, na ogromnym obszarze Europy Wschodniej, obejmującym sporą część terytoriów dzisiejszej Ukrainy, Białorusi oraz Litwy, a nawet Łotwy. Po dziś dzień (2026) państwa te zamieszkują mniej lub bardziej liczne grupy Polaków, którzy żyją tam od setek lat. W latach 1918-1939 odrodzone państwo polskie zamieszkiwały liczne mniejszości narodowe. Wsród nich było około 10% Żydów i aż 14% Ukraińców. Polacy stanowili około 70% mieszkańców własnego państwa. Ukraiński nacjonalizm lat 1918-1939 wyrósł z klęski prób stworzenia własnego państwa po I wojnie światowej i wojny polsko-ukraińskiej o Małopolskę Wschodnią. Dla wielu ukraińskich działaczy porażka z lat 1918-1921 stała się dowodem, że zawiodły umiarkowanie, kompromis i parlamentarna polityka. W Galicji, na Wołyniu i innych regionach II RP zaczęło narastać przekonanie, że tylko zdyscyplinowany, elitarny i gotowy do przemocy ruch zdoła doprowadzić do niepodległości. Z tego klimatu wyrosły najpierw Ukraińska Organizacja Wojskowa, a potem, od 1929 roku, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Kluczowy wpływ na doktrynę polityczną wywarła doktryna Dmytra Doncowa, zwykle opisywana jako integralny nacjonalizm. Doncow odrzucał demokratyczny pluralizm i humanitaryzm, a w ich miejsce stawiał wolę, fanatyzm, ekspansję i przemoc polityczną. Szczególnie jaskrawe są sformułowania z jego pracy: „każda nowa idea jest nietolerancyjna”, wielka idea narodowa ma być „nieprzejednana, bezkompromisowa, fanatyczna i ‘amoralna’”, a naród lub wielka idea „musi przypisać ogromną rolę w życiu narodów przemocy”. Polsko-ukraiński konflikt na Kresach w latach 1918-1939 miał charakter zarazem narodowy, społeczny i państwowy. Zaczął się jako otwarta wojna o terytorium i władzę, zwłaszcza o Galicję Wschodnią i Lwów, a po ustaleniu granic przeszedł w długotrwały konflikt między państwem polskim a znaczną częścią ukraińskiej społeczności. Dla Polaków chodziło o utrzymanie integralności państwa i kontroli nad spornymi ziemiami; dla wielu Ukraińców było to doświadczenie przegranej państwowości, marginalizacji politycznej i presji asymilacyjnej. Napięcia wzmacniały spory o szkolnictwo, język, cerkiew, ziemię, administrację i reprezentację polityczną. Państwo polskie prowadziło wobec Ukraińców politykę czasami niespójną, chwilami twardą i represyjną, czego symbolem stała się pacyfikacja Małopolski Wschodniej w 1930 roku. Z drugiej strony radykalny, ukraiński nurt nacjonalistyczny odrzucał drogę legalną i świadomie eskalował przemoc. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów traktowała terror jako narzędzie wychowania narodu i destabilizacji państwa: chciała uderzać nie tylko w polskich urzędników, lecz także w Ukraińców skłonnych do kompromisu, by zniszczyć umiarkowane przywództwo i spolaryzować społeczeństwo. Tę logikę dobrze oddaje "Dekalog ukraińskiego nacjonalisty", autorstwa Stepana Łenkawskiego, ogłoszony w 1929 roku; jego kanoniczne brzmienie znamy też z późniejszej broszury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Najbardziej jaskrawe punkty to: „Zdobędziesz państwo ukraińskie albo zginiesz w walce o nie”, „Nienawiścią i bezwzględną walką będziesz przyjmować wrogów twego narodu” oraz „Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszego czynu, kiedy tego wymaga dobro sprawy”. Ważnym tłem tego konfliktu były stosunki narodowościowe na ziemiach południowo-wschodnich II Rzeczpospolitej Polskiej. W województwie wołyńskim ludność ukraińska i ruska stanowiła około 68,4%, polska 16,6%, a żydowska według kryterium językowego około 9,9%. W województwie stanisławowskim było to odpowiednio 68,8%, 22,4% i 7,4%. W województwie tarnopolskim proporcje były bardziej wyrównane: około 49,3% ludności posługiwało się językiem polskim, 45,5% ukraińskim lub ruskim, a 4,9% jidysz lub hebrajskim. W województwie lwowskim jako całości przeważała ludność polskojęzyczna, około 57,7%, wobec 34,1% ukraińsko- i ruskojęzycznej oraz 7,5% jidysz i hebrajskiego (spis 1931). Równie istotny jest podział między miastem a wsią. Na wsi, zwłaszcza w Galicji Wschodniej i na Wołyniu, silna była przewaga ludności ukraińskiej, natomiast najważniejsze miasta miały charakter mieszany, najczęściej polsko-żydowski z istotną, lecz mniejszą obecnością ukraińską. Lwów był miastem przede wszystkim polsko-żydowskim: w 1931 roku 63,48% mieszkańców podało język polski jako ojczysty, 24,12% jidysz lub hebrajski, a około 11% ukraiński lub ruski. W Stanisławowie (dzisiaj Iwano-Frankiwsk) według danych spisowych około 41,4% mieszkańców stanowili Żydzi, 37,2% Polacy i 18,6% Ukraińcy. W Tarnopolu ludność żydowska stanowiła 39,3% mieszkańców, podobnej wielkości społeczność tworzyli Polacy a mniej niż 20% - Ukraińcy i Rusini. Na Wołyniu także widoczna była różnica między prowincją a miastami: Łuck miał około 48,5% ludności żydowskiej, choć całe województwo było wyraźnie zdominowane przez ludność ukraińską z występującymi, często wyspowo, polskimi wsiami i dworami. Oczywiście, strona ukraińska będzie przytaczała w tym kontekście, w odpowiedzi, historyczny rachunek krzywd. Polsko-ukraińskie walki o Lwów w latach 1918-19, niektóre przejawy przymusowej polonizacji czy ograniczania ukraińskich aspiracji narodowych. Konflikt był oczywisty i nierozwiązywalny. Miliony Polaków oraz Ukraińców zamieszkiwały wspólnie olbrzymi obszar południowo-wschodniej Polski. Z drugiej strony warto podkreślić, że Ukraińcy zamieszkujący Polskę mieli i tak dużo więcej "szczęścia" niż ci, którzy pozostali po drugiej stronie granicy, w Związku Sowieckim. Ukraina sowiecka została bowiem poddana nie tylko komunizmowi, kolektywizacji i masowej eksterminacji elit, w tym cerkwi. Ukraina sowiecka została poddana olbrzymiemu planowemu ludobójstwu, hołodomorowi, który pochłonął miliony ofiar. Ukraińcy w Polsce w latach 1918-1939 nie mieli lekko i nikt rozsądny nie będzie temu przeczył. Niemniej, państwo polskie nigdy nie prowadziło ich zaplanowanej eksterminacji. Państwo polskie umożliwiało też, mimo ograniczeń, funkcjonowanie wielu ukraińskich szkół, organizacji, instytucji. Mimo to, już na wiele lat przed wybuchem II wojny światowej, Polska musiała zmierzyć się z zaplanowaną i systematycznie organizowaną, ukraińską działalnością terrorystyczną. W II Rzeczypospolitej Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów prowadziła działalność terrorystyczną i sabotażową. Jej członkowie organizowali podpalenia, napady na banki, poczty i ambulanse pocztowe, a także zamachy na przedstawicieli państwa polskiego oraz na Ukraińców uznanych za zdrajców lub ugodowców. Do najbardziej znanych należały zabójstwa Tadeusza Hołówki w 1931 roku, Iwana Babija i ministra Bronisława Pierackiego w 1934 roku; planowano też zamach na wojewodę Henryka Józewskiego. Celem tych akcji było jednocześnie osłabienie Polski, radykalizacja własnego społeczeństwa i pokazanie, że legalna polityka ukraińska jest bezsilna. Warto to podkreślić - poseł Tadeusz Hołówko był jednym z najważniejszych polskich rzeczników porozumienia polsko-ukraińskiego i właśnie dlatego stał się dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów celem szczególnie niewygodnym. Został zamordowany 29 sierpnia 1931 roku w Truskawcu. Minister Bronisław Pieracki, zamordowany 15 czerwca 1934 roku, również nie był wyłącznie symbolem represji; zamach na ministra miał także storpedować możliwość porozumienia z umiarkowaną częścią społeczeństwa ukraińskiego. Z kolei po stronie ukraińskiej wyjątkowo wymowne było zabójstwo Iwana Babija, dyrektora ukraińskiego gimnazjum we Lwowie, krytyka skrajnego nacjonalizmu i człowieka związanego z legalną, umiarkowaną działalnością społeczną. Został zamordowany w 1934 roku. To pokazuje bardzo jasno, że terror Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów był wymierzony nie tylko w Polaków, ale także w samych Ukraińców, jeśli tylko uznano ich za przeszkodę dla rewolucyjnej linii ruchu. W tym samym kontekście trzeba wspomnieć o procesie Stepana Bandery. Jako przywódca krajowych struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów należał on do głównych organizatorów akcji terrorystycznych. W procesie dotyczącym zabójstwa Bronisława Pierackiego, toczącym się w Warszawie od 18 listopada 1935 roku do 13 stycznia 1936 roku, Bandera został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywotnie więzienie. Sam proces miał duże znaczenie polityczne, bo ujawnił skalę konspiracji, jej strukturę i rolę Bandery w kierowaniu terrorem. Do 1939 roku ukraiński nacjonalizm w jego radykalnej, ounowskiej postaci był już więc nie tylko ideą niepodległościową, ale także rewolucyjną doktryną politycznej przemocy. Łączył pogardę dla kompromisu, etos fanatycznego poświęcenia i akceptację terroru jako narzędzia dziejowego działania. To właśnie ten splot idei Doncowa, dekalogu Łenkawskiego i praktyki Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ukształtował najbardziej skrajną postać ukraińskiego nacjonalizmu u schyłku II Rzeczypospolitej. <Mychajło Kołodziński pisał np. w ukończonej w 1938 r. "Wojennej doktrynie ukraińskich nacjonalistów", że podczas powstania nacjonalistycznego nadarzy się okazja, aby „wymieść do ostatniej nogi element polski na ziemiach zachodnioukraińskich”. Polacy stawiający opór mieli zostać zniszczeni w walce, a pozostali sterroryzowani i wypędzeni za Wisłę. Kołodziński na tym nie poprzestawał. Oprócz fizycznej eliminacji wrogiej ludności, apelował o niszczenie śladów wrogiego panowania, które ucieleśniał obraz „polskiego dworu”> 1/4 #Ukraina #Historia #Polska