Największym błędem, jaki można dziś popełnić, jest lekceważenie Morawieckiego. Słyszałam już to wszystko. Że jest skończony. Że ma zarzuty. Że kolejne śledztwa go pogrążą. Naprawdę? Przecież identycznie wielu mówiło o Nawrockim. A potem okazało się, że internetowa bańka po raz kolejny pomyliła własne życzenia z rzeczywistością. Morawiecki od dawna jeździ po Polsce. Rozbudowuje swoje media społecznościowe. Widać, że korzysta z ludzi, którzy wiedzą, jak robi się polityczny marketing. TikToki, memy i krótkie filmiki nie są kierowane do komentatorów na X. Są kierowane do młodych ludzi, którzy za rok pójdą do urn. I nie on je wymyślił. To, co nam wydaje się żenujące, dla kogoś innego może być skuteczne. I przestańmy wmawiać sobie, że wyborców zatrzymają zarzuty czy rozliczenia. Gdyby to działało, Nawrocki ze swoją przeszłością nigdy nie zostałby prezydentem. Nie twierdzę, że Morawiecki wygra wybory. Ale bardzo łatwo mogę sobie wyobrazić, że po wyborach w 2027 roku będzie jednym z tych, którzy będą rozdawali karty przy układaniu większości. Mam też nadzieję, że KO w końcu przestanie udawać, że nowoczesny marketing polityczny nie ma znaczenia. Bo ma. Ogromne. PiS wygrał wybory nie tylko dzięki swoim wyborcom, ale również dlatego, że od lat lepiej rozumie mechanizmy komunikacji, emocji i mobilizacji. A PR-owa operacja, która doprowadziła Nawrockiego do prezydentury, powinna być dla wszystkich wystarczającą lekcją. Dzisiaj wyborów nie wygrywa ten, kto ma rację. Wygrywa ten, kto potrafi przekonać ludzi, że ją ma. #Polityka #Wybory2027 #MarketingPolityczny