Rozmawiałem z nim telefonicznie kilkadziesiąt minut przed tym, jak do jego domu przyjechały służby ratunkowe; mówił, że czuł się zmęczony po podróży z Kijowa, ale poza tym nie uskarżał się na nic, dodając, że zwykle gdy źle się czuł, nie wahał się o tym mówić.







