BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Wołyń1943

Szli w niedzielę pomodlić się do Boga, a spotkała ich brutalna śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów. "Wspominamy tych wszystkich, którzy 11 lipca 1943 r. szli do Boga. Szli się modlić do kościołów w swoich miejscowościach. Na Szli na Wołyniu, by się w piękna, słoneczną niedzielę pomodlić, poprosić Boga o miłość, o miłosierdzie, o dobrą przyszłość, o dobrodziejstwa dla swoich rodzin, dla swoich bliskich. A spotkała ich 11 lipca brutalna śmierć. Narzędzia z gospodarstw domowych stały się narzędziami śmierci. To data symbol, Krwawa Niedziela - mówił Prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty w Radrużu na Podkarpaciu, gdzie z rodzinami ofiar i mieszkańcami powiatu lubaczowskiego oddał hołd Polakom pomordowanym przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej". #Pamiętamy #Wołyń1943 #Pamiętamy #Wołyń #KrwawaNiedziela

Pytanie pani od historii ❗️❗️❗️ Już nie chcę wymieniać kolejnych polityków z imienia i nazwiska...dlatego zadam pytanie Suwerenowi : kto wybrał ich do Sejmu i Senatu 😳❓❓❓ Ciemnota jak za chłopa pańszczyźnianego ❗️ Następny rodzynek ⬇️ "Rzezi wołyńskiej nie dokonał naród ukraiński tylko banderowscy bandyci". Tak...ale oprócz banderowskich bandytów...Polaków ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM mordowali : - ukraińska policja pomocnicza - ukraińska czerń i chłopi - ukraińscy sąsiedzi - członkowie "SS Galizien". Kilka przykładów kiedy...Ukraińcy którzy nie byli członkami OUN/UPA MORDOWALI z Niemcami...przedstawicieli Narodu Polskiego ⬇️ 8 VI 1943 r. Zwięczyce Gestapo przy udziale ukraińskiego oddziału SS „Galizien” otoczyło wczesnym rankiem wieś Zwięczyce, gmina Rzeszów. Niemcy z Ukraińcami przeszukali zabudowania i spędzili wszystkich mężczyzn na plac przed szkołą. W czasie łapanki zastrzelili 10 osób, po śledztwie jeszcze 9, strzałami w tył głowy. 12 IV 1944 r Sielczyk Oddziały SS-Galizien, Gestapo i Schutzpolizei dokonały pacyfikacji wsi Sielczyk, gmina Biała Podlaska. Niemcy z Ukraińcami zamordowali 8 osób i spalili 12 gospodarstw. 28 VII 1944 r. Kamionka Wieś Kamionka, gmina Kozłów, została otoczona przez żandarmerię niemiecką i oddział Ukraińców z dywizji SS-Galizien. Niemcy z Ukraińcami przeprowadzili rewizję we wszystkich domach, a napotykanych mężczyzn na miejscu zabijali. Ogółem zamordowali 7 osób i spalili 15 zabudowań gospodarczych. Budynki mieszkalne Niemcy obrabowali, zabierając wartościowe przedmioty i inwentarz żywy. 1/2 II 1944 r. Borów Oddziały żandarmerii, SS i SS-Galizien w sile około 3 tysięcy żołnierzy wkroczyły w godzinach nocnych do wsi Borów, gmina Annopol, i przy użyciu broni pancernej całkowicie zniszczyły wieś liczącą 280 gospodarstw, a ludność wymordowały. Wiele osób poniosło śmierć w płonących zabudowaniach. Liczne grupy osób, nie wyłączając kobiet, starców i dzieci, Niemcy i Ukraińcy spędzili do jednego budynku i spalili żywcem. 13 VI 1944 r. Ujście Niemcy i Ukraińcy dokonali w ramach tzw. Akcji Strumwind, pacyfikacji wsi Ujście, gmina Janów Lubelski, zabijając 28 Polaków i paląc kilkanaście gospodarstw. Podczas pacyfikacji użyto samolotów. Wiele osób aresztowano i wysłano do obozów koncentracyjnych. Zwłoki pomordowanych pochowane zostały na miejscowym cmentarzu. W połowie kwietnia 1944 r. Ukraińcy spalili we wsi Malice wszystkie polskie gospodarstwa i kościół rzymskokatolicki oraz wymordowali mieszkańców. 23 VI 1944 r. Czerwony Krzyż O godz. 4 nad ranem żandarmeria niemiecka i oddział ukraińskiej policji pomocniczej dokonali pacyfikacji wsi Czerwony Krzyż, gmina Krasnopol. Ukraińcy nakazali ludności opuścić gospodarstwa i zebrać się w wyznaczonym miejscu. 53 osoby załadowali na samochody ciężarowe i wywieźli do obozów koncentracyjnych, skąd powróciły żywe 4 osoby. Wieś została spalona. 24 VIII 1944 r. Nowy Żmigród Jednostki Wehrmachtu i SS otoczyły wieś Nowy Żmigród, gmina Nowy Żmigród. Aresztowań dokonywało Gestapo i policja ukraińska. Podczas akcji zatrzymano 26 osób, które bito kolbami karabinów. Osoby te załadowano na samochód ciężarowy i przewieziono do więzienia w Jaśle. We wsi spalono kilka budynków. W więzieniu w Jaśle i w siedzibie gestapo w czasie przesłuchiwania stosowano tortury : odcinanie języków, łamanie kończyn i wydłubywanie oczu. Po takich "przesłuchaniach" zmaltretowane ofiary wywożono na miejsce egzekucji i rozstrzeliwano. Spośród 26 aresztowanych 17 - rozstrzelano 29 VIII. Wiele ofiar zostało zamordowanych w lesie w Wawrzycach lub na cmentarzu żydowskim w Jaśle, albo zmarło w czasie śledztwa. Miejscowości w których Niemcy wspólnie z Ukraińcami dokonali zbrodni na Narodzie Polskim było multum. Huta Pieniacka, Palikrowy, Sahryń, Łaszczów, cała Zamojszczyzna, Kresy Wschodnie. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Niemieckie dokumenty operacyjne "Armeeoberkommando" i niemieckiej administracji okupacyjnej. PROŚBA ⬇️ Uczniów którzy zdecydują się na skorzystanie z naszej szkolnej kawiarki, bardzo PROSZĘ o wpisywanie imienia i nazwiska (obojętnie jakiego). Czyli zamiast "XYZ" piszemy : Jan Nowak a zamiast "Wdzięczna Uczennica", piszemy : Anna Kowalska. Opresyjne państwo łupi biedotę aż miło. Buycoffee ściąga jeden haracz a skarbówka drugi...i nikt nie zapyta : czy biednej wiejskiej nauczycielce, starczy na chleb ??? Bardzo dziękuję ! https://t.co/uYX0ELDkuR #Historia #Polska #Zbrodnia

Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 ! W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️ Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE. PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : "Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox #UkraińskieZbrodnie

A moving, deeply educational speech by President K. Nawrocki in Radruż. "Let us not confuse reconciliation with amnesia, with forgetting. The future - without genociders and genocidal symbolism." L. Makowiecki - Volhynia 1943. (translated)

They do not ask for revenge. They only ask for memory. For truth. For prayer. For their suffering to never be erased from history‼️ Volhynia 1943. Let us remember those who did not live to see tomorrow. Children, women, men – innocent Poles murdered during the Volhynian Massacre. (translated)

We remember the victims. We demand truth, memory, and a dignified commemoration. Volhynia 1943 - this crime must not be forgotten 🇵🇱 NATIONAL DAY OF MEMORY OF THE VICTIMS OF THE GENOCIDE COMMITTED BY UKRAINIAN NATIONALISTS AGAINST THE CITIZENS OF THE SECOND POLISH REPUBLIC (translated)