Niezwykle cieszy mnie to, że w końcu zaczęto intensywnie walczyć z pseudonaukowymi narracjami, które zostały wymyślone jako element gry politycznej, a nie autentyczna chęć poznania historii własnego państwa i jego modelu społeczno-gospodarczego. Nawet gdy przyjmiemy, że Rzeczpospolita była złem wcielonym, bo oczywiście takich głosów w Polsce nie brakuje, to żadna współczesna teoria kolonialna nie znajduje zastosowania w jej przypadku. Owszem, naciągając maksymalnie do granic możliwości aspekt zaludniania południowo-wschodniego pogranicza, dosłownie jak gumkę od majtek na czoło, można doszukać się elementów kolonizacyjnych, ale dalsza analiza pokazuje, że w dalszym ciągu brakuje: - podstawowej relacji metropolia-kolonia - kolonialnego statusu ruskich elit - wyraźnej dychotomii narodowej - elementu kolonizującego i równolegle zależnego od kolonizatora Nawet pańszczyzna i powstanie wielkich latyfundiów magnackich nie jest równoznaczne z kolonizacją, lecz co najwyżej feudalnym modelem stosunków własnościowych i gospodarczych, który również występował wówczas pod Krakowem, Budapesztem, Pragą lub nawet na Sycylii. A szukanie na siłę w historii przykładów do rozciągania określonych tez i współczesnego aparatu pojęciowego na zjawiska z grubsza odmienne, “bo taka moda”, to dokładnie zaprzeczenie nauki i promowanie chłopskiego rozumu. #historia #nauka #pseudonauka