Na tym niezarejestrowanym surronie pod same drzwi szkoły przyjechał dzisiaj… rodzic na wywiadówkę. Zarówno on, jak i całkiem spora grupa motocyklistów, postanowili urządzić sobie z chodnika drogę dojazdową. Niestety, nie udało mi się go ująć, bo przez dwie i pół godziny czekania na policję, żaden patrol nie był w stanie przyjechać. Sam surroniarz przy próbie zatrzymania podczas jazdy po drodze dla pieszych uciekł w nonszalancki sposób. Materiały z potyczek z motocyklistami na pewno za jakiś czas zagoszczą na moim kanale YouTube. A podsumowując: wielogodzinne oczekiwanie na policję w Warszawie niweczy obywatelskie inicjatywy związane z bezpieczeństwem na drogach. #Warszawa #motocykliści #bezpieczeństwo
