Regularnie repostują mnie tu Elon Musk i Javier Milei. Tym razem obydwaj naraz👇🏻 Najpotężniejszy obecnie człowiek naszej cywilizacji i wolnościowy prezydent Argentyny – a oprócz nich kompletnie nikt znaczący. W Europie i w Polsce cisza. Dziesiątki tysięcy anonimowych ludzi, uznanie przez zaprzyjaźnionych wolnościowców (Brivael już inaczej niż poniżej się do mnie nie odnosi:), miliony odsłon – ale z Europy żaden "przywódca" się nie zająknie. W Polsce wszyscy udają że nie widzą… Zastanówmy się o czym to świadczy – co to nam o nich mówi… Musk i Milei repostują, bo rozpoznają argument. Bo sami myślą w tych kategoriach, bo te idee są dla nich żywe, realne i ważne. Repostują bo prawda ich przyciąga – to ich naturalny odruch. Oni dwaj i nikt inny – to nie przypadek – po prostu nie ma nikogo innego… Europejscy i polscy "przywódcy" milczą z dokładnie tego samego powodu. Rozpoznają argument. I wiedzą, że jest niebezpieczny – dla nich. Bo to nie jest kwestia tego, że nie widzą. Widzą doskonale. Ci ludzie mają zespoły od monitoringu mediów, a znaczący ideowy repost od Muska to nie jest coś, co umyka. O nie… Gramsci, Spinelli, długi marsz przez instytucje, systemowe kłamstwo – to nie są dla nich abstrakcje. To jest powietrze, którym oddychają. Woda, w której pływają. System, który ich wyprodukował, który ich wybrał, który im dał ich pozycje. Nie milczą z ignorancji. Milczą z interesu. To jest właśnie to, o czym piszę od miesięcy. Rotacja elit jeszcze się w Europie nie dokonała. Stare elity trzymają się mocno – instytucje, media, nagrody, finansowanie, cały aparat Gramsciego pracuje pełną parą. Musk i Milei wyrwali się z tego systemu lub nigdy do niego nie należeli. Europejscy politycy są jego produktem. Dlatego cisza w Europie nie jest zaskakująca. Jest informacją. Mówi nam dokładnie to, co powinniśmy wiedzieć o tych ludziach: że rozumieją co piszemy, że wiedzą iż mamy rację – i że właśnie dlatego nie powiedzą o tym ani słowa. Zakłamanie nie jest brakiem wiedzy. Jest wiedzą połączoną z wyborem milczenia. I to świadczy o czymś bardzo brzydkim: o kalkulacji. Zgodzić się publicznie z tekstem o Gramscim nic nie daje, a kosztować może wszystko – zaproszenia, stanowiska, przychylność redakcji, spokój. Milczenie jest darmowe. To dokładnie ta premia za obłudę, którą opisuję od miesięcy – tylko tym razem widoczna na naszym własnym przykładzie. I to jest właśnie test, o którym pisałem przy okazji nawigatorów. Musk i Milei mają jedną wspólną cechę: nie muszą pytać salonu o zdanie. Reszta musi – i dlatego reszta milczy. Nie brakuje im inteligencji. Brakuje im niezależności, a bez niej odwaga jest technicznie niemożliwa. Co nam to jeszcze mówi o europejskich elitach? Klasa, która nie potrafi publicznie przyznać racji tekstowi, z którym prywatnie pewnie się zgadza, nie jest elitą – jest układem. Elita mówi. Układ czeka, aż będzie bezpiecznie. A w Polsce? W Polsce to jeszcze prostsze. Uznanie z zagranicy dla kogoś spoza układu jest problemem, nie powodem do dumy – bo podważa hierarchię, w której to oni rozdają uznanie. Ale jest w tym dobra wiadomość, i to poważna. Dziesiątki tysięcy anonimowych ludzi i dwóch najbardziej wpływowych wolnościowców świata – to jest właśnie drugi obieg. Tak on zawsze wyglądał: bez oficjalnych nazwisk, bez błogosławieństwa salonu, za to z czytelnikami, których nikt nie musiał zapraszać. Kiedyś przyjdą i oni. Zawsze przychodzą – dokładnie w momencie, w którym zgoda przestaje kosztować… I wtedy będziemy pamiętać, kto był wcześniej. #Elity #Wolność #Media



