BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#turbulencje

W przyrodzie nic nie ginie. Morskie farmy wiatrowe zmniejszają opady do 15% w części Danii 🇩🇰, wybrzeża Niemiec 🇩🇪, Holandii 🇳🇱 i Wielkiej Brytanii 🇬🇧 o 10-12%. Jednocześnie na dużych obszarach farm wiatrowych występują większe opady deszczu. - Niemieccy badacze opierali się na danych pogodowych z lat 2008–2017. Od tamtego momentu farmy rozbudowano nawet o 300%, a część danych nie jest już więcej udostępnianych. Największe skutki odczujemy im bliżej 2050 roku. - Jak to się dzieje ? 👇 Turbiny wiatrowe pobierają energię kinetyczną z powietrza, a ich wirniki generują dodatkowe turbulencje. Powoduje to intensywniejsze mieszanie się różnych warstw powietrza. W rezultacie wilgoć może łatwiej unosić się nad dużymi farmami wiatrowymi i tam ulegać kondensacji. W związku z tym model przewiduje większe opady deszczu nad oceanem i mniejsze w niektórych przyległych regionach przybrzeżnych W części Jutlandii susze są wywołane zaburzeniami wiatrów właśnie spowodowanymi działalnością farm wiatrowych. W badanej części zmniejszyły opady deszczu o 15%. Ale to nie wszystko. Farmy burzą też układ prądów morskich. Zakłócenia życia biosfery i wymieranie życia w dużym promieniu wokół farm. Badania przeprowadziło : Instytut Badawczy Centrum Helmholtza w Hereon #EnergiaOdnawialna #FarmyWiatrowe #ZmianyKlimatyczne

Samolot Air India na trasie z Phuket do Delhi wpadł w silne turbulencje, które trwały od czterech do pięciu minut, skutkując obrażeniami 17 osób, z których część wymagała hospitalizacji, a incydent jest aktualnie badany przez Dyrekcję Generalną Lotnictwa Cywilnego Indii. #turbulencje #airindia #wypadeklotniczy

Samolot wpadł w silne turbulencje. Jest nagranie

❗️ Po raz pierwszy od igrzysk olimpijskich poczułem gęsią skórkę w trakcie meczu z udziałem kadry Grbicia, po raz kolejny ze Stanami Zjednoczonymi, może rzeczywiście jest coś na rzeczy z tym, że mecze z USA to musi być Hollywood. Dziś znowu tak było. Ten finał pokazał nam, że Nikola Grbić gdzieś z tyłu głowy ma plan z trzema przyjmującymi na boisku. I bardzo mnie to cieszy. Tego szukania i elastyczności brakowało mi w poprzednim sezonie. Grbić może i jest konserwatystą siatkówki, który ma swoją wizję i ona jest najważniejsza, ale uważam go za mądrego człowieka, który wyciąga wnioski. Tą decyzją w czwartej partii tego finału tylko to potwierdził. Nie zgodzę się z argumentami dotyczącymi Kewina Sasaka, ponieważ, czy Sasak dałby coś extra z pola serwisowego nawet gdyby był w formie z poprzedniego roku, czy dołożyłby coś extra na piłce wysokiej? To właśnie to o czym napisałem, szukanie najlepszych dostępnych rozwiązań. To trudny orzech do zgryzienia dla naszego selekcjonera. Z jednej strony Wilfredo Leon, który indywidualnie jest w stanie wygrać wszystko, ale z drugiej strony, pomimo tego, że wróciły demony przeszłości a nasza gra w obronie była szara, jak listopad w Kędzierzynie-Koźlu, to linia przyjęcia w konfiguracji Semeniuk - Popiwczak - Fornal funkcjonowała świetnie i poza szaleńcem "JH", nie mieliśmy żadnych problemów. To ułatwiło życie Komendzie. To system naczyń połączonych - nagle było sporo życie na środku, nagle szósta strefa budziła się do życia. Pomimo braku wsparcia z prawej strony nasz rozkład w ataku nie był uzależniony od jednego nazwiska. Przechodząc dalej... Ten mecz uwypuklił nasze braki. Przez dwa sety float nie stanowił zagrożenia, ogólnie mieliśmy problemy z pola serwisowego, a system blok - obrona po raz kolejny wrócił do momentu z ostatniego mundialu, gdy na boisku brakowało nam Fornala. Tu Fornal już był, ale były te problemy, które po raz ostatni widzieliśmy w Gliwicach, tylko wtedy na boisku mocno eksperymentowaliśmy. To presja? Oczekiwanie medalu? Może szok, że Amerykanie nie dali się złamać po pierwszym secie? Tego nie wiem. Widziałem jedynie, że nasza gra została zaburzona. Problemem był również Marcin Komenda, który z nawiązką nadrobił niedokładności z newralgicznych momentów drugiego i trzeciego seta, choć może bez tych momentów nie trzeba byłoby niczego zwracać, niemniej, Komendę stać na więcej. Rok temu bardziej mi się podobał. Był dokładniejszy w sytuacjach decydujących o przebiegu poszczególnych partii. I mam nadzieję, że będzie lepiej, zwłaszcza w relacji Komenda - Fornal. Tu widzę tureckie turbulencje i uśmiech Murata, niż polską dokładność. Musimy pogodzić się z tym, że w trwającym sezonie to nasza najlepsza wersja środka siatki. Nie mam tu zamiaru deprecjonować Lemańskiego czy Jakubiszaka, zebyśmy dobrze się zrozumieli, ale mam świadomość, że spadamy z wysokiego konia i tego impaktu ze strony środka nie będzie aż tyle. Oceniając na chłodno, każde złoto znaczy tyle samo i z każdego należy się cieszyć, ale sądzę, że o wiele więcej w kontekście przyszłości wyciągniemy z tego finału, niż rok temu gdy bez większych problemów rozbijaliśmy ekipę Ferdinando De Giorgiego. Co przed nami? Presja wyniku. Liczy się złoto na mistrzostwach Europy i awans na igrzyska olimpijskie - cel nadrzędny. Za tydzień początek przygotowań i kilka znaków zapytania dla Grbicia. Ryzykujemy na trzech środkowych przez cały czempionat? Nie. Grbić ufa Śliwce. Będąc zdrowym jest tym 4OH, teraz co z Szalpukiem? Grbić go ceni, co pokazał, https://t.co/dOyOKv2Zeu turniej w Ningbo. Ryzyko na środku, kosztem głębi linii przyjęcia? Pozycja Kewina Sasaka. Czas działa na korzyść atakującego i dostaje szanse w kontekście ME? A może ta Liga Narodów pokazała, że to niepotrzebne działanie i np. Gomułka pod Firlejem byłby bezpieczniejszym rozwiązaniem... Podsumowując, piętnaście meczów, trzynaście zwycięstw, dwanaście z rzędu i złoto Ligi Narodów. Piękne preludium przed imprezą docelową. Foto: Volleyball World #gangłysego #siatkówka #Sport #MistrzostwaEuropy

Jestem w trakcie eksploracji hotelu, gdy nagle mój telefon zaczyna wibrować. Na wyświetlaczu: „TADEK ROBOTA”. Odbieram i od razu, twardo mówię: - Tadeuszu, w niczym Ci dzisiaj nie pomogę. Jestem na elitarnym szkoleniu w luksusowym hotelu z pełnym pakietem darmowych gadżetów, gdzie intensywnie podnoszę swoje kompetencje operacyjne. Szef osobiście uznał, że to ja jestem najbardziej perspektywicznym i odpowiedzialnym pracownikiem w tej organizacji. Informuję Cię również, że nie przywiozę Ci z delegacji darmowych mydełek. Co najwyżej mogę Ci je odsprzedać po cenie rynkowej z lekką marżą za logistykę. W słuchawce chwila ciszy, po czym Tadek przerywa mi podnieconym, piskliwym głosem: - Ale ja w ogóle nie o tym! Widziałeś, co się dzieje? Giełda jebnęła! Czerwono na wszystkich indeksach! Mówiłem Ci, że to napompowana bańka, dlatego ja mądrze trzymałem wszystko w bezpiecznej gotówce. Miałem rację, system w końcu się sypie! Odetchnąłem głęboko, patrząc na panoramę hotelowego ogrodu. - Tak, Tadek, masz absolutną rację - odpowiedziałem spokojnie. - Ty trzymasz wszystko w gotówce nieprzerwanie od 2008 roku. Globalne indeksy właśnie zaliczyły potężne tąpnięcie i cofnęły się do poziomów, których rynek nie widział od jakichś trzech tygodni. Rzeczywiście, apokalipsa. Zabezpieczaj zapasy ryżu. Rozłączyłem się bez pożegnania. Tadek przez osiemnaście lat pozwolił, by inflacja doszczętnie wypatroszyła siłę nabywczą jego oszczędności, tylko po to, żeby raz na dekadę poczuć dumę z kilkudniowego spadku na Wall Street. Ja wolę zarabiać miliony w długoterminowym trendzie wzrostowym i z pełnym spokojem patrzeć na chwilowe turbulencje, popijając darmową kawę z mojego kubka termicznego. Schowałem telefon do kieszeni hotelowego szlafroka i wróciłem do audytu strefy SPA. Ulica znowu panikuje, a to oznacza tylko jedno: aktywa są w promocji. Codziennie bliżej #FIRE. #finanse #inwestowanie #ekonomia