To jest absolutny dramat. Wygląda że RPD zachowała się jak mściwa arystokratka, której się zdaje, że może gnębić poddanych, bo krzywo na nią spojrzeli. Dobrze, że inne instytucje zareagowały, ale krzywda i tak została dokonana. - Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak była świadkiem ulicznego incydentu, podczas którego matka szarpnęła i krzyczała na swoje dziecko, które wbiegało na ulicę. A następnie obraziła samą rzecznik, która zwróciła jej uwagę. - RPD poinformowała policję i sąd przekonując o konieczności odebrania dzieci tym rodzicom. - Ani policja, ani kurator sądowy, ani sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej. - Mimo to dzieci trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej (domu dziecka) po decyzji policjantki podjętej podczas nadzwyczajnego spotkania z udziałem RPD i Komendanta Stołecznego Policji. - Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. W uzasadnieniu wskazał, że działania wobec rodziny „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej” i były „rażąco nieproporcjonalne do zaistniałego zdarzenia”. - Sąd miał zastrzeżenia do osobistego zaangażowania RPD, wskazując na możliwość wykorzystania autorytetu urzędu do forsowania tezy o konieczności odebrania dzieci. - Jednym z argumentów w sprawie były dwie butelki piwa znalezione w mieszkaniu, co sąd określił jako „całkowicie chybione i wręcz absurdalne”. Tak skandaliczna (i klikalna) afera będzie na pewno grzana przez wszystkie media i aktywistów politycznych niezależnie od sympatii partyjnych. https://t.co/Ilk5x0Qr0X #RPD #Dzieci #Prawo