Obejrzałem i wysłuchałem przemówień Tuska i Nawrockiego na Westerplatte. Wierzcie mi, że naprawdę musiałem zmusić się do wysłuchania Batyra, i to było ciężkie przeżycie. Samo słuchanie jego bełkotu było męką dla moich uszu i oczu. Tusk - klasa sama w sobie, mówił o historii, o bohaterach, o Polsce, o aktualnych zagrożeniach. Mówił o pomocy Ukrainie, o zagrożeniu ze strony Rosji. Przypomniał, że wspólne działania klasy politycznej zwiększają nasze bezpieczeństwo, które jest teraz najważniejsze. Mówił i nawoływał do solidarności i jedności narodowej, które są niezbędne do wspólnego działania i rozwiązywania problemów. Mówił do ludzi, do Polaków, do Europejczyków, mówił do świata. Nawrocki - facet pomylił doniosłą historyczną rocznicę z partyjnym wiecem. Ten facet piastuje stanowisko prezydenta, a zachowuje się jak akwizytor propagandowych przekazów PiSu. Jego partyjne ględzenie skrojone do poziomu prostego prawicowca powodowała ból uszu i chęci wyłączenia tego pierdolenia. Skupił się głównie na atakowaniu rządu, nie tylko jawnie, ale i narracyjnie. Ani razu nie wspomniał o zagrożeniu ze strony Rosji.☝️ Jego prymitywne i wredne insynuacje o rzekomej partii niemieckiej funkcjonującej w Polsce, były w sumie na jego poziomie, czyli poziomie dna. Nawet nie byłem zaskoczony, choć przy takiej okazji powinienem. Jego partyjno-propagandowe brednie dot. np. telewizji publicznej czy reparacji, szczucie na Niemców i mieszanie tragizmu naszej wspólnej historii z teraźniejszością, było wybitnie idiotyczne, ale do tego się już przyzwyczaiłem. Ten dureń przemycał narrację, jakby to co było 80 lat temu dokonało się wczoraj. Kibol najpierw szczuje, dzieli, a za minutę apeluje o jedność.🤦 Dodatkowo ta jego wkurwiająca gestykulacja dopełniała całości żenującego obrazu typa, którzy udowadnia, że wszystkie jego działania są dyktowane tylko i wyłącznie partyjnym interesem. Przemowa Tuska była skierowana do Polaków, do dzisiejszego świata. Ględzenie Nawrockiego było skierowane tylko do wyborców patoprawicy. Podtrzymywanie podziałów, żeby za chwilę pieprzyć o jedności narodowej, było skrajną hipokryzją. Nie spodziewam się, żeby słuchacze Nawrockiego zrozumieli sens tego, o czym mówił Tusk. To nie ten poziom intelektualny. --- Między Tuskiem a Nawrockim jest przepaść - i to nie tylko polityczna, ale również intelektualna, cywilizacyjna i dotycząca sposobu rozumienia państwa. Po jednej stronie mamy polityka europejskiego formatu, a po drugiej prostackiego nacjonalistę i partyjnego działacza, którego sposób prowadzenia polityki jest szkodliwy dla państwa i jego pozycji w Europie. Ale o to mu chodzi, bo im Polska jest słabsza i bardziej zagrożona, tym lepiej dla jego formacji politycznej. #Polska #Tusk #Polityka




