BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Galicja

Nielegalne wykopaliska na terenie dawnych polskich wsi w Galicji Wschodniej okazują się faktem. Profanowanie szczątków zmarłych i rabowanie biżuterii ofiar, wśród których są ofiary rzezi wołyńskiej, przez tzw. grupy czarnych kopaczy w celach zarobkowych, wszystko to ma się odbywać za przyzwoleniem lokalnych ukraińskich władz. Te straszne i smutne informacje będą przedmiotem naszych interwencji u najważniejszych władz państwowych RP, w tym w MSZ. Będziemy domagali się wyjaśnień i reakcji na ten kryminalny proceder. #Galicja #NielegalneWykopaliska #Polska

POLEMIKA Z SIERAKOWSKIM ‼️ 🇵🇱🇺🇦 Moja polemika z telewizyjną wypowiedzią Sławomira Sierakowskiego na temat ludobójstwa Polaków na Wołyniu. "Ludobójstwo to świadoma wola eksterminacji całego lub części narodu — pisze Sierakowski. — Tak nie było.” Tak było. Zachowana dokumentacja pozwoliła badaczom dość precyzyjnie zrekonstruować proces decyzyjny, jaki zaszedł w kierownictwie OUN/UPA. Faza A. — Wiosna-lato 1943 r. Dowództwo OUN/UPA na Wołyniu podejmuje decyzję o wymordowaniu Polaków na terenie tego byłego województwa II RP. Kluczową rolę odgrywa tu Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur”. Faza B. — Jesień 1943. Z inspekcją na Wołyń przybywa Roman Szuchewycz. Jest pod wrażeniem „osiągnięć” UPA na tym terenie. Pod jego wpływem Prowyd OUN podejmuje decyzję o rozszerzeniu antypolskiej czystki etnicznej na Galicję Wschodnią i inne tereny objęte konfliktem. Faza C. — Początek roku 1944. Ludobójcza fala przelewa się z Wołynia do Galicji Wschodniej. Podsumowanie: Ludobójstwo na Wołyniu było zaplanowaną z góry — przez kierownictwo OUN-B i UPA — operacją eksterminacyjną. Dowódcy poszczególnych kureni i sotni dokonujący masakr działali według ustalonego planu, rozkazów i instrukcji. Plan ten zakładał „oczyszczenie terenu” z ludności polskiej, co wypełnia definicję ludobójstwa. W dalszej części wypowiedzi Sierakowski sugeruje, że rzeź wołyńska była spontanicznym atakiem i zemstą za antyukraińskie działania Polski. "Jak to się stało — mówi Sierakowski — że nagle (…) zwykli ludzie rzucili się na swoich sąsiadów. Nie było słowa o tym jak Polacy zachowywali się wobec Ukrainców." Dalej Sierakowski wymienia wydarzenia z XVI, XVII i XVIII wieku. A także błędy II RP. Pacyfikację wsi galicyjskich z 1930 roku, burzenie cerkwi na Chełmszczyźnie, obóz w Berezie Kartuskiej, a nawet zdradę Petlury przez Piłsudskiego w roku 1920. Tezy te wymagają sprostowania. 1) Nie było tak, że „zwykli ludzie nagle rzucili się na swoich sąsiadów”. Ludobójstwo na Wołyniu nie było spontanicznym buntem chłopskim przeciwko „polskim panom”, jak twierdzi część historyków ukraińskich. Tak jak pisałem wyżej była to zaplanowana z zimną krwią przez kierownictwo OUN/UPA operacja. Niemal każdy atak na polską wieś na Wołyniu rozpoczynał się od uderzenia kurenia lub sotni UPA (strzelcy), a dopiero potem na „zdobytą” wieś rzucano pospolite ruszenie z okolicznych wsi (siekiernicy). 2) Wydarzenia z XVI, XVII i XVIII wieku nie mają nic wspólnego z ludobójstwem na Wołyniu bo wówczas nie istniały jeszcze narody polski i ukraiński w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Bunty kozackie były wymierzone w ruską szlachtę — wspieraną przez Koronę — a walka toczyła się o przywileje i pozycję w ramach systemu społeczno-politycznego panującego wówczas na ziemiach ruskich Rzeczpospolitej. Konflikt polsko-ukraiński zrodził się dopiero pod koniec XIX wieku wraz z powstaniem nowoczesnych narodów, które rościły sobie pretensje do tych samych terytoriów. 3) Tak. Oczywiście II RP popełniła błędy wobec Ukraińców. Do spraw wymienionych przez Sierakowskiego (pacyfikacja Galicji, cerkwie, Bereza) można dodać jeszcze co najmniej kilka. Brak autonomii w Galicji, nie zrealizowanie obietnicy stworzenia uniwersytetu ukraińskiego we Lwowie, napięcia wynikające z obecności osadników wojskowych na Wołyniu, nie dopuszczanie do stanowisk państwowych czy niesprawiedliwy podział ziemi. To wszystko miało miejsce i nie ma powodu żeby o tym milczeć. Historii nie zmienimy. Jest jednak co najmniej kilka „ale”: Mówiąc o błędach II RP warto też przypomnieć o działaniach drugiej strony. Czyli wieloletniej kampanii ukraińskiego terroryzmu wymierzonego w państwo polskie. Sierakowski zarzuca swoim adwersarzom przemilczanie niewygodnych faktów, a sam robi to samo. Ukraińcy po klęsce 1919 roku stworzyli organizację podziemną UWO — potem przeistoczyła się ona w OUN — która dokonywała aktów sabotażu, napadów na urzędy pocztowe i zamachów terrorystycznych. Ich ofiarą padł https://t.co/xVF5gDG5oB. poseł Tadeusz Hołówko czy minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Ukraińskie podziemie nawiązało również ścisłą, wymierzoną w Polskę współpracę z Abwehrą. Ten medal ma więc dwie strony. 4) Błędy II RP nie miały nic wspólnego z ludobójstwem na Wołyniu. Decyzja o jego przeprowadzeniu została bowiem podjęta nie z myślą o przeszłości tylko z myślą o przyszłości. Sytuacja na początku 1943 roku była następująca: Niemcy przegrali bitwę pod Stalingradem i stało się jasne, że przegrają całą wojnę. Polska znajdowała się zaś w sojuszu z Wielka Brytania i Stanami Zjednoczonymi. Ukraińscy nacjonaliści obawiali się, że po wojnie władze w Warszawie wystąpią z żądaniem aby Wołyń i Galicja Wschodnia z powrotem weszły w skład państwa polskiego. Argumentem na poparcie takiego postulatu byłby oczywiście fakt, że na terenach tych mieszka wielu Polaków. Szowiniści spod znaku OUN/UPA postanowili więc tych Polaków usunąć. I tym samym wytrącić z rąk Warszawy kluczowy argument. Skoro nie będzie tu Polaków — Polska nie będzie miała powodu by rościć sobie pretensje do spornych terytoriów. Drugim powodem decyzji o dokonaniu ludobójstwa na Wołyniu była ideologia OUN/UPA. Czyli agresywny szowinizm i nacjonalizm. Ideałem dla szowinistów jest zaś homogeniczne etnicznie państwo narodowe — „czyste jak łza”. Bez znienawidzonych mniejszości, które stanowią potencjalną piątą kolumnę. Warto przy tym przypomnieć, że ounowcy snuli plany narodowej rewolucji, której towarzyszyć miała czystka na Polakach już przed wojną. Mowa o słynnym projekcie Mychajło Kołodzińskiego. Do pierwszych antypolskich wystąpień doszło zaś w momencie upadku państwa polskiego w roku 1939. Jest coś naprawdę zaskakującego, że Sierakowski — i podobni mu lewicowi intelektualiści — z taką pasją i zacięciem tropią oraz piętnują każdy przejaw polskiego nacjonalizmu. A jednocześnie tak bezkrytycznie i pobłażliwie podchodzą do nacjonalizmu ukraińskiego. Nacjonalizmu, który był znacznie bardziej drapieżny i pochłonął znacznie więcej ofiar. Muszę przyznać, że jest to fenomen, którego nie rozumiem. "Widzimy siebie gdy byliśmy ofiarami, a nie widzimy jak byliśmy katami” — konkluduje swoją wypowiedź Sierakowski. Choć na działania II RP wobec Ukraińców patrzę krytycznie to stwierdzenie, że Polacy byli wówczas „katami Ukraińców” to gruba przesada. Nie ma symetrii win między tym co robiła II RP a OUN/UPA. Nie można stawiać znaku równości między szykanami państwowymi — takimi jak ograniczenie szkolnictwa w języku ukraińskim — z masowym mordem ludności cywilnej przeprowadzonym za pomocą siekier, wideł i karabinowych kul. Tu nie może być mowy o symetrii win. Oczywiście bardziej drastyczne działania wobec Ukraińców podejmowało podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu polskie podziemie. Mowa choćby o dokonanej przez AK i Bataliony Chłopskie Rewolucji Hrubieszowskiej, która w marcu 1944 roku pochłonęła ponad 1000 ofiar śmiertelnych. Symbolem tej akcji jest oczywiście Sahryń. Po wojnie polskie podziemie dokonało z kolei masakr w Wierzchowinach, Piskorowicach i Pawłokomie. Nadal, nie można jednak mówić o symetrii. Zupełnie inna była bowiem skala tych zjawisk i inne przyświecały Polakom motywy. Żadna polska organizacja podziemna nie miała planu analogicznego do planu OUN/UPA. Czyli wymordowania całej ludności ukraińskiej na danym obszarze. Polskie ataki na ukraińskie wioski były działaniami odwetowymi. Żadna polska organizacja nie wymordowała również 100,000 cywilów. Przepraszam, że tak się rozpisałem. Myślę jednak, że są to sprawy ważne. Mam nadzieję, że moje argumenty przekonają Sierakowskiego i jego zwolenników do rewizji poglądów. #Ludobójstwo #Historia #PolskaUkraina

After the introduction of the smartphone ban in schools in Galicia and Castilla-La Mancha: 📈 PISA results up — equivalent to 0.6–0.8 years of learning in mathematics and nearly a year in science (Galicia), 🛡️ decrease in bullying by several percent. Central regulations are working. Time for (translated)

Aryo Jun 11

Ja to lubię czasem spierać się z Polakami i Ukraińcami, sięgając jak najdalej w ich korzenie. Wielu potem jest zaskoczonych, że dawniej tożsamość i przynależność opierano w dużej mierze na wyznaniu, a w rodzinach mieszanych wiarę dziecka często określała zasada podziału według płci. Synowie przyjmowali wyznanie ojca, a córki wyznanie matki. Stuprocentowy Polak z okolic Lwowa okazuje się więc po latach w połowie Ukraińcem, a ukraiński nacjonalista może mieć pradziadka Polaka. Narodowość w dzisiejszym rozumieniu nie miała kiedyś aż takiego znaczenia jak religia. Dochodziło więc potem do kuriozalnych sytuacji, gdzie rodzina o nazwisku „Fedorczuk” (ze względu na rzymskokatolickie korzenie) była wysiedlana do Polski, a rodzinę np. „Kamińskich” wcielano do kołchozu i zabierano im paszporty, jak przystało na dobrych sowieckich niewolników. Albo jeszcze ciekawiej: jedna połowa rodziny była deportowana do Polski, a druga nie – bo ten drugi odłam, prawosławny lub greckokatolicki po matce, uznano automatycznie za Ukraińców. Podczas powojennych przesiedleń ludności sowieci i urzędnicy opierali się bowiem na deklaracjach narodowościowych i metrykach, co przy wcześniejszych małżeństwach mieszanych całkowicie rozrywało więzy krwi. Rusini i Polacy żyli na tych terenach ponad 1000 lat, ale w 2026 roku nadal mamy spory „ta ziemia jest mojsza niż twojsza”. No kabaret. A wiecie, że pod Mariupolem i Odessą żyli Grecy aż do dziś? Albo że w Galicji były całe niemieckie wsie? :) Głuchoniemcy też tam żyli od średniowiecza a później jeszcze kolejne napływy w XVIII w. I co teraz? Dorzucamy Niemców do sporu o to czyja jest Galicja? A sobie dorzućmy Holendrów i Niemców pod Gdańskiem? #Historia #Tożsamość #Narodowość

Kasjopea Jun 6

APEL pani od historii ❗️❗️❗️ Jeżeli jakiś polityk kompletnie OSZALAŁ albo sprzedał duszę Diabłu...BREDZĄC : "To zrobili nacjonaliści z OUN/UPA a nie Ukraińcy !". To proszę wszystkich kierować do Szkoły w Obrzydłówku...drogę znacie. Tak się składa, że nie jestem na grillu, nie spaceruję po górach ani nad morzem, tylko siedzę jak zawsze, w naszym szkolnym Archiwum i jestem w stanie każdego w Polsce "wyprostować" na materiałach źródłowych. Proszę bardzo ⬇️ Od wiosny 1944 r., mimo trwania mordów we wschodnich powia­tach Rzeczypospolitej, bandy złożone z członków OUN i UPA, policji ukraińskiej, dezerterów z SS-Galizien i lokalnej ludności ukraińskiej roz­poczęły rajdy na lewym brzegu Bugu. Zaczęło się mordowanie ludności polskiej w południowo-wschodniej części Lubelszczyzny. Do najokrut­niejszych zbrodni doszło w powiatach Tomaszów Lubelski i Hrubieszów, które nacjonaliści ukraińscy ogłosili terytorium przynależnym do „Wiel­kiej Ukrainy”. Według danych Polskiego Komitetu z Hrubieszowa, jedy­nie w marcu 1944 r. około 70% wsi w tym powiecie zostało spalonych, a ludność polska wymordowana lub rozproszona. Stopniowo wyludnieniu uległy całe gminy. Reszta polskich mieszkańców uciekła z obawy przed okrucieństwem Ukraińców. Były to dziesiątki tysięcy ludzi. Według szacunków, liczba uciekinierów w tym okresie - tylko z po­wiatu hrubieszowskiego i zamojskiego - wyniosła ok. 83 000 osób. „W samym mieście Lwowie policja ukraińska strzela Polaków w wie­czornych godzinach, wykorzystując zmrok tak dalece, że pojawianie się na ulicach w godzinach wieczornych, zwłaszcza dla młodzieży, jest po­łączone z dużym niebezpieczeństwem. Liczba zamordowanych waha się z pewnością między 7 000 a 9 000 osób, trudno bowiem o dokładne zestawienie, zwłaszcza pojedynczych mordów, które panują wszędzie nagminnie”. Cała Katedra we Lwowie oblepiona była klepsydrami: „zmarł po krótkich, a ciężkich cierpieniach”. Rodziny i przyjaciele wielu zamordowanych Polaków początkowo zamieszczali nekrologi w gazetach lwowskich. Pod nazwiskiem każdego zamordowanego umieszczano zdanie „zginął tragicznie”. Wskutek interwencji działaczy Ukraińskiego Centralnego Komitetu u władz okupacyjnych nekrologi te w gazetach gadzinowych przestały się ukazywać. Wśród ofiar ludobójstwa szalejącego w kresowych województwach było wielu księży katolickich, których zabijano w szczególnie okrutny i wyrafinowany sposób. Wielu przedstawicieli kleru greckokatolickie­ go nie tylko nie powstrzymywało morderców, ale wręcz zachęcało do zbrodni. Relacje naocznych świadków mówią o trudnym do wyobrażenia błogosławie­niu przez księży prawosławnych i greckokatolickich narzędzi zbrodni- noży, siekier czy wideł. Dochodziło nawet do bezpośredniego udzia­łu kapłanów, ich dzieci i najbliższych krewnych w mordach na Polakach. Na zdjęciu Polacy we Lwowie, nieświadomi nadchodzącej Zagłady. Źródło : Odpisy listów do metropolity Adama Sapiehy zachowane w zbiorach Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie, dotyczące strat poniesionych w archidiecezji lwowskiej na skutek na­ padów Ukraińców na ludność polską obrządku rzymskokatolickiego. Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich Sygnatura archiwalna : 16721/11 Tom drugi, strona 259-263 Sprawozdanie Delegata RGO na Dystrykt Galicja za miesiąc luty i marzec 1944 Archiwum Akt Nowych, Sygnatura 75, strony 27-29 Lucyna Kuklińska - "Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich na tle losów ludności polskich Kresów w latach 1943-1947". Przypominam o nowym OBOWIĄZKU a właściwie szkolnej PROŚBIE ⬇️ Uczniów którzy korzystają z naszej szkolnej kawiarki, bardzo PROSZĘ o wpisywanie imienia i nazwiska (obojętnie jakiego). Czyli zamiast "XYZ" piszemy : Jan Nowak a zamiast "Wdzięczna Uczennica", piszemy : Anna Kowalska. Opresyjne państwo łupi biedotę aż miło. Buycoffee ściąga jeden haracz a skarbówka drugi...i nikt nie zapyta : czy biednej wiejskiej nauczycielce, starczy na chleb ??? Bardzo dziękuję ! https://t.co/uYX0ELDkuR #Historia #Polska #Ludobójstwo

The government of Spanish Galicia has announced that the first SAIC factory in the European Union will be established in the region. (translated)

@UkrCOpaymore Polacy nic nie zapomnieli. Galicja, a raczej Małopolska Wschodnia była częścią Polski od 1340 roku, gdy król Kazimierz III Wielki otrzymał te ziemie w spadku od księcia Bolesława Jerzego II, którego uznał za SPADKOBIERCĘ RUSI. #Polska #Historia #Galicja