BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Patruszew

Czy Rosjanie poprzestaną na Ukrainie? Teraz coraz bardziej widać, że Rosjanie nie chcą żadnego pokoju. Konsekwentnie dążą do realizacji swoich celów w Ukrainie i nie zatrzymają się do momentu, aż nie przejmą pełnej politycznej kontroli nad Kijowem, jak to wielokrotnie powiedział Siergiej Ławrow, minister SZ Rosji. Ale ten sam Ławrow cały czas mówi bardzo ciekawe rzeczy, tylko trzeba go uważnie słuchać. Już pod koniec marca 2022 r. na forum rosyjskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych powiedział: „To, co dzieje się na świecie, nie dotyczy tylko i nie tyle Ukrainy, co raczej wysiłków na rzecz stworzenia nowego porządku świata”. Rosja jest zdeterminowana by wepchnąć się na szczyt światowych mocarstw i cały czas powtarza, że realizuje wizję świata wielobiegunowego, w którym nastąpi redystrybucja władzy (nad strefami wpływów). Ławrow wyjaśnia dalej, dlaczego jest to konieczne: „wiele lat temu, jakieś dziesięć lat temu, nasi zachodni koledzy przestali używać terminu „prawo międzynarodowe”, który promowali od momentu powstania ONZ, i przestali wzywać do wdrażania prawa międzynarodowego, a zamiast tego zaczęli żądać, aby wszyscy podporządkowali się opartemu na regułach porządkowi świata, szanowali go i przestrzegali tych reguł. Nikt jednak nie proponuje żadnych reguł, ponieważ nie ma żadnych reguł” – tak właśnie widzi to Ławrow. Wyjaśnia on, że dominujące państwa zachodnie wymyślają takie reguły na własne potrzeby i zmuszają takie państwa jak Rosja, by tańczyła tak, jak oni jej zagrają. Oczywiście taka sytuacja jest dla Rosji nie do zniesienia i nie do przyjęcia. To musi ulec zmianie i jest to kwestia przetrwania Rosji jako suwerennego państwa. Ławrow na tym samym forum dodaje: „reguły są tworzone dla każdego konkretnego przypadku, są pisane przez wąskie grono krajów zachodnich, które później przedstawiają je jako absolutną prawdę i żądają, aby wszyscy ich przestrzegali”. W marcu 2023 r. na forum ONZ w imieniu Siergieja Ławrowa głos zabrał przedstawiciel Rosji przy ONZ, Wasilij Niebienzia: „Wzywamy członków ONZ do spojrzenia poza horyzont chwili obecnej i przedstawienia wizji, jak moglibyśmy zbudować prawdziwie wielobiegunowy świat poprzez wspólne wysiłki, w którym zagwarantowane byłyby interesy wszystkich państw. Aby to osiągnąć, ważne jest omówienie kwestii ochrony celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, w tym suwerennej równości państw. Ta rozmowa jest już dawno spóźniona”. Skoro Rosja podnosi tę kwestię także na forum ONZ, to widać jak bardzo jest to dla Moskwy ważne. To, by zbudować świat wielobiegunowy, czyli stworzyć własną, dużą strefę wpływów, bo tu nie chodzi o żadną równość, ale o równość możliwości Rosji i Chin z możliwościami Stanów Zjednoczonych na każdym polu. A w tym celu Rosja musi zgarnąć jak największy potencjał pod swoje skrzydła, potencjał gospodarczy, ludzki, intelektualny, surowcowy, polityczny i militarny. Właśnie potencjał całej Europy zagwarantowałby Rosji stawanie w szranki ze Stanami Zjednoczonymi jak równy z równym. Zresztą to nawet nie był pomysł Putina. Już Borys Jelcyn wiedział, czego potrzebuje Rosja, ale nie miał takich możliwości. Nie miał właściwie żadnych możliwości realizacji celów Rosji, które się nie zmieniły do dziś. Tylko dopiero dziś Rosja jest w stanie je realizować. Dzięki francuskiemu ośrodkowi analitycznemu Desk Russie (ale nie tylko) znany jest dialog Jelcyna z Clintonem w Stambule, 19 listopada 1999 r.: Jelcyn: „Proszę cię o jedno. Po prostu oddaj Europę Rosji. Stany Zjednoczone nie są w Europie. Europa powinna być sprawą Europejczyków. Rosja jest w połowie europejska, a w połowie azjatycka”. Clinton: „Więc chcesz też Azji?” Jelcyn: „Jasne, jasne, Bill. W końcu będziemy musieli się we wszystkim zgodzić”. Clinton: „Nie sądzę, żeby Europejczycy byli z tego bardzo zadowoleni”. Jelcyn: „Nie wszyscy. […] Możesz wziąć inne państwa i zapewnić im bezpieczeństwo. Ja wezmę Europę i zapewnię im bezpieczeństwo. No cóż, nie ja. Rosja. […] Bill, mówię poważnie. Oddaj Europę samej sobie. Europa nigdy nie była tak bliska Rosji, jak teraz. […] Mamy w Rosji siłę, by chronić całą Europę… Spójrz, Rosja ma siłę i intelekt, by wiedzieć, co zrobić z Europą”. Oczywiście dla Clintona to były rojenia Borysa Jelcyna, ale to nie tak. Moskwa nie zmieniła poglądów od czasów carskich. Rosja uważa, że budowa świata wielobiegunowego to przebudowa całego światowego porządku tak, by Rosja była jednym z ważnych hegemonów. 14 maja 2022 r. Ławrow powiedział agencji TASS: „Rosja, podobnie jak w 1917 i 1991 roku, stoi przed wyborem drogi historycznej. Okoliczności zewnętrzne nie tylko zmieniły się radykalnie, ale… zmieniają się coraz głębiej z każdym dniem. (…) A nasz kraj, oczywiście, zmienia się wraz z tymi okolicznościami i wyciąga własne wnioski”. I dalej dodał: „Kolektywny Zachód wypowiedział nam totalną wojnę hybrydową i trudno przewidzieć, jak długo to potrwa, ale jasne jest, że konsekwencje odczują wszyscy bez wyjątku. Rosja zrobiła wszystko, aby uniknąć bezpośredniego starcia. Ale skoro wyzwanie zostało rzucone, oczywiście je akceptujemy”. A następnie dodał to: „zaskakujące jest absolutnie jaskiniowe, rusofobiczne wzmożenie, które miało miejsce we wszystkich tak zwanych cywilizowanych krajach. Poprawność polityczna, przyzwoitość, zasady, a wraz z nimi i normy prawne, są po prostu odrzucane, stosowana jest kultura całkowitego zniesienia Rosji, wszelkie wrogie działania przeciwko naszemu krajowi, w tym bezpośrednie rabunki, są dozwolone”. Jeżeli minister spraw zagranicznych oskarża inne państwa o karalny w Rosji ekstremizm, jakim jest rusofobia, to znaczy że trzeba je zdenazyfikować. Przecież to jasne, trzeba je zdenazyfikować czyli podporządkować prorosyjskim (nierusofobicznym) władzom, a dla Rosji jest to po prostu kwestia przetrwania. Bo inaczej wróg będzie prowadził „wszelkie działania, w tym bezpośrednie rabunki”. To nie mówi byle kto. To oficjalne stwierdzenie urzędującego ministra spraw zagranicznych. Z kolei Dmitri Pieskow, rzecznik Kremla, 4 sierpnia 2022 r. powiedział: „Sytuacja ta narastała przez kilka dekad, pod wieloma względami sprowokowana agresywną polityką Sojuszu Północnoatlantyckiego wobec naszego kraju, nieustannie zbliżającego swoją infrastrukturę do granic Federacji Rosyjskiej w kolejnych falach. Stworzyło to dla nas dodatkowe zagrożenia i zmusiło Rosję do podjęcia działań”. Warto zauważyć, że Rosja zawsze będzie graniczyła z państwami NATO, a szczególnie wtedy jak włączy Ukrainę do swojej strefy wpływów. Jak włączy Polskę do swojego obozu, to ten obóz nadal będzie graniczył z państwami NATO. I znów Rosja zostanie zmuszona do podjęcia działań… Dopiero jak rosyjska strefa wpływów rozciągnie się po samą Portugalię, dopiero wówczas przestanie graniczyć z państwami NATO, bo te zostaną za oceanem. Wtóruje im Nikołaj Patruszew, wciąż ważna persona na Kremlu i przyjaciel Władimira Putina: „ludzie Zachodu kategorycznie nie chcą przyznać, że świat, wbrew ich scenariuszom, przechodzi transformację. Jednobiegunowy, zachodniocentryczny świat się przeżył. Następuje formowanie się wielobiegunowości. Logiczną tego konsekwencją jest procesu tworzenia nowego porządku świata.” Nowy porządek świata, przebudowa światowego systemu bezpieczeństwa, świat wielobiegunowy ze złamaną dominacją Zachodu. To właśnie jest cel Rosji! A niektórzy dyskutują o tym, czy Rosja chce przyłączyć cały Obwód Doniecki, czy nie chce. To tak, jakby ktoś napadł w celu przejęcia cukierni, a ktoś inny się zastanawiał, czy jak go poczęstuje ciastkiem, to napadający odpuści… Rosji nie chodzi nawet o całą Ukrainę, która jest pożądana na początek. Docelowo jednak Rosji chodzi o znacznie więcej. Czy nadal ktoś wierzy, że Rosja po pokonaniu Ukrainy się zatrzyma? Kto pierwszy powiedział, że Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie? Prezydent USA Joe Biden. Chyba coś na ten temat wiedział… Co prawda prezydent Donald Trump nie ma zamiaru powtarzać tego co mówił jego poprzednik, ale jego ważny generał, dowódca sił NATO w Europie, gen. Alexus Grynkewich, już tak. Ostrzega przed dalszymi działaniami Rosji, a nawet podaje datę, od kiedy trzeba się tego bezpośrednio spodziewać – 2027 r. Ponadto dodaje, że wówczas po środki militarne mogą też sięgnąć Chiny. O czym pośrednio świadczy też cytowana przeze mnie rosyjsko-chińska deklaracja z 4 lutego 2022 r., a która przeszła tak bez echa, choć to żadna tajemnica. Książkę J.F. Morgenthau polecam. To nowy autor i nie należy go mylić ani z Henry Morgethau (amerykańscy dyplomaci, syn i ojciec Henry junior i Henry senior), ani z niemieckim politologiem Hansem Morgenthau. Książki J.F. Morgentahu ukazują się w J.F. Publishing i jest to przypuszczalnie pseudonim osoby dobrze zorientowanej, która nie chce ujawniać swojego nazwiska (możliwe, że były analityk CIA/DIA, bo widzi dużo). Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują. https://t.co/pPHnCSlfpS #Rosja #Ukraina #geopolityka

Doradca Władimira Putina, Nikołaj Patruszew, zagroził Polsce, twierdząc, że kraj ten przestanie istnieć w ciągu dwóch-trzech dni w przypadku militarnego zaatakowania Rosji, na co zareagował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, podkreślając przewagę NATO nad Rosją i wskazując, że groźby te są typową propagandą Kremla. #Putin #Polska #NATO

Doradca Putina grozi Polsce. Sikorski zareagował

- W przypadku przystąpienia Polski do działań wojennych przeciwko Rosji państwo polskie przestanie istnieć w ciągu dwóch-trzech dni - oświadczył doradca Władimira Putina generał Nikołaj Patruszew. Nie strasz, nie strasz, Patruszew, bo się zesrasz https://t.co/GmsvlNcNYz #Polska #Rosja #wojna #PL #RU

Nikołaj Patruszew. Rzeźnik Czeczenii, przyjaciel Putina i jego człowiek do zadań specjalnych. Po tragedii smoleńskiej honorowy gość szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisława Kozieja i prezydenta Bronisłaewa Komorowskiego https://t.co/FMaMUpz6lf #Patruszew #Czeczenia #Polska #PL #RU #CZ

Nikołaj Patruszew, doradca prezydenta Rosji, ostrzegł Radosława Sikorskiego, że Polska może przestać istnieć w ciągu dwóch do trzech dni, jeśli zdecyduje się na działania militarne przeciwko Rosji, podkreślając, że Rosja nie wykorzystuje pełni swojego potencjału militarnego. #Polska #Rosja #NATO

Doradca Putina grozi po słowach Sikorskiego. „Polska przestanie istnieć w ciągu dwóch do trzech dni”

Nikołaj Patruszew, były sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, zagroził Polsce zniszczeniem jej państwowości w przypadku wojny, odpowiadając na komentarze Radosława Sikorskiego o przewadze NATO. #Polska #Rosja #NATO

Kreml grozi Polsce. „Warszawa przestanie istnieć w 2–3 dni”

Nikołaj Patruszew, doradca Putina, ostrzegł, że Polska przestanie istnieć w ciągu kilku dni, jeśli podejmie działania militarne przeciwko Rosji, w odpowiedzi na wypowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o przewadze NATO nad Rosją. #Polska #Rosja #NATO

Doradca Putina odgraża się Polsce. "Przestanie istnieć"

🇵🇱🇺🇦🇷🇺 „Warszawa zniknie w ciągu dwóch-trzech dni” - stwierdził Nikołaj Patruszew, doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej komentując słowa @radeksikorski @MSZ_RP o przewadze @NATO w powietrzu #Polska #Ukraina #NATO

Onet.pl 2w

Doradca Putina, Nikołaj Patruszew, ostrzegł Polskę, że w przypadku militaryzacji konfliktu, Rosja mogłaby użyć całego swojego arsenału, co zostało zapoczątkowane przez wypowiedzi Radosława Sikorskiego na temat przewagi militarnej NATO nad Rosją. #Polska #Rosja #NATO

Doradca Putina grozi Polsce: zniknęłaby w ciągu trzech dni

Poprzednia wizyta dyrektora CIA w Moskwie miała miejsce pod koniec 2021 r., gdy William Burns spotkał się z Nikołajem Patruszewem (sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR) oraz z szefem SWR Siergiejem Naryszkinem, ostrzegając przed konsekwencjami inwazji na Ukrain. #CIA #Moskwa #Ukraina

Patruszew junior jest wymieniany wśród kandydatów na następcę Putina. Właśnie jego pozycja się wzmocniła... https://t.co/RjMCIUQqdr #Putin #Rosja #Patruszew #RU

Rosyjskie morskie siły jądrowe są w pełnej gotowości bojowej, według oświadczenia Nikołaja Patruszewa, który podkreślił, że marynarka wojenna chroni interesy Rosji na morzach, mimo znacznych strat floty w wyniku ukraińskich ataków. #marynarkawojenna #brońjądrowa #wojnawUkrainie

Nowy sygnał z Moskwy. Mówi o morskich siłach jądrowych

Patruszew już niedwuznacznie jako kolejny rosyjski cel wskazuje Państwa Bałtyckie. Unika odnoszenia się do polityki USA, zrównując polityczną Europę-Zachód z III Rzeszą i jej sojusznikami/satelitami. Wysyła sygnał, że FSB (służby specjalne) jest gwarantem trwania bezpiecznej RU. #Bałtyk #Polityka #FSB #PL #RU

Jak zatrzymać Rosję? Władimir Putin wydawał się być człowiekiem sprytnym, silnym, wszechmocnym, który coraz bardziej umacnia swoją władzę, a przy tym miał pomysł, jak zdominować główną część Europy, tak by powstała w Europe wielka strefa wpływów i władzy, większa niż w czasach ZSRR. Tymczasem sprawuje władze już 26 lat i co osiągnął? Nawet Ukrainy nie potrafi sobie podporządkować. Specjalna Operacja Wojskowa trwa już dłużej niż Wielka Wojna Ojczyźniana. Wtedy pokonano III Rzeszę, a teraz nie da się rzucić na kolana Ukrainy, kraju o wiele słabszego, ze zdecydowanie mniejszym potencjałem (w porównaniu do innych państw z epoki). W dodatku Rosja traci wpływy w Kazachstanie i w Armenii, i jeszcze kompletnie straciła Syrię. Nie udało się wygrać Rumunii, a i Węgry jako państwo przyjazne też zostało stracone. Na pocieszenie jest Bułgaria, ale to wciąż wielka niewiadoma, może wcale nie być dobrym sojusznikiem. Słowacja też nie do końca spełniła pokładane w niej nadzieje. Na arenie międzynarodowej Rosja się raczej cofa niż zyskuje. Traci nawet to, co wcześniej z takim trudem wywalczono. Ważny sojusznik na drugiej półkuli, Wenezuela, został przez Amerykanów Rosji odebrany „tak o”, tylko patrzeć jak i Kubę sobie wezmą. Iran został ciężko sflekowany przez połączone siły izraelsko-amerykańskie i choć z wielkim poświęceniem, głównie własnej znękanej ludności, wciąż stawia opór, to jednak Rosja nie była mu w stanie wiele pomóc. Chiny uzależniły Rosję w stopniu niewyobrażalnym, rosyjska gospodarka wisi na chińskim jenie, a rosyjski przemysł zbrojeniowy stoi bez chińskich dostaw. Mówiło się o chińskiej inwazji na Syberię, a tu wcale tego nie trzeba, po prostu jednego dnia przyjdzie Xi Jinping z czekiem in blanco i zapyta: to ile za to co z was zostało? Rosja ropą stoi, na tym zarabia, ale co z tego jak rafinerie w Rosji palą się lepiej niż niegdyś słynne zapałki z Sianowa (wytwarzane pod patronatem ministerstwa kultury i sztuki, bo sztuka to zapalić, a kultura to przy tym nie zakląć), statki floty cieni są coraz bardziej ścigane, a to przez śmigłowce ze szwedzkimi czy francuskimi komandosami, a to przez ukraińskie bezzałogowe jednostki pływające. Inwestycje stoją, rąk do pracy nie ma, a kasy administracji terenowych świecą pustkami. Do wojska na kontrakty chętnych coraz mniej, zresztą i płacić za nie już nie bardzo nie ma czym. A na świecie śmieją się z Rosji. Z drugiej armii trzeciego świata, z piątego roku trzydniowej operacji wojskowej, z osiołków na froncie, z defilady bez sprzętu, ze strachu przed dronami trwającej tak krótko, że dumne oddziały będą musiały przebiec przed trybuną drobnym truchtem, jogging zamiast słynnych nóg uniesionych w kosmos w paradnej rosyjskiej mustrze. Śmieją się z mikroczipów wyjmowanych z automatycznych pralek na szrocie i wkładanych do rakiet balistycznych, z tych śmiesznych chińskich samochodów terenowych dla rosyjskiej armii zwanych „bojowymi wozami golfowymi”, z wojsk które zamiast gnieść wroga gąsienicami czołgów pędzą do ataku na sportowych motocyklach krosowych. Oligarchowie tracą dochody jak stróż w knajpie po wypłacie, generałowie są wściekli za zużywanie ich wojsk w bezsensownych mięsnych szturmach na wojnie bez chwały, bez szans na ordery i awanse, bez widoków na rychłe zwycięstwo. I gdzie ta słynna Doktryna Gierasimowa, gdzie osiąganie celów podstępem, wojną kognitywną, hybrydową? Nie oszukujmy się, ta doktryna może zadziałać doskonale, pod warunkiem jej bezbłędnego zastosowania. To bardzo trudne, ale możliwe. Ale Władimir Władimirowicz mocno przeholował w swojej pewności siebie. Nikołaj Naryszkin, szef Służby Wywiadu Zagranicznego ostrzegał, że nie zrealizowano fazy drugiej konfrontacji, ale rosyjski prezydent wiedział lepiej. Zamiast posłuchać człowieka który wiedział co mówi, Władimir Putin wiedział lepiej, zbeształ Naryszkina publicznie i zrobił po swojemu. A efekty widać. Komu potrzebny przywódca, który nie słucha rozsądnych podpowiedzi? A może czas na zmianę? A może pora na emeryturkę? Na prywatną salkę do ćwiczeń judo gdzieś na daczy pod Kuncewem? Bo na Krym na wakacje to na razie lepiej nie jechać, diabli wiedzą co w nocy przyleci. Dlatego Władimir Putin, jak donosi zachodnia prasa, bardzo się obawia o swoje życie. Coraz więcej czasu spędza w podziemnych bunkrach, nie pokazuje się, przebywa w gronie zaufanych mu ludzi, ze wzmocnioną ochroną. Właśnie dostrzegły to światowe media, choć my już wcześniej pisaliśmy, że to w tym kierunku zmierza. Że prezydent Rosji zacznie się obawiać o własne życie, że pucz na rosyjskich szczytach władzy staje się coraz bardziej prawdopodobny. Według doniesień nowe, rygorystyczne wytyczne bezpieczeństwa objęły kucharzy, fotografów i pracowników obsługi, którzy muszą przemieszczać się wyłącznie służbowym transportem. Personel pracujący bezpośrednio z prezydentem ma zakaz używania smartfonów z dostępem do internetu. Media donoszą też, że Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) miała przekierować zasoby z walki z przestępczością na monitorowanie członków rządu i administracji. Uruchomiono rozbudowaną sieć monitoringu w domach najbliższych współpracowników Putina. Dziennikarze dostrzegli też, że Kreml coraz częściej publikuje nagrania typu „konserwy” (wcześniej przygotowane filmy), aby ukryć faktyczne miejsce pobytu Putina. Prezydent natomiast drastycznie ograniczył liczbę odwiedzanych lokalizacji i unika przebywania w wybranych posiadłościach pod Moskwą. A tam gdzie przebywa, tworzy się szerokie „strefy bezpieczeństwa” z zakazem wstępu, lotu dronami, itp. Sprawdza się sąsiadów i ustawia się systemy przeciwlotnicze takie jak Pancyr S1. Większość tych przedsięwzięć pokazuje, że Putin obawia się nie ludzi, strajków, wystąpień, ale własnych współpracowników. Zapewne słusznie się obawia, czuje oddech na plecach, widzi fałsz w oczach bliskich współpracowników. Teraz to już tylko kupić popcorn i obserwować uważnie, co się będzie działo dalej. Najgorsze jest to, że z Ukrainy wycofać się nie może, bo wtedy dopiero nadszedł by czas prawdziwych rozliczeń. Ukraina gra na to. Gra o to, by Putina zwalono. By zastąpił go ktoś inny. To jedyna szansa Ukrainy i chyba nas, choć dla nas nieco niebezpieczna (dlaczego - o tym napiszę). Oczywiście kolejny władca Rosji lepszy nie będzie. Czy to będzie Nikołak Patruszew, czy Dmitrij Miedwiediew, czy Aleksandr Bortnikow, czy Igor Sieczin - jeden czort. Żaden z nich nie będzie lepszy, kierunku w którym zmierza Rosja nie zmienią. Ale nastąpi pewien okres chaosu, braku decyzyjności, może jakichś walk o władze. Front stanie, nowa ekipa będzie potrzebowała zawieszenia ognia - NA CHWILĘ. I tę chwilę można wykorzystać. Ustawić niewielki nawet kontyngent wojsk francuskich, niemieckich, norweskich, czy włoskich, i ostrzec Rosję, że jak znów ruszy - to wojna z Europą. Niech siedzą u siebie, nawet jeśli front zostaje tam gdzie jest. Trudno, tamtego Ukraina nie odzyska, ale wariant koreański, niekończącego się zawieszenia ognia bez trwałego pokoju - jak najbardziej możliwy. Rosja wie, że jeśli chce podbijać, to nie może wszystkich naraz. Musi pojedynczo, tak by inni sojusznicy nie pomagali, dlatego za wszelką cenę trzeba rozwalić UE. Wystarczy, bo jak się Amerykanie wycofają z Europy (jak planują i co nieuchronne), to NATO zostanie zastąpione organizacją w ramach UE. Kto poza, będzie poza wspólną obroną. Wtedy można próbować. Ale nie wszystkich na raz, bo Rosja nie da rady i Rosja to wie. Dopóki w kupie - dopóty bezpieczni. Na zdjęciu: Francuscy żołnierze na poligonie w Polsce, 2022 r. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej https://t.co/3NOiJ9zNa8 #Rosja #Putin #Ukraina