WRLD

Search

#Thermomix
D
der Standard 2d

The Thermomix manufacturer Vorwerk has prematurely discontinued cloud support for its Neato vacuum robots, but the Vacoola project enables users to restore the lost features. #OpenSource #Thermomix #Robotertechnik (translated)

www.derstandard.at
Thermomix-Hersteller "verblödete" Staubsaugroboter, Nutzer machen sie wieder smart
2446
Alkoholowy Inwestor Sep 15

Mój najlepszy przyjaciel poznał dziewczynę. Ucieszyłem się. Jurek to nie był zwykły kolega, z którym można porozmawiać o meczu. To był człowiek, któremu mogłem o dwudziestej drugiej wysłać zdjęcie paragonu, a on bez żadnego wprowadzenia odpisywał: „Przepłaciłeś za pomidory. W Kauflandzie były tańsze”. Dobrze zarabiał. Nawet bardzo dobrze. Ale kiedy dostawał podwyżkę, nie zmieniał samochodu ani telefonu. Zmieniał wysokość stałego przelewu na rachunek maklerski. Kiedy wysyłał mi wiadomość „grubo dzisiaj poszedłem”, wiedziałem, że dokupił akcje jakiejś spółki, a nie zamówił dziesięć kieliszków alkoholu w klubie. Rozumieliśmy się bez słów. Dlatego kiedy zadzwonił, że poznał dziewczynę i chciałby przedstawić ją mnie i żonie, szczerze się ucieszyłem. Zasługiwał na szczęście. Na kogoś, z kim będzie mógł dzielić życie. Czynsz. Koszty dostawy. Zaprosiłem ich na sobotę. Chciałem, żeby było miło, więc już w piątek umówiłem prezentację Thermomixa i wymusiłem pokaz pizzy. Na sobotę wystarczyło ją podgrzać. Kupiłem też wino. Spędziłem 15 minut na profilu jakiegoś znawcy win, tylko po to, żeby wybrać takie z najlepszą relacją ceny do jakości. Wydałem 18,99 zł. Z własnych pieniędzy. Przyszli o osiemnastej. Jurek od progu się uśmiechał. Uścisk. Klepnięcie po plecach. - Stary, w końcu. - No, trochę się nie widzieliśmy. Potem przywitałem Mariolkę. Podała mi rękę. Paznokcie. Długie. Zrobione. Z jakimś połyskującym wykończeniem. Pierwsza lampka ostrzegawcza. Jurek od lat podzielał moje zdanie, że tego rodzaju zabieg nie dodaje dłoni żadnej użytecznej funkcji. Kiedyś sam powiedział: „Płacisz, żeby trudniej było podnieść monetę z podłogi”. Śmialiśmy się z tego przez cały wieczór. Teraz trzymał taką dłoń i wyglądał na zadowolonego. Ale nie zamierzałem nikogo oceniać na wejściu. - Rozbierajcie się, zapraszam. Jurek zdjął kurtkę. Na jego klatce piersiowej pojawiło się wielkie: HUGO. Na całą szerokość. Napis było widać z kuchni. Przez chwilę patrzyłem. Potem uśmiechnąłem się do niego. - A co ty, jakieś żarty? - Co? Wskazałem na napis. - No to. Spojrzał w dół. Uśmiechnął się niepewnie. - Nie no, wiesz... Czekałem. Przez osiem lat miał gotową odpowiedź na każde pytanie o zasadność wydatku. - Bo on ciągle chodził w tym samym - wtrąciła się Mariolka. - Mówię mu: przecież źle nie zarabiasz, kup sobie wreszcie jakieś porządne rzeczy. No i trochę go wyciągnęłam na zakupy. - A poprzednie były zniszczone? - zapytałem. - Nie, ale ile można chodzić w tych samych ubraniach? Znałem odpowiedź. Jurek też ją znał. Jeszcze rok temu wymienialiśmy zdjęcia metek, żeby ustalić, które rzeczy najlepiej znoszą wieloletnie użytkowanie. Usiedliśmy. Uznałem, że nie będę psuł wieczoru przez cztery litery. Wstawiłem pizzę do piekarnika i wróciłem do salonu. Chciałem porozmawiać o czymś przyjemnym. - Widać, że zakochany. Nawet ostatnio zapomniałeś podesłać mi struktury portfela. Uśmiechnąłem się. To była nasza tradycja od ośmiu lat. Ostatni dzień miesiąca. On wysyłał swoje zestawienie. Ja swoje. Potem omawialiśmy zmiany. - A, nie, nie zapomniałem - powiedział. - Po prostu już tak nad tym nie siedzę. Zresztą niewiele się zmieniło, bo ostatnio nie dokupowałem. Poprawiłem się na krześle. - Jak to nie dokupowałeś? Problemy w pracy? - Nie, teraz mam trochę inne wydatki. Za tydzień lecimy do Japonii. Przez chwilę patrzyłem na niego bez słowa. Potrzebowałem chwili, żeby poukładać dane. Brak zakupów do portfela. HUGO. Japonia. To przestawały być niezależne zdarzenia. Mariolka opowiadała o planie wyjazdu. Miastach, hotelach, pociągach. O restauracji, do której rezerwację trzeba było zrobić dużo wcześniej. Jurek słuchał z uśmiechem. Znałem ten uśmiech. Tak wyglądał, kiedy rynek spadał dzień przed jego miesięczną wpłatą. Teraz uśmiechał się do rezerwacji stolika. - No właśnie. Trzeba też trochę pożyć. Powiedział to Jurek. Człowiek, który na weselu odsunął ode mnie koszyk z pieczywem i powiedział: „Nie zapychaj się chlebem. Poczekaj na coś lepszego. Dałeś pięćdziesiąt do koperty”. Spojrzałem na żonę. Potem na wino. Wczoraj przez dwadzieścia minut negocjowałem z obcą kobietą drugą blachę pizzy, żeby godnie przyjąć człowieka, który właśnie powiedział, że przez ostatnie osiem lat nie żył. Złapałem się za brzuch. Żona przestała się uśmiechać. - Co ci jest? - Nie wiem. Jakoś mnie ścisnęło. Jurek pochylił się w moją stronę. - Może się położysz? Skinąłem głową. - Chyba będę musiał. Przepraszam was. Mariolka od razu zaczęła zbierać swoje rzeczy. - To my chyba w takim razie sobie pójdziemy. Nie zaprotestowałem. Jurek wstał. - Stary, odpocznij. Nadrobimy po powrocie. Przy drzwiach Mariolka powiedziała, żebym się nie przejmował. Że jeszcze będzie okazja. Że następnym razem możemy się spotkać gdzieś na mieście. Przycisnąłem dłoń do brzucha trochę mocniej. Drzwi się zamknęły. Żona przez chwilę patrzyła na mnie w milczeniu. Potem zapytała: - Już ci przeszło? Wyprostowałem się. - Brzuch tak. Z kuchni dobiegł sygnał piekarnika. Pizza była gotowa. Poszedłem wyłączyć grzanie. Wino nadal stało zamknięte na blacie. Przynajmniej tego nie zdążyłem otworzyć. - On jest szczęśliwy - powiedziała żona. - Widziałem. - To dlaczego zachowujesz się, jakby wydarzyło się coś strasznego? Nie odpowiedziałem. Wziąłem telefon. Przez osiem lat, kiedy ktoś w moim otoczeniu podejmował niezrozumiałą decyzję finansową, odruchowo pisałem do Jurka. Otworzyłem naszą rozmowę. Zacząłem wpisywać: „Stary, nie uwierzysz, co się właśnie odwaliło”. Popatrzyłem na ekran. Potem skasowałem. Nie miałem już komu tego wysłać. #przyjaźń #miłość #życie

14955
Alkoholowy Inwestor Sep 6

W zeszłym tygodniu wpadła do nas koleżanka żony. Tylko na chwilę. Została dwie godziny. Po pierwszej szklance wody powiedziała, że kupiła robot gotujący za siedem tysięcy złotych. Od razu wiedziałem, że tę znajomość trzeba będzie stopniowo wygaszać. - Jest fantastyczny - mówiła. - Gotuje, waży, sieka, miesza. Oszczędzam mnóstwo czasu. Kilka dni później żona wysłała mi rolkę. Kobieta wrzucała warzywa do urządzenia, naciskała ekran i po chwili miała zupę. Na początku zastosowałem strategię pasywną. Nie reagowałem. Większość impulsów konsumpcyjnych, jeżeli nie dostarcza się im uwagi ani kapitału, z czasem wygasa. Wieczorem przeczytałem wszystko. Cena. Funkcje. Koszty serwisu. Darmowy pokaz. Następnego dnia powiedziałem żonie: - Umów pokaz. Spojrzała na mnie podejrzliwie. - Ty chcesz obejrzeć robot za siedem tysięcy? - Chcę rzetelnie ocenić produkt. Przed spotkaniem sprawdziłem wszystko jeszcze raz. Warunki. Przebieg pokazu. Najczęściej przygotowywane potrawy. Opinie ludzi, którzy nie kupili. Nie znalazłem żadnego punktu mówiącego, że po zjedzeniu zupy przechodzi na nas obowiązek zapłaty siedmiu tysięcy złotych. To mi wystarczyło. Przedstawicielka przyszła w czwartek o siedemnastej. Punktualnie. To doceniam. Przywiozła urządzenie, torby z produktami i bardzo dużo entuzjazmu człowieka, który zarabia tylko wtedy, kiedy ktoś inny wyda siedem tysięcy. - Na początek chciałabym poznać państwa potrzeby - powiedziała. - Chcemy zjeść coś ciepłego - odpowiedziałem. Żona spojrzała na mnie. - Chodzi o potrzeby związane z gotowaniem - doprecyzowała przedstawicielka. - Gotujemy codziennie - powiedziała żona. - Ale przydałoby się coś, co oszczędza czas. Przedstawicielka uśmiechnęła się. Miała punkt zaczepienia. - Właśnie po to jest ten robot. Oszczędza czas, pieniądze i miejsce w kuchni. Najpierw zaczęliśmy robić zupę. Później ciasto na bułki. Następnie pastę warzywną. Na końcu deser. Musiałem przyznać, że urządzenie działało sprawnie. Ważyło. Mieszało. Gotowało. - Proszę zobaczyć. Dzięki temu robotowi wiele rodzin przestaje zamawiać jedzenie – powiedziała przedstawicielka. - Nie zamawiamy – odpowiedziałem. - Rzadziej chodzi do restauracji. - Nie chodzimy. - Rezygnuje z gotowych dań. - Nie kupujemy. Jedliśmy dalej. Zupa była dobra. Bułki również. Wziąłem dokładkę pasty. Przedstawicielka obserwowała mnie i najwyraźniej uznała apetyt za sygnał zakupowy. To był błąd. Pozytywna ocena produktu spożywczego nie oznacza akceptacji urządzenia, które go przygotowało. Lubię chleb. Nie oznacza to, że chcę kupić piekarnię. Po deserze przedstawicielka usiadła naprzeciwko nas. - I jak wrażenia? - Bardzo mi się podobało - powiedziała żona. Przedstawicielka spojrzała na mnie. - Jedzenie było poprawnie przygotowane. Nie była to odpowiedź, na którą liczyła, ale trudno było ją podważyć. - Tak się składa - powiedziała - że mam jeszcze jedną fabrycznie nową sztukę w samochodzie. Mogliby państwo mieć robota już dzisiaj. Klasyczna presja dostępności. - Nie jesteśmy zainteresowani zakupem - powiedziałem. Przedstawicielka nadal się uśmiechała. - Rozumiem. Chociaż warto pamiętać, że można skorzystać z rat zero procent. - Cena nadal wynosi prawie siedem tysięcy. - Ale płatność rozkłada się na wygodne miesięczne raty. - Pokrojenie wydatku na mniejsze kawałki nie zmniejsza wydatku. Przedstawicielka zmieniła kierunek. - Proszę pomyśleć o czasie, który państwo odzyskają. - Ile godzin miesięcznie urządzenie nam zaoszczędzi? - Każda rodzina korzysta inaczej. - Czyli nie znamy liczby, ale mamy już wycenę. Żona wzięła głęboki oddech. Przedstawicielka spróbowała odwołać się do emocji. - Nie wszystko musi się zwracać. Czasem warto zapłacić za komfort. - Od czterdziestu minut tłumaczy pani, że urządzenie oszczędza pieniądze. - Bo oszczędza. - Ale kiedy proszę o wyliczenia, okazuje się, że nie wszystko musi się zwracać. Na chwilę zapadła cisza. Wiedziałem, że jesteśmy blisko końca. - Większość osób po pokazie decyduje się na zakup - powiedziała. Dowód społeczny. Późna faza procesu sprzedażowego. - Większość ludzi nie inwestuje regularnie, wymienia sprawne telefony i wybiera samochód na podstawie wysokości raty - odpowiedziałem. - Nie używam większości jako wskaźnika jakości decyzji finansowej. Przedstawicielka spojrzała na żonę. - A pani co o tym myśli? Sprytne. Próba rozdzielenia komitetu zakupowego. Żona spojrzała na robota. Potem na mnie. - Bardzo mi się podoba - powiedziała. - Ale na razie nie kupimy. Przedstawicielka zaczęła pakować urządzenie. Powoli. Bez wcześniejszego entuzjazmu. Na koniec wręczyła żonie wizytówkę. - Proszę się odezwać, gdyby zmienili państwo zdanie. - Oczywiście - powiedziała żona. Zamknęły się drzwi. Przez chwilę staliśmy w kuchni. Na blacie zostały dwie bułki, pół pojemnika pasty i porcja deseru. Pełny sukces. Żona odwróciła się do mnie. - Ty od początku nie zamierzałeś tego kupić. - Od początku zamierzałem uczciwie ocenić produkt. Wyjąłem telefon Otworzyłem arkusz i pokazałem go żonie. Na ekranie widniał tytuł: „Przedstawiciele Thermomix - baza kontaktów i potencjalne menu”. Siedemnaście nazwisk. Numery telefonów. Obszary działania. Przy niektórych dopiski: „robi pizzę”, „specjalizacja: pieczywo”, „na pokazach podobno risotto”, „możliwy deser lodowy”. Żona patrzyła na ekran. - Co to jest? - Znalazłem przedstawicieli w promieniu trzydziestu kilometrów. - Po co? - Każdy oferuje darmowy pokaz. - Nie będziemy umawiać siedemnastu pokazów. - Oczywiście, że nie. Odetchnęła. - Nie ma sensu organizować ich wszystkich od razu. Rozłożyłem je na kilka miesięcy, żeby zachować różnorodność menu - doprecyzowałem. - Ty chcesz ciągać tutaj tych biednych ludzi, wiedząc, że niczego nie kupisz? - Każdy przedstawiciel dostanie równe szanse przekonania mnie. - Nikt cię nie przekona. - W takim razie podejmiemy bardzo dobrze udokumentowaną decyzję zakupową. Przesunąłem arkusz w dół. Na końcu była symulacja. Liczba pokazów. Średnia liczba porcji. Szacunkowa wartość produktów. Oszczędność na kolacjach. Żona zamknęła oczy. - Zarezerwuj sobie czwartek. Zabieram Cię do Włoch. A raczej Pani Monika nas zabierze. Focaccia, krem pomidorowy i lody - powiedziałem. Żona nic nie odpowiedziała. Schowałem pozostałe bułki do pojemnika. Thermomix faktycznie może oszczędzać pieniądze. Trzeba tylko bardzo uważać, żeby go nie kupić. #FIRE #gotowanie #produkty #zakupy

31077
FinansowyUmysł Jul 7

Nasi rodzice to mieli prościej... Po pracy przychodzili do domu, ugotować obiad, pozmywać naczynia, a wieczorem telewizor lub książka. A my: - nieustannie sprawdzanie social mediów, co się dzieje, - szukanie pół godziny przepisu do thermomixa, tak aby zgrać ze składnikami w lodówce - odpisywanie na wiadomości od znajomych - planowanie co będziemy robić w najbliższe weekendy - robienie zakupów przez internet - sprawdzanie, czy czasem z roboty ktoś coś nie napisał - siłownia/trening/tańce - dziecko odwieźć/przywieźć z zajęć dodatkowych itd... Celowo przerysowałem te sytuacje, ale do tego wpisu natchnęła mnie jedna prawdziwa sytuacja - z żoną od 3 dni planujemy usiąść do kalendarza, aby zaplanować weekendy we wakacje. Człowiek jest dzisiaj bombardowany przez tyle informacji, ma do wyboru tyle możliwości, a życie ucieka przez palce... #ŻycieWspółczesne #Technologia #Codzienność

17011
E
Emmanuel Macron May 29

Ce que nous avons réussi avec Vorwerk qui fabrique le Thermomix en Eure-et-Loir est la démonstration que oui la réindustrialisation est possible ! On va de l’avant, on réindustrialise le pays et on crée des emplois. C’est Choose France. https://t.co/G2CN67MGGB #Réindustrialisation #ChooseFrance #Emplois #FR

9805
E
Emmanuel Macron May 29

Ce que nous avons réussi avec Vorwerk qui fabrique le Thermomix en Eure-et-Loir est la démonstration que oui la réindustrialisation est possible ! On va de l’avant, on réindustrialise le pays et on crée des emplois. C’est Choose France. https://t.co/AXHhxkuFGQ #Réindustrialisation #ChooseFrance #Emplois #FR

12795
BFMTV May 29

Lors de sa visite d'une usine Thermomix près de Châteaudun, Emmanuel Macron a affirmé que la France était le pays le plus attractif d'Europe, tout en dénonçant le défaitisme concernant l'économie française et européenne. #France #Attractivité #EmmanuelMacron

www.bfmtv.com
"La France est le pays d'Europe le plus attractif d'Europe" assure Emmanuel Macron
17339
BFMTV May 29

Lors de sa visite à l'usine Thermomix, Emmanuel Macron a affirmé que la France est le pays d'Europe le plus attractif depuis sept ans, mettant en avant son bilan économique. #France #Attractivité #Économie

www.bfmtv.com
"La France est le pays d'Europe le plus attractif depuis 7 ans": Emmanuel Macron vante son bilan économique
16741
BFMTV May 29

Lors de sa visite à l'usine de Thermomix, Emmanuel Macron a dénoncé le défaitisme ambiant concernant la France, promettant des annonces d'investissements formidables lors de la neuvième édition du sommet Choose France, tout en soulignant que depuis 2018, le pays a attiré 87 milliards d'euros d'investissements étrangers. #ChooseFrance #Investissements #Economie

www.bfmtv.com
Dénonçant la "folie" du "défaitisme qu'on entend sur la France", Emmanuel Macron, dans l'usine de Thermomix, promet des annonces d'investissements "formidables"
17339
Janusz Piechociński May 29

Właściciel Thermomixa zwiększył przychody do rekordowych 3,6 mld euro, a zysk operacyjny wzrósł o 28 proc. Thermomix TM7 okazał się największym sukcesem produktowym w historii firmy — w pierwszym roku dostarczono ponad milion urządzeń. Vorwerk zapowiada dalszą ekspansję #Thermomix #Vorwerk #sukces #PL

Alkoholowy Inwestor May 28

Starszy syn przyszedł ze szkoły z koleżanką, rzekomo robić projekt. W kuchni przyznał mi się na boku, że dziewczyna bardzo mu się podoba, ale temat jest zamknięty, bo ona „ma już chłopaka”. Spojrzałem na niego i wyłożyłem mu prostą logistykę rynkową: "Nie bój się podrywać zajętej dziewczyny. Jeżeli jest singielką konkurujesz z 10 innymi facetami. Jeżeli jest z kimś w związku, to konkurujesz tylko z jednym". Młody uśmiechnął się, natychmiast złapał ten optymalizacyjny schemat i poszedł odprowadzić ją do domu. Wrócił po 20 minutach i z chłodnym spokojem zameldował: - Tato, jej rodzice mają kredyt gotówkowy, a w kuchni Thermomixa. Ta relacja nie ma przyszłości. Uścisnąłem mu dłoń z nieskrywaną, ojcowską dumą. Kobiety przychodzą i odchodzą, a ETF-y akumulujące pracują bez przerw. Jestem z niego taki dumny. #FIRE #ojcostwo #relacje #młodzież

28343