BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Wołynia

DIOZ… znowu DIOZ… Podpalenie: Wokół samego podpalenia ich samochodu sporo wątków śmierdzi. Zbiórka odpalona na mniej niż godzinę po podpaleniu ze zdjęciami i opisami. Ludzie podsyłają że takie samochody kosztują między 100-200k, Dioz komunikuje że 500k, ale przecież taka okazja do grania na emocjach się pojawiła, że zbiórka odpalona na 1mln. Dioz jest diozem. Te same metody od lat. Aby lepiej się klikało usunęli z dokumentu, że auto jest w leasingu. Dioz oczywiście manipuluje też na temat sytuacji z zatrzymaniem. Jest oficjalna informacja z policji, że nie dotyczyło to protestu, dioz podaje swoją wersję, wygodniejszą dla nich, że zatrzymują ich bo protestują. (Filmu niestety nie nagram, a byłoby o czym, bo właśnie ruszam na urlop) edit: no i zapomniałem o porównywaniu przez prezesa Dioz sytuacji z podpaleniem do Wołynia. #DIOZ #manipulacja #podpalenie

Jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera ❗️❗️❗️ W naszej ułomnej Ojczyźnie dochodzi już takich PATOLOGII, cytuję : "Mieszkańcy Warszawy podczas Powstania nie rozróżniali Rosjan, Kozaków i Ukraińców" 🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️ Powiem tak : W 1939 r. ok. 280 000 Mieszkańców Warszawy miało wykształcenie średnie lub wyższe. Przedwojenna matura zakładała BIEGŁĄ znajomość łaciny, greki, literatury i zaawansowanej matematyki. Student w 1939 roku dysponował OGROMNĄ wiedzą ogólną i humanistyczną ❗️ Wykładowcy akademiccy byli absolutną elitą państwową. Nie było mowy o "przepychaniu" studentów, aby utrzymać dotacje dla uczelni. Egzaminy były wyłącznie ustne, bardzo rygorystyczne, a odsiew studentów - ogromny ❗️ Z racji braku internetu czy skryptów, studenci musieli spędzać setki godzin w czytelniach, analizując trudne, często obcojęzyczne teksty źródłowe, co uczyło głębokiego, krytycznego myślenia ❗️ Dodatkowo w sierpniu 1944 r. w Warszawie przebywało tysiące uciekinierów z Wołynia czy Małopolski Wschodniej...którzy znali lepiej Ukraińców niż wy własne Matki ❗️ Dlatego przestańcie się nieuki kompromitować i w infantylny sposób obrażać Mieszkańców TAMTEJ Warszawy ❗️ A z tego co słyszałam to wy kilka lat temu nie rozróżniliście Ukraińców...i skończyło się na "Bohaterach z UPA" 😂😂😂. To jest DRAMAT... https://t.co/uYX0ELCMFj #Historia #Edukacja #Polska

another day, more attacks on Ukrainians. why are messages that this hatred/topic of Volhynia is fueled by Russia not hanging at every bus stop, not going through RCB? this is war. the same hybrid one as on the Belarusian border, as in Kyiv. for now in our heads, but it's already here. (translated)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział otwarcie archiwów dotyczących zbrodni wołyńskiej oraz umożliwienie ekshumacji polskich ofiar, co prof. Antoni Dudek ocenia jako polityczny gest wobec Polski w kontekście ostatnich napięć między krajami. #Wołynia #Zełenski #Dudek

Prof. Dudek o decyzji Zełenskiego: to przede wszystkim gest polityczny wobec Polski

Szef BBN Bartosz Grodecki podkreślił, że decyzja prezydenta Zełenskiego o otwarciu archiwów dotyczących historii Wołynia oraz zezwoleniach na ekshumacje to krok w kierunku poprawy relacji polsko-ukraińskich, mimo istniejących napięć spowodowanych kontrowersjami wokół upamiętniania UPA. #Wołyń #Zełenski #relacjePolskoUkraińskie

Zełenski z zapowiedzią. Jest reakcja szefa BBN

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział otwarcie archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego dotyczących wydarzeń na Wołyniu oraz zwiększenie zezwoleń na poszukiwania i ekshumacje, co spotkało się z pozytywną reakcją Donalda Tuska, który wyraził nadzieję na budowanie relacji opartych na prawdzie i wzajemnym szacunku. #Wołynia #WołodymyrZełenski #relacjePolskoUkraińskie

Stanowcza zapowiedź Zełenskiego ws. Wołynia. Tusk reaguje
Kasjopea Jul 17

Pan @ZelenskyyUa : "Wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń na Wołyniu w XX wieku zostaną otwarte". Panie @ZelenskyyUa proszę nie mydlić Polakom oczu ❗️ 1. Akta NKWD i KGB dotyczące Wołynia, które przejęliście są dostępne dla historyków i badaczy, np. przesłuchania świadków, akta śledztw przeciwko członkom UPA, informacje o miejscach zbrodni i Ofiarach. 2. W 1943r Wołyń znajdował się pod okupacją niemiecką...więc ? 3. Jakoś nie mam do was zaufania czy udostępnicie wszystkie kwity. Ale mnie bardziej interesuje, kiedyś zrobicie porządek na Ukrainie z tym ❓❓❓⬇️ - ponad 40 pomników i ok. 500 ulic, placów i skwerów imienia Stepana Bandery. - przynajmniej 5 pomników i kilkadziesiąt ulic Romana Szuchewycza. - ok. 30 miejsc "uhonorowanych" imieniem szefa OUN-M, Andrija Melnyka. - ok. 50 miejsc imienia, głównego zleceniodawcy GENOCIDUM ATROX, dowódcy UPA-Północ - Kłyma Sawura. - setki miejsc z nazwami innych "Bohaterów z UPA". #Ukraina #Wołyń #Historia

Kowal Jul 17

Lesson of Volhynia 🕯️ The truth is painful: trends of hatred based on nationality or religion are returning in history. The response to the crimes of Ukrainian nationalists cannot be "more nationalism." Therefore, the condemnation of the perpetrators of the Volhynian Massacre also has its universal context. (translated)

In the case of the brutal killing of a Pole by a group of Ukrainians - the ambassador of Ukraine in Poland said: "There is no justification for such brutal actions in a civilized society." There isn't. That's why glorifying the Ukrainian murderers from Volhynia - does not (translated)

I recommend my article "The new Prime Minister of Ukraine from... Volhynia" in @TygodnikWPROST. The background of the dismissal of the current Prime Minister, who is becoming an ambassador in the USA, and the appointment of a "technocrat" Prime Minister as part of the presidential election maneuvers 🇺🇦 - about this in my weekly article on politics. (translated)

Piłkarz reprezentacji Francji Dayot Upamecano w zaskakujący sposób odniósł się do napięć na linii Polska - Ukraina. „Pewnie zdziwi to wielu, ale mój dziadek pochodził z Wołynia. Moje nazwisko Upamecano nie jest przypadkowe, w języku murzynów oznacza UPA TO KURWY” 👏👏 https://t.co/TM5LSSFwRZ #Futbol #Polska #Ukraina

POLEMIKA Z SIERAKOWSKIM ‼️ 🇵🇱🇺🇦 Moja polemika z telewizyjną wypowiedzią Sławomira Sierakowskiego na temat ludobójstwa Polaków na Wołyniu. "Ludobójstwo to świadoma wola eksterminacji całego lub części narodu — pisze Sierakowski. — Tak nie było.” Tak było. Zachowana dokumentacja pozwoliła badaczom dość precyzyjnie zrekonstruować proces decyzyjny, jaki zaszedł w kierownictwie OUN/UPA. Faza A. — Wiosna-lato 1943 r. Dowództwo OUN/UPA na Wołyniu podejmuje decyzję o wymordowaniu Polaków na terenie tego byłego województwa II RP. Kluczową rolę odgrywa tu Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur”. Faza B. — Jesień 1943. Z inspekcją na Wołyń przybywa Roman Szuchewycz. Jest pod wrażeniem „osiągnięć” UPA na tym terenie. Pod jego wpływem Prowyd OUN podejmuje decyzję o rozszerzeniu antypolskiej czystki etnicznej na Galicję Wschodnią i inne tereny objęte konfliktem. Faza C. — Początek roku 1944. Ludobójcza fala przelewa się z Wołynia do Galicji Wschodniej. Podsumowanie: Ludobójstwo na Wołyniu było zaplanowaną z góry — przez kierownictwo OUN-B i UPA — operacją eksterminacyjną. Dowódcy poszczególnych kureni i sotni dokonujący masakr działali według ustalonego planu, rozkazów i instrukcji. Plan ten zakładał „oczyszczenie terenu” z ludności polskiej, co wypełnia definicję ludobójstwa. W dalszej części wypowiedzi Sierakowski sugeruje, że rzeź wołyńska była spontanicznym atakiem i zemstą za antyukraińskie działania Polski. "Jak to się stało — mówi Sierakowski — że nagle (…) zwykli ludzie rzucili się na swoich sąsiadów. Nie było słowa o tym jak Polacy zachowywali się wobec Ukrainców." Dalej Sierakowski wymienia wydarzenia z XVI, XVII i XVIII wieku. A także błędy II RP. Pacyfikację wsi galicyjskich z 1930 roku, burzenie cerkwi na Chełmszczyźnie, obóz w Berezie Kartuskiej, a nawet zdradę Petlury przez Piłsudskiego w roku 1920. Tezy te wymagają sprostowania. 1) Nie było tak, że „zwykli ludzie nagle rzucili się na swoich sąsiadów”. Ludobójstwo na Wołyniu nie było spontanicznym buntem chłopskim przeciwko „polskim panom”, jak twierdzi część historyków ukraińskich. Tak jak pisałem wyżej była to zaplanowana z zimną krwią przez kierownictwo OUN/UPA operacja. Niemal każdy atak na polską wieś na Wołyniu rozpoczynał się od uderzenia kurenia lub sotni UPA (strzelcy), a dopiero potem na „zdobytą” wieś rzucano pospolite ruszenie z okolicznych wsi (siekiernicy). 2) Wydarzenia z XVI, XVII i XVIII wieku nie mają nic wspólnego z ludobójstwem na Wołyniu bo wówczas nie istniały jeszcze narody polski i ukraiński w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Bunty kozackie były wymierzone w ruską szlachtę — wspieraną przez Koronę — a walka toczyła się o przywileje i pozycję w ramach systemu społeczno-politycznego panującego wówczas na ziemiach ruskich Rzeczpospolitej. Konflikt polsko-ukraiński zrodził się dopiero pod koniec XIX wieku wraz z powstaniem nowoczesnych narodów, które rościły sobie pretensje do tych samych terytoriów. 3) Tak. Oczywiście II RP popełniła błędy wobec Ukraińców. Do spraw wymienionych przez Sierakowskiego (pacyfikacja Galicji, cerkwie, Bereza) można dodać jeszcze co najmniej kilka. Brak autonomii w Galicji, nie zrealizowanie obietnicy stworzenia uniwersytetu ukraińskiego we Lwowie, napięcia wynikające z obecności osadników wojskowych na Wołyniu, nie dopuszczanie do stanowisk państwowych czy niesprawiedliwy podział ziemi. To wszystko miało miejsce i nie ma powodu żeby o tym milczeć. Historii nie zmienimy. Jest jednak co najmniej kilka „ale”: Mówiąc o błędach II RP warto też przypomnieć o działaniach drugiej strony. Czyli wieloletniej kampanii ukraińskiego terroryzmu wymierzonego w państwo polskie. Sierakowski zarzuca swoim adwersarzom przemilczanie niewygodnych faktów, a sam robi to samo. Ukraińcy po klęsce 1919 roku stworzyli organizację podziemną UWO — potem przeistoczyła się ona w OUN — która dokonywała aktów sabotażu, napadów na urzędy pocztowe i zamachów terrorystycznych. Ich ofiarą padł https://t.co/xVF5gDG5oB. poseł Tadeusz Hołówko czy minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Ukraińskie podziemie nawiązało również ścisłą, wymierzoną w Polskę współpracę z Abwehrą. Ten medal ma więc dwie strony. 4) Błędy II RP nie miały nic wspólnego z ludobójstwem na Wołyniu. Decyzja o jego przeprowadzeniu została bowiem podjęta nie z myślą o przeszłości tylko z myślą o przyszłości. Sytuacja na początku 1943 roku była następująca: Niemcy przegrali bitwę pod Stalingradem i stało się jasne, że przegrają całą wojnę. Polska znajdowała się zaś w sojuszu z Wielka Brytania i Stanami Zjednoczonymi. Ukraińscy nacjonaliści obawiali się, że po wojnie władze w Warszawie wystąpią z żądaniem aby Wołyń i Galicja Wschodnia z powrotem weszły w skład państwa polskiego. Argumentem na poparcie takiego postulatu byłby oczywiście fakt, że na terenach tych mieszka wielu Polaków. Szowiniści spod znaku OUN/UPA postanowili więc tych Polaków usunąć. I tym samym wytrącić z rąk Warszawy kluczowy argument. Skoro nie będzie tu Polaków — Polska nie będzie miała powodu by rościć sobie pretensje do spornych terytoriów. Drugim powodem decyzji o dokonaniu ludobójstwa na Wołyniu była ideologia OUN/UPA. Czyli agresywny szowinizm i nacjonalizm. Ideałem dla szowinistów jest zaś homogeniczne etnicznie państwo narodowe — „czyste jak łza”. Bez znienawidzonych mniejszości, które stanowią potencjalną piątą kolumnę. Warto przy tym przypomnieć, że ounowcy snuli plany narodowej rewolucji, której towarzyszyć miała czystka na Polakach już przed wojną. Mowa o słynnym projekcie Mychajło Kołodzińskiego. Do pierwszych antypolskich wystąpień doszło zaś w momencie upadku państwa polskiego w roku 1939. Jest coś naprawdę zaskakującego, że Sierakowski — i podobni mu lewicowi intelektualiści — z taką pasją i zacięciem tropią oraz piętnują każdy przejaw polskiego nacjonalizmu. A jednocześnie tak bezkrytycznie i pobłażliwie podchodzą do nacjonalizmu ukraińskiego. Nacjonalizmu, który był znacznie bardziej drapieżny i pochłonął znacznie więcej ofiar. Muszę przyznać, że jest to fenomen, którego nie rozumiem. "Widzimy siebie gdy byliśmy ofiarami, a nie widzimy jak byliśmy katami” — konkluduje swoją wypowiedź Sierakowski. Choć na działania II RP wobec Ukraińców patrzę krytycznie to stwierdzenie, że Polacy byli wówczas „katami Ukraińców” to gruba przesada. Nie ma symetrii win między tym co robiła II RP a OUN/UPA. Nie można stawiać znaku równości między szykanami państwowymi — takimi jak ograniczenie szkolnictwa w języku ukraińskim — z masowym mordem ludności cywilnej przeprowadzonym za pomocą siekier, wideł i karabinowych kul. Tu nie może być mowy o symetrii win. Oczywiście bardziej drastyczne działania wobec Ukraińców podejmowało podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu polskie podziemie. Mowa choćby o dokonanej przez AK i Bataliony Chłopskie Rewolucji Hrubieszowskiej, która w marcu 1944 roku pochłonęła ponad 1000 ofiar śmiertelnych. Symbolem tej akcji jest oczywiście Sahryń. Po wojnie polskie podziemie dokonało z kolei masakr w Wierzchowinach, Piskorowicach i Pawłokomie. Nadal, nie można jednak mówić o symetrii. Zupełnie inna była bowiem skala tych zjawisk i inne przyświecały Polakom motywy. Żadna polska organizacja podziemna nie miała planu analogicznego do planu OUN/UPA. Czyli wymordowania całej ludności ukraińskiej na danym obszarze. Polskie ataki na ukraińskie wioski były działaniami odwetowymi. Żadna polska organizacja nie wymordowała również 100,000 cywilów. Przepraszam, że tak się rozpisałem. Myślę jednak, że są to sprawy ważne. Mam nadzieję, że moje argumenty przekonają Sierakowskiego i jego zwolenników do rewizji poglądów. #Ludobójstwo #Historia #PolskaUkraina

WojnawKolorze Jul 12

Mimo rocznicy Wołynia - nie wolno nam zapomnieć o zbrodni Obławy Augustowskiej, największej zbrodni na cywilach w powojennej Polsce. #Wołynia #ObławaAugustowska #pamięć

Piegziu Jul 12

Postaram się odpowiedzieć. Nie po raz pierwszy spotykam się z tym argumentem, więc może warto zająć stanowisko przy szerszej widowni. Polska polityka na pierwszy rzut oka wydaje się wewnętrznie sprzeczna. Tam, gdzie wygodnie, powoływaliśmy się na argumenty etniczne, a tam, gdzie ich nie mieliśmy, na argumenty historyczne. Sprawia to wrażenie, że Polska sięgała łapami po wszystko, co tylko mogła chwycić. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana. Po pierwsze: odrodzenie państwa polskiego nie było zawieszone w próżni i na arenie międzynarodowej opierało się na jasno wyrażonej woli Ententy. Ta natomiast przyjęła koncepcję budowy państw etnicznych z niewielkimi wyjątkami. Po drugie: Polska miała uzyskać terytoria bezsprzecznie polskie oraz dostęp do morza. W praktyce nie było to takie łatwe, bo Niemcy nie chcieli oddawać nawet wybitnie polskiej Wielkopolski, nie mówiąc o Pomorzu czy etnicznie polskim Górnym Śląsku. Po trzecie: Ententa, chwilę po przyjęciu koncepcji etnicznej w Europie Środkowo-Wschodniej, wyraziła zgodę na utworzenie Czechosłowacji. Czechy miały zaś zachować granice historyczne, czyli w praktyce 3 mln Niemców, którzy byli tam wrogim żywiołem. Dlaczego zatem Polska miała nie podnosić takich praw np. w stosunku do niemieckojęzycznego Gdańska, który był dla nas kwestią gospodarczego przeżycia? Po czwarte: Polska, jeszcze przed zakończeniem wojny na zachodzie, weszła w spór terytorialny w Galicji Wschodniej z ZURL, która chciała postawić wszystkich przed polityką faktów dokonanych. To oczywiste, że posiadając prawa historyczne, polski Lwów i większe miasta oraz ogólnie ok. 35% ludności, 70% ziemi oraz 80% majątku w całym regionie, Polska nie mogła zgodzić się na zepchnięcie na zachód od Sanu. Po piąte: Ewidentnie polskojęzyczna Wileńszczyzna powinna należeć do Polski zgodnie z koncepcją przyjętą przez Ententę. Tak samo z Cieszynem. Czemu zatem wyszły z tym takie problemy? Czemu dzisiaj Litwini i Czesi nie biją się w pierw, że wyciągnęli łapy po obce ziemie? Bo uważają, że mieli prawa historyczne. Oczekiwanie zatem, że Polska ich nie będzie miała, jest totalnym odklejeniem. Po szóste: Polska aktywnie szukała sposobów, by ułożyć sobie granicę na wschodzie. Ale nie było łatwo. Propozycje rozgraniczenia Galicji Wschodniej rozbijały się o upór ZURL, która nie chciała przyjąć nawet przyzwoitej granicy. Litwini odrzucili linię Focha. Wszelkie propozycje kantonalne, federacyjne itp. rozbiły się o brak dobrej woli. Każdy walczył o swoje i zaczął stosować niedozwolone chwyty, więc Polska również przyjęła podobną postawę. Logiczne. Po siódme: Ententa w praktyce chciała, abyśmy oddali im całkowity mandat do decydowania o losie ziem na wschód od Linii Curzona. Na wypadek gdyby wygrała jednak Biała Rosja. Czy muszę to szerzej komentować? HELL NO. Po ósme: Tyle było pitolenia o granicach etnicznych i sprawiedliwym dostępie do morza, a tymczasem Polska w traktacie wersalskim nie dostaje ani Górnego Śląska ani Mazur. Bo Brytyjczykom nagle zrobiło się szkoda Niemców i pojawiły się nowe argumenty. Polityczne. Gospodarcze. Histotoryczne. Ten pokój mógł być dla nas zdecydowanie korzystniejszy terytorialnie. No ale nie był, bo zostaliśmy w pewnym sensie oszukani. Po dziewiąte: Polska popełniła wiele błędów w latach 1918-1920, ale jak na skalę tego, co działo się wówczas w Europie, nie była krajem, który jakkolwiek wyróżniałby się na plus lub minus pod względem pazerności terytorialnej. Litwini chcieli przejąć Wilno bez względu na stosunki narodowościowe? Nie pozwoliliśmy im na to. Ukraińcy chcieli wykopać Polskę za San. Wywołali wojnę, którą przegrali. Mimo prób mediacji ze strony ententy. Niemcy nie chcieli nawet oddać nam Wielkopolski. Pomimo tego, że doświadczyli boleśnie na własnej skórze polskiego powstania. Rosjanie chcieli nas zamknąć w Linii Curzona, a bolszewicy w ogóle zliwidować, więc tego komentować chyba nie muszę. Czechów też nie będę omawiał, bo dostali to, czego chcieli, z pogwałceniem cywilizowanych zasad prowadzenia stosunków międzynarodowych. Reasumując: Naprawdę byłbym za tym, aby o granicach w Europie w tamtym czasie decydowały jasne i uczciwe zasady. Ale nikt ich nie chciał wówczas przestrzegać. Łącznie z największymi wygranymi, czyli Wielką Brytanią i Francją. W takich okolicznościach naprawdę trudno oczekiwać, aby inne państwa grały we frajerską grę i wygrywały głupie nagrody. Szczerze wolałbym, aby Polska dostała Gdańsk i Górny Śląsk, Mazury i Zaolzie, ale była nieco mniejsza na wschodzie, np. o część Wołynia i Polesia. No ale nie było to możliwe. #Polska #historia #polityka

Przedstawiciel MSZ Sikorskiego popełnił zdradę ofiar Wołynia, nie ma co dyskutować. Trzeba zapamiętywać zdrajców. #Polska #Historia #Zdrada

Wołynianin Jul 12

Chciałbym podziękować tym ludziom ze zdjęcia, którzy przez kilka dni, mimo ulewnych deszczów na zmianę z małymi deszczami, porządkowali cmentarz katolicki w Kisielinie #Wołyń. Wspólna grupa Polaków z różnych stron Polski i Ukraińców z Wołynia. https://t.co/wVnPXxLfBf #Wolontariat #Cmentarz #Polska

My comment on what politicians said yesterday during the anniversary of the Volhynia massacre: Polish leaders had two options: either use the celebrations to honor the Polish victims of Volhynia while also seeking an opportunity to de-escalate our relations with Ukraine and (translated)

Dla rodzin ofiar Wołynia, krzyż który wspólnie wznieśliśmy ma ogromne znaczenie. Dziękuję za dobre słowo. Walka o prawdę trwa! 🇵🇱 https://t.co/N2BkqmZ7qj #Wołyń #prawda #rodzina

Podczas uroczystości upamiętniających zbrodnię wołyńską w Ołyce, szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow podkreślił, że pamięć o tych wydarzeniach powinna być uczciwa, apolityczna i wolna od manipulacji, a refleksja nad przeszłością powinna zbliżać narody, a nie je dzielić. #Wołynia #Pamięć #Manipulacje

"Wolna od manipulacji". Ałfiorow o pamięci ws. Wołynia
Onet.pl Jul 11

Reportaż Magdaleny Rigamonti z Wołynia ukazuje złożoność relacji polsko-ukraińskich poprzez osobiste historie mieszkańców, którzy żyją w cieniu historycznych wydarzeń, a ich wspomnienia kształtują współczesne zrozumienie i emocje związane z tragicznymi wydarzeniami II wojny światowej. #Wołyń #PolskoUkraińskieRelacje #RzeźWołyńska

Reportaż Magdaleny Rigamonti z Wołynia. "Jadę z nadzieją"