Moje spojrzenie na sprawę Adriana Siemieńca i kontaktu z sędzią. Chłodno, bez emocji (poprzednią wersję usunąłem, bo już nie mogłem edytować, a istotna rzecz mi uciekła - o karze) - Do kontaktu nie powinno dojść - choćby czysto profilaktycznie, bo konsekwencje mogą znacząco odbiegać od tego, co realnie się stało. - Mam wrażenie, że coś takiego teraz nastąpi. Faul w polu karnym to zawsze faul - bez względu, czy połamie się nogi przeciwnikowi, czy posmyra się go po łydce w narożniku szestnastki. Tego i tego nie można, bo jest karny. Tutaj mam jakieś takie mocne przekonanie, że doszło do tego drugiego przypadku, dlatego choćby z przyczyn ludzkich byłbym daleki od wieszania na szubienicy (kończenia kariery trenerowi - bez względu na nazwisko. Znam siebie i wiem, że pisałbym to samo w przypadku trenerów innych klubów). - Natomiast kara powinna być. Nawet wyższa od "zasłużonej" - by nikomu już nigdy nie przyszło do głowy pisać do sędziego. W dobrej czy złej wierze. - Po środowisku od jakiegoś czasu krążyło, że "Siemieniec próbował załatwić sobie, by Raczkowski nie dawał mu kartek". Nie wiem, co miało na celu wypuszczenie takiej wersji zdarzeń (nieprawdziwej), bo Siemieniec w istocie pytał jedynie (co też wynika z tekstu), czy sędzia może go informować, jeśli któryś z jego piłkarzy będzie pracował na kartkę. Jak sądzę, miało to dla niego znaczenie w kontekście ostatniego meczu sezonu. Sędziowie w tym aspekcie bardzo często współpracują z trenerami i z samymi piłkarzami ("jeszcze raz i kartka!"), natomiast w tym przypadku różnica polegała na wysłaniu SMS-a, nie zaś krótkiej, standardowej rozmowie przed meczem (gdyby wtedy nastąpił pierwszy kontakt, nic by to nie zmieniło - taki jest dopuszczalny, bo kontakt w ramach "protokołu meczowego", czyli w oficjalnym miejscu spotkania, przy świadkach, nie jest zabroniony). - Moja interpretacja: Adrian Siemieniec wysłał wiadomość ot tak - tak, jak czasem wpada się na pomysł w ramach bardzo intensywnego myślenia o czymś. Myślisz, myślisz, robisz rzeczy. Nie podejrzewam o złe intencje. Co nie znaczy, że ma nie być kary - już o tym pisałem wyżej. - O kontakcie na linii AS - sędzia Wójcik - sędzia Raczkowski usłyszałem zresztą w trakcie tworzenia mojego tekstu o możliwym mobbingu w Kolegium Sędziów PZPN. Być może mam słaby "afera detector", ale gdy poznałem treść SMS-a, jaki Adrian Siemieniec wysłał Kamilowi Wójcikowi, nie czułem, że wydarzyło się coś zdrożnego. Nie chciałem i nie czułem potrzeby podkręcania tego, dlatego w tekście i nagraniu na kanale przedstawiłem treść tego SMS-a bez wskazania nazwiska trenera - jako "trener z Ekstraklasy". Mimo że tekst przeczytało kilkadziesiąt tysięcy osób + kilkanaście tysięcy zobaczyło wideo u mnie na kanale - nikt nie zwrócił na to uwagi w komentarzu. Z nazwiskiem wygląda mocniej. - Btw SMS-a wyciągnięto Wójcikowi na zasadzie "taki jesteś czysty?! I ty do prokuratury chcesz iść?!". PZPN zamiast zająć się oskarżeniami o mobbing, poszukało haka. - Adrian Siemieniec nie powinien wysyłać tej wiadomości, ale nie umiem tego traktować inaczej niż jako "głupiego błędu ludzkiego", nie zaś "Siemieniec jest częścią tego całego szamba". Może się mylę, ale przeczucie mówi mi, że nie. - Siemieniec w tej sprawie był przesłuchany przez organy dyscyplinarne. Wachlarz kar jest szeroki - od upomnień, kar finansowych, itp, po zawieszenie. Po to jest szeroki, by odpowiednio dobrać karę do znaczenia czynu. Nie mam przekonania, czy w tej konkretnej sprawie "dawać mu roczne zawieszenie!" to ta odpowiednia kara - choć mówię wyłącznie o prywatnym odczuciu. Każdy niech ma swoje. Co nie znaczy, że kary można tu uniknąć #sport #sędziowanie #piłka nożna


