Po raz kolejny występek jest oceniany przez pryzmat sympatii do tego, kto ją popełnił. Adrian Siemieniec jest powszechnie lubiany i szanowany, więc przez opinie publiczną będzie potraktowany łagodniej, niż gdyby to samo uczynił Papszun czy Feio. Pierwsze co mi przychodzi na myśl przy ocenie tego zachowania - wyjątkowo głupie. Czym innym byłoby zasygnalizowanie sędziemu przed meczem w cztery oczy (tak jak sugeruje to Wójcik), a nie komunikowanie się z sędzią poprzez smsy na kilka godzin przed meczem. W dodatku w tak błahej sprawie, w gruncie rzeczy. Siemieniec sam sobie winny, bo to trochę tak jakby ukraść batona - pożytek żaden, a konsekwencje mogą być duże. #sport #media #ocena

