BETA nonprofit public democratic european moderated

r00t🇪🇺

20 posts
Profile compiled from news and social media. Claim profile

r00t🇪🇺

Panie Przydacz, skoro cofamy się już do 2021 roku, to proponuję pójść krok dalej i zajrzeć do 2005–2006. Wtedy rząd PiS, mierząc się ze wzrostem cen paliw, oficjalnie tłumaczył, że wynika on z wysokich cen ropy i paliw na rynkach światowych. Rząd Kazimierza Marcinkiewicza utrzymywał obniżoną akcyzę na benzynę, a sam premier naciskał na Orlen i Lotos, zarzucając im zbyt wysokie marze i domagając się ich ograniczenia. Czyli już wtedy było oczywiste, że cena przy dystrybutorze zależy jednocześnie od rynku światowego, podatków i marż. A teraz wyciąga Pan z 2021 roku kalkulację Tuska, sporządzoną przy zupełnie innych cenach ropy, i przedstawia ją tak, jakby 4,88 zł było wieczystą obietnicą ceny litra paliwa niezależnie od sytuacji na świecie. To może jeszcze przypomnijmy rok 2005. Donald Tusk ostrzegał wtedy, że przy realizacji programu PiS benzyna może kosztować 6 zł. Rozumiem, że skoro dziś stosujemy metodę -znajdź stary cytat i przyłóż go do współczesności, to ten też uznamy za aktualny? Albo możemy jednak wrócić do poważnej rozmowy o tym, z czego rzeczywiście składa się cena paliwa? #Polska #cenyPaliw #PIS

Panie Przydacz, chyba właśnie potwierdził Pan to, co napisał rzecznik MSZ. Najpierw przedstawia Pan własną wersję wydarzeń jako fakt. Potem brak dementi uznaje Pan za dowód, że ta wersja jest prawdziwa 🫣 A kiedy rzecznik zwraca uwagę, że brak odpowiedzi nie jest żadnym dowodem, odpowiada Pan kolejną serią twierdzeń, których również Pan nie wykazuje🤷‍♂️ że rzecznik broni swojego szefa, że boi się podpaść szefowi rządu, że premier potraktował ministra Sikorskiego jak chłopca, który dostał w ucho, wreszcie - że to premier blokuje rozwiązanie sporu, bo chce konfliktu z Nawrockim itd itp. Tylko gdzie są na to dowody? Bo na razie mamy przede wszystkim Pańską interpretację wydarzeń, i tu dochodzimy do rzeczy dla mnie osobiście znacznie ciekawszej... Pan i pan Bogucki od miesięcy wykonujecie ogromną pracę, żeby każdą decyzję albo brak decyzji pana Nawrockiego przedstawić tak, jakby odpowiedzialność za nią ponosił ktoś inny. Gdy czegoś nie podpisuje - winny jest rząd. Gdy jego decyzja wywołuje spór - okazuje się, że właściwie tylko reagował. Gdy pojawiają się konsekwencje - odpowiedzialność natychmiast zostaje przesunięta na Tuska, Sikorskiego, ministra, ustawę, Sejm albo kogokolwiek innego. Tylko że nie da się bez końca tłumaczyć każdej decyzji człowieka zasiadającego w Pałacu tym, że właściwie to wszyscy inni są za nią odpowiedzialni. Jeżeli czegoś nie podpisuje - to on tego nie podpisuje, jeżeli podejmuje określoną decyzję, to jest jego decyzja. Nie można bez końca przedstawiać każdej decyzji pana Nawrockiego tak, jakby odpowiedzialność za nią zawsze ponosił ktoś inny. Bo zaczyna to wyglądać tak, jakby Pałac nie podejmował żadnych decyzji. Tylko nieustannie tłumaczył, dlaczego za te decyzje odpowiadają wszyscy dookoła - pańskimi ustami. #Polityka #Debata #Odpowiedzialność

Panie Bogucki, kilka dni temu przekonywał Pan, że rząd ma wpływ na cenę paliwa i powinien reagować. W marcu zarzucał Pan nawet rządowi, że zareagował zbyt późno 🤷‍♂️ No więc właśnie reaguje. Trzeba tylko rozdzielić dwie rzeczy. Rząd w Warszawie nie ustala światowej ceny ropy i nie wywołał obecnego kryzysu na Bliskim Wschodzie. Wzrost cen paliw obserwujemy w całej Europie. Mieszkam we Francji - jeszcze niedawno tankowałem w okolicach 1,60 euro za litr, dziś widzę na dystrybutorze 2,40 euro. Trudno chyba twierdzić, że również za tę cenę odpowiada Pan Tusk. Państwo może natomiast wpływać na tę część ceny, która zależy od podatków i regulacji. I właśnie to robiło w ramach CPN- obniżając VAT, akcyzę i ograniczając cenę detaliczną. Tyle że taka interwencja kosztuje realne pieniądze - ok 1.6mld/mc Nie da się przez kolejne miesiące obniżać podatków i finansować osłon dla kierowców, udając, że ten koszt znika. Państwo nie może po prostu dodrukowywać miliardów bez konsekwencji. Dlatego rząd chce część tego kosztu pokryć podatkiem od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych 🤷‍♂️ I tu warto dopowiedzieć coś, co Pan konsekwentnie pomija- ten podatek nie jest nakładany na każdy litr paliwa ani na cały zysk przedsiębiorstwa 🤷‍♂️ Opodatkowaniu ma podlegać dopiero nadwyżka ponad poziom marży z 2025 r., dodatkowo powiększony o 20%. Dopiero od tej nadwyżki stawka wynosi 60%🤔 Możne tu sobie pan krytykować, czy konstrukcja jest optymalna i w jakim stopniu przedsiębiorstwa będą próbowały przerzucić jej koszt na klientów. Ale pańskie twierdzenie, że rząd nie rozwiązuje problemu, jest dość osobliwe -to kolejna manipulacja z pana strony. Najpierw zarzucał Pan rządowi, że ma instrumenty wpływania na cenę paliwa i z nich nie korzysta 🤷‍♂️ Teraz, kiedy z nich korzysta i próbuje znaleźć źródło finansowania, zarzuca mu Pan, że właśnie to robi.🤦‍♂️ To w takim razie jakie rozwiązanie proponuje Pan zamiast tego? Chętnie się z tym projektem zapoznam. #Polska #paliwa #rząd

Przepraszam, ale czy Państwo naprawdę dostrzegają, co tutaj właśnie napisaliście? "Prezydent Nawrocki nie będzie powoływał sędziów, którzy kwestionują status innych sędziów" Czyli mamy z góry określone kryterium wykonywania prerogatywy Prezydenta? A co dokładnie oznacza "kwestionowanie statusu"?? Czy obejmuje również sędziego, który w konkretnej sprawie bada prawidłowość obsadzenia sądu albo wykonuje obowiązki wynikające z prawa UE, EKPC i orzecznictwa sądów europejskich? Bo jeżeli tak, to problem robi się naprawdę poważny. Do argumentacji pana Boguckiego dotyczącej Konstytucji zdążyłem się już przyzwyczaić. Podobnie jak do sposobu, w jaki pan Nawrocki interpretuje granice urzędu jaki wykonuje i jego kompetencje. Ale Państwo podpisują się jako Stowarzyszenie "Sędziowie RP". Dlatego właśnie od Państwa oczekiwałbym dostrzeżenia problemu, który sami tutaj aprobująco cytujecie. Prezydent nie powołuje przecież sędziów po to, aby selekcjonować ich według tego, które poglądy prawne lub kierunki orzecznicze akceptuje. Sędzia ma być niezawisły również od Prezydenta RP - coś się tutaj strasznie pomieszało... #sędziowie #prawo #Polska

Panie Bogucki, śmieszy mnie Pańskie rozumowanie w tym wpisie, bo wyśmiewając marszałka Czarzastego za rzekome niezrozumienie art. 7 Konstytucji, sam sprowadza Pan skomplikowany problem konstytucyjny do tezy, która jest po prostu błędna. Pisze Pan: „Jeżeli czegoś nie ma w Konstytucji RP, to po prostu tego Panu nie wolno”. Nie, Panie Bogucki. Tak art. 7 Konstytucji nie działa 🤦‍♂️ Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach PRAWA, a nie wyłącznie na podstawie kompetencji literalnie zapisanych w samej Konstytucji. Podstawy działania organów wynikają również z ustaw i innych właściwych aktów normatywnych. Konstytucja nie jest instrukcją obsługi państwa, w której musi zostać opisany każdy możliwy wariant proceduralny i każda sytuacja, jaka może powstać w praktyce. I właśnie dlatego problem, o którym mówi marszałek Czarzasty, jest znacznie bardziej skomplikowany, niż próbuje Pan przedstawić. Ustawa przewiduje złożenie ślubowania wobec Prezydenta RP. Nie oznacza to jednak, że Prezydent uzyskuje w ten sposób swobodną kompetencję do decydowania, czy osobie wybranej na sędziego TK w ogóle umożliwi złożenie tego ślubowania. Jeżeli więc Prezydent odmawia wykonania ciążącego na nim obowiązku i sam uniemożliwia dokonanie czynności w przewidzianym ustawą trybie, pojawia się realny problem prawny. Nie sprowadza się on już do prostego pytania: czy można złożyć ślubowanie w Sejmie? Pytanie jest znacznie poważniejsze: czy organ władzy publicznej może własnym zaniechaniem uniemożliwić dokonanie wymaganej prawem czynności, a następnie wywodzić skutki prawne właśnie z tego, że czynność ta nie została dokonana w zwykłym trybie? I to jest rzeczywisty problem konstytucyjny. Twórcy Konstytucji nie przewidzieli wprost sytuacji, w której osoba sprawująca urząd Prezydenta RP, mająca stać na straży Konstytucji, sama swoim działaniem lub zaniechaniem będzie naruszać jej porządek i blokować przeprowadzenie procedury przewidzianej prawem. Trudno zresztą wymagać od ustrojodawcy, aby konstruując mechanizmy państwa zakładał, że osoba zajmująca urząd Prezydenta będzie wykorzystywać własne zaniechanie do paraliżowania działania innych organów. Można oczywiście bardzo poważnie dyskutować, czy ślubowanie złożone w Sejmie pod nieobecność Prezydenta wywoła skutki prawne. Sam mam tutaj poważne wątpliwości i nie zamierzam udawać, że odpowiedź jest oczywista. Ale Pan tej analizy w ogóle nie prowadzi 🤦‍♂️ Zamiast tego przywołuje Pan art. 7, ogłasza bezprawie i triumfalnie wyśmiewa marszałka, opierając cały wywód na twierdzeniu, że jeżeli czegoś nie zapisano wprost w Konstytucji, to organowi tego nie wolno. Tyle że art. 7 czegoś takiego nie mówi. Dlatego z tą kompromitacją byłbym na Pana miejscu znacznie ostrożniejszy. Bo w tym wpisie problem z rozumieniem zasady legalizmu niekoniecznie znajduje się po tej stronie, po której Pan go wskazuje... #konstytucja #prawo #polityka

2/ A na koniec Pański argument o "politykach w togach". Pan Nawrocki publicznie zapowiedział, że nie będzie powoływał sędziów, którzy – w jego ocenie –kwestionuja konstytucyjne uprawnienia prezydenta, Konstytucję i porządek prawny. To właśnie w takim przypadku pytanie o kryteriaodmowy, obowiązek jej uzasadnienia i ochronę przed arbitralnością staje się szczególnie istotne. Bo prerogatywa konstytucyjna nie jest prywatnym prawem osoby sprawującej urząd. Jest KOMPETENCJĄ organu państwa. A każda KOMPETENCJA organu państwa wykonywana jest W RAMACH Konstytucji, a nie poza nią 🤷‍♂️ Może Pan więc powtarzać, że istnieje utrwalona linia krajowego orzecznictwa dotycząca braku właściwości sądów administracyjnych. Mogę się z tym nawet zgodzić😐 Ale proszę nie dopisywać do niej wniosków, których z niej wyprowadzić się po proatu nie da. WSA nie orzekł, że odmowa Karola Nawrockiego była merytorycznie zgodna z Konstytucją. Nie orzekł takze, że zastosowane kryteria były legalne. Nie orzekł też, że brak uzasadnienia jest zgodny ze standardem konwencyjnym. I nie orzekł również, że skarżący są – hmm – "politykami w togach". To już jest wyłącznie Pańska polityczna narracja - jak zwykle błędna i pokręcona. A od maja 2026 r. istnieje dodatkowo wyrok ETPCz, którego w tej narracji po prostu nie da się uczciwie pominąć 🤷‍♂️ I naprawdę, Panie Bogucki, mniej pewności siebie przy tak selektywnym czytaniu orzecznictwa. Bo w mojej opinii, problem nie polega na tym, że każdy, kto się z Panem nie zgadza, politykuje. Problem polega na tym, że Pan kolejny raz przedstawia własny, polityczny i zmanipulowany wniosek jako oczywisty wniosek prawny. A jak mam to w zwyczaju mówić: to nie jest to samo 🤷‍♂️ #Konstytucja #Prawo #Polityka

Uffff... podobnie jak u Pana, z mojej strony również będzie chyba dużo pisania... Panie Bogucki, tym razem problem nie polega nawet na tym, że cytuje Pan orzecznictwo wybiórczo 🤷‍♂️ Problem polega na tym, że z orzeczeń dotyczących dopuszczalności kontroli sądowoadministracyjnej wyciąga Pan wniosek o materialnej prawidłowości decyzji Prezydenta, którego te orzeczenia po prostu nie potwierdzają 🤦‍♂️ Jak zwykle zacznę więc od podstaw. WSA nie stwierdził, że Prezydent może dowolnie odmawiać powołania sędziego. Wręcz przeciwnie. Sąd wyraźnie zaznaczył, że samodzielność Prezydenta przy wykonywaniu tej prerogatywy nie oznacza całkowitej dowolności, ponieważ wiążą go normy, zasady i wartości konstytucyjne. WSA stwierdził natomiast, że sąd administracyjny nie jest właściwy do kontroli tego aktu. I tu, Panie Bogucki, jest właściwie cała filozofia tych rozstrzygnięć. Co więcej – skargi były ODRZUCANE, a nie merytorycznie ODDALANE. A jak zapewne Pan wie, to są dwie zupełnie różne rzeczy. Z braku kognicji WSA nie wynika zgodność decyzji z Konstytucją 🤷‍♂️ Z braku kognicji WSA nie wynika brak obowiązku działania w granicach Konstytucji🤷‍♂️ A z braku kognicji WSA nie wynika dopuszczalność arbitralnej selekcji kandydatów według politycznego kryterium 🤦‍♂️ Podobnie jest z K 18/09, którym ponownie się Pan zasłania 🤦‍♂️ Trybunał badał tam ustawowe narzucenie Prezydentowi miesięcznego terminu na dokonanie nominacji i uznał takie związanie prerogatywy za niekonstytucyjne. Z tego wyroku nie wynika jednak żadna generalna teza, że Prezydent otrzymał blankietowe prawo odmowy nominacji bez podania powodów i poza standardami konstytucyjnymi. Mam nadzieję, że teraz już wyraźniej widać, o czym rzeczywiście było K 18/09. A teraz rzecz, którą w Pańskim wpisie naprawdę trudno przeoczyć. 21 maja 2026 r. ETPCz wydał wyrok w sprawie Sobczyńska i inni przeciwko Polsce. Sprawa dotyczyła właśnie odmowy powołania kandydatów na stanowiska sędziowskie mimo pozytywnego zakończenia procedury przed KRS. ETPCz stwierdził naruszenie art. 6 § 1 EKPC. Dlaczego?🤔 Ponieważ odmowa nie zawierała uzasadnienia, nie podlegała żadnej kontroli sądowej, a kandydaci nie byli chronieni przed decyzją, która nosiła cechy możliwej arbitralności. I właśnie dlatego Pańskie pytanie, czy obecni skarżący „dążą do wzbudzenia politycznego orzeczenia ETPCz”, brzmi dziś dość osobliwie... Takie orzeczenie już istnieje. Co więcej, RPO również kwestionuje dotychczasowe podejście sądów administracyjnych i wniósł skargę kasacyjną do NSA, podnosząc https://t.co/wO8AaJDRre. standard art. 6 EKPC oraz konstytucyjne prawo do sądu. Można oczywiście z tym stanowiskiem polemizować. Dokładnie tak, jak ja polemizuję teraz z Pańskim. Nie może pan jednak uczciwie przedstawiać sprawy tak, jakby problem prawny został definitywnie rozstrzygnięty kilkanaście lat temu, a każdy sędzia próbujący dziś poddać odmowę kontroli musiał być albo nieukiem, albo politykiem 🫣 To jest już zwyczajnie nieuprawniony wniosek (chociaż ciśnie mi się na usta bardziej radykalne określenie) Jeszcze bardziej... osobliwa jest dalsza część Pańskiego wpisu. Z faktu, że sędziowie skorzystali ze środka prawnego i zakwestionowali decyzję dotyczącą własnej kariery zawodowej, wyprowadza Pan wniosek, że tym samym "potwierdzili słuszność" odmowy ich powołania. No jakim cudem doszedł Pan do takiego wniosku? Czyli według tej logiki samo skorzystanie z prawa do sądu ma być dowodem, że ktoś nie nadaje się do pełnienia urzędu sędziego? 🤦‍♂️ To nie jest argument prawny,to jest czysta petycja zasady. Nie ma również żadnej podstawy do przypisywania tym sędziom "motywów politycznych"" tylko dlatego, że próbują doprowadzić do sądowej kontroli decyzji dotyczącej ich statusu. Zwłaszcza po wyroku ETPCz z maja 2026 r. 1/ #prawo #sądownictwo #konstytucja

Szkoda tylko, że doczytał Pan art. 133 do ust. 1 pkt 2. Bo już ust. 3 stanowi, że w zakresie polityki zagranicznej Prezydent współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem. A art. 39 ustawy o służbie zagranicznej mówi jeszcze wyraźniej: ambasadora Prezydent mianuje i odwołuje NA WNIOSEK ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez Prezesa Rady Ministrów. Konstytucji naprawdę nie warto czytać do połowy przepisu. #polityka #konstytucja #prawo

Panie Święczkowski @TK_GOV_PL tu pojawia się problem znacznie poważniejszy niż sama Pańska ocena działań Ministra Sprawiedliwości. Występując publicznie jako Prezes Trybunału Konstytucyjnego, stwierdza Pan już teraz, że działania jednej strony konfliktu były bezprawne i stanowiły przestępstwo. To nie jest neutralna informacja o stanowisku TK. To jest publiczne przesądzenie oceny prawnej konkretnego sporu. Tymczasem art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK przewiduje wyłączenie sędziego, gdy istnieją okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności 🤷‍♂️ Jak więc sędzia, który poza salą rozpraw publicznie ogłasza już bezprawność, a nawet przestępczy charakter działania jednej strony, miałby następnie zachować pozór bezstronności w sprawie dotyczącej tego samego konfliktu? I jeszcze jedno, stwierdzenie, że ktoś dopuścił się przestępstwa, nie jest figurą retoryczną. Proszę więc wskazać konkretny typ czynu zabronionego, znamiona, które według pana zostały zrealizowane, i podstawę, na której jako Prezes TK publicznie przesądza Pan odpowiedzialność karną. Bo w mojej ocenie, sędzia konstytucyjny nie powinien najpierw wydawać publicznego werdyktu, a dopiero później zastanawiać się nad swoją bezstronnością. #TrybunałKonstytucyjny #Sprawiedliwość #Bezstronność

Pani Kania, koniec tej manipulacji. WSA nie orzekał w sprawie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pisze Pani o zupełnie innym reżimie konstytucyjnym i przedstawia go czytelnikom tak, jakby dotyczył TK. Art. 179 Konstytucji: sędziów powołuje Prezydent na wniosek KRS. Tego właśnie dotyczyły sprawy przed WSA – odmowy powołania sędziów na stanowiska w sądach wyższej instancji i zakres kontroli takich aktów przez sądownictwo administracyjne. Art. 194 ust. 1 Konstytucji: sędziów Trybunału Konstytucyjnego WYBIERA SEJM. Prezydent nie powołuje sędziów TK. Nie ma tu prezydenckiej prerogatywy powołania z art. 179, którą próbuje Pani właśnie przenieść na zupełnie inną procedurę ustrojową. WSA wypowiedział się o charakterze prerogatywy Prezydenta w procedurze powoływania sędziów sądów. Nie rozstrzygał natomiast ani o statusie osób wybranych przez Sejm do TK, ani o kompetencji Prezydenta do odmowy odebrania od nich ślubowania. To naprawdę nie są subtelności dla konstytucjonalistów. To dwa różne przepisy, dwie różne procedury i dwie różne kompetencje. Jeżeli chce Pani informować o orzeczeniach sądów, proszę najpierw ustalić, czego właściwie dotyczyły. Bo ze swoistego "hitu" zrobiła Pani kit wciskany obywatelom ze śmiertelną powagą. #konstytucja #prawo #sąd

Panie Bogucki, coraz trudniej mi uwierzyć, że ten sposób czytania Konstytucji wynika wyłącznie z różnicy poglądów prawniczych 🤦‍♂️ Najpierw z art. 126 wyprowadzacie kompetencje, których tam nie ma. Podobnie zresztą traktujecie art. 18. Za każdym razem prosty przepis dostaje dodatkową, politycznie wygodną treść, której ustrojodawca zwyczajnie nie napisał 🤷‍♂️ A ja głupi myślałem, że Konstytucja została napisana możliwie prostym, przejrzystym i zrozumiałym językiem 🤦‍♂️ Najwyraźniej jednak dla niektórych wymaga jeszcze przypisów: "tu niczego nie dopisujemy", "stąd nie wynika nowa kompetencja", "strażnik Konstytucji również podlega Konstytucji". Bo jeśli ktoś powołuje się na Konstytucję przy niemal każdym sporze, a jednocześnie nie potrafi zaakceptować jej najprostszych ograniczeń, to problem nie leży już w samej wykładni. I przy całym szacunku -zanim zacznie Pan publicznie oceniać, kto zna się na prawie, warto najpierw wykazać, że sam potrafi Pan przeczytać przepis bez dopisywania do niego tego, czego akurat potrzebuje Pańska strona polityczna. Strażnik Konstytucji, który sam rozszerza sobie kompetencje poza jej tekst, nie broni ładu konstytucyjnego. On go zwyczajnie obchodzi. #Konstytucja #prawo #polityka

Panie Nawacki, właśnie to napisałem Panu wczoraj. Nie wystarczy nazwać ustawę częściowym budżetem, żeby przestała być ustawą budżetową w rozumieniu art. 225 Konstytucji. Proszę więc wskazać podstawę prawną tej kwalifikacji. Z którego przepisu wynika, że brak albo wadliwe ujęcie budżetu jednego z organów konstytucyjnych powoduje utratę przez ustawę jej charakteru ustawy budżetowej, a nie jedynie wadę jej treści? Jeżeli ustawa budżetowa jest wadliwa konstytucyjnie, Konstytucja zna mechanizm jej kontroli. Art. 225 nie daje natomiast Prezydentowi kompetencji do samodzielnego stwierdzenia, że "ta ustawa budżetowa nie jest ustawą budżetową", a następnie skrócenia na tej podstawie kadencji Sejmu. Wczoraj prosiłem Pana o wykazanie właśnie tego ogniwa. Dziś Pan je po prostu ponownie założył 🤷‍♂️ #Budżet #Konstytucja #Prawo

@NawackiM89803 Panie Nawacki, im dalej rozwija Pan tę konstrukcję, tym ciekawszy powstaje problem. Projekt budżetu TK nie został uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne. Sam pan Święczkowski przyznał, że zabrakło kworum, a mimo tego przesłał Ministerstwu Finansów dokument "zatwierdzony przez prezesa TK" 🤷‍♂️ Ministerstwo uznało, że nie otrzymało skutecznie uchwalonego aktu planistycznego i dlatego nie włączyło tej części do projektu budżetu. A teraz właśnie ten brak ma stać się argumentem, że ustawa budżetowa w ogóle nie jest ustawą budżetową, zaś ewentualny spór miałby trafić do... Trybunału, którego własna procedura budżetowa leży u źródła całego problemu🤦‍♂️ To rodzi jeszcze prostsze pytanie. Jeżeli według Pana taki akt NIE JEST ustawą budżetową w rozumieniu art. 225 Konstytucji, to na jakiej podstawie miałby być jednocześnie ustawą budżetową, którą Prezydent może skierować do TK w trybie art. 224 ust. 2?🫣 Nie można zmieniać kwalifikacji tego samego aktu w zależności od tego, który skutek konstytucyjny jest akurat potrzebny. A przypisywanie rządowi skutków sytuacji, która rozpoczęła się od nieuchwalenia planu finansowego przez właściwy organ samego TK, jest już szczególnie osobliwą konstrukcją. To zaczyna przypominać konstytucyjną komedię pomyłek 🤦‍♂️ #konstytucja #Polska #budżet

Panie Nawacki, tylko że pomija Pan dość istotny fragment tej historii. Budżet TK nie zniknął, bo rząd postanowił sobie wykreślić Trybunał z państwa. Problem powstał wcześniej - pamoęta Pan? -projekt dochodów i wydatków TK nie został skutecznie uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, czyli organ, któremu ustawa powierza tę kompetencję. Mimo to pan Święczkowski przesłał dokument do ministerstwa Finansów. Ministerstwo uznało więc, że nie dostało prawidłowo uchwalonego projektu, który mogłoby włączyć do projektu ustawy budżetowej 🤷‍♂️ Może rząd powinien był znaleźć jakieś rozwiązanie zastępcze. Ale przedstawianie tego jako prostego - rząd nie dał budżetu TK - jest zwyczajnie niepełne i zmanipulowane. A już pańska teza, że brak budżetu TK = brak budżetu państwa = przedterminowe wybory, to nie przepis prawa, tylko kilka bardzo dużych skrótów myślowych ustawionych jeden na drugim 🫣 Art. 225 Konstytucji nie mówi nic podobnego. Najpierw należałoby wykazać, że ustawa budżetowa bez prawidłowo ujętej części dotyczącej TK w ogóle przestaje być ustawą budżetową w rozumieniu Konstytucji. Dopiero potem można straszyć wyborami. Więc zanim zacznie Pan triumfalnie pakować przystawki reżimu, warto najpierw sprawdzić, kto faktycznie wywrócił procedurę. Bo według mnie wygląda to trochę tak, jakby ktoś podpalił własną kuchnię, po czym z balkonu ogłaszał upadek państwa 😄 #TrybunałKonstytucyjny #BudżetPaństwa #Prawo

Panie Bogucki, wczoraj wskazałem Marszałkowi Sejmu najprostsze rozwiązanie: zamiast dostarczać Kancelarii Prezydenta kolejne dokumenty, należy zażądać wskazania konkretnej podstawy prawnej, z której miałaby wynikać kompetencja Prezydenta do ponownej weryfikacji kwalifikacji osoby już wybranej przez Sejm na sędziego TK. Dzisiejszy wpis tylko potwierdza, że takiej podstawy nadal Pan nie wskazał. Pisze Pan, że Marszałek "nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających spełnienie warunków formalnych". To jest manipulacyjne odwrócenie ciężaru argumentacji. Brak przekazania dokumentów Kancelarii Prezydenta nie oznacza, że dokumentów nie ma, że Sejm ich nie zweryfikował ani że Sędzia Berek nie spełnia ustawowych warunków. Przede wszystkim jednak nie tworzy żadnej nowej kompetencji po stronie Prezydenta. Prezydent nie jest organem odwoławczym od uchwały Sejmu w sprawie wyboru sędziego TK. Nie prowadzi własnego postępowania kwalifikacyjnego po dokonaniu wyboru i nie może uzależniać odebrania ślubowania od przedstawienia mu dokumentów, których sam zażądał bez wyraźnej podstawy ustawowej. Właśnie dlatego wczoraj wskazałem Marszałkowi takie rozwiązanie: niech Kancelaria najpierw pokaże przepis, który daje Prezydentowi prawo do kwestionowania dokonanego przez Sejm wyboru. Bo obowiązek Prezydenta jest inny: odebrać ślubowanie od osoby wybranej przez Sejm na stanowisko sędziego TK - NIEZWŁOCZNIE. A jeśli chce Pan twierdzić, że w tej konkretnej sprawie Prezydent może ten obowiązek zawiesić i przeprowadzić własną kontrolę kwalifikacji, to proszę wreszcie wskazać normę kompetencyjną. Nie jakieś wyimaginowane wątpliwości, nie jakieś prawdopodobieństwo, nie brak dokumentów w Kancelarii. Jeden PRZEPIS. Bez niego cała ta konstrukcja nadal pozostaje próbą stworzenia kompetencji, której Konstytucja i ustawy Prezydentowi nie przyznają a to prowadzi nieuchronnie do rozmowy o kolejnym możliwym naruszeniu Konstytucji przez Nawrockiego 🤷‍♂️ #prawo #konstytucja #sędziowie

Panie Lewandowski, czy Pan rzeczywiście przeczytał K 34/15, na które się Pan powołuje? Bo może warto przytoczyć samą sentencję: "Art. 21 ust. 1 [...] rozumiany w sposób inny, niż przewidujący obowiązek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej niezwłocznego odebrania ślubowania od sędziego Trybunału wybranego przez Sejm, jest niezgodny z art. 194 ust. 1 Konstytucji." A TK, objaśniając ten wyrok, wskazał jeszcze prościej: "Konstytucja nie przewiduje możliwości odmowy przyjęcia ślubowania od nowo wybranego sędziego TK". Więc mam naprawdę proste pytanie- czy nie przeczytał Pan orzeczenia, na które się Pan powołuje, czy przedstawia Pan opinii publicznej jego treść w sposób sprzeczny z tym, co Trybunał rzeczywiście orzekł - czyli manipuluje pan opinią publiczną? Ma Pan prawo do własnej interpretacji Konstytucji. Nie ma Pan natomiast prawa przypisywać Trybunałowi stanowiska, którego ten nie zajął. #konstytucja #trybunał #polityka

2/ Mógłbym się zgodzić, szkoda tylko, że to zdanie pojawia się mniej więcej dekadę za późno. Bo właśnie przed skutkami uczynienia z TK instytucji jednego obozu politycznego polski porządek prawny próbuje się dziś wydostać. I nie, nie zamierzam udawać, że to wszystko jest zwykłą różnicą poglądów między prawnikami. To jest poważny kryzys ustrojowy. On ma swoją chronologię, ma swoich autorów, ma konkretne skutki prawne, ma już także swoje orzeczenia ETPC i TSUE. Więc proszę w końcu przestać zakłamywać historię, niszczyć praworządność i sprowadzać konstytucyjne instytucje do roli narzędzi bieżącej walki politycznej. Przy okazji zmieniacie powagę urzędu Prezydenta RP w polityczną pałkę dla własnego elektoratu, a Trybunał Konstytucyjny w element tej samej wojny, niszczycie nie tylko resztki autorytetu TK, ale również wiarygodność polskiego państwa jako państwa prawa. I tego nie przykryje ani patetyczny list, ani konferencja jubileuszowa, ani kolejne zaklinanie rzeczywistości. Wstyd. #praworządność #konstytucja #Polska

Panie Bogucki, przeczytałem ten list niestety w całości. I powiem wprost - to nie jest opis kryzysu konstytucyjnego. To jest próba napisania jego historii od momentu, który politycznie pasuje autorowi, narracja selektywna, zmanipulowana do granic i w najważniejszych punktach zwyczajnie fałszywa. W tej wersji wydarzeń Trybunał Konstytucyjny funkcjonował sobie prawidłowo, aż 13 grudnia 2023 r. pojawiła się zła większość, zaczęła go dyskredytować, nie publikować "orzeczeń", podważać status "sędziów" i pozbawiać instytucję pieniędzy. Tyle że między propagandą a chronologią jest zasadnicza różnica. Kryzys TK nie zaczął się w 2023 r. Zaczął się wtedy, gdy polityczna większość zaczęła traktować Trybunał jak element własnej infrastruktury ustrojowej. -Gdy obsadzano miejsca już obsadzone. -Gdy do składów orzekających trafiały osoby wybrane z naruszeniem reguł konstytucyjnych. -Gdy problem przestał być polskim sporem politycznym, a stał się przedmiotem orzeczeń ETPC i TSUE. - Gdy europejskie trybunały zaczęły stwierdzać to, czego dzisiaj Nawrocki i Pan próbujecie nie zauwazać:l- że problem dotyczyjuz nie wizerunku Trybunału, lecz jego statusu prawnego, sposobu obsady, niezależności oraz zdolności do spełniania standardu sądu ustanowionego ustawą. To nie rząd stworzył sprawę Xero Flor. To nie minister sprawiedliwości napisał wyrok TSUE w sprawie C-448/23. To nie Sejm wymyślił problem z osobami zajmującymi miejsca wcześniej prawidłowo obsadzone. I naprawdę trudno mówić o "publicznym dyskredytowaniu Trybunału', kiedy jego sytuację prawną opisują już nie przeciwnicy polityczni, ale europejskie sądy. Instytucji nie kompromituje ten, kto wskazuje wyrok,kompromituje ją ten, kto doprowadził do tego, że taki wyrok musiał zapaść 🫤 Jeszcze bardziej zakłamanie brzmi ten list dziś. Nawrocki poucza o praworządności, a jednocześnie sam wchodzi w kompetencyjną konfrontację z Sejmem przy odbieraniu ślubowania od wybranych sędziów TK - jak tak można ? Kwestionuje dokonane wybory. Kieruje sprawy do instytucji, której status jest przedmiotem fundamentalnego sporu prawnego. Jego środowisko coraz otwarciej podważa znaczenie orzeczeń TSUE i europejskiego porządku prawnego. A sam TK odpowiada na europejskie orzecznictwo nie odbudową standardów, lecz kolejnymi rozstrzygnięciami mającymi wykazać, że to właściwie Europa jest problemem. To już nie jest spór o jedną ustawę, jednego sędziego czy jedno ślubowanie. To jest spór o to, czy państwo członkowskie może samo sobie wybrać, które elementy porządku prawnego UE uznaje, które wyroki respektuje i kiedy zasada pierwszeństwa prawa Unii przestaje mu odpowiadać. To chore. I wtedy naprawdę trudno słuchać wykładu o tym, że "zasada praworządności albo obowiązuje wszystkich, albo staje się pustym hasłem". Bo akurat to zdanie jest prawdziwe. Tyle że obowiązuje również tych, którzy przez lata podporządkowywali instytucje politycznej większości, tych, którzy nie uznają niekorzystnych dla siebie skutków europejskiego orzecznictwa. Obowiązuje tych, którzy z Konstytucji robią tarczę, gdy są w opozycji, a instrukcję obsługi władzy, gdy sami ją sprawują. I obowiązuje również pana Nawrockiego 🫤 Nie można najpierw uczestniczyć politycznie w środowisku, które doprowadziło do największego od 1989 r. kryzysu polskiego sądownictwa konstytucyjnego, a następnie stanąć przed tym samym Trybunałem i ogłosić się obrońcą jego niezależności - nawet mi brakuje tutaj właściwego określenia. Nie można przez lata podważać europejskich standardów praworządności, a następnie przedstawiać reakcję na ich naruszanie jako zamach na państwo prawa. Nie można wyciąć z historii lat 2015–2023 i rozpocząć opowieści 13 grudnia 2023 r. To jest zwyczajna amputacja chronologii ! I pisze to dr historii ? Najbardziej ironiczne jest jednak zakończenie tego listu. Nawrocki pisze, że "Trybunał Konstytucyjny ma być instytucją Rzeczypospolitej, nie jednej partii, jednego środowiska czy jednej większości parlamentarnej". 1/ #KryzysKonstytucyjny #Prawo #TrybunałKonstytucyjny

@RafalBochenek @donaldtusk @OficjalnyJK Strach się bać. Jeszcze chwila i do Akademii trzeba będzie wysłać GROM...😂 #polityka #humor #GROM

Nie. To nie jest proste. To jest po prostu błędne. I naprawdę trudno mi zrozumieć, dlaczego prof. Ryszard Piotrowski firmuje swoim nazwiskiem tezę, która pozostaje w oczywistej kolizji zarówno z art. 194 ust. 1 Konstytucji, jak i z dotychczasowym orzecznictwem samego Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja mówi jasno: sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm. Prezydent ich nie wybiera. Nie zatwierdza wyboru. Nie dokonuje jego politycznej ani prawnej autoryzacji. A już w wyroku K 34/15 Trybunał Konstytucyjny stwierdził wprost, że odebranie ślubowania jest obowiązkiem Prezydenta, że Prezydent nie jest organem dokonującym wyboru sędziów TK i że przepisy ustawowe nie mogą być interpretowane w sposób przyznający mu kompetencję kreacyjną. Innymi słowy- Prezydent nie otrzymał prawa do stworzenia sobie dodatkowej instancji kontroli uchwały Sejmu. Twierdzenie, że " Prezydent ocenia procedurę i podejmuje decyzję ", oznacza w praktyce dopisanie głowie państwa kompetencji, której Konstytucja jej nie przyznała 🤷‍♂️ A w prawie konstytucyjnym kompetencji organu państwa nie domniemywa się i nie tworzy wykładnią tylko dlatego, że politycznie byłoby to komuś wygodne. Dlatego z przykrością patrzę na to, jak prof. Piotrowski ryzykuje własnym dorobkiem i autorytetem, broniąc konstrukcji prawnej, która jest wyjątkowo trudna do pogodzenia z tekstem Konstytucji i wcześniejszym orzecznictwem TK. Autorytet profesora nie tworzy normy kompetencyjnej, jednak Konstytucja jest wyżej. #Konstytucja #TrybunałKonstytucyjny #Prawo