Zanim jeszcze trafiłem do aresztu na Białołęce jako rzekomy kiler, który groził zabójstwem komendanta @PolskaPolicja w Piasecznie, ścigał mnie po całej Polsce sędzia Krzysztof Ptasiński. Dlaczego? Bo w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Środmiescia prywatny akt oskarżenia przeciwko mnie złożył Jan Piński, PR-owiec Romana Giertycha, a ja dwa razy nie odebrałem korespondencji z sądu, bo byłem w Albanii. Sędzia nakazał ogólnopolskie poszukiwania, pomimo że po powrocie do Polski, pojechałem do sądu i sfotografowałem całe akta. Aktu oskarżenia mi wówczas nie wydano, bo jak usłyszałem od pracownika, jest własnością sądu. Ale to nie koniec - w moich aktach pojawiła się korespondencja z Zakładem Karnym Przytuły Stare (ponoć pomyłkowa), a sędzia Ptasiński w informacji przesłanej policji napisał, że w sprawie (z Janem Pińskim?) zapadło postanowienie o moim tymczasowym aresztowaniu (ponoć oczywistą pomyłką pisarska). Ten sam sędzia wcześniej wydał kuriozalny wyrok w sprawie Barbary Bieli. Prokurator domagająca się zastosowania wobec mnie trzymiesięcznego aresztu jako kilera argumentowała, że "podejrzany bardzo często wyjeżdża za granicę". Tak! W ciągu ostatnich 5 lat za granicą byłem trzy razy! Raz w Chorwacji (tydzień w 2025 r.) i dwa razy w Albanii (trzy miesiące w 2025 r. i dwa tygodnie w kwietniu 2026 r.). Były sędzia wojskowy Rafał Downarowicz zgodził się z panią prokurator i zadecydował o trzymiesięcznym areszcie. Zastanawiający splot przypadków i pomyłek. 🐎 🐴 @baspiela #prawo #sprawiedliwość #Polska




