BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#stołówki

I znowu stworzono problem, pożar, który trzeba gasić... Zgłaszają się do mnie rodzice, dyrektorzy i pracownicy szkolnych stołówek. Nie dlatego, że chcą bronić chipsów, słodkich napojów czy niezdrowego jedzenia. Zgłaszają realne problemy z wdrażaniem nowych zasad żywienia. Dziecko może dostać posiłek idealnie zbilansowany na papierze. Ale jeżeli go nie zje, jego wartość odżywcza wynosi dokładnie zero. Szkoły i rodzice wskazują na: 🍽️ wybiórczość pokarmową i odrzucanie nieznanych smaków, 🍽️ problemy sensoryczne związane z zapachem, wyglądem i konsystencją jedzenia, 🍽️ ryzyko zwiększenia ilości wyrzucanych posiłków, 🍽️ dzieci wychodzące ze stołówki głodne i uzupełniające posiłek słodką bułką kupioną poza szkołą, 🍽️ brak powszechnych, praktycznych szkoleń dla kucharek i intendentów, 🍽️ dodatkowe koszty, zmiany umów cateringowych i problemy organizacyjne, 🍽️ niejasne przepisy i sprzeczne komunikaty administracji. Nie zamierzam przyłączać się ani do krucjaty przeciwko potrawom roślinnym, ani do propagandy sukcesu. Więcej warzyw, mniej cukru i dobra jakościowo żywność to właściwy kierunek. Ale dobra intencja nie zastąpi dobrego przygotowania. Co należy zrobić? Po pierwsze, Ministerstwo Zdrowia, MEN i GIS muszą wydać jedną, precyzyjną interpretację przepisów. Dziś nawet komunikaty instytucji publicznych wzajemnie sobie przeczą. Po drugie, potrzebny jest okres adaptacyjny, podczas którego sanepid pomaga i wyjaśnia, a nie od razu karze. Po trzecie, państwo powinno zapewnić bezpłatne szkolenia praktyczne, gotowe receptury, kalkulator norm oraz wsparcie dietetyków. Po czwarte, dzieci z alergiami, ARFID i poważnymi trudnościami sensorycznymi muszą mieć indywidualnie dostosowane posiłki. Po piąte, nowe potrawy należy wprowadzać rozsądnie - małe porcje degustacyjne, składniki podawane oddzielnie, znany dziecku element posiłku i żadnego zmuszania do „czystego talerza”. Po szóste, trzeba natychmiast rozpocząć monitoring - ilu uczniów korzysta ze stołówki, ile jedzenia trafia do odpadów, ile dzieci rezygnuje z obiadów i ile reforma naprawdę kosztuje. Nie wystarczy sprawdzić, co szkoła położyła na talerzu. Trzeba sprawdzić, czy dziecko to zjadło. Zdrowe żywienie nie może polegać na tym, że zdrowy obiad trafia do kosza, a głodne dziecko idzie po drożdżówkę. Reforma ma służyć dzieciom, a nie tylko dobrze wyglądać w ministerialnej tabeli. #walczsercem #szkola #posel #zdroweżywienie #szkoła #edukacja

Od 1 września w polskich szkołach wprowadza się zakaz korzystania ze smartfonów oraz zmiany w szkolnych stołówkach, w tym obowiązek wprowadzania ryb i strączków do jadłospisów, co ma na celu przeciwdziałanie otyłości wśród dzieci. #zakazsmartfonów #stołówki #nawykiżywieniowe

Nie tylko zakaz smartfonów. Zmiany też na szkolnych stołówkach