BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Komenda

Sąd zastosował trzymiesięczny areszt wobec 29-latka, który w piątek zaatakował policjantów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na warszawskim Ursynowie. Mężczyzna, uzbrojony w dwa kastety i maczetę, ranił dwóch funkcjonariuszy podczas zatrzymania. Z ustaleń śledczych wynika, że od kwietnia planował zabójstwo komendanta CBZC oraz kilkunastu innych policjantów. Dowody znaleziono w jego telefonach i komputerach. Prokuratura postawiła mu zarzut przygotowania do zabójstwa, a śledczy planują skierować go na badania psychiatryczne. #bezpieczeństwo #przestępczość #policja

Zanim jeszcze trafiłem do aresztu na Białołęce jako rzekomy kiler, który groził zabójstwem komendanta @PolskaPolicja w Piasecznie, ścigał mnie po całej Polsce sędzia Krzysztof Ptasiński. Dlaczego? Bo w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Środmiescia prywatny akt oskarżenia przeciwko mnie złożył Jan Piński, PR-owiec Romana Giertycha, a ja dwa razy nie odebrałem korespondencji z sądu, bo byłem w Albanii. Sędzia nakazał ogólnopolskie poszukiwania, pomimo że po powrocie do Polski, pojechałem do sądu i sfotografowałem całe akta. Aktu oskarżenia mi wówczas nie wydano, bo jak usłyszałem od pracownika, jest własnością sądu. Ale to nie koniec - w moich aktach pojawiła się korespondencja z Zakładem Karnym Przytuły Stare (ponoć pomyłkowa), a sędzia Ptasiński w informacji przesłanej policji napisał, że w sprawie (z Janem Pińskim?) zapadło postanowienie o moim tymczasowym aresztowaniu (ponoć oczywistą pomyłką pisarska). Ten sam sędzia wcześniej wydał kuriozalny wyrok w sprawie Barbary Bieli. Prokurator domagająca się zastosowania wobec mnie trzymiesięcznego aresztu jako kilera argumentowała, że "podejrzany bardzo często wyjeżdża za granicę". Tak! W ciągu ostatnich 5 lat za granicą byłem trzy razy! Raz w Chorwacji (tydzień w 2025 r.) i dwa razy w Albanii (trzy miesiące w 2025 r. i dwa tygodnie w kwietniu 2026 r.). Były sędzia wojskowy Rafał Downarowicz zgodził się z panią prokurator i zadecydował o trzymiesięcznym areszcie. Zastanawiający splot przypadków i pomyłek. 🐎 🐴 @baspiela #prawo #sprawiedliwość #Polska

Sąd aresztował na trzy miesiące 29-letniego mężczyznę, który zaatakował policjantów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości w Warszawie, grożąc im śmiercią i planując zabójstwo ich komendanta oraz innych funkcjonariuszy. #atakNaPolicjantów #CBZC #areszt

Zaatakował policjantów CBZC. "Pokrzykiwał, że wszystkich nas pozabija"

❗️ WYJŚCIOWY SKŁAD REPREZENTACJI POLSKI NA MECZ TOWARZYSKI Z REPREZENTACJĄ NIEMIEC: ⚪️🔴: Marcin Komenda ⚪️🔴: Kewin Sasak ⚪️🔴: Szymon Jakubiszak ⚪️🔴: Bartłomiej Lemański ⚪️🔴: Tomasz Fornal ⚪️🔴: Kamil Semeniuk ⚪️🔴: Jakub Popiwczak Foto: @KLukawski #gangłysego https://t.co/uahB0cee5H #Polska #Reprezentacja #Sport

W ciągu siedmiu dni po wyjściu z aresztu zrobiłem to, czego nie zrobiły specsłużby, policja i prokuratura. Ustaliłem kto wysłał maila z groźbą zabójstwa komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. Zrobił to Paweł Kunz, podróżnik, nożownik 🔪 z Piaseczna. @PolskaPolicja @PolicjaMazowsze @PolicjaCBZC @Policj https://t.co/Fq8OQLamDI #Polska #policja #bezpieczeństwo

🚨🇺🇦 Ukraińcy w wieku 8–12 lat podłożyli ogień – spłonęło 5 samochodów w Poznaniu We wtorek 7 lipca 2026 r. ok. godz. 16: 00 przy ul. Roboczej w Poznaniu doszło do celowego podpalenia jednego z samochodów. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się i zniszczył łącznie pięć pojazdów. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Policja szybko ustaliła sprawców dzięki monitoringowi i dowodom. Zatrzymano pięciu ukraińskich chłopców w wieku 8–12 lat. Po procedurach nieletnich oddano pod opiekę rodziców/opiekunów. Sprawa trafi do sądu rodzinnego w związku z demoralizacją. Źródło: Komenda Miejska Policji w Poznaniu #Polska #Ukraina #Bezpieczeństwo

Who introduced the traitor to the Sejm? The letter from the Commander of the Marshal's Guard clearly shows that on April 29, 2022, former judge and Belarusian agent Tomasz Szmydt entered the parliament buildings at the request of MP Kamila Gasiuk-Pihowicz. (translated)

PILNE/WAŻNE Paweł Kunz, nożownik z Piaseczna, podróżnik, ulubieniec @TVP i @tvn24, jest autorem maila z groźbami zabójstwa wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. Kunz był kiedyś właścicielem firmy informatycznej. Utrzymuje się dzięki sponsorom i oszukiwanym przez siebie kobietom. Taki jest wynik mojego sześciodniowego śledztwa. Kilka szczegółów pozostaje jeszcze do ustalenia. Nie wiem na przykład, czy maile z groźbami wysłał z pokładu samolotu, którym 6 czerwca leciał do Tajlandii czy miał wspólnika. @PolskaPolicja wszczęła dochodzenie w sprawie gróźb, które Kunz kierował pod moim adresem. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi obecnie w tej sprawie śledztwo. #Polska #bezpieczeństwo #prawo

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zadecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie nożownika z Piaseczna. Wcześniej dochodzenie w tej sprawie prowadziła piaseczyńska policja. Paweł Kunz to bohater mainstreamowych mediów, podróżnik, który groził mi nożem. 22 maja powiedział, że mnie potnie, jeśli do końca maja nie wyjadę z kraju. Jego koronnym argumentem był nóż i gaz łzawiacy. Są też poszlaki przemawiające za tym, że to właśnie Paweł Kunz był prawdziwym autorem maila z pogróżkami śmierci skierowanymi wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. @PolskaPolicja @PolicjaMazowsze @PolicjaCBZC #Warszawa #przestępczość #bezpieczeństwo

Policja oświadczyła, że jutro będę mógł odebrać swoje telefony i komputery. Niczego obciążającego mnie w nich nie znaleziono. Według opinii biegłego nie jestem autorem maila, w którym 6 czerwca ktoś groził śmiercią komendantowi policji w Piasecznie Maciejowi Cepilowi. W mamrze spędziłem 27 dni. Serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie. Jesteście wspaniali! #Polska #prawo #wsparcie

PILNE: Biegły informatyk powołany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie wykluczył moje autorstwo maila z groźbą zamordowania komendanta policji w Piasecznie. https://t.co/OwtN6nPv8N #bezpieczeństwo #prawo #Polska

Moje pierwsze chwile w celi na Białołęce. Był późny wieczór, gdy 9 czerwca przywieźli mnie z aresztu w Grójcu, w którym nie było ani celi przejściowej ani wolnych miejsc. "Świeżak na Białą!"- usłyszałem. Żadnych ubrań nie dali. Tylko zrobili zdjęcie. - Można się uśmiechnąć? - Można. Na więziennej focie jestem uśmiechnięty od ucha do ucha i wyglądam jak regularny wariat. - Ubrania dostaniesz w Białołęce. Na "Białej" było już za późno na rozmowę z wychowawcą i psychologiem. I na wizytę w magazynie, więc w t-shircie i krótkich spodniach chodziłem tydzień. Ubrania dostałem, gdy przyszedł adwokat. Regulamin wymaga, aby podczas spotkania z obrońcą osadzony miał długie spodnie. Wrzucili mnie od razu do celi jak worek kartofli, bez żadnego przygotowania. Więzienny regulamin dostałem do ręki dwa tygodnie później, ale miałem go przestrzegać już od pierwszej minuty. Było to spore wyzwanie. Wszedłem do celi. Trzech osadzonych. Dwóch siedzi na pryczach i na mnie patrzy zaciekawionych, trzeci śpi. Pierwsze pytanie: - Za co cię posadzili? - I tak mi nie uwierzycie. Ponoć chciałem zabić komendanta policji. - Następny kiler! Ten tu, który śpi, zabił dwie osoby. Trzecia jest w ciężkim stanie i raczej nie przeżyje. Zdrętwiałem. Spojrzałem z obawą na śpiącego na dolnej pryczy Turka. To był Bajram, kierowca taksówki - w koszmarnym wypadku w Zielonce, do którego się przyczynił, zginęły trzy osoby. Ale o tym powiedzieli mi trochę później. Bajram okazał się fantastycznym kompanem. Dał mi skarpetki, abym nie chodził po celi na bosaka. Nigdy mu tego nie zapomnę. - Pokaż kwity. - Dajcie chwilę. Niech ochłonę. Dwóch młodych ludzi. Już po minucie wiedziałem, że będzie dobrze. 25-letni Paweł został złapany za kilkadziesiąt gram konopii i od razu dostał trzy miesiące aresztu. Drugi mój kompan z celi, trzydziestokilkulatek Fabian, miał do odsiedzenia 14 dni, bo był bezrobotny i od czterech miesięcy nie płacił alimentów. Tacy groźni przestępcy jak ja. Obaj pierwszy raz w puszce. Nalali mi do plastikowego kubka ciepłej wody. Marzyłem o łyku kawy lub herbaty. Rozejrzałem się po celi. Ta woda to było wszystko co mieli. Nie mieli absolutnie nic. Wysłuchali mojej historii i z niedowierzaniem kręcili głowami. Dwa dni później zdziwili się jeszcze bardziej, gdy zakwalifikowano mnie jako więźnia niebezpiecznego i skuwano kajdankami z tyłu przy zejściu na spacerniak lub wizycie w łaźni. Na szczęście przed wejściem pod prysznic byłem rozkuwany, więc mogłem się normalnie umyć. ;-) Dziwili się nawet recydywiści. "Enka" (niebezpieczny) trafia się bardzo rzadko. "Enką" był na przykład legendarny Misiek z Nadarzyna. - Kto to jest? - słyszałem pytania na korytarzu za moimi plecami. Gdy zapytałem wychowawcę o co chodzi o dlaczego jestem tak traktowany, padła odpowiedź, że to decyzja kierownika ds. bezpieczeństwa i nie miał na nią wpływu. Niemal zawsze jako niebezpiecznego eskortowało mnie dwóch strażników. Już po pierwszej nocy obudziłem się pogryziony mocno przez pluskwy. - Nie rozdrapuj, bo będzie gorzej. Masz, posmaruj - usłyszałem. - Co to? - Krem do golenia. Pomaga. Na twoim koju leżał Eryk. Był strasznie pogryziony. Wyglądał jakby miał ospę. 14 dni pisał dzień w dzień kartkę, że chce do lekarza. Bo tak mu kazali. Piętnastego dnia wpadli do naszej celi ludzie z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i zabrali Eryka do lekarza i innej celi. Ale pluskwy zostały. Nic na to nie poradzisz. Musisz się przyzwyczaić. Starałem się przyzwyczaić do pluskiew, ale było trudno. Po tygodniu uwolnił nas od nich mój adwokat @Pawelski_Luk. Narobił takiego rabanu, że nasza celę zamknięto i poddano dezynfekcji. A nas przeniesiono z siedemnastki do dziesiątki, dawnej celi "korytarzowych", czyli więźniów funkcyjnych. Były w niej prawdziwe materace. I to nowe. Luksus. My zamiast materacy mieliśmy trzy poduszki, w których były pocięte koce. #więzienie #osadzeni #życiewceli

Leszek Kraskowski, podejrzany o posiadanie broni palnej oraz grożenie komendantowi policji, opuścił areszt po wniesieniu kaucji w wysokości 25 tys. zł, a Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął postępowanie wyjaśniające w związku z zapewnieniem mu prawa do obrony i odpowiednich warunków podczas aresztu. #LeszekKraskowski #broń #aferaDziennikarska

Leszek Kraskowski opuścił areszt. W sprawie dziennikarza interweniuje RPO

Chcą się pozbyć kolejnego dobrego policjanta? Przecież to co się dzieję to jakaś farsa! Podkom. Krzysztof Janoszka, od 11 lat służy w policji, ostatnio w wydziale do walki z przestępczością gospodarczą we Wrocławiu. Był nagradzany i chwalony przez przełożonych. "Jestem pełen podziwu dla Pana znakomitego przygotowania i determinacji w wypełnianiu zadań stojących przed funkcjonariuszem policji" - pisał w liście pochwalnym komendant wojewódzki policji we Wrocławiu. Rozmawialiśmy z Krzysztofem, to bardzo dobry policjant. W lutym tego roku komendant miejski we Wrocławiu insp. Rafał Siczek bez podania jakiegokolwiek powodu wszczął wobec Krzysztofa postępowanie sprawdzające, zabrał dostęp do informacji niejawnych i oddelegował do patrolowania ulic. W maju komendant wszczął wobec Krzysztofa postępowanie dyscyplinarne, które może zakończyć się zwolnieniem go z policji. Krzysztof szybko domyślił się dlaczego tak się stało. W wolnym czasie od służby napisał on książkę o głośnych niewyjaśnionych zbrodniach sprzed wielu lat. Dostęp do akt uzyskiwał za zgodą sądu, każdy obywatel może o taki dostęp poprosić i napisać o tym książkę. Co najważniejsze, komendant miał wiedzieć nad jaką książką pracuję i miał od niego zgodę. W książce tej Krzysztof opisał fakty stwierdzone przez sąd, między innymi błędy popełniane przez funkcjonariuszy w tych głośnych sprawach i to kogoś zabolało. Jeden z byłych już funkcjonariuszy wysokim stopniem, zaczął wywierać naciski na przełożonych tego policjanta. W uzasadnieniu do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego napisano, że policjant w swoich podcastach prezentował negatywne oceny działań organów ścigania. Krzysztof się z tym nie zgadza. Obecnie komendant przeniósł Krzysztofa do Leśnicy czyli najmniejszego komisariatu w mieście i wszystko zmierza ku jego zwolnieniu. W jego obronie stanął związek zawodowy "policyjna Solidarność", ale także bliscy ofiar, których nierozwiązane sprawy opisywał Krzysztof, podpisali się nawet pod oświadczeniem. Sprawę opisał też dziennikarz Onetu Tomasz Pajączek. Będziemy nadzorować temat. #Policja #Wrocław #PracownicySłużbPublicznych

Początkowo myślałem, że to, co mnie spotkało, ten mail wysłany z fejkowego konta, udającego moje, w którym ktoś grozi śmiercią komendantowi policji w Piasecznie to dzieło pojedynczego szaleńca. Niestety, chyba było inaczej. Nawet jeśli to był szaleniec, wszystko wskazuje na to, że nie działał sam. No chyba, że miał jakieś nieprawdopodobne szczęście. Fejkowe konto na @ProtonPrivacy [email protected] założono 6 czerwca br., o godzinie 16.01. Pierwszy mail z pogróżkami wysłano z niego o godzinie 16.15, drugi o godzinie 16.17. cała operacja zajęła więc 16 minut. O godzinie 18.10 zatrzymała mnie policja. Najprawdopodobniej nie mam na ten czas alibi. Nie wiem, przecież nie mam w głowie komputera i nie pamiętam co robiłem między 16.01 a 16.17. Wiem tylko, że jechałem samochodem. Ktoś mnie śledził? Gdybym na przykład w tym czasie robił zakupy w "Żabce" pod bacznym okiem kamer, wiadomo byłoby, że to nie ja wysłałem maila. Zapytałem prokuratora, jak mogłem jechać samochodem i jednocześnie zakładać konto na @ProtonVPN i wysyłać maile? Prokurator odpowiedział, że się zatrzymywałem, co jest podejrzane. W Piasecznie są światła i skrzyżowania, do ciężkiej jasnej cholery. Trzeba się czasami zatrzymać. No i przecież mogłem mieć wspólnika. ;-) Moja wielka prośba do informatyków: można to jakoś rozgryźć? https://t.co/tatxxLJ1gA #bezpieczeństwo #oszustwo #prawo

Zabrali mi wszystko. Telefony, komputery, pendrivy, twarde dyski, a nawet samochód. Kiedyś je odzyskam. Pytanie: kiedy. Prokurator zapewnia, że już za kilka dni, bo biegli kończą pracę, ale po ostatnich doświadczeniach jakoś mu nie wierzę. Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego. W związku z tym mam zamiar zarejestrować się - pierwszy raz w życiu - w pośredniaku, choć "kuroniówka" mi nie przysługuje. Nie mogę wejść do swojego domu dopóki przebywają w nim świadkowie, z którymi mam prokuratorski zakaz kontaktu. 🏡A przynajmniej jeden z tych świadków nagle postanowił w moim domu zamieszkać. Zgadnijcie który. Wejście do własnego domu, na który pracowałem 36 lat i do którego dołożyli się też moi rodzice, grozi mi powrotem do celi na Białołęce. W moim domu leży paszport,który mam obowiązek oddać i dowód rejestracyjny samochodu. Aby legalnie jeździć, muszę zrobić przegląd. Bez dowodu - nie da rady. Nie mam nawet ubrań. Chodzę w ubraniach, które dostałem przed wejściem do studia w Telewizji "Republika". Nie narzekam, bardzo ładny garnitur. Telefon już kupiłem. Motorolę za 400 zł. Bardzo fajna. Pojawia się problem z logowaniem do niektórych aplikacji, bo ze względów bezpieczeństwa proszą o potwierdzenie w starym telefonie, że ja to ja. A do starych telefonów nie mam dostępu i nie mogę kliknąć. Od miesiąca są w ręku policji i biegłych, którzy bez powodzenia szukają w nich maili, w których miałem grozić zabójstwem komendanta policji z Piaseczna. Teraz muszę postarać się o jakiegoś laptopa, aby zacząć normalnie pracować. Ale to nie chodzi tylko o sprzęt, bo używanego laptopa można kupić już za 300 złotych. Najgorszy jest brak całego mojego archiwum. Praca na "pustym" laptopie to nie to samo. Na szczęście najważniejsze pliki mam schowane w bezpiecznych miejscach. Teraz trzeba tylko je wydobyć. :-) Serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie mojej pracy i dobre słowa. Bez Was już by mnie nie było. https://t.co/Qf9jrHzAS7 #wsparcie #życie #bezrobotny

The police chief, scared by the emails, has turned into a "victim." The same number as with "Staruch" or Maciek Dobrowolski - first an arrest under a false pretext, and then quietly changing the charges. (translated)

Dobra rada pani od historii ❗️❗️❗️ Ponieważ pro-banderowska strona publicznego dyskursu, wyciąga jak z rękawa subiektywne opinie różnych profesorów, dlatego powiem tak : dajcie sobie z tym spokój...dobrze Wam radzę ! Sugerujecie, że Oficerowie II Oddziału Komendy Głównej AK i Referatu „Wschód” (WW-72 / „Pralnia”) Komendy Głównej AK...fałszowali raporty z Polskich Kresów w latach 1942-45 r. 😳❓❓❓ Przestańcie się OŚMIESZAĆ ❗️ Bo taka skrajna paranoja to prosta droga na oddział kliniczny. Każdy profesor, może sobie paplać (bez urazy !) co tylko chce...ale takich dokumentów NIKT nie może podważyć ⬇️ Raport z Ziem Wschodnich Biura Wschodniego przy Departamencie Spraw Wewnętrznych Delegatury Rządu na Kraj (marzec 1944 r.) : „Rzeź w Podkamieniu. Obecnie dopiero dotarł do nas szczegółowy opis wypadków w Podkamieniu, które w swojej potworności należą do najbardziej tragicznych, a zarazem są jaskrawym przykładem współdziałania Niemców z bandami ukraińskimi, bez którego współdziałania w danym wypadku w Podkamieniu do rzezi w ogóle by nie doszło. Banda ukraińska grasowała bezkarnie w Podkamieniu w ciągu całych 5 dni. Zjawiła się ona 10 marca w mieście, w którym kwaterował jeszcze wówczas oddział SS-Dywizji i dowództwo niemieckie. Zaraz następnego dnia oficerowie niemieccy i stacjonujący tam oddział SS-Dywizji opuścił miasteczko, a banda UPA, uzupełniona nowymi posiłkami, zaczęła otaczać klasztor oo. Dominikanów, w którym skupiona była ludność polska, składająca się przeważnie z uchodźców z okolicznych popalonych wsi polskich. Bandyci zażądali wpuszczenia ich do klasztoru, czemu odmówiono. Przez cały dzień 11-go i do południa 12-go marca bandy ostrzeliwały klasztor, lecz Polacy, posiadając kilka karabinów, byliby do ich wdarcia się do środka nie dopuścili. Sytuacja zmieniła się dopiero około godziny 13-ej, kiedy Podkamieniem zjawił się oddział niemiecki, wracający z ekspedycji karnej na polską wieś Polikrowy. Dowódca tego oddziału wysłał posłańca do ludności polskiej, zgrupowanej w klasztorze, nakazując jej natychmiast klasztor opuścić pod groźbą bombardowania. Przerażona ludność zaczęła wychodzić za mury i od tej chwili rozpoczęła się rzeź. Bandy ukraińskie pozabijały uciekających, wdarły się do klasztoru i wymordowały bestialsko ludność tam jeszcze się znajdującą. Następnie, już wspólnie z Niemcami z przybyłego oddziału, rzuciły się na ludność polską w samym miasteczku. Sprawdzano dowody osobiste i każdego Polaka natychmiast zabijano. Mord i rabunek trwał w ciągu całego 13 i 14 marca. Niemcy sprowadzili do Podkamienia aż 200 furmanek i szereg aut ciężarowych, aby wywieźć zrabowane mienie. (...) Dopiero 15-g marca wieczorem bandy UPA opuściły miasto, a 16-go marca wróciła normalna komenda niemiecka, która udawała zdziwienie, że takie wypadki zaszły i wyrażała przypuszczenie, że musiała to być banda bolszewicka.” Źródło : Instytut Studiów Politycznych PAN, Zbiór Wojciech Bukata, Raport z Ziem Wschodnich nr 41, k. 4 https://t.co/uYX0ELCMFj #historia #Polska #IIWojnaŚwiatowa

Tyle się mówi o Niemcach i nazistach ❗️❗️❗️ W związku z tym mam pytanie : czy znacie Panowie @ZelenskyyUa @Kyrylo_Budanov tych ludzi ❓❓❓⬇️ SS-Sturmbanführer Mychajło Brygider - dowódca 2 kompanii w 201 Batalion Schutzmannschaft. Po rozformowaniu batalionu policyjnego przeszedł do formowanej przez Niemców 14. Dywizji Grenadierów SS (Galizien), gdzie dowodził 1. batalionem w 29. Pułku Grenadierów SS. SS-Obersturmführer Orest Czuczkiewycz z "SS-Galizien" - nagrodzony Żelaznym Krzyżem I klasy. Hauptman Abwehry Iwan Hrynioch - kapelan wojskowy w batalionie „Nachtigal” oraz w 201 Batalionie Schutzmannschaft. Nagrodzony 2 Krzyżami Żelaznymi I klasy. Jurij Łopatynśkyj - Wysoki oficer OUN, w 1941 roku służył w batalionie „Nachtigal”. Pełnił funkcję oficera łącznikowego między OUN-B a niemiecką Abwehrą (w strukturach Frontaufklärungskommando 202). Oleksandr Łuckyj - Jeden z organizatorów struktur wojskowych OUN. Służył w 201 Batalionie Schutzmannschaft jako szef wywiadu. Później został pierwszym dowódcą Ukraińskiej Narodowej Samoobrony (UNS) w Galicji (późniejsza struktura UPA-Zachód). Petro Melnyk "Chmara" - służył w batalionie „Nachtigal” oraz 201 Batalionie Schutzmannschaft. Później był znanym dowódcą kurenia (batalionu) UPA (odcinek „Hucułszczyzna”). Mykoła Palijenko (na zdjęciu) - w czasie II wojny światowej wstąpił do 14. Dywizji Grenadierów SS (Galizien). Otrzymał stopień SS-Sturmbannführera i dowodził IV dywizjonem 14. pułku artylerii. Wołodymyr Pawluk - służył jako dowódca kompanii w 201 Batalionie Schutzmannschaft. Po rozwiązaniu jednostki przeszedł do struktur UPA, gdzie dowodził kureniem (batalionem) w obwodzie stanisławowskim, a później został przewodniczącym okręgowym OUN na lwowszczyźnie. Jewhen Pobihuszczyj - podczas II wojny światowej główny ukraiński dowódca (komendant) 201 Batalionu Schutzmannschaft. Po jego rozwiązaniu służył w 14. Dywizji Grenadierów SS (Galizien) w stopniu SS-Sturmbannführera. Wasyl Sydor "Szełest" - w 201 Batalionie Schutzmannschaft dowodził jedną z kompanii. Później stał się jedną z najważniejszych postaci UPA - pełnił funkcję pułkownika i dowódcy okręgu wojskowego UPA-Zachód. Pawło Szandruk (na zdjęciu) - pod koniec wojny stanął na czele utworzonego pod protektoratem niemieckim Ukraińskiego Komitetu Narodowego i został dowódcą Ukraińskiej Armii Narodowej (w jej skład formalnie włączono m. in. 14. Dywizję SS Galizien jako 1. Dywizję UAN). Roman Szuchewycz - jeden z największych zbrodniarzy w historii świata. Znany jako „Taras Czuprynka”. Był zastępcą dowódcy w batalionie „Nachtigal”, a następnie zastępcą dowódcy i dowódcą 1. kompanii w 201 Batalionie Schutzmannschaft. Od 1943 roku pełnił funkcję Naczelnego Dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz przewodniczącego Sekretariatu Generalnego UHWR. Ponosi pełną odpowiedzialność za GENOCIDUM ATROX na Polakach. Kochani nasza Szkoła to całe moje ŻYCIE, nie wiem co by się stało gdybym ją straciła, a mam przeczucie, że pętla zaciska się coraz bardziej. Dlatego bardzo PROSZĘ o korzystanie z naszej kawiarki...żebym w razie czego (nie daj Boże), miała podstawę do zbudowania fundamentów nowej Szkoły. Dziękuję ! https://t.co/uYX0ELCMFj #Niemcy #historie #IIWojnaŚwiatowa

"Poczynione dotąd ustalenia co do okoliczności wysłania e-maila z groźbami wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie zdezaktualizowały natomiast przesłankę dużego prawdopodobieństwa popełnienia przez Leszka Kraskowskiego tego przestępstwa. Obok wersji śledczej sytuującej tego podejrzanego jako sprawcę ww. czynu nie sposób obecnie odrzucić alternatywnej możliwości popełnienia tego czynu przez inną lub inne osoby. Zabezpieczenie dowody o charakterze rzeczowym nie pozwalają w chwili obecnej na kategoryczne przypisanie tego czynu w warunkach jednosprawstwa Leszkowi Kraskowskiego". Aha, czyli te dni, które przesiedziałem z pluskwami w mamrze się po prostu zdezaktualizowały. Było ich 27. Dni. Pluskiew było znacznie więcej. I po problemie pl. #Polska #Prawo #Policja