BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Młodość

Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 ! W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️ Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE. PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : "Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox #UkraińskieZbrodnie

Erling Haaland, norweski napastnik, zdobywa popularność podczas Mistrzostw Świata 2026, nie tylko dzięki swojej grze, ale także poprzez niespotykaną aktywność w mediach społecznościowych, co zaowocowało znacznym wzrostem liczby jego obserwujących na Instagramie, a także powrotem utworu z jego młodości, który został zremiksowany przez DJ-a Kygo. #Haaland #mistrzostwaświata2026 #piłkanożna

Chaos Haalanda uwielbiany przez miliony. Hit nagrany w Polsce powraca

Straszne. O Kacprzyku: niszczenie młodego człowieka, kto na jego miejscu nie popełniłby błędu? #Straszne #Młodość #Przebaczenie

Onet.pl 4w

Ola Florkowska, która w młodości zmagała się z anoreksją, opisuje swoje trudne doświadczenia z chorobą, podkreślając wpływ presji społecznej i autorytetów na rozwój zaburzeń odżywiania, a także swoją walkę o zdrowie i wyjście z tego koszmaru. #anoreksja #zaburzeniaodżywiania #zdrowiepsychiczne

"Nie wiem, czy jutro się obudzę". Ola przeszła przez piekło anoreksji
deZeZed Jun 10

Mężczyzna na stacji benzynowej zapytał Kasix, czy nie jest zbyt młody na tankowanie 😭 https://t.co/QRs4SORanu #Tankowanie #Młodość #StacjaBenzynowa

BarcaInfo Jun 8

Barcelona przez lata nie chciała sponsora na koszulce. Potem sprzedała „wyjątkowość” za miliony 💶 Kataru 🇶🇦 Przez dekady granatowo-bordowa koszulka była dowodem na to, że Barcelona to „więcej niż klub”. Była symbolem klubowej dumy, tradycji i przekonania, że pewnych wartości nie wystawa się na sprzedaż. To jednak się zmieniło, gdy w sezonie 2011/2012 miejsce UNICEF-u na trykocie Blaugrany zastąpiła Qatar Foundation za 150 mln euro, o czym wspomniał Joey D’Urso w książce "Stawka większa niż futbol. Co koszulki piłkarskie mówią o polityce, pieniądzach i władzy?": „Kiedy mówię ludziom, że piszę książkę o koszulkach piłkarskich i pojawiających się na nich sponsorach, zazwyczaj zaczynamy podawać kultowe przykłady takich strojów. W Anglii często chodzi o umowy, które w latach 80. i 90. zawierano na co najmniej dekadę – wywołują one u kibiców nostalgię za wielkimi drużynami z czasów ich młodości: Arsenal reklamujący JVC, Manchester United z logo Sharpa czy Liverpool promujący Crown Paints. Poza Wielką Brytanią fani najczęściej wspominają o granatowo-bordowej koszulce Barcelony, która słynęła z tego, że do 2006 roku nie została splamiona obecnością żadnego sponsora. Jako dziecko miałem taki trykot Blaugrany – gdybym go zachował, byłby teraz sporo wart, tym bardziej że w ostatnich latach nastąpił boom na klasyczne koszulki piłkarskie. Stroje z lat 90. osiągają często wysokie ceny, ponieważ w tamtych czasach kupowano ich mniej niż obecnie. Po raz ostatni Barcelona zagrała bez sponsora na koszulkach w finale Ligi Mistrzów w Paryżu w 2006 roku, zakończonym wygraną 2:1 z Arsenalem, co zapewniło Dumie Katalonii drugi w historii Puchar Europy. Wkrótce potem władze klubu zgodziły się po raz pierwszy umieścić na stroju drużyny logo UNICEF-u, organizacji powołanej przez ONZ, która pomaga najbardziej potrzebującym dzieciom na świecie. To posunięcie miało raczej charakter charytatywny niż biznesowy, zwłaszcza że FC Barcelona przy okazji przekazała UNICEF-owi dwa miliony euro. Był to dobry moment dla organizacji charytatywnej, by zdobyć rozgłos, bo właśnie zaczynała się złota era katalońskiej ekipy: grający w koszulkach z logo UNICEF-u zespół pokonał Manchester United w finałach Ligi Mistrzów w 2009 i 2011 roku. W tym drugim spotkaniu Duma Katalonii wygrała 3:1, a do tego całkowicie zdominowała Czerwone Diabły, które właśnie zdobyły mistrzostwo Anglii. Tamtą Barçę powszechnie uważa się za jedną ze sportowych drużyn wszech czasów. W sezonie 2010/11, w środku złotej ery Barcelony, kiedy Messi i Guardiola byli u szczytu swoich karier, klub z Camp Nou ogłosił, że dojdzie do zmiany na koszulkach. W związku z tym zwycięstwo 3:1 w finale Ligi Mistrzów z Manchesterem United było ostatnim meczem, w którym na bordowo-niebieskich koszulkach pojawiło się logo UNICEF-u. W następnych rozgrywkach znalazła się na nich nowa nazwa, Qatar Foundation – w zamian za niewiarygodną kwotę 150 milionów euro w ciągu pięciu lat, co w tamtym czasie było najwyższą umową sponsorską w historii futbolu. Na strojach z sezonu 2011/12 w oczy rzucało się logo katarskiej organizacji, która – w przeciwieństwie do UNICEF-u – hojnie płaciła za ten przywilej. Wyjątek stanowił rzadko używany trzeci komplet, na którym jeszcze przez rok reklamował się UNICEF – później jednak definitywnie zniknął z trykotów Blaugrany. Umowa Barcelony z Katarczykami została podana do wiadomości publicznej zaledwie osiem dni po ogłoszeniu, że to właśnie ten kraj będzie gospodarzem mistrzostw świata w 2022 roku. Holender Johan Cruyff, legenda Barcelony i człowiek, który zrewolucjonizował klub w latach 80. i 90. XX wieku, wprowadzając filozofię futbolu totalnego, ostro skrytykował deal z Katarczykami, nazywając go »wulgarnym«. – Sprzedaliśmy swą wyjątkowość za jakieś sześć procent klubowego budżetu”. 👉 #reklama Książka "Stawka większa niż futbol. Co koszulki piłkarskie mówią o polityce, pieniądzach i władzy?" jest dostępna na ⏩ https://t.co/DkxnZTiBaL 📷 Shai Pal/Wikimedia Commons/CC-BY-SA-3.0 #Barcelona #football #sponsor

Sobota 06.06 skrót info ze świata🌍 -🇮🇷 Iran znów atakuje Bahrajn i Kuwejt 7 balistykami -⚽️piłkarze Iranu dostali wizy do USA na Mundial -🚀SpaceX odmówiono szybkiej ścieżki do S&P500 -🦠Butelkomaty to bomba biolog. w sklepach -🇩🇪Thyssen wznawia walcownię huty na koks -🐸"Eliksir Młodości"w Żabce z Krzysiem Ibiszem - Iran grozi ponownym całym zamknięciem Ormuz -🏃 biega 8% Polaków 🇵🇱( jak kanibale nazywają biegaczy ? Fast food🙃) -🇺🇸 obniża cła na stal/Cu/Aluminium od 8 czerwca -NBC: najwyższy alert szpiegostwa 🇮🇱 w USA -🇷🇺 Putin oferuje Iranowi uran i budowę el. ☢️ -🚀SpaceX z ogromną umową AI dla Google -🇹🇷 Turecki statek rybacki zaatakowany. Ofiary -🇬🇧: Rosja może zaatakować NATO za 4 lata -🇵🇱 Polska(17t) i Chiny skupiły znów najwięcej złota ⚠️infa w skrótach premium nie powtarzają się tutaj, gdy będzie 1000x❤️🔖🔄 to skróty wieczorem -🇺🇸 Wiceprezydent Vance krytykuje 🇬🇧 za "wściekłe" bronienie się, skoro to Policja jest winna jego śmierci -Trump spotka się z firmami AI. Tania energia z węgla -Schiff: "szykuje się na krypto Czarny Poniedziałek" -📉Strategy ma 13 mld$ niezrealizowanej straty -🇺🇸 bezrobocie w USA 4,3% -🇬🇷pierwsze 73 Kobiety💃 wstąpiły do wojska - ⚒️63 kopalnie koksowego zamknięte w Chinach -😷ustępująca dyr.wywiadu USA upubliczni materiały o pochodzeniu COVID -📈MorganStanley: przychód SpaceX 2bln$ w 2040 -🇺🇳ONZ: AI zużyje tyle wody co 1,3 mld ludzi do 2030 -🧥protesty na magazynach H&M w Belgii. Policja - 🛍️Pepco sprzedaje DealZ za 1 zł -🧸Smyk otwiera pierwszy sklep w Czechach - 🇵🇱 tylko 2% firm wdrożyło AI na szeroką skalę - 🪙Bitcoin -50% od rekordu z października 2025 - FT: $META ma planować emisję akcji za ok. 40 mld$ - 🗻Szerpa uznany za zmarłego odnalazał się po 6 dniach na zboczach Everestu.Rodzina robiła pogrzeb - 🇸🇦Min.Energii A.Saud: "Kochamy Rosję na zawsze" -🇺🇦 uderzyła w autostradę Noworosja. -🇲🇱Rosyjski korpus atakuje w Timbuktu w Mali - Dzień JoJo🪀( Efekt Jojo. Nie wierzysz horoskopom? Waga ⚖️nie kłamie, naprawdę tyle ważysz 🙃) - poprzedni skrót nocny 🌜 https://t.co/A9QazUMhSl - skrót wieczorowy https://t.co/vzE01L7Pjk #wiadomości #swiat #polityka

Kasjopea Jun 2

Lekcja Specjalna czyli najbardziej WSTRZĄSAJĄCA relacja z Rzezi Wołyńskiej ❗️❗️❗️ Fragmenty Reportażu który został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe ⬇️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. Źródło : "Kainowa zbrodnia" o reportaż Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Nie wszystkie opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...przypomniałam bo są zbyt DRASTYCZNE. Zróbcie takie RT, żeby cała Polska się dowiedziała. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #UkraińskieZbrodnie https://t.co/uYX0ELCMFj #Ludobójstwo #Historia #Pamięć

rmf24.pl May 29

W artykule omówiono rosyjski program naukowy „Nowe Technologie Zachowania Zdrowia”, którego celem jest osiągnięcie nieśmiertelności poprzez drukowanie organów w technologii 3D oraz hodowle ludzkich narządów w miniaturowych świniach, co ujawnia obsesję Władimira Putina na punkcie zachowania młodości i zdrowia, pomimo krytyki i zewnętrznej izolacji naukowej. #Nieśmiertelność #TechnologieZdrowia #Kreml

Putin wydaje miliardy na drukowanie organów i miniaturowe świnie. Chce żyć wiecznie

Zawiozłem rano syna na lotnisko. Liceum skończone, matury zdane, w 8 kolegów z klasy się zorganizowali, wyłuskali zaskórniaki i polecieli na parę dni świętować koniec szkoły na Maltę. Chłopaki jeszcze mogą tego nie wiedzieć, ale to może być peak ich najlepszych czasów. Gwarantowane wspomnienia do końca życia. Wspaniale jest być rodzicem też dlatego, że można przeżywać młodość ponownie: swoich dzieciaków. Już pomijam, że tatuś to mógł po maturze do Mielna co najwyżej pojechać pekape, a w 2026 taniej na ciepłą wyspę niż polskie morze. Piękne życie macie, młodzi. #przyjaźń #młodość #wspomnienia