BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Obcy

Z szacunku do prawdy nigdy nie nazwę Karola Nawrockiego – prezydentem. Znowu z szacunku do prawdy pozwolę sobie stwierdzić, że został on narzucony Polakom przez międzynarodowy i partyjno-religijny totalitaryzm. Jego obecność w polityce jest efektem wielkiego oszustwa i manipulacji wyborczych, agresywnej, kłamliwej propagandy partyjnej i porozumienia wrogiej agentury z hierarchami Kościoła katolickiego. Karol Nawrocki reprezentuje około jednej trzeciej Polaków, a z pozostałymi walczy i ubliża im. Narzuca im swój styl życia i poglądy nawet wtedy, gdy jawnie są nielogiczne i niespójne. On nie reprezentuje Polaków, on ich szantażuje, zagania jak baranki do zagrody nacjonalizmu i buty bezprawia. Ma być tak, jak on chce, a nie jak wolny i demokratyczny naród wymaga. Kolejne weta to udowadniają. To już plaga. W niecały rok 41 wet i blokad wszystkiego, co porządkuje, naprawia i stanowi gwarancję inwestycji w przyszłość. Nie rozumie on ducha konstytucji, niszczy kolejne jej zapisy, które tylko chce. Poszerza uprawnienia, niszczy konstytucyjny system prawny w całości, od Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego począwszy. Walczy z rządem, również poza granicami kraju. Posługuje się hejtem i kłamstwem. Chroni przestępców i ich środki finansowe. Nie powołuje sędziów. Obniża rangę naszych przedstawicielstw poza granicami poprzez blokowanie powoływania ambasadorów. Skrajnie upolitycznił zajmowany urząd. Publicznie pokazuje pogardę dla prawa i uzależnień. Karol Nawrocki nie realizuje zadań dla dobra Polski, co najwyżej dla dobra partii, obcych państw i nacjonalizmu. Wykopał nienawiść, zbudował barykady, wręczył broń argumentów skłóconym stronom i podżega do konfrontacji. Nie szuka zbawiennego kleju, aby jednoczyć, on podpala każdy most, każdą kładkę porozumienia, pielęgnuje zwady. Karol Nawrocki nie chce też unieść się honorem i w obliczu niewyobrażalnego zła, którego już dokonał Polakom, przeprosić i odejść ze wstydem. Nie zrobi tego, bo ani honoru, ani wstydu, ani kręgosłupa moralnego nie ma, i nie doklei mu go Kaczyński ani Braun. Jeśli to nie jest klasyczny obraz zdrady, to co nim jest? Tymczasem, z szacunku do prawdy, wzywam go do lenistwa. Niech odpoczywa jak namiestnik w Pałacu Namiestnikowskim i raczy się władzą, bo każda jego aktywność może tylko spowodować kolejne weto i zaognić napiętą sytuację w kraju. Niech zostanie niezauważony, bo „jak się zbudzi, to nas…” – skompromituje. Adam Mazguła #PrawdąPoOczach #TarczaWolnościSłowa #Odpowiedzialność #BronimyKonstytucji #ŻołnierzGorszegoSortu #PrawdąPoOczach #BronimyKonstytucji #Odpowiedzialność

Onet.pl 3d

W Niemczech wzrasta ryzyko terroryzmu, co skłania rząd do reformy prawa dotyczącego służb wywiadowczych, umożliwiającej im aktywne działania w sytuacjach zagrożenia, a także nadzoru nad nowym podejściem do radzenia sobie z lewicowym ekstremizmem i obcym szpiegostwem. #Niemcy #bezpieczeństwo #ekstremizm

Niemcy podnoszą poziom zagrożenia. "Plany zamachów są wyraźnie widoczne"

"Festiwal nienawiści w Polsce. Prawica nakręca antyukraińskie nastroje" 😂😂😂. Ok. to Anitka zrobi sobie na dobranoc #CHALLENGE z Panią Basią 😉. prof. Barbara Engelking : "Antysemityzm jest w Polsce głęboko zakorzeniony, a społeczeństwo często go nie dostrzega lub ignoruje". Pani od historii ma zaszczyt zaprezentować małe résumé pt. "Polska Chrystusem narodów czyli precz kłamcami Holokaustu !" Polska była PIERWSZYM krajem na świecie który czynnie walczył z antysemityzmem. Co pozwoliło uchronić Żydów od całkowitej Zagłady. Jak zauważył, znany historyk żydowski Barnett Litvinoff : "W okresie Średniowiecza i Odrodzenia Polska przypuszczalnie ocaliła Żydów od całkowitego wyniszczenia". Pomiędzy 1340 rokiem a 1772 rokiem ludność żydowska Polski wzrosła 75-krotnie, z około 10 tysięcy do ponad 750 tysięcy osób. Aron Hirschhorn (Adolf Rudnicki) trafnie stwierdził : "Od stuleci świat sprowadzał z Polski rabinów, filozofów i kaznodziejów. Prawdziwe żydostwo żyło tylko w Polsce. Polska była jego Ziemią Obiecaną". Rabin Byron L. Sherwin, powiedział : "Gdzież indziej, jak nie w Polsce, Żydzi mogli przez tak wiele pokoleń swobodnie rozwijać, utrzymywać i kultywować swoje własne dziedzictwo". Najwyższą CENĘ za walkę z antysemityzmem Polacy zapłacili podczas okupacji niemieckiej. Minimum 1 000 000 Polaków w różnej formie uczestniczyło w OCALENIU ok. 100 000 Żydów. Wszystkie warstwy społeczne, mieszkańcy wsi, miast i miasteczek. Za ten niespotykany Akt MIŁOSIERDZIA Niemcy ZAMORDOWALI od 2 300 do 5 000 Polaków. Kobiet, Dzieci i Mężczyzn. Ocalona przez Polaków Śp. Maria Leonia Jabłonkówna : "Należę do tych osób, które mają szczególny powód, aby złożyć takie oświadczenie, ponieważ swoje przetrwanie i zdrowie w „dniach pogardy” zawdzięczam nie tylko jednej osobie spośród moich najbliższych przyjaciół, ale całej falandze Polaków reprezentującej najróżniejsze kręgi społeczne – ludziom, często zupełnie obcym, którzy narażając własne życie, udzielali mi pomocy i oferowali schronienie przez cały okres okupacji . Wielu z nich pozostało anonimowych; ich zachowanie nie wynikało z osobistej sympatii do mnie – byli mi zupełnie nieznani. Kierowali się impulsami serca i nakazem sumienia w imię braterskiej solidarności, nieugiętego oporu wobec przemocy i barbarzyństwa, w imię ludzkości . Pomoc, jaką otrzymałem, była tak powszechna, przejawiała się tak niezmiennie na każdym etapie narastającego terroru, że należy ją uznać za odzwierciedlenie ogólnej postawy całego polskiego społeczeństwa". Każdy kto twierdzi, że Polska jest "krajem antysemickim" jest chorym z nienawiści prowokatorem. Władysław Szpilman : "Polska nie jest krajem antysemickim. Ci, którzy twierdzą coś przeciwnego, kłamią i wyrządzają szkodę, która jest wroga Polsce . Pamiętajmy, że za udział w ratowaniu Żydów groziła śmierć. Nie każdy jest w stanie zdobyć się na odwagę, by podjąć takie ryzyko . Nie każdy rodzi się bohaterem . Co najmniej 30 Polaków zaangażowało się w moje ratowanie. Co najmniej 30, ryzykując własnym życiem." I tak się prowadzi publiczny dyskurs. Bez uprzedzeń, bez ksenofobii i antyukraińskich nastrojów 😉. Ponieważ sytuacja robi się bardzo nieciekawa dlatego przypominam o RESTRYKCYJNYCH Obowiązkach ⬇️ - RT każdej lekcji - dodawanie komentarzy - kliknięcie dzwoneczka A Uczniów którzy nie są dotknięci kryzysem ubóstwa ⬇️ - korzystanie z naszej szkolnej kawiarki Dziękuję. Z Panem Bogiem 🙏 https://t.co/uYX0ELDkuR #Polska #Antysemityzm #Historia

Donald Trump ogłosił, że w czwartek wieczorem wygłosi orędzie do narodu, jednak szczegóły dotyczące jego tematyki pozostają nieznane, mimo że media spekulują o poruszeniu w nim kwestii związanych z rzekomymi planami obcych państw na ingerencję w wybory w 2020 roku oraz bezpieczeństwem procesu wyborczego. #DonaldTrump #wybory2020 #BiałyDom

Trump wygłosi orędzie. Media o tematach przemówienia

10 lipca, około godziny 14.30, w kwiaciarni przy al. Grunwaldzkiej w Gdańsku doszło do zdarzenia, którym zajmuje się policjs. Właścicielką sklepu jest 47-letnia Polka urodzona na Białorusi, mieszkająca w Gdańsku od 2019 roku. Według jej relacji starsza klientka zaczęła krytykować oferowane kwiaty, określając je jako "ukraińskie", "złe" i zgniłe. Następnie miała przejść do wyzwisk oraz żądania, by właścicielka "wynosiła się na Ukrainę". Gdy kobieta próbowała nagrać odchodzącą pare telefonem, towarzyszący klientce mężczyzna miał ją zaatakować: chwycić za rękę, wykręcać dłoń, próbować odebrać telefon, uszkodzić urządzenie i uderzyć ją w twarz. Pokrzywdzona mówi o zwichniętej ręce, bólu i szoku. Policja potwierdziła, że otrzymała zgłoszenie dotyczące zdarzenia w tej kwiaciarni. Funkcjonariusze ustalili, że doszło do konfliktu między właścicielką a nieznaną kobietą i mężczyzną, a mężczyzna miał popychać 47-latkę i wykręcać jej ręce. Para oddaliła się przed przyjazdem patrolu. Zabezpieczono nagranie z telefonu, przyjęto zawiadomienie i prowadzone są czynności w kierunku naruszenia nietykalności cielesnej. Na obecnym etapie nie ma jeszcze informacji o zatrzymaniu sprawców ani o przedstawieniu zarzutów. Dlatego należy mówić precyzyjnie: część okoliczności została potwierdzona przez policję, pozostałe wynikają z relacji pokrzydzonej i wymagają procesowej weryfikacji. Nie ma przy tym znaczenia, czy napastnicy pomylili Białorusinkę z Ukrainką. Właśnie ten szczegół pokazuje istotę zdarzenia. Nie interesował ich człowiek, jego obywatelstwo ani życiorys. Wystarczył akcent i przypisane pochodzenie, aby uznać, że wolno go obrażać, wypędzać i poniżać. Uprzedzę również przewidywalny zarzut. Tak, obywatele Ukrainy także popełniają przestępstwa wobec Polaków. Każdy taki czyn powinien być ścigany i ukarany. Odpowiedzialność karna jest jednak indywidualna. Czyn jednego Ukraińca nie przechodzi na przypadkową kobietę prowadzącą kwiaciarnię, tak samo jak przestępstwo jednego Polaka nie obciąża wszystkich Polaków. To nie jest opowieść o złych Polakach i dobrych cudzoziemcach. To jest sprawa granicy, której nie wolno przekraczac: człowieka nie wolno poniżać ani atakować z powodu akcentu, narodowości rzeczywistej lub tylko przez kogoś przypisanej. I właśnie dlatego nie traktuję tego zdarzenia jako odosobnionego incydentu. Od kilku dni, pod przypadkowymi wpisami i w odpowiedziach kierowanych bezpośrednio do mnie, widzę ten sam mechanizm: żądanie zbiorowej odpowiedzialności, wezwania do wyjazdu, odmawianie ludziom prawa do szacunku ze względu na pochodzenie oraz próby usprawiedliwiania każdej krzywdy zdaniem: oni robią to samo Polakom. Nie, pzrestępstwo popełnione przez Ukraińca na Polaku nie daje nikomu prawa do poniżania przypadkowej Ukrainki, Białorusinki ani Polki mówiącej z obcym akcentem. Tak samo czyn jednego Polaka nie czyni wszystkich Polaków odpowiedzialnymi za jego zachowanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy język zbiorowej pogardy przestaje budzić sprzeciw. Gdy "wynoś się do swojego kraju" staje się dopuszczalną odpowiedzią, a przemoc wobec człowieka zaczyna być oceniana nie według czynu, lecz według jego narodowości. Komentarze, które codziennie czytam, pokazują, że granica została już niebezpiecznie przesunięta. Najpierw odbiera się ludziom godność w słowach. Później ktoś uznaje, że wolno również wykręcić rękę, uderzyć albo zaatakować dziecko w autobusie. To nie dzieje się w próżni. Przemoc bardzo często zaczyna się znacznie wcześniej - od społecznego przyzwolenia na pogardę. #przemoc #nietykalność #szacunek

OBY NIGDY WASZE DZIECI NIE MUSIAŁY TAK PŁAKAĆ NA OBCYCH ULICACH. ❤️ Popatrzcie na tego chłopca. To nie jest film. To rzeczywistość tysięcy ukraińskich dzieci. A w Polsce? Dochodzi do sytuacji, w których ukraińskie dzieci są wyzywane, popychane i atakowane tylko dlatego, że pochodzą z Ukrainy. 😡 Oby nigdy Wasze dzieci nie musiały przeżywać tego, co one. Oby nigdy nie były bite, poniżane ani odrzucane tylko ze względu na swoje pochodzenie. To dziecko mogłoby być Twoim dzieckiem. Albo Twoim wnukiem. ZAMIAST HEJTU — CZŁOWIECZEŃSTWO. ❤️ #DzieciUkrainy #StopHejtowi #Empatia #BielskoBiała #DzieciUkrainy #StopHejtowi #Empatia

This is one of the biggest scandals of the Third Polish Republic - mass legalization of culturally foreign migrants with the help of foreign companies, often run by Ukrainians. The German company Job Impulse Polska received almost 17 million PLN in public aid from the taxes of all Poles! (translated)

Piegziu 6d

Tak jest praktycznie wszędzie i z każdym językiem. Japoniści po trzech latach japonistyki w większości nie umieją podyskutować z Japończykiem o niczym konkretnym, nie mówiąc o czytaniu tekstów na poziomie codziennych gazet. Ogólnie moi znajomi japoniści przyznają, że przyjazd do Japonii to był dla nich językowy szok, często porównywalny do pierwszego kontaktu z dowolnym językiem obcym. Przy okazji pojawia się też problem, który w zasadzie dotyczy wszystkich lingwistów. Nagle okazuje się, że japoński, który był dodatkową "wybitną" umiejętnością w Polsce (takie teksty słyszałem wielokrotnie), nie jest żadnym atutem w Japonii. Japończycy cenią sobie znajomość języka japońskiego, ale bez ultrabiegłej znajomości (co jest rzadkością nawet wśród ludzi mieszkających tutaj od lat) ciężko jest dostać stanowisko normalnie przewidziane dla Japończyka. Z tego też powodu odnoszę wrażenie, że lingwiści (a zwłaszcza młodzi) to dość specyficzna grupa zawodowa/branżowa, która na każdym kroku wyżywa się na innych za swoje wybory życiowe. Nierzadko przeszkadza im Twój akcent, błąd gramatyczny popełniony w trzecim słowie piętnastego zdania oraz brak znajomości słynnego autora Kuku Mamuniu i jego antologii poezji pt. "Uważność przestrzeni jednojajowego ekspata". Dla nich jesteś plebsem, który kaleczy "ich język”. Zawsze będą wyrażać passive-agressive niezadowolenie, że śmiesz cokolwiek próbować powiedzieć. Wszelkie największe życiowe podpierdolki i próby uwalenia mojej roboty, których doświadczyłem, były właśnie dziełem lingwistów. Nie mogłem kontynuować warsztatów z japońskiego prawa, bo lingwistom w trakcie nie spodobało się to, że nie skończyłem japonistyki. Ale japonista bez wiedzy prawniczej już dla nich mógł. Nie mogłem ubiegać się o dofinansowanie u dosyć znanej brytyjskiej fundacji na publikację z zakresu japońskiej historii, bo jak mogę pisać o wojnie na Pacyfiku bez wykształcenia japonistycznego lub bycia pracownikiem japonistyki? Dostałem ostatecznie dofinansowanie z brytyjskiego centrum badań nad militariami. Nie mogłem ubiegać się o rolę redaktora w japonistycznym czasopiśmie bez ukończenia japonistyki. Rolę tę ostatecznie dostała osoba bez ani jednej publikacji i bez doświadczenia redakcyjnego. Studiowałem japonistykę przez łącznie ok. 2,5 roku w ramach różnych programów stypendialnych w Japonii. Muszę przyznać, że wiele mi te studia dały, zwłaszcza w kontekście mojej japońskiej rozprawy doktorskiej. Ale sam fakt, że nie miałem po nich papierka w postaci licencjatu, był o tyle kuriozalny, że w Polsce i UK próbowano mi wielokrotnie udowadniać, że ktoś po dwutygodniowym kursie wakacyjnym organizowanym przez UW/UJ/Oxbridge ma większe kompetencje. xD Dla równowagi mam też wokół siebie fajnych lingwistów, np. @jakubtepper z którymi ciśniemy z takich sytuacji i branżowej toksyny, ale nie zmienia to faktu, że bycie lingwistą to ciężki kawałek chleba. Zwłaszcza gdy widzi się kogoś, kto biegle mówi w języku obcym, którego nigdy nie studiował, a jednak jakoś sobie poradził. #języki #japonistyka #lingwistyka

Donald Trump zapowiedział na czwartek telewizyjne orędzie do narodu, podczas którego ma odnieść się do odtajnionych raportów wywiadu dotyczących rzekomej ingerencji obcych państw w wybory prezydenckie w 2020 roku, budząc obawy krytyków, którzy obawiają się, że prezydent wykorzysta to wystąpienie do promowania teorii spiskowych o fałszerstwach wyborczych. #Trump #wybory2020 #oszustwa

Trump zapowiada orędzie do narodu. Temat owiany tajemnicą, ale są spekulacje
Onet.pl 7d

Donald Trump zapowiedział telewizyjne orędzie na czwartek, w którym planuje omówić odtajnione raporty wywiadu dotyczące rzekomej ingerencji obcych państw w wybory w 2020 roku, mimo braku wiarygodnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń o fałszerstwach wyborczych. #Trump #wybory2020 #wywiad

Donald Trump wygłosi orędzie. Media ujawniają, czego będzie dotyczyć

Artykuł „Raj dla szpiegów” z „New York Times” ujawnia działania tajnej jednostki rosyjskiego GRU w Japonii, gdzie oficer Maksim Filczenkow, udający pracownika Aerofłotu, współpracuje z lokalną firmą logistyczną, a jednocześnie opisuje rosnące zagrożenie dla bezpieczeństwa Japonii związane z działalnością obcych wywiadów oraz reakcje japońskiego rządu na to zjawisko. #szpiegostwo #GRU #Japonia

„Raj dla szpiegów”. To tam namierzono tajną jednostkę GRU

Jeszcze gorsze to przemówienie w całości aniżeli świadczyłby o tym wycięty wczoraj fragment! Ta nieustanna mantra liberałów i lewicowców, że przeszłość państw i narodów rodziła się w przemocy i krwi, aż przyszło oświecenie Unii Europejskiej i wszyscy się pokochali itd. Innymi słowy wszyscy jesteśmy jednakowo jakoś winni. Nie jestem fanem II RP, w tym jej polityki mniejszościowej lat 30., ale mówić o tym (i to w rocznicę krwawej niedzieli!) okresie wyłącznie w kategoriach polskiej winy bez wspomnienia antagonizmu i zabójstw dwóch polskich ministrów (Hołówki i Pierackiego) przez nacjonalistów ukraińskich to rażąca manipulacja historyczna! Straszne! Polska nie może mieć takich dyplomatów! Rozumiem znajomość języków obcych, wpływy promotora związanego kiedyś z SB i osobistą przeszłość w WSI, ale to za mało na reprezentowanie Polski! Polski dyplomata zawsze broni Polski, a nie urządza seminaria historyczne o „ciągu dziejów” i ich determinacjach w rocznicę rzezi Polaków! #historia #Polska #dyplomacja

Kafir Afgan napisał: A ja mogę się pod tym podpisać. Widziałem wojnę domową w Jugosławii. Byłem tam rok. Widziałem takie okrucieństwa, o jakich w najczarniejszych snach mi się nie śniło. Nie wyleczyłem się z tej traumy nigdy. Gdzieś to wciąż we mnie siedzi i jest chyba gorsze od własnych przeżyć pod ogniem przy ciężkiej wymianie ognia między walczącymi, będąc w środku tego gówna. A oto jego słowa, autor - Kafir Afgan: Ironią losu największy wysyp ludzi powtarzających kremlowskie brednie, usprawiedliwiających Rosję i mizdrzących się do rosyjskiego żołnierza pojawił się ostatnio właśnie po prawej stronie. Czy mam z tym problem? A skądże. Wiedziałem, że tak będzie, bo najciemniej jest zawsze pod latarnią. Rosjanie też o tym wiedzą. Dlatego nie szukają wyłącznie komunisty z legitymacją, futrzaną czapką i portretem Putina nad łóżkiem. Biorą każdego, kogo da się wykorzystać. Jednego kupią za pieniądze. Drugiego za stanowisko. Trzeciego złapią na urażone ego. Kolejnemu wmówią, że walczy o Boga, naród, tradycję i wartości. Następny będzie zwyczajnym pożytecznym idiotą, który z własnej głupoty zrobi dla Moskwy więcej niż zawodowy agent. A gdy nic innego nie działa, zawsze zostaje szantaż, kompromat i strach. Wywiad nie przebiera w środkach przynajmniej obcy, liczy się cel, a cel uświęca środki. Rosyjskie służby nie pytają, czy jesteś lewicowy, prawicowy, narodowy, ludowy czy kosmiczny. Pytają tylko, czy jesteś użyteczny. I kiedy wywiad oceni, że „podłoże konfliktu” jest gotowe przychodzi WOJNA. Najgorszą wojną nie jest wojna hybrydowa. Nie jest nią nawet klasyczna wojna z obcym agresorem, kiedy wiadomo, kto stoi po drugiej stronie, ma obcy mundur, obcą flagę i karabin skierowany w twój kraj. Najgorsza jest wojna domowa. Bo wtedy nie zabija się tylko przeciwnika z karabinem. Zabija się jego żonę, dzieci, rodziców i bliskich, żeby jego ból był większy. Żeby zaspokoić pragnienie zemsty. Żeby pokazać, że nienawiść nie ma już żadnych granic. W wojnie domowej nie wystarcza pokonać wroga. Trzeba go upokorzyć, zniszczyć jego rodzinę, spalić dom i wymazać pamięć. Człowiek przestaje wtedy widzieć drugiego człowieka. Widzi zdrajcę, robaka, podczłowieka i cel. I właśnie wtedy budzą się prawdziwe demony. Nie będę rzucał wyssanymi z palca statystykami, ale nie mam złudzeń: ogromna część ludzi nosi w sobie ten krwiożerczy mechanizm. Dzisiaj jest uśpiony, bo trzymają go prawo, wychowanie, strach przed karą, rodzina, praca i codzienność. Ale wystarczy odpowiednio długo sączyć jad. Najpierw człowiek się śmieje z przeciwnika. Potem nim gardzi. Następnie zaczyna uważać go za zdrajcę. Później przyzwala, żeby ktoś go pobił. W końcu dochodzi do wniosku, że jego śmierć byłaby dobra dla ojczyzny. A kiedy krew już popłynie, wszystkie wcześniejsze hamulce znikają. Zemsta nie rodzi się w miesiąc. Ona dojrzewa latami. Karmi się krzywdą, upokorzeniem, propagandą i codziennym przekazem, że sąsiad nie jest już sąsiadem, tylko wrogiem. Że członek rodziny, który głosuje inaczej, nie błądzi, tylko zdradza. Że druga połowa narodu nie zasługuje na rozmowę, lecz na karę. I ten jad Rosja sączy w Polskę od lat. Dzieli nas na dwa, trzy i pięć plemion. Każdemu daje innego wroga. Jednym Ukrainę. Drugim Niemcy. Trzecim Unię Europejską. Czwartym uchodźców. Piątym sąsiada, który głosował inaczej. Narracje są różne, ale cel pozostaje ten sam: Polak ma bardziej nienawidzić drugiego Polaka niż Moskwy. Bo narodu skłóconego nie trzeba pokonywać czołgami. Wystarczy dać mu zapałki i patrzeć, jak podpala własny dom. Żołnierze wyklęci byli na straconej pozycji. Wiedzieli, że nie odzyskają państwa, że Zachód nie przyjdzie, a sowiecka machina ich zmieli. Mimo to walczyli, bo nie godzili się na rosyjski but, narzuconą władzę i państwo zbudowane na bagnetach okupanta. Był w nich gen niezawisłości. Był też gniew, rozpacz i zemsta po wojnie, zdradzie, torturach i mordach. Bo wojna domowa nie kończy się wtedy, gdy milkną działa. Ona siedzi w ludziach, rodzinach i grobach przez następne pokolenia. I teraz wyobraźcie sobie, że kiedyś rosyjska agentura wpływu, pożyteczni idioci oraz polityczne miernoty doprowadzają w Polsce do paraliżu państwa, przejęcia władzy przez ludzi Moskwy albo rosyjskiej okupacji. Myślicie, że wszyscy grzecznie opuszczą głowy? Nie. Znowu powstanie podziemie. Znowu pojawią się ludzie ścigani po lasach, piwnicach i ruinach. Ponownie jedni nazwą ich bandytami, a drudzy bohaterami. Ponownie sąsiad będzie donosił na sąsiada. Znowu ktoś będzie wykonywał wyroki, ktoś inny palił domy, a jeszcze ktoś mordował rodziny „dla przykładu”. Znowu będzie wojna domowa. i znów będą groby. Ponownie przez dziesięciolecia będziemy pytać, kto był bohaterem, kto zdrajcą, kto oprawcą, a kto tylko wykonywał rozkazy. Dlatego każdy polityk, publicysta, ksiądz, celebryta albo internetowy patriota, który dzień po dniu sączy nienawiść do drugiej części narodu, nie uprawia już polityki. On gromadzi benzynę pod przyszły pożar. Może robi to świadomie. Może za pieniądze. Może z głupoty. Może z ambicji. Dla skutków nie ma to większego znaczenia. Rosyjskiej agentury wpływu nie zwalcza się patriotycznym tweetem, konferencją prasową i komisją obsadzoną partyjnymi kolegami. Zwalcza się ją kontrwywiadem, prokuraturą, prawem i państwem, które ma jaja sprawdzać również tych stojących najbliżej latarni. Bo kiedy demony już wstaną, nie będzie czasu pytać, kto je obudził. Będziemy zajęci grzebaniem własnych trupów. Zdjęcie moje, z Jugosławii #wojna #domowa #trauma

M

34-letni Jarosław K., były żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej zaatakował Ukrainkę w jej miejscu pracy. Służby ujawniły, że w marcu 2026 r. był on zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji (współpraca z obcym wywiadem) Jak to możliwe, że koleś podejrzany o zdradę kraju, były żołnierz WOT ma się świetnie i dalej robi putinowską robotę w naszym kraju? I tu powinien wylecieć Siemoniak! #Polska #Ukraina #Bezpieczeństwo

Posiadając stronę wyłącznie po ukraińsku pani Nataliia łamie także ustawę o języku polskim (art. 7 i 7a). Jeśli umowa ma być wykonywana w Polsce w obrocie z udziałem konsumentów na terytorium Polski (a także przy ofertach, reklamach, informacjach o towarach/usługach) obowiązuje język polski. Obcojęzyczne opisy, oferty, reklamy muszą być jednocześnie sporządzone w polskiej wersji językowej (równoważnej treściowo). Wyłącznie język obcy (ukraiński) jest niedozwolony. Konsekwencje naruszenia - Kara grzywny (art. 15 ustawy o języku polskim) - za stosowanie wyłącznie obcojęzycznych ofert/reklam/informacji. - Możliwe postępowanie UOKiK jako praktyka naruszająca zbiorowe interesy konsumentów (wprowadzanie w błąd co do warunków oferty). #polski #prawo #konsument

Wyobraźcie sobie obcych, którzy przylatują na Ziemię i widzą to. Od razu zaklasyfikowaliby nas jako dwa zupełnie odrębne gatunki. https://t.co/FpvxgMnrkK #Obcy #Ziemia #Gatunki

irka 2w

moim zdaniem wasz problem jest taki, że myślicie, że ccs w internecie to wasi koledzy, a nie obcy ludzie i czujecie się ZBYT swobodnie z niektórymi „opiniami” na ich temat #Internet #Opinie #Społeczność

Polska branża mleczarska bije na alarm. Ukraina podwoi eksport mleka, a inwestycje stawia tuż przy naszej granicy❗ Po zbożu, drobiu i owocach przychodzi czas na mleko. Ukraina planuje podwoić eksport mleka, a największe inwestycje w swój sektor mleczarski stawia po zachodniej stronie kraju, tuż przy granicy z Polską. To nie przypadek. To strategia wymierzona wprost w nasz rynek. Polska branża mleczarska już dziś jest w głębokim kryzysie. Ceny skupu mleka spadły rok do roku o ponad 20 procent, a temu spadkowi wciąż nie widać końca. W taką sytuację ma teraz uderzyć fala taniego mleka ze Wschodu. Najgroźniejszy jest szczegół umowy handlowej UE z Ukrainą. Kontyngenty obejmują masło i mleko w proszku, ale nie ma żadnych limitów na napoje fermentowane i lody. Czyli na jogurty, kefiry i produkty, które miały być dla polskich mleczarni ostatnią deską ratunku. Ukraina jest w stanie zalać nimi nasz rynek bez ograniczeń. Zagrożone są też sery dojrzewające. A co robi rząd? W Niemczech działają mechanizmy ochronne, jak standard V-LOG, ograniczający wstęp obcych produktów do sklepowych półek. W Polsce takich mechanizmów nie ma. Widzimy tu ten sam schemat, co przy zbożu. Bruksela otwiera rynek, Ukraina wysyła tanią produkcję, a polski rolnik i przetwórca zostają sami. Bez osłon, bez limitów, bez realnej reakcji własnego rządu. Polska to piąty producent serów w całej Unii Europejskiej. Mamy wielką, dumną tradycję mleczarską, tysiące gospodarstw i miejsc pracy. Nie możemy pozwolić, by zniszczył ją import, którego nikt nie kontroluje. Trzeba działać teraz, zanim inwestycje po drugiej stronie granicy ruszą pełną parą. Później będzie za późno. Polskie mleko, polskie sery i polskie gospodarstwa są warte tego, by ich bronić.⁩ #Polska #mleko #rolnictwo

In this way, Europe rejects its heritage and allows foreign cultural and religious influences to take over the space of consciousness. This is a film about the construction of a huge (10,000 m2) mosque in the center of Strasbourg - Turkey and Qatar allocated 32 million euros for this purpose. (translated)

Onet.pl 3w

W Albanii trwają masowe protesty przeciwko inwestycji zięcia Donalda Trumpa, Jareda Kushnera, związanej z budową luksusowego kurortu, które przekształciły się w ogólnokrajowy ruch sprzeciwu wobec korupcji, biedy i elit politycznych, a premier Edi Rama zarzuca protestującym ingerencję obcych państw. #Protesty #Albania #KulturaPolityczna

Fala protestów w Albanii. Powodem inwestycja zięcia Donalda Trumpa