Górnik przegrał każdy dwumecz w eliminacjach. Pierwsza Polska drużyna, która odpadła w jednym sezonie z każdego szczebla europejskich rozgrywek. Niektórzy powiedzą, że wstyd. I pewnie będą mieć po części rację, bo drużyny znad Wisły potrafiły zaskakiwać pozytywnie. Z tym, że potrafiły też zaskakiwać negatywnie. Tego Górnik nie zrobił. Nie było kompromitacji, było po prostu to, z czym każdy się liczył po losowaniu. Nie ma wstydu. Jest niedosyt. Bo mogliśmy lepiej zachować się przy wolnym w Stambule, bo ten karny w rewanżu był niepotrzebny, bo Węgrzy byli w zasięgu w obu meczach. Trudno. Świat się nie zawalił, wodę w kradnie każdy z nas ma, a porażki nie wplynęły na cenę baryłki ropy. W Zabrzu jest drużyna. W końcu jest drużyna, nie klub. Można w końcu patrzeć z optymizmem w przyszłość, że jest pomysł właściciela, że jest pomyśl gabinetów, dyrektora, marketingu, trenera. Dożyliśmy czasów, gdzie porażkę możemy spokojnie traktować jako doświadczenie, nie codzienność, a na słowo "losowanie" kibice nie muszą googlować do jakiej mieściny pojadą w ramach drugiej rundy Pucharu Polski, tylko wyszukują najlepsze restauracje z lokalną kuchnią. W końcu mentalność całej społeczności, struktur zmieniła się, że nie musimy szukać problemów, a wyłącznie rozwiazań. Będzie dobrze #Górnik #piłkaNożna #eliminacje

