Poniższy wykres przedstawia uporządkowaną produkcję z paneli i wiatraków (nOZE) w Polsce w roku 2025. Co z niego wynika: 1. Duża generacja, nad którą rozpływają się komentatorzy typu @jakubwiech zdarza się bardzo rzadko (lewa strona wykresu), większość czasu to niska generacja, która musi być uzupełniana mocami stabilnymi, mimo już znacznego udziału nOZE (około 38 GW), przekraczającego około x2 średnie zapotrzebowanie (19 GW). 2. Całkowita nieopłacalność magazynowania długoterminowego: zaznaczone pole nadwyżki ( o max mocy 5320 MW) charakteryzuje się bardzo dużym zapotrzebowaniem na moc ewentualnych magazynów, przy bardzo niskim obciążeniu/zapotrzebowaniu średniorocznym wynoszącym 101 MW. Oznacza to, że takie magazyny muszą być 50 krotnie przewymiarowane w stosunku do swoich średnich obciążeń, w konsekwencji ich współczynnik wykorzystania mocy jest niższy niż 2%. Zupełny absurd z ekonomicznego punktu widzenia. Nie da się zorganizować warunków finansowych dla biznesu z takim stopniem wykorzystania. 3. Współczynnik wykorzystania mocy paneli i wiatraków w Polsce, czyli to ile realnie dostarczane jest energii w stosunku to mocy zainstalowanej, wynosi 13,3%. Oznacza, że przez 86,7% godzin w roku instalacje te (średnio) nie pracują... Należy mocno podkreślić, że to jest ich natura, a nie decyzja operatora, tak jak to ma miejsce w sytuacji źródeł sterowalnych (elektrownie węglowe, gazowe, atomowe). 4. Tak niskie współczynniki wykorzystania mocy wpływają na wzrost kosztów jednostkowych. Dodatkowo celowe obniżanie współczynników wykorzystania mocy elektrowni węglowych, wymuszone przez nOZE, powoduje wzrost kosztów stałych elektrowni sterowalnych (stąd opłata mocowa). W związku z tym te dodatkowe koszty powinny obciążać wytwórców nOZE, a nie podatników/odbiorców końcowych. 5. tego typu wykres powinien być początkiem dyskusji o sensowności dalszej rozbudowy nOZE, bo niekorzystne konsekwencje opisane w pkt 1,2,3,4 pogłębiają się wraz ze wzrostem mocy nOZE. #EnergiaOdnawialna #Polska #zrównoważonyrozwój


