BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#mizoginia

The author of the post wrote to Robert that as a woman in politics, she faces a lot of hate, including from his husband, Krzysztof Śmiszek, who allegedly insulted her. She asked whether Śmiszek had told Robert about his misogyny and declared that she would gladly show it to him in the European Parliament. #Polityka #KobietywPolityce #Mizoginia #PL (translated)

Onet.pl 1d

Renata Grochal points out that the Confederation, getting rid of Janusz Korwin-Mikke, breathed a sigh of relief, but with the new leader Sławomir Mentzen continuing the controversial rhetoric, accusing policewomen of discriminating against men, which could threaten the party's image. #Konfederacja #SławomirMentzen #mizoginia (translated)

Grochal: Konfederaci pozbyli się Korwina i odetchnęli. Nie na długo

A critic of the Soviet Union accused Mentzen and Stanowski of misogyny and incel attitudes. He wrote that their message was meant to deepen the frustrations of young men and hinder them from building confidence and maturing. In his opinion, the values they promoted—selfishness, contempt, and cynicism, especially towards women—discouraged young people from relationships and taking responsibility for others. He added that because of this, the country was losing many valuable people. #mizoginia #incel #psychologia (translated)

Agnieszka Gozdyra wrote that she is creating a "misogynist cheat sheet" — a list of insults directed at women to belittle them. She mentioned, among other things, remarks about age, lack of a partner or children, appearance, intelligence, and emotionality, as well as suggestions that women are only suitable for domestic or sexual work. She also cited the undermining of their professional competencies and claims that they got their jobs thanks to quotas. She encouraged her audience to add more examples. #mizoginia #przemoc #feminizm (translated)

On the left - a post mocking women who serve in the police. On the right - a picture of the lady who put Wipler in his place. A party of misogynists, incels, and cucks. #policjantki #mentzen #wipler https://t.co/0UPBdbEdXw #policjantki #mizoginia #kobiety (translated)

Zatrzymanie patoprawicowych mizoginów braci Tate. Widok zdezorientowanego Tate'a bezcenny :) https://t.co/7krfYT9Dyl #TateBrothers #Mizoginia #Sprawiedliwość

Kobiety coraz częściej giną z rąk partnerów. "Patoinfluencerzy podkręcają mizoginię" Skrzywdzeni mężczyźni skrzykują się w internecie, by mścić się na kobietach. Dopingują ich patoinfluencerzy. Potrzebne są nowe męskie wzorce i głosy wyraźnie potępiające przemoc i kult #przemoc #mizoginia #patoinfluencerzy #PL

Grzegorz Sroczyński był dla mnie jednym z niewielu dziennikarzy, których merytoryczną analizę i dystans do plemiennych wojenek szczerze ceniłem. Tym większy czuję dziś zawód i niesmak, słuchając jego kuriozalnego komentarza do dramy wokół Krzysztofa Stanowskiego. Sroczyński, zamiast jednoznacznie ocenić patologiczne słowa o rozbieraniu kobiety i przywiązywaniu jej do pręgierza, skupia się na tym, że... wrogowie Kanału Zero „mają teraz używanie”. To podręcznikowe odwracanie uwagi i krzywdzący symetryzm. Tomasz Terlikowski i Tomasz Stawiszyński zrezygnowali z udziału w Kongresie Zero nie z powodu podszeptów „plemiennych mediów” czy nienawiści Żukowskiej, ale dlatego, że mają elementarną przyzwoitość i nie chcą firmować swoimi nazwiskami knajackiej mizoginii. Sprowadzanie powszechnego oburzenia nawoływaniem do linczu na urzędniczce do rangi „partyjnych bzdur” i uciechy wrogów to intelektualny upadek. Szkoda, że ceniony publicysta woli dziś pełnić funkcję medialnego adwokata internetowego celebryty, chroniąc kumpla przed krytyką, zamiast stać po stronie zwykłych standardów. Bardzo smutny widok. #Dziennikarstwo #Media #Mizoginia

Panie i Panowie, uporządkujmy fakty, bo w tej sprawie zaczęło się więcej krzyku niż rozmowy. Tak - przeprowadziłem kontrolę poselską w OHP. Nie dlatego, że „walczę z kobietami”. Nie dlatego, że przeszkadza mi pomoc osobom cierpiącym. Tylko dlatego, że dostałem zgłoszenie o możliwej dyskryminacji w publicznej instytucji. I co się okazało? Publiczny pracodawca wprowadził dodatkowy dzień wolny w miesiącu dla kobiet z powodu bolesnej menstruacji uniemożliwiającej pracę. Sama idea - zauważenie bólu, danie pracownicy oddechu, zachowanie wynagrodzenia - jest godna pochwały. Ale dobre intencje nie zwalniają z obowiązku tworzenia rozwiązań zgodnych z prawem, równościowych i sensownych. Bo mamy tu kilka poważnych kwestii. Po pierwsze: komendant OHP przyznał, że wcześniej ten problem nie był zgłaszany, a ankieta wśród pracowników pokazała tylko 38% poparcia dla takiego rozwiązania. Po drugie: pracownica musi złożyć oświadczenie o bolesnej miesiączce, a nieobecność jest ewidencjonowana specjalnym kodem w karcie pracy. Czyli publiczny pracodawca zaczyna tworzyć rejestr bardzo wrażliwych informacji o zdrowiu pracowników. Po trzecie: z tego dnia korzysta prawie co druga pracownica. To rodzi pytanie: czy mamy w OHP epidemię tak silnego bólu, że uniemożliwia pracę (lekarze wskazują, że około 8-10% kobiet przechodzi okres na tyle boleśnie, że uniemożliwia to wykonywanie obowiązków)? A jeśli tak - dlaczego pracodawca nie robi profilaktyki, badań, wsparcia medycznego, tylko po prostu wysyła obolałe kobiety do domu na jeden dzień? Po czwarte: rozwiązanie obejmuje kobiety w każdym wieku, nawet po menopauzie, ale nie obejmuje kobiet ciężarnych. W teorii obejmuje też kobiety po uzgodnieniu płci. Czyli zamiast jasnej zasady zdrowotnej mamy chaos prawny, biologiczny i organizacyjny. Nie kwestionuję bólu menstruacyjnego. Nie kwestionuję prawa do wsparcia. Nie kwestionuję tego, że pracodawca może chcieć pomóc. Kwestionuję to, że publiczna instytucja tworzy przywilej oparty na płci i jednym typie dolegliwości, zamiast stworzyć rozwiązanie równe dla wszystkich pracowników. Bo wystarczyło zrobić to dobrze. Nie „dzień menstruacyjny”. Tylko dzień zdrowotny z powodu przewlekłego lub silnego bólu uniemożliwiającego pracę. Bez pytania, czy boli brzuch, kręgosłup, głowa, stawy, endometrioza, migrena, rwa kulszowa czy inna przypadłość. Bez dzielenia ludzi na kobiety i mężczyzn. Bez tworzenia ewidencji intymnych informacji. Bez wykluczania kogokolwiek. To byłoby równościowe. To byłoby godne. To byłoby zgodne z ideą pomocy. A dziś słyszę, że skoro ktoś zadaje pytania o równość wobec prawa, to „atakuje kobiety”. Nie. Walka o prawa mężczyzn nie jest walką z kobietami. Walka o równość wobec prawa nie jest mizoginią. Pytanie o konstytucyjność rozwiązań w publicznej instytucji nie jest hejtem. Bo jeżeli dodatkowy przywilej pracowniczy wyłącznie dla jednej płci nie jest dyskryminacją, to zapytam przewrotnie: czy ulga podatkowa albo bony żywieniowe tylko dla mężczyzn, uzasadnione statystycznie wyższym zapotrzebowaniem kalorycznym, też nie byłyby dyskryminacją? No właśnie. Państwo nie może działać na zasadzie: „nasza nierówność jest dobra, wasza nierówność jest zła”. Albo traktujemy ludzi równo, albo bawimy się w ideologiczne wyjątki. Ja wybieram równość. Wybieram prawo. Wybieram pomoc dla osób cierpiących - ale pomoc mądrą, sprawiedliwą i niewykluczającą. I tak: będę dalej walczył o prawa mężczyzn. Nie przeciwko kobietom. Tylko przeciwko hipokryzji, podwójnym standardom i państwu, które zapomina, że równość nie działa tylko wtedy, gdy pasuje do narracji. #walczsercem #rowneprawa #mezczyzna #rowneprawa #równość #praca

Widzę że największe niedowiarki na X odkrywają nagle, że Krzyś jest mizoginem i produkuje kontent dla podobnych mu mizoginów, na czym zarabia pieniądze. Apele, żeby tak nie mówił są bez sensu. On to robi celowo, bo taki jest jego model biznesowy. #mizoginia #kontent #biznes