BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#stypendia

@DWielowieyska A nie da się zakończyć "stanu normalności"? Zawsze to parę baniek więcej. Potem można spróbować odebrać stypendia artystom, zakazać budowy toi-toi za pół miliona, oraz siłowni dla bobrów. I w sumie to bym też obniżył kilku lekarzom pensję o jakiś milion złotych rocznie. https://t.co/iWsFyT2yWB #polityka #sytuacja #artysci

Piegziu Jul 15

Tak jest praktycznie wszędzie i z każdym językiem. Japoniści po trzech latach japonistyki w większości nie umieją podyskutować z Japończykiem o niczym konkretnym, nie mówiąc o czytaniu tekstów na poziomie codziennych gazet. Ogólnie moi znajomi japoniści przyznają, że przyjazd do Japonii to był dla nich językowy szok, często porównywalny do pierwszego kontaktu z dowolnym językiem obcym. Przy okazji pojawia się też problem, który w zasadzie dotyczy wszystkich lingwistów. Nagle okazuje się, że japoński, który był dodatkową "wybitną" umiejętnością w Polsce (takie teksty słyszałem wielokrotnie), nie jest żadnym atutem w Japonii. Japończycy cenią sobie znajomość języka japońskiego, ale bez ultrabiegłej znajomości (co jest rzadkością nawet wśród ludzi mieszkających tutaj od lat) ciężko jest dostać stanowisko normalnie przewidziane dla Japończyka. Z tego też powodu odnoszę wrażenie, że lingwiści (a zwłaszcza młodzi) to dość specyficzna grupa zawodowa/branżowa, która na każdym kroku wyżywa się na innych za swoje wybory życiowe. Nierzadko przeszkadza im Twój akcent, błąd gramatyczny popełniony w trzecim słowie piętnastego zdania oraz brak znajomości słynnego autora Kuku Mamuniu i jego antologii poezji pt. "Uważność przestrzeni jednojajowego ekspata". Dla nich jesteś plebsem, który kaleczy "ich język”. Zawsze będą wyrażać passive-agressive niezadowolenie, że śmiesz cokolwiek próbować powiedzieć. Wszelkie największe życiowe podpierdolki i próby uwalenia mojej roboty, których doświadczyłem, były właśnie dziełem lingwistów. Nie mogłem kontynuować warsztatów z japońskiego prawa, bo lingwistom w trakcie nie spodobało się to, że nie skończyłem japonistyki. Ale japonista bez wiedzy prawniczej już dla nich mógł. Nie mogłem ubiegać się o dofinansowanie u dosyć znanej brytyjskiej fundacji na publikację z zakresu japońskiej historii, bo jak mogę pisać o wojnie na Pacyfiku bez wykształcenia japonistycznego lub bycia pracownikiem japonistyki? Dostałem ostatecznie dofinansowanie z brytyjskiego centrum badań nad militariami. Nie mogłem ubiegać się o rolę redaktora w japonistycznym czasopiśmie bez ukończenia japonistyki. Rolę tę ostatecznie dostała osoba bez ani jednej publikacji i bez doświadczenia redakcyjnego. Studiowałem japonistykę przez łącznie ok. 2,5 roku w ramach różnych programów stypendialnych w Japonii. Muszę przyznać, że wiele mi te studia dały, zwłaszcza w kontekście mojej japońskiej rozprawy doktorskiej. Ale sam fakt, że nie miałem po nich papierka w postaci licencjatu, był o tyle kuriozalny, że w Polsce i UK próbowano mi wielokrotnie udowadniać, że ktoś po dwutygodniowym kursie wakacyjnym organizowanym przez UW/UJ/Oxbridge ma większe kompetencje. xD Dla równowagi mam też wokół siebie fajnych lingwistów, np. @jakubtepper z którymi ciśniemy z takich sytuacji i branżowej toksyny, ale nie zmienia to faktu, że bycie lingwistą to ciężki kawałek chleba. Zwłaszcza gdy widzi się kogoś, kto biegle mówi w języku obcym, którego nigdy nie studiował, a jednak jakoś sobie poradził. #języki #japonistyka #lingwistyka

Od 4 lat kibic Wisły Kraków musi siedzieć cicho. Jest w 1 lidze, więc prawa głosu nie ma. Na mecze chodzić nie może, bo jakieś karki tak ustaliły. Teraz odzywać się nie może, bo piłkarze jego klubu mają czasem zaległości. Przedstawiane jest to jako największa patologia polskiego futbolu. Każda próba odezwania się jest kontrowana przez tysiące komentarzy kibiców innych klubów. Istne zawody, kto śmieszniej "zaora" Wiślaka i zdobędzie więcej lajków. Z dziubków spijają sobie nawzajem kibice: - Legii, która jawnie robie sobie jaja z PZPNu, chwaląc się w oficjalnej komunikacji odebranym za korupcję mistrzostwem - Lecha, który oszukał dłużników i gra w lidze na licencji innego klubu - Cracovii, która gra w lidze dzięki kupionemu awansowi - Śląska, który w ostatnich latał dostał ćwierć miliarda zł z miasta, ZOO czy aquaparku - Wisły Płock, GKSu czy Piasta, które funkcjonują tylko dzięki strumieniowi miejskich pieniędzy - Jagielloni, której Rada Nadzorcza oficjalnie chwali się uległością wobec bojkotu kiboli, co skutkowało przeniesiem SP do stolicy - Radomiaka, gdzie miasto zamiast dawać stypendia sportowe młodym Polakom, przeznacza je na losowych piłkarzy z Afryki - klubów nieposiadających własnych stadionów (co miało być zabronione) czy grających na pastwiskach dla bydła ...i tak dalej i tak dalej. O tym oczywiście w mediach nie usłyszycie - Ekstraklasa jest przedstawiana jako ten fantastyczny produkt bez skazy. Czy wam się to podoba, czy nie, to Wisła jest obecnie przykładem. Przykładem, że można nie kupić awansu, nie żyć na miejskiej kroplówce, nie kupować licencji innego klubu czy ogłaszać upadłości, zostawiając wierzycieli na lodzie. Rozumiem, że głośne mówienie o tych rzeczach jest niepożądane. Że reakcją obronną na ich wytknięcie jest atak. Że wygodniej kibicom i mediom przymykać oko na prawdziwe patologie. Ale te patologie istnieją i tylko mówiąc o nich głośno, może uda się je zmienić. (a teraz możecie zrobić zawody na "śmiesznie" wpisy, kto bardziej zaora odklejonego Wiślaka i zbierze lajki) #PolskaPiłka #Futbol #WisłaKraków

Peggy Jul 10

To mówicie, że za rządów PiS program stypendialny MSZ finansował ludzi, którzy jak dziś potwierdził sąd okazali się agentami FSB? I że według ustaleń @rzeczpospolita to ówczesny wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz zakwalifikował Igora i Irinę R. do grona stypendystów? Według wyroku sądu: Igor R. 7 lat pozbawienia wolności. Irina R. 3 lata pozbawienia wolności. Dziś Marcin Przydacz pełni funkcję sekretarza stanu i szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP. (https://t.co/qXITHABZJ3) Jak wyglądała weryfikacja za rządów PiS i kto ponosi za nią odpowiedzialność? Bo nie mówimy o pomyłce za kilkaset złotych. Mówimy o ludziach, którzy otrzymali publiczne pieniądze i wsparcie państwa, a później zostali skazani za szpiegostwo na rzecz FSB. #Polska #PiS #stypendia

Nepotism and lucrative trips funded by public money at the Land Forces Academy in Wrocław: wives, children, and friends of influential officers and directors easily get jobs there, and then travel in pairs or even threes for attractive foreign scholarships. (translated)

VII Gala Stypendialna Fundacji Our Future, která se uskuteční 23. června 2026 v Královském zámku ve Varšavě, ocení 50 vyjímečných studentů středních škol z Polska a podpoří jejich cestu na prestižní univerzity jako Oxford nebo Harvard, přičemž cílem nadace je rovněž navracení těchto talentů zpět do Polska pro přínos domácímu trhu práce a vzdělávání. #GalaStypendialna #OurFutureFoundation #Edukacja

Jak z małej miejscowości dostać się na Oxford czy Harvard? Już we wtorek rusza VII Gala Stypendialna OFF.

„Wyższa kultura prawna” uczy Polaków szacunku do demokracji. W ramach „umacniania praworządności” przyzna pewnie naszym czołowym demokratom jakieś medale i stypendia… #Prawo #Demokracja #Praworządność

Teraz uwaga, to jest najlepsze: pisowski projekt pana @PiotrGlinski był - uwaga - HOJNIEJSZY dla "artystów" niż projekt obecny. PiS chciał rozdawać więcej naszej kasy niż teraz KO. Nawet stypendia miały być. https://t.co/AL6klCcZL9 #Polska #Kultura #Sztuka