BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Narew

I agree with @AGolawski that the production of CAMM-MR is much more feasible in Poland than PAC-3MSE, and we should engage all state efforts in this, while focusing on service capabilities and participation in the supply chain for PAC-3MSE. Additionally, with CAMM-MR, we have a chance for greater Polish involvement than with PAC-3MSE. For clarity, I still believe that CAMM-MR will be developed and equipped on the MIECZNIK frigates (though probably only after a few years from the commissioning of the Navy) and on the WISŁA and NAREW systems, but for that to happen, actions in this area should significantly accelerate. (translated)

🔊Oficjalna informacja o postępach programu opracowania rakiet CAMM-MR/FCM. Wygląda to ŹLE. 🆘 Miałem nadzieję, że program ten pozwoli przełamać słabości Polski dotyczące udziału w dużych międzynarodowych projektach B+R, ale chyba zaczynam wątpić, czy cokolwiek z tego będzie :-( Fregaty #Miecznik na dziś będą uzbrojone w zakresie rakiet przeciwlotniczych tylko w pociski CAMM, co istotnie ograniczy ich zdolności. Do tego brak decyzji dotyczących śmigłowców ZOP... Pełna treść odpowiedzi: "odpowiadając, z upoważnienia Ministra Obrony Narodowej, na interpelację nr 18387 Pani Poseł Marty Stożek w sprawie prac nad pociskiem CAMM-MR/FCM, stopnia polonizacji oraz integracji efektorów rodziny CAMM w programach Narew, Wisła i Miecznik, uprzejmie proszę o przyjęcie poniższych informacji. Obecnie trwają prace nad modelem biznesowym i sposobem finansowania fazy koncepcyjnoanalitycznej rakiety CAMM-MR/FCM. Za realizację tego etapu odpowiadają Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. oraz MBDA UK, a nadzór prowadzi Agencja Uzbrojenia. Najbliższym kamieniem milowym jest podpisanie dokumentu Program Arrangement, którego termin zależy od akceptacji zaproponowanych rozwiązań biznesowych, w tym cenowych. Zakłada się wysoki poziom polonizacji rakiet CAMM-MR/FCM. Ostateczny zakres produkcji w Polsce zostanie określony w fazie koncepcyjno-analitycznej i będzie zależny od zdolności krajowego przemysłu do absorpcji transferu technologii z programów Narew i Wisła oraz od modelu współpracy z partnerem brytyjskim. Terminy pierwszych strzelań testowych oraz decyzja o rozpoczęciu produkcji zostaną ustalone w ramach tej samej fazy. Obecnie przewiduje się, że rakiety CAMM-MR będą wykorzystywane w systemach naziemnych w ramach Zintegrowanej Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej opartej na IBCS (Integrated Battle Command System). Docelowa konfiguracja zostanie doprecyzowana po zakończeniu prac analitycznych. W programie Wisła planowano pozyskanie rakiet wykorzystywanych obecnie w wyrzutniach Patriot o najwyższych zdolnościach w zakresie zwalczania wszelkiego rodzaju środków napadu powietrznego (tj. ABT – air-breathing threat: bezzałogowych statków powietrznych, pocisków manewrujących, balistycznych, hipersonicznych), uzupełnionych o rakiety niskokosztowe do zwalczania mniej wymagających celów. Dodatkowo prowadzone są prace koncepcyjno-planistyczne nad niskokosztowymi efektorami przeciwlotniczymi do systemu Wisła. Projekt ten znajduje się w fazie koncepcyjnej. Planowana liczba pocisków, przewidywany harmonogram oraz źródło finansowania zostaną określone na późniejszym etapie, jednakże szczegółowe dane dotyczące przedmiotowej tematyki stanowią informację niejawną. Gotowość operacyjna CAMM-MR/FCM oraz ich integracja z fregatami programu Miecznik zależy od tempa rozwoju pocisku. Na wypadek zaistnienia sytuacji wymagającej wykorzystania ewentualnego rozwiązania pomostowego może zostać przewidziana integracja innego efektora rodziny CAMM, do momentu wdrożenia docelowych pocisków CAMM-MR/FCM. Obecnie nie są prowadzone analizy dotyczące wykorzystania doświadczeń z programu CAMM-MR/FCM do opracowania w przyszłości pocisku klasy powietrze-powietrze dalekiego zasięgu dla samolotów F35A Husarz lub innych platform lotniczych, jednakże Siły Zbrojne RP niezmiennie zainteresowane są dalszym rozwojem potencjału polskiego przemysłu obronnego, także w zakresie efektorów na potrzeby Zintegrowanej Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej". #obronność #rakiety #B+R

Polska każdego dnia staje się bezpieczniejsza! 🇵🇱 Dziękuję za spotkanie żołnierzom służącym w Jasionce. Stacjonują tu holenderskie systemy PATRIOT, służą brytyjscy i amerykańscy żołnierze. Po nich przyjdą kolejni sojusznicy - ochrona będzie kontynuowana. Budujemy też własną siłę. Od 1 lipca polskiego nieba strzeże „Mała Narew” - polski system obrony powietrznej. Rosja eskaluje, dlatego wzmacniamy obronę. Silne Wojsko Polskie i wsparcie sojuszników to bezpieczna Polska 🇵🇱 #Polska #Bezpieczeństwo #WojskoPolskie

Według posłów PiS… Taki złom produkujemy w 🇵🇱 Polsce… 📡 Radar P-18PL od PIT-RADWAR wykrywa rakiety balistyczne nawet z odległości 900 km. Widzi też samoloty, a nawet maszyny stealth. Wojsko Polskie zamówiło 24 zestawy za ponad 3,1 mld zł. Będą „oczami” systemów Narew i Wisła, https://t.co/FX6Km2gNWT #Polska #Wojsko #Technologia #PL

Za nami kolejny #TydzieńBezpieczeństwa Rosyjskie prowokacje nie ustają. Dlatego zwiększamy aktywność naszych sił powietrznych, w tym F-16 i śmigłowców. Polska cały czas monitoruje sytuację na wschodniej granicy i wzmacnia systemy szybkiego reagowania na zagrożenia w całym kraju. Wojskowa Akademia Techniczna i Polimex Mostostal podpisały umowę na budowę pierwszego mostu MSC 23-150 „Cis”. Konstrukcja pozwoli szybko organizować przeprawę dla najcięższego sprzętu wojskowego i zwiększy możliwości transportu tam, gdzie zwykłe drogi mogą nie wystarczyć. W Brzesku sformujemy 87. Pułk Przeciwlotniczy. Ponad 1000 żołnierzy, a razem z nimi systemy: NAREW, PILICA+ i SAN. Więcej wojska, więcej obrony powietrznej, więcej ochrony polskiego nieba. Bo bezpieczeństwo Polski trzeba budować nie tylko na granicy! 🇵🇱 #Bezpieczeństwo #Wojsko #Polska

🇵🇱 ❗️ W Brzesku sformujemy 87. Pułk Przeciwlotniczy, docelowo liczący ponad 1000 żołnierzy. Rozlokujemy tu również kompanię 113. Tarnowskiego Batalionu Lekkiej Piechoty @terytorialsi. NAREW, PILICA+ i SAN to systemy na których między innymi pułk będzie budował swoje zdolności. To kolejne warstwy ochrony polskiego nieba - przed rakietami, samolotami i dronami - poinformował @KosiniakKamysz @MON_GOV_PL #WojskoPolskie #Bezpieczeństwo #ObronaNarodowa

Dwie ważne decyzje dla Brzeska i regionu🇵🇱 W Brzesku sformujemy 87. Pułk Przeciwlotniczy, docelowo liczący ponad 1000 żołnierzy. Rozlokujemy tu również kompanię 113. Tarnowskiego Batalionu Lekkiej Piechoty WOT. NAREW, PILICA+ i SAN to systemy na których między innymi pułk będzie budował swoje zdolności. To kolejne warstwy ochrony polskiego nieba - przed rakietami, samolotami i dronami. Dla mieszkańców oznacza to jedno: więcej wojska bliżej Was i większe bezpieczeństwo nad Waszymi głowami 🇵🇱 #Brzesko #Bezpieczeństwo #Wojsko

Kiedy kończą się argumenty, zaczyna się polowanie na mimikę. To ostateczny akt merytorycznej kapitulacji. Uderzanie w to, jak ktoś wygląda lub mówi, kiedy brakuje ci wiedzy, żeby odbić piłeczkę to publiczne przyznanie się do intelektualnej bezradności. Jeśli jedyne, co potrafisz wyciągnąć z półtoragodzinnej debaty o miliardach na obronność, to kolaż głupich min, to znaczy, że debata publiczna zwyczajnie Cie przerasta i interesuje Cie jedynie potwierdzanie własnych uprzedzeń. The best of tej debaty: Protekcjonalny falstart Michał Dworczyk, widząc dwie kobiety w studiu, zadeklarował, że jako "polityk konserwatywny" musi wręczyć im "merytoryczny prezent" w postaci wydrukowanego raportu, bo nie do końca wie, jak się zachować. To klasyczny mansplaining i tania próba ustawienia hierarchii na dzień dobry - pokazanie, kto tu przyniósł "wiedzę". Problem w tym, że chwilę później trzeba było zderzyć się z twardymi danymi. Fikasy na własnych minach Kiedy Magdalena Sobkowiak zaczęła rzucać konkretami o mechanizmie SAFE (120 mld zł zakontraktowanych w Polsce, 94% środków zostaje w polskim przemyśle) i rozkładać na czynniki pierwsze warstwy obrony przeciwlotniczej (Pilica, Narew, Wisła, San), zabrakło argumentów. Szczytem komedii był moment, w którym Dworczyk próbował zrównać z ziemią zasadność zakupu wozów minowania Baobab za "miliard trzysta". Chwilę później na wizji wjechał brutalny fact-checking od wydawcy: właściwą umowę na ten sprzęt zawarł rząd PiS w czerwcu 2023 roku. Skrytykować własne, wielomilionowe zakupy sprzętowe i nawet nie zająknąć się przy sprostowaniu - to wymaga specyficznego talentu. Łzy telewidza Apogeum bezradności usłyszeliśmy pod koniec, w telefonie od "Jana z Warszawy". Zero pytań o Tarcze Wschód, drony czy offset. Za to głęboki żal o "śmiechy, wzdychanie, oczy wyniesione" wiceminister i prostackie pytanie, czy nie wolałaby sprzedawać używanych aut. Brawa dla @magdasobkowiak za zachowanie zimnej krwi. Nie jestem pewien czy mnie by się udało. To, co wylało się na X, jest po prostu graficzną kontynuacją telefonu pana Jana. Kiedy oponent wbija cię w ziemię danymi i nie daje sobie wejść na głowę przerywaniem, wycinasz klatki z dziwnymi minami i krzyczysz, że "nie da się jej słuchać". Bańka nie potrafi przetrawić faktu, że kompetentna kobieta nie dała się sprowadzić do roli potakującej paprotki. Klejenie tych kolaży to publiczny, głośny płacz nad własną merytoryczną impotencją. #debaty #polityka #merytoryka

A

Pani Joanno – co konkretnie panią dziwi? Że posiadając 3 baterie systemów dedykowanych do zwalczania pocisków rakietowych (2x Wisła + 1x Narew), których efektywny promień działania to kilkadziesiąt km, obroni Pani gazoport, dwie rafinerie, kluczowe bazy lotnicze, Sztab Generalny Wojska Polskiego, fabryki amunicji, rakiet, dronów i czołgów, największe elektrownie, najważniejsze bazy wojskowe i porty Marynarki Wojennej? Nie da się bronić wszystkiego i nie ma sensu bronić wszystkiego, ponieważ walenie z kindżałów do blokowisk to tylko stracą cennej broni, a tym, co decyduje o przetrwaniu jest ciągłość państwa, która nie zależy od bloków czy domków jednorodzinnych na przedmieściach Krakowa i Łodzi. A może zna pani sposób na to, aby wytworzyć skomplikowane radary i systemy rakietowe nie w ciągu kilku lat, tylko np. miesięcy? Jeśli tak, to proszę dać znać. #obrona #wojsko #bezpieczeństwo

Już bardziej na spokojnie kilka słów Wiedziałem: dlaczego nie zestrzelono? Najprostsza odpowiedź: bo nie jesteśmy w stanie wojny. Co się robi na wojnie? 1. Zamyka się przestrzeń powietrzną nad państwem. Tylko specjalne loty i specjalne zezwolenia na loty w szczególnych warunkach. Latają służby państwowe, wojsko, LPR, SG, Policja, w ścisłej wojskowej koordynacji. Cywilni kontrolerzy mają wolne, albo idą w kamasze, choć specyfika kierowania lotami wojskowymi, grupowymi, przechwyceniami, itp. to rzecz w której trzeba by ich wyszkolić. Oczywiście sto razy łatwiej niż człeka z ulicy. Aerokluby, użytkownicy prywatni, przewoźnicy, agro, zagranica - stoi. Nie ma. Zaorane. 2. Wyprowadza się wszystkie jednostki przeciwlotnicze i stawia na pozycjach polowych. Komuś w rzepaku, a komuś za lasem, na łące - krowy won. I codziennie manewr na nowe pozycje. Gąsienicami lub ciężkimi na kołach. Po polach, po zbożu, ziemniakach i pietruszce. 3. Samoloty myśliwskie dyżurują w powietrzu w wyznaczonych strefach, tankowiec wspiera. Co wlatuje to kraju, a będzie tego dużo na wojnie, walimy jak leci. Komuś spadnie na dom, komuś rakieta rozpieprzy stodołę. Tu zginą ludzie i tam. Ale oczywiście więcej będzie ginąć od trafień pocisków czy dronów, bo wszystkiego zestrzelić się nie da. Codziennie coś gdzieś będzie trafiać, a od czasu do czasu komuś przez okno wleci własna rakieta przeciwlotnicza i rozwali coś więcej, niż meblościankę. Ale jest pokój. Nie walimy salwami do wszystkiego co się rusza w powietrzu aż wióry lecą, nie rozstawiamy baterii rakiet wzdłuż granicy, i pozwalamy na wiele różnych lotów nad Polską. W takich warunkach nie strzelamy do wszystkiego co nie odpowiada na sygnały identyfikacji. Oczywiście w zaistniałej sytuacji był to na 90 procent pocisk. NA DZIEWIĘĆDZIESIĄT... A co jak nie? Dlatego jest wymóg wzrokowej identyfikacji (VID - Visual ID). Jest noc, więc normalnie się nie da, ale F-16 ma zasobnik celowniczy Sniper. Jak przechwyci radar, to może go slejwnąć (slave mode - zakres "niewolniczy", kiedy radar odwraca układ optyczny zasobnika na cel który sam widzi) jego termowizorem na wskazany kierunek. Wąski szpaler powiększonego obrazu trafia na ekran w kabinie, albo z kamery pracującej w podczerwieni, albo z telewizyjnej jak się da. Pilot patrzy i widzi: dobra, pocisk, strzelamy? W czasie pokoju są sektory, tu strzelamy, bo pusto, a tu nie - bo wiocha obok wiochy, albo miasto. Z tego co powiedział Dowódca Operacyjny gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, to do identyfikacji zabrakło 1-2 minut i zapewne padła by komenda na zestrzelenie, bo 2,5 minuty lotu pocisku dalej na zachód jest Kraśnik, a w nim zakład zbrojeniowy. Choć pocisk nie leciał dokładnie w tamtym kierunku, według wróżenia z fusów na podstawie ukraińskiej mapy (na ile prawdziwej? Wygląda git, ale pewności nie ma) pocisk leciał od strony Lwowa i zmierzał w kierunku tak między Opole Lubelskie - Kazimierz Dolny. Nad Lwowem zestrzelono sporo tych pocisków, bo poszło ich na rejon miasto sporo. Tego też gonił ukraiński myśliwiec, ale nie zdążył, musiał odejść na 20 sekund przed polską granicą, bo by wleciał do nas. Polski samolot właściwie wychodził na pozycje do identyfikacji i strzału, ale w tym momencie pocisk spadł sam z siebie. Rozważałem trasę w kierunku Kaśnika, ale wtedy poszedłby nad Zamościem, a tu zapewne stał w gotowości 18. Pułk Plot z "Małą Narew". Dziwie się, dlaczego nikt nie zapytał z dziennikarzy, czy pułk (choćby jedną baterię ogniową) został postawiony w gotowość operacyjną, czy nie. Ale nikt o to nie zapytał na konferencji z MON czy DORSZ, nie mogę tego zrozumieć dlaczego. Nie oczekujcie, że wszystko co wleci będzie zestrzeliwane zaraz za granicą, tak się nie da. Popatrzcie na Ukrainę, jak jest nalot, to wiele środków napadu powietrznego jest zestrzeliwanych daleko w głębi kraju, a co najmniej 10-20 % i tak trafia w cele. Te wieczne trafienia w całej Ukrainie dedykuje tym, co publikowali mapki "gdzie jest wojna, więc dlaczego ci ludzie wyjeżdżają z innych miejsc". Takie naloty na Ukraine to obecnie (od dwóch z górą lat) co drugi dzień. Loteria. Na kogo popadnie, na tego bęc. Tak wygląda wojna. I teraz pytanko. To jak ludzie chcą. Strzelamy, ale potem żeby nie było płaczu jak zestrzelona rakieta walnie w wieś i zabije 6 osób, czy niech leci, póki nie leci na miasto czy wielką wieś? Sam nie odpowiem. Na szczęście, nie mnie o tym decydować. To trudna decyzja. Ale ogólnie, to wygląda mniej więcej tak. Na zdjęciu polski F-16 tuż po starcie z kierowanymi rakietami "powietrze-powietrze". Fot. Michał Fiszer PS. Przepraszam, że nie pluje na wojsko. Tak się złożyło, że nie wyrzucono mnie z WP, nie odszedłem w atmosferze skandalu, z ciężkim żalem, z urazą, czy coś takiego. Miałem w porządku dowódców, nikt mi nigdy w wojsku krzywdy nie zrobił, wręcz przeciwnie - moje autystyczne dziwactwa były tolerowane. Nie mając żalu, frustracji, niespełnionych ambicji, odszedłem bo chciałem co innego robić, a wojsko wspominam z sentymentem i radością, Dlatego nie wylewam żali, nie biorę rewanżu, nie tryskam żółcią. Przykro mi. Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS #wojna #pokój #bezpieczeństwo

Reakcja wojska - na gorąco Najważniejsze z naszego punktu widzenia są rakiety manewrujące (skrzydlate), które co warto podkreślić, nie są balistyczne (jak walą w telewizorni o zgrozo), to inna kategoria. To mini samoloty sterowane automatycznie, mające swoje małe silniki odrzutowe i rozkładane skrzydła, dzięki którym lecą. Takich odrzutowych pocisków Rosjanie odpalili 61. Większość z nich to pociski skrzydlate Ch-101 (czytane „Ha-101”, a nie „Ce-Ha” jak to się pojawia w telewizjach, bo to litera „X” w cyrylicy, czyli nasza głoska „ch”) odpalana z bombowców strategicznych Tu-95MS i Tu-160. Najczęściej są one uwalniane w zaczepów samolotu nad Morzem Kaspijskim, czyli z bezpiecznej dla bombowca odległości, a jednocześnie jest to zabezpieczenie, że gdyby nie uruchomił się silnik pocisku po zrzucie, to rakieta wpadnie do wody i nie narobi szkód na ziemi. Drugi typ, to pociski 3M14 Kalibr klasy „woda-ziemia”, który jest odpalany z okrętów Floty Czarnomorskiej, tak nawodnych jak i podwodnych. Jest on bardzo podobny do Ch-101, a oba w swojej koncepcji i wielu podstawowych parametrach przypominają amerykańskie pociski BGM-109 Tomahawk. Ich napęd stanowi niewielki silnik odrzutowy nadający im prędkość w granicach 900-950 km/h Pocisk wykonuje lot na wysokości 50 do 200 m, tak by był trudny do wykrycia oraz do zestrzelenia. Do wykrycia jest trudny, bowiem zasięg radarów naziemnych zależy od wysokości lotu wykrywanego obiektu. Cele lecące nisko są wykrywane z bliska, a im wyżej tym dalej. Zasięg wykrycia radaru pocisku lecącego na wysokości 100 m to ok. 35 km, na wysokości 500 m to ok. 85 km, a na wysokości 1000 m to jakieś 130 km, a na wysokości 3000 m to ok. 230 km, itd. Wynika to z krzywizny ziemi i zależy od wysokości, na jakiej znajduje się antena radaru nad ziemią (realny zasięg to ok. 85 % horyzontu radiowego ze względu na tłumienie przez odbicia od przeszkód terenowych). Pocisk który spadł na południe od Lublina był obserwowany przez Ukraińców, którzy wykonali na niego nieudany atak myśliwcem nad swoim terytorium i przekazali nam informacje o przelocie pocisku. Ukraiński myśliwiec odszedł od celu na 20 sekund przedtem, kiedy przekroczyłby polską granicę, dlatego strzał w kierunku Ukrainy z naszego myśliwca był dość ryzykowny, bowiem rakieta mogłaby przechwycić ukraiński samolot zamiast pocisku, ale w ogóle strzelanie do pocisku który nie leci bezpośrednio w kierunku dużych siedlisk ludzkich (miasto, duża wieś) jest sprawą dość trudną, o czym dalej. Polskie środki radarowe obserwowały jeszcze nad Ukrainą zarówno pocisk, jak i samolot myśliwski Sił Powietrznych Ukrainy, wykonujący atak na niego, nieudany jak się okazało. Polska reakcja Oczywiście nasze środki obrony powietrznej były już w pełnej gotowości bojowej od rozpoczęcia zmasowanego ataku na Ukrainę. Z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Łasku wysłano w rejon przygraniczny parę uzbrojonych myśliwców F-16C, a z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborku wystartowała para uzbrojonych MiG-29, które zamykały obszar od strony północnej. Według doniesień, rejonie operowała też para niemieckich myśliwców Eurofighter z Taktisches Luftwaffengeschwader 31 „Boelcke”, oczywiście również z uzbrojeniem, operując z macierzystej bazy z Nörvenich w Niemczech, korzystając z tankowania w powietrzu z pojedynczego Airbusa A330-243MRTT z Wielonarodowej Floty Wielozadaniowych Samolotów Tankowania i Transportu NATO z Eindhoven w Holandii (startował z Kolonii, z bazy wysuniętej). Pełną gotowość bojową z rakietami na wyrzutniach osiągnął też holenderski 802. Dywizjon przeciwlotniczych rakiet „Patriot” stacjonujący przy lotnisku Rzeszów Jasionka. Dowódca operacyjny gen. dyw. Ireneusz Nowak wspomniał też, że gotowość bojową osiągnęły też inne jednostki rakiet przeciwlotniczych. Możliwe, że chodziło o 18. Pułk Przeciwlotniczy z Zamość (Sitaniec) wyposażony w system przeciwlotniczy „Mała Narew”, ale sądzimy, że z pewnością chodziło też o 37. Sochaczewski Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej im. gen. bryg. Tadeusza Błaszkowskiego z Sochaczewa-Bielic na systemach Patriot PAC-3 MSE, pełniący dyżur bojowy na lotnisku Bemowo w Warszawie. Dodatkową ciekawostką jest, że operowanie myśliwców zabezpieczał polski samolot dozoru radiolokacyjnego SAAB 340 AEW&C z 44. Kaszubsko-Darłowskiej Bazy Lotnictwa Morskiego z Siemirowic, już wcześniej działające operacyjnie, np. we wrześniu 2025 r. Wszystkie te środki były w gotowości i gdyby tor lotu pocisku zmierzał w kierunku miasta, to zapadła by komenda na jego zestrzelenie. Decyzja o zestrzeleniu nie jest prosta, bowiem wiąże się z ryzykiem powstania poważnych szkód na ziemi. Gdyby taki pocisk spadł na wieś, to spowodowałby prawdopodobnie śmierć ludzi, bowiem tego rodzaju pocisk posiada potężną siłę rażenia. Dlatego naszym zdaniem Wojsko Polskie i sojusznicy spisali się bardzo dobrze, podjęto właściwe decyzje, a rezultatem nie była śmierć przypadkowych ludzi zabitych szczątkami zestrzelonego pocisku, lecz jedynie spora dziur w lubelskim czarnoziemie, którą da się zasypać i ponownie zaorać po zakończeniu śledztwa. Jedynie rzepaku szkoda, drogie panie, przerzućcie się na smalec do smażenia, bo olej może zdrożeć... Obiekt leciał przez terytorium Polski przez 6 minut, pokonując odległość 93 km, czyli leciał z prędkością 930 km/h, typową dla pocisków manewrujących Ch-101 czy 3M14 Kalibr. Co ciekawe, ukraiński pocisk FP-05 Flamingo z potężniejszym silnikiem AI-25 pochodzącym z L-39 Albatros (czterokrotnie większy ciąg niż silnik Ch-101), leci szybciej bo około 940-960 km/h (chyba że na bardzo daleki zasięg, wtedy można ograniczyć do 850 km/h). Tych pocisków jest bardzo mało, bo takich już nie produkowanych silników też jest bardzo mało do ukraińskiej dyspozycji, więc pociski Flamingo są używane do atakowania najważniejszych obiektów w Rosji. Najwyraźniej i najprawdopodobniej Rosjanom uciekł jeden z pocisków Ch-101 lub 3M14 Kalibr. Wybił lej o średnicy 10 m co wskazuje na wielką siłę głowicy, to mniej więcej tak jak bomba lotnicza 500 kg mająca ok. 210 kg materiału wybuchowego. Masa głowicy bojowej w obu typach pocisków manewrujących wynosi 450 kg, z czego czysty ładunek wybuchowy (najczęściej nowoczesny kompozyt plastyczny o wyższej sile niszczącej niż klasyczny heksogen) stanowi ciut ponad 200 kg. I to by do tego leja pasowało. To nie mógł być efekt zakłócania GPS/Glonass, bo wówczas pocisk zboczyłby o max. 50 do 100 m, ale nie o 150 km. To najprawdopodobniej była awaria układu nawigacyjnego, choć nie można wykluczyć (naszym zdaniem mało prawdopodobne) zamierzonego ataku ostrzegawczego ze strony Rosji dla wywołania większego napięcia. Już zaobserwowano ostry atak botów i rosyjskich trolli, także na oficjalne strony rządowe i MON, które zalała fala komentarzy. Jak zwykle, stara śpiewka: to była ukraińska rakieta, bo chcą nas wciągnąć do wojny. Próba wciągnięcia nas do wojny nie polega na wykonaniu prowokacji która nie ma szans na wciągnięcie nas do wojny, zwłaszcza, że to wygląda na awarię pocisku, co w żadnym razie nie jest powodem do wojny. Natomiast ukraińskie pociski latają w przeciwnym kierunku i gdyby miały zdryfować to by spadły na Gruzję czy Estonię (co się już zdarzało, ale w odniesieniu do dronów), a nie na Polskę. Nie jest to też ukraińska rakieta przeciwlotnicza (jak swego czasu w przewodowie), bo ten leciałby na odległość 93 km nie 6 minut, ale niecałe dwie minuty. Rakiety przeciwlotnicze nowsze od niemieckiego Henschel Hs 117 Schmetterling z II wojny światowej, latają z prędkościami naddźwiękowymi i to co najmniej z trzykrotną prędkością dźwięku lub większą, a nie 930 km/h. Piękny obraz Piotra Dubowika przedstawiający atak ukraińskiego myśliwca F-16 na pocisk skrzydlaty Ch-101. Malował Piotr Dubowik Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS #wojna #rakiety #Polska

Wszyscy już zapomnieli o europejskiej tarczy ESSI (European Sky Shield Initiative)? Teraz modna jest koalicja antybalistyczna z 🇺🇦... Realizujmy konsekwentnie swoje plany (#Wisła/#Narew/#CAMM-MR). #ESSI #bezpieczeństwo #koalicja

George Orwell Jul 14

Był program europejskiego czolgu (MGCS) do którego Polski nie dopuścili. Kupiliśmy K2 i Abramsy (które już są), a z europejskiego czołgu, który już kosztował 1,5 mld euro nie ma nic. Następnie była tarcza antybalistyczna Europy zainicjowana przez Niemcy (ESSI) z 2022r z której właściwie nie ma nic. Stworzono też program europejskiego odpowiednika pocisków Tomahawk (ELSA), który może się zmaterializuje w 2029r, a rakiety byśmy dostali może po kolejnych 5 latach? Więc podpisaliśmy umowę i zaraz będziemy produkować Baraccudy od Andurila. Teraz mamy Antybalistyczną Koalicję Rakietową, w której są Włosi, Brytyjczycy, Francuzi, Ukraińcy, Niemcy i S-ka. Już widzę jak MBDA, Safran, Thales, Rheinmetal, Fire Point, Leonardo i Konsberg się dogadują, dzielą tajemnicami, równo rozkładają produkcję i zaczynają produkować rakiety tysiącami za 2 lata🤦‍♂️ Tymczasem Polska JUŻ jest JEDYNYM państwem w Europie, które ma zaprojektowany i zamówiony KOMPLEKSOWY WIELOWARSTWOWY SYSTEM OBRONY PRZECIWLOTNICZEJ w 3 warstwach (Wisła, Narew, Pilica+, San, Mieczniki z wyrzutniami rakiet CAMM), pod który mamy już SWOJE satelity, samoloty rozpoznawcze AWACS, zaraz okręty rozpoznawcze projektu DELFIN, własne radary, areostaty spięte pod jeden system IBCS i te komponenty cały czas są już w fazie dostaw. Także ponownie, nasi "realiści" z bożej łaski płaczą jakby te europejskie inicjatywy działały, a my moglibyśmy czekać 100 lat aż się Niemcy z Francuzami dogadają. Niech Pan Orzeł i Spółka od Bartosiaka napije się zimnej wody, bo z was tacy realiści jak z koziej d... trąbka. #Bezpieczeństwo #Obrona #Polska

Blisko 4 tys. pożarów lasów od początku roku, o 1,5 tys. więcej niż rok temu. Dlatego przeznaczamy prawie 400 mln zł na sprzęt dla straży, Lasów Państwowych i OSP oraz tworzymy pierwszy w historii program ochrony ppoż. parków narodowych, w 100% z NFOŚiGW. Start: Biebrza i Narew. https://t.co/tNG27Awwru #pożary #ochronaparków #NFOŚiGW #PL

Szymon Janus Jul 4

Operacja "Gniew Orła". Warszawa, 16.07.2031 Od tygodnia trwa wojna obronna krajów bałtyckich. Elitarne gwardyjskie siły pancerne i zmechanizowane rosji, odbudowywane od lat na zapleczu, nie są w stanie przedrzeć się przez stalowy opór 16 i 18 Dywizji Zmechanizowanych. Zdesperowany 78letni putin, wbrew ostrzeżeniom Polski, decyduje się na falę ataków dronowych i rakietowych na Polskę. Szkody są znaczne, ale nie krytyczne. Zcentralizowany system obrony powietrznej, łączący programy Wisła, Narew, San i Pilica, zestrzelił ponad 95% środków napadu powietrznego. Odpowiedź może być tylko jedna. Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Wojska Polskiego wydaje rozkaz rozpoczęcia operacji Gniew Orła. Na pozycję ruszają Wojska Rakietowe i Artylerii, a lotniska wojskowe zapełniają się ludźmi. Czekający od wielu dni na pozycjach w całej Europie żołnierze z brygad 7 Dywizji Działań Specjalnych, odbierają rozkazy i zaczynają przygotowywać się do ataku. Z pojazdów amunicyjnych zjeżdżają koleje drony Striker i PLargonia. Mają generować chaos i osłaniać właściwe środki ataku. W tym czasie w systemie Topaz ładowane są dane geograficzne. Agencja ARGUS, z wykorzystaniem polskich konstelacji satelitarnych i polskiego wywiadu, ostatnie 5 lat mapowała całą rosję, aby zidentyfikować wszystkie cele o znaczeniu strategicznym w zakresie 50km-2000km od polskiej granicy. Tysiące żołnierzy w Polsce i Europie, na okrętach, w samolotach i na lądzie, nerwowo oczekuje potwierdzenia. Przychodzi. Polak znów uderza na moskwę, stolicę śmiertelnego wroga. Zaczyna się powoli. Od Zatoki Fińskiej po Morze Czarne startują masowe, ale powolne tanie drony polskiej produkcji. Strikery i PLargonie są od tworzenia chaosu, od przeciążenia nie tylko technicznego, ale również kognitywnego. Tysiące dronów lecą w kierunku rosji. Chwilę później startują Gladiusy 2, o obniżonej wykrywalności i drony MTJD. One mają długą drogę przed sobą, wykorzystując na swoją korzyść szum tworzony przez tańsze drony. Nikną w hałasie, a ich cel poznamy dopiero z chwilą kiedy wybuchną uderzając w strategiczny obiekt. Kiedy w moskwie myślą, że to koniec, przychodzi refleksja, że to dopiero początek. Z baz startują F-35 i F-16 i średnie oraz ciężkie samoloty transportowe. Kiedy zbliżają się do granicy, na obszarze 200-300km od granicy Polski zaczynają wybuchać pierwsze centra łączności, magazyny, bunkry, punkty dowodzenia. Królewiec w sekundzie znajduje się w środku piekielnego ognia. To systemy Homar i artyleria. Najgorsze jednak jeszcze przed wrogiem. Kiedy pierwsze Strikery i PLargonie zaczynają sięgać celów i rozpoczynają długi marsz wycieńczania obrońców rosyjskiego nieba, spod polskich WSB wystrzeliwują pociski JASSM i JASSM-ER. To jednak tylko zwiastun tego co nadchodzi. W locie otwierają się rampy polskich samolotów transportowych. Wypadają z nich systemy Rapid Dragon. W kierunku moskwy rusza 300 pocisków JASSM-ER - trudno wykrywalnych narzędzi zagłady. Między nimi przemyka 2.000 pocisków Barracuda-500PL. Produkowane przez PGZ na amerykańskiej licencji pociski, kosztują 1/10 tego co JASSM. Całość uzupełnia kilkaset pocisków Lanca, produkcji WBG. Wystrzeliwane z Mieczników i MJRów rakiety to już tylko niewielki promil tego co właśnie uderza w państwo zła. Praktycznie bez znaczenia gdyby nie fakt ich celności i skalni zniszczeń które niosą. W ciągu paru godzin na obszarze setek tysięcy kilometrów swoje cele osiągnęło kilka tysięcy efektorów. Zgodnie z przypuszczeniami, rosyjska obrona przeciwlotnicza okazała się kompletnie nieskuteczna w starciu z bronią ofensywną zachodu. Straty tego jednego uderzenia przekraczają wartość strat zadanych rosji przez Ukrainę przez całą toczoną do teraz wojnę rozpoczętą w 2022 roku. --- W tej historii pojawił się sprzęt i uzbrojenie które albo już znajduje się na stanach WP, jest w produkcji, albo może się pojawić w krótkim czasie. Ma ona na celu pokazanie tego jaką siłę ofensywną planuje zbudować Polska w nadchodzących latach. #Wojsko #Obrona #Polska

FAKT24.pl May 12

W Narwiańskim Parku Narodowym doświadczamy dramatycznej suszy, która niszczy unikalny ekosystem polskiej Amazonii, a według dyrektora parku, rzeka Narew zaczyna umierać z powodu rekordowo niskiego poziomu wody, co grozi nie tylko wyglądowi krajobrazu, ale także przetrwaniu lokalnych gatunków roślin i zwierząt. #Narew #susza #parkNarodowy

Polska Amazonia wysycha. Dyrektor NPN: Narew zaczyna nam umierać