Dzisiejsze rozstrzygnięcia TSUE każą ponownie postawić pytanie, które prokuratura w mojej sprawie postanowiła zamknąć bez rzeczywistego zmierzenia się z jego istotą: na jakiej podstawie Marszałek Sejmu doprowadził do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego, skoro ważność wyboru nie została stwierdzona przez konstytucyjnie wymagany Sąd Najwyższy? Konstytucja jest w tej kwestii jasna. Zgodnie z art. 129 ważność wyboru Prezydenta stwierdza Sąd Najwyższy. Art. 130 przewiduje następnie objęcie urzędu po złożeniu przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym. Przysięga nie zastępuje jednak wcześniejszego, prawidłowego stwierdzenia ważności wyboru i nie może sanować braku konstytucyjnej podstawy procedury 🤷♂️ Tymczasem protestów nie rozpoznał niezależny, bezstronny i ustanowiony ustawą sąd. Zasadniczą część z nich odrzucono bez zbadania ich istoty, nie przeprowadzono kontroli głosów w skali pozwalającej ustalić rzeczywisty rozmiar nieprawidłowości, a uchwałę o ważności wyboru wydała Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Jeżeli skład tej Izby nie spełniał wymogów sądu, to dokument przez nią wydany nie był uchwałą Sądu Najwyższego w konstytucyjnym znaczeniu tego pojęcia. Oznacza to, że przed zwołaniem Zgromadzenia Narodowego nie istniała niewadliwa podstawa potwierdzająca ważność wyboru. Mimo to Marszałek Sejmu przeprowadził zaprzysiężenie, nadając stanowi faktycznemu pozór konstytucyjnej legalności. Właśnie tego dotyczyło moje zawiadomienie. Nie kwestionowałem prawa Marszałka do organizacyjnego prowadzenia Zgromadzenia Narodowego. Zarzucałem, że uruchomił procedurę objęcia urzędu mimo braku konstytucyjnego aktu, który powinien ją poprzedzać. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Nie odpowiedziała jednak na pytanie zasadnicze: czy Marszałek Sejmu mógł skutecznie doprowadzić do zaprzysiężenia, wiedząc, że podstawę stanowi uchwała organu, którego status jako sądu był już wówczas podważony w utrwalonym orzecznictwie europejskim. Dzisiejsze rozstrzygnięcia nie usuwają automatycznie Nawrockiego z urzędu. Potwierdzają jednak, że problem nie był publicystycznym sporem ani politycznym niezadowoleniem z wyniku. Dotyczył braku niezależnego sądu i braku prawidłowego wykonania art. 129 Konstytucji. Jeżeli nie było ważnej uchwały Sądu Najwyższego, przysięga nie mogła jej zastąpić. Jeżeli przysięga została przyjęta bez wymaganej podstawy konstytucyjnej, państwo nadal nie odpowiedziało, jaki jest rzeczywisty skutek tej wady. Prokuratura mogła odmówić wszczęcia postępowania. Nie mogła jednak swoją decyzją stworzyć podstawy konstytucyjnej, której w dniu zaprzysiężenia nie było. Do tej sprawy jeszcze wrócę. #Konstytucja #SądNajwyższy #Prawo



