Wyobraź sobie, że jesteś 37 letnim Mariuszem z Kępna. Pracujesz w fabryce za 5 tys. na rękę miesięcznie. Twoja żona pracuje na pół etatu w pobliskim sklepie i zajmuje się dzieckiem. Trafiasz do miejsca, gdzie codziennie za ciebie sprzątają. Przemiły Pan Ahmed za 5 dolarów napiwku nosi ci codziennie drinki na plaży. Nie musicie gotować, codziennie patrzycie na lazurową wodę, a gdy masz ochotę, to wskakujesz do basenu. Jednocześnie chodzisz do roboty, której nienawidzisz. Drze się na ciebie kierownik, a na koniec roku masz rozmowę o 150 zł podwyżki z działem HR. Traktując to jako upokorzenie. Gdybyś chciał mieć takie warunki, jak na all-inclusive w Egipcie, czy Turcji w Polsce, to zapłaciłbyś tyle za weekend. Nie byłoby cię na to stać. Dostajesz namiastkę przyjemności. Nie rozumiem, dlaczego się tego czepiać. Nich ktoś, coś ma z tego życia. Owszem, takie wakacje, to nie podróżowanie, tylko wypoczynek. Kto, co lubi. PS Jak nie bierzesz taniego hotelu z oceną 6,6/10, to nie będzie bitwy o jedzenie na kolacji. #wakacje #życie #relaks

