Panie Kwaśniewski, Sylwia Gregorczyk-Abram nie zdążyła jeszcze objąć urzędu, a Pan już zapowiada jej odwołanie za rok. Nie z powodu ustalonego naruszenia prawa, trwałej niezdolności do pełnienia obowiązków czy sprzeniewierzenia się ślubowaniu, lecz dlatego, że nie odpowiada Panu jej życiorys, poglądy i osoby, obok których stała na sejmowej sali. To dość osobliwe rozumienie konstytucyjnej niezależności Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO jest powoływany na pięcioletnią kadencję. Nie jest pełnomocnikiem aktualnej większości, rzecznikiem Ordo Iuris ani urzędnikiem odwoływanym za polityczne nieposłuszeństwo. Ma stać na straży praw każdego człowieka - także cudzoziemca, kobiety, przeciwnika rządu i osoby, której życie nie mieści się w Pańskim światopoglądzie. Nazywanie obrony praw człowieka "staniem po stronie nielegalnych migrantów", a kobiet korzystających ze swoich praw - aborcyjnymi rzeźnikami, nie jest argumentacją prawną. Jest językiem pogardy, który bardzo dobrze wyjaśnia, dlaczego niezależny RPO jest Pańskiemu środowisku tak niewygodny. Jeszcze urząd nie został objęty, jeszcze nie zapadła żadna decyzja, a wyrok polityczny już wydano: "za rok odwołamy". Dziękuję za tę szczerość. Trudno było w kilku zdaniach czytelniej pokazać, że nie chodzi Państwu o kontrolę legalności działań Rzecznika, lecz o podporządkowanie konstytucyjnego organu własnej ideologii. Na szczęście kadencja RPO nie zależy od poziomu Pańskiego oburzenia. #PrawaCzłowieka #RzecznikPrawObywatelskich #Polityka
