BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Proporcjonalność
K
Konfederacja Aug 20

Prezydent Karol Nawrocki właśnie ogłosił, że nie podpisał ustawy "Lex Szarlatan" i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego❗ Jako Konfederacja głosowaliśmy przeciwko tej ustawie a przewodniczący naszego Klubu Poselskiego, @placzekgrzegorz, wystosował pismo do Prezydenta z prośbą o odrzucenie tej ustawy! 👇 "Nie kwestionuję potrzeby ścigania oszustów, którzy świadomie wprowadzają pacjentów w błąd lub narażają ich zdrowie i życie. Takie działania powinny być surowo karane. Problem polega na tym, że uchwalona ustawa idzie znacznie dalej. Pod hasłem walki z pseudomedycyną tworzy system, który może prowadzić do arbitralnego ograniczania wolności słowa, działalności gospodarczej i debaty naukowej. ➡️ Po pierwsze, najważniejsze pojęcia w ustawie są nieprecyzyjne. O odpowiedzialności obywatela mają decydować takie określenia jak „aktualna wiedza medyczna”, „nieprawdziwa informacja”, „wprowadzanie w błąd” czy „praktyka zagrażająca zdrowiu”. Ustawa nie wskazuje jednak jasno, kto, według jakich źródeł i na jaki dzień będzie ustalał, co stanowi obowiązującą wiedzę medyczną. Nauka rozwija się poprzez spór, badania i podważanie dotychczasowych poglądów, a nie poprzez urzędowe ogłaszanie jednej niepodważalnej prawdy - zwłaszcza tej narzucanej przez skorumpowaną Big Pharmę. ➡️ Po drugie, ogromne kompetencje zostają skupione w rękach jednego organu - Rzecznika Praw Pacjenta. To groźne! Ten sam organ będzie prowadził postępowanie, oceniał materiał, interpretował wiedzę medyczną, wydawał decyzję, publikował ostrzeżenia, prowadził rejestr, ingerował w działanie stron internetowych i nakładał kary. Nie przewidziano obowiązkowej opinii niezależnego zespołu ekspertów ani uprzedniej kontroli sądu przed zastosowaniem najbardziej dotkliwych środków. ➡️ Po trzecie, ustawa pozwala na publiczne napiętnowanie człowieka lub firmy jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy. To chore! Już sam komunikat urzędowy o podejrzeniu prowadzenia działalności pseudomedycznej może oznaczać utratę klientów, reputacji i źródła utrzymania. Nawet późniejsze zwycięstwo przed sądem może już nie naprawić wyrządzonych szkód. ➡️ Po czwarte, Rzecznik będzie mógł doprowadzić do przekierowania domeny internetowej na stronę zawierającą urzędowe ostrzeżenie. W praktyce jest to administracyjna blokada dostępu do treści, stosowana bez wcześniejszego rozstrzygnięcia niezależnego sądu. Tak nie działa państwo demokratyczne. ➡️ Po piąte, ustawa przewiduje kary sięgające miliona złotych, możliwość ich wielokrotnego nakładania oraz dodatkowe kary za nieprzekazanie dokumentów. Dla małego przedsiębiorcy lub osoby fizycznej może to oznaczać ekonomiczne unicestwienie jeszcze przed zakończeniem kontroli sądowej. ➡️ Po szóste, przepisy mogą wywołać efekt mrożący. Lekarze, naukowcy, dziennikarze, dietetycy, terapeuci, pacjenci i twórcy internetowi mogą rezygnować z wypowiadania się o działaniach niepożądanych, metodach leczenia, suplementacji czy błędach systemu nie dlatego, że kłamią, lecz dlatego, że nie będą w stanie przewidzieć, jak ich słowa oceni urzędnik. Big Pharma zaciera ręce. ➡️ Po siódme, państwo już dziś posiada narzędzia do ścigania realnych oszustw i zagrożeń. Kodeks karny pozwala karać za oszustwo, narażenie człowieka na utratę życia lub zdrowia, spowodowanie uszczerbku, nieumyślne spowodowanie śmierci czy sprowadzenie zagrożenia dla wielu osób. Problemem nie jest więc brak prawa, lecz jego nieskuteczne stosowanie. Nie potrzebujemy nowego administracyjnego systemu nadzorowania wypowiedzi i poglądów dotyczących zdrowia. Państwo powinno ścigać oszustów, a nie ustanawiać urzędowy - często pod naciskiem lobbystów - monopol na prawdę naukową. Dlatego zwracam się do Prezydenta RP o skorzystanie z prawa weta i przekazanie ustawy Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. Weto wobec „Lex Szarlatan” będzie działaniem w obronie wolności słowa, prawa do sądu, zasady określoności prawa, wolności działalności gospodarczej i konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Posłowie Konfederacji od początku stanowczo sprzeciwiali się projektowi ustawy i głosowali „PRZECIW”. Byłem jednym z nich." #LexSzarlatan #WolnośćSłowa #Konfederacja

r00t🇪🇺 Aug 18

No dobrze. Dzisiaj dla odmiany nie będzie pana Boguckiego wieczorem😂 Przebrnąłem za to przez cały przedstawiony przez Prezydenta RP projekt nowelizacji Kodeksu postępowania karnego i ustaw powiązanych, który znajduje się obecnie w konsultacjach społecznych Sejmu. Przepis po przepisie. Ostatecznie wysłałem uwagi zarówno do konkretnych artykułów projektu, jak i komentarz dotyczący całości regulacji. I muszę przyznać, że było co analizować. Są tam rozwiązania, które oceniam dobrze, ale są też takie, które moim zdaniem wymagają ponownego przemyślenia z punktu widzenia prawa do obrony, proporcjonalności i standardów wynikających z Konstytucji, EKPC oraz prawa UE. Znalazło się również kilka znacznie bardziej prozaicznych problemów legislacyjnych: błędne odesłania, niespójności czy brakująca jednostka redakcyjna. Duża część tej materii była mi już znana, bo projekt w znacznym zakresie powiela rozwiązania z wcześniej zawetowanej ustawy, ale właśnie dlatego tym ciekawsze było sprawdzenie, co rzeczywiście zmieniono, co tylko przepisano i gdzie nadal zostały problemy. Teraz pozostaje najciekawsza część eksperymentu. Zobaczyć, czy którakolwiek z tych uwag zostanie uwzględniona. Szkoda tylko, że system konsultacji nie przewiduje prostego mechanizmu informacji zwrotnej dla autora: uwzględniono, częściowo uwzględniono albo odrzucono – i dlaczego. Czyli po kilku godzinach czytania projektu pozostaje mi teraz śledzić jego dalsze losy i samemu sprawdzać, co się w nim zmieniło 🤷‍♂️ Ale przynajmniej dzisiaj pan Bogucki miał ode mnie wolny wieczór 😂 #Prawo #Legislacja #Konsultacje

Sprawa zaoranej drogi w Gliwicach dawno przestała być jedynie lokalnym sporem i przerodziła się w ogólnokrajową dyskusję o działaniu wymiaru sprawiedliwości i urzędników. Podczas gdy 60-letni rolnik, pan Józef, trafił do aresztu na 3 miesiące, w sieci wrze. Komentatorzy i mieszkańcy zadają proste pytanie o proporcjonalność: dlaczego tak surowe środki zapobiegawcze stosuje się wobec zwykłego mieszkańca? Ludzie domagają się równego traktowania przez prawo i wprost mówią, że w tej sytuacji państwo znowu okazało się silne wobec słabych i słabe wobec silnych. #sprawiedliwość #Polska #prawo

❌ KIERUJĘ PISMO DO PREZYDENTA RP Z APELEM O ZAWETOWANIE „LEX SZARLATAN”! Nie kwestionuję potrzeby ścigania oszustów, którzy świadomie wprowadzają pacjentów w błąd lub narażają ich zdrowie i życie. Takie działania powinny być surowo karane. Problem polega na tym, że uchwalona ustawa idzie znacznie dalej. Pod hasłem walki z pseudomedycyną tworzy system, który może prowadzić do arbitralnego ograniczania wolności słowa, działalności gospodarczej i debaty naukowej. ➡️ Po pierwsze, najważniejsze pojęcia w ustawie są nieprecyzyjne. O odpowiedzialności obywatela mają decydować takie określenia jak „aktualna wiedza medyczna”, „nieprawdziwa informacja”, „wprowadzanie w błąd” czy „praktyka zagrażająca zdrowiu”. Ustawa nie wskazuje jednak jasno, kto, według jakich źródeł i na jaki dzień będzie ustalał, co stanowi obowiązującą wiedzę medyczną. Nauka rozwija się poprzez spór, badania i podważanie dotychczasowych poglądów, a nie poprzez urzędowe ogłaszanie jednej niepodważalnej prawdy - zwłaszcza tej narzucanej przez skorumpowaną Big Pharmę. ➡️ Po drugie, ogromne kompetencje zostają skupione w rękach jednego organu - Rzecznika Praw Pacjenta. To groźne! Ten sam organ będzie prowadził postępowanie, oceniał materiał, interpretował wiedzę medyczną, wydawał decyzję, publikował ostrzeżenia, prowadził rejestr, ingerował w działanie stron internetowych i nakładał kary. Nie przewidziano obowiązkowej opinii niezależnego zespołu ekspertów ani uprzedniej kontroli sądu przed zastosowaniem najbardziej dotkliwych środków. ➡️ Po trzecie, ustawa pozwala na publiczne napiętnowanie człowieka lub firmy jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy. To chore! Już sam komunikat urzędowy o podejrzeniu prowadzenia działalności pseudomedycznej może oznaczać utratę klientów, reputacji i źródła utrzymania. Nawet późniejsze zwycięstwo przed sądem może już nie naprawić wyrządzonych szkód. ➡️ Po czwarte, Rzecznik będzie mógł doprowadzić do przekierowania domeny internetowej na stronę zawierającą urzędowe ostrzeżenie. W praktyce jest to administracyjna blokada dostępu do treści, stosowana bez wcześniejszego rozstrzygnięcia niezależnego sądu. Tak nie działa państwo demokratyczne. ➡️ Po piąte, ustawa przewiduje kary sięgające miliona złotych, możliwość ich wielokrotnego nakładania oraz dodatkowe kary za nieprzekazanie dokumentów. Dla małego przedsiębiorcy lub osoby fizycznej może to oznaczać ekonomiczne unicestwienie jeszcze przed zakończeniem kontroli sądowej. ➡️ Po szóste, przepisy mogą wywołać efekt mrożący. Lekarze, naukowcy, dziennikarze, dietetycy, terapeuci, pacjenci i twórcy internetowi mogą rezygnować z wypowiadania się o działaniach niepożądanych, metodach leczenia, suplementacji czy błędach systemu nie dlatego, że kłamią, lecz dlatego, że nie będą w stanie przewidzieć, jak ich słowa oceni urzędnik. Big Pharma zaciera ręce. ➡️ Po siódme, państwo już dziś posiada narzędzia do ścigania realnych oszustw i zagrożeń. Kodeks karny pozwala karać za oszustwo, narażenie człowieka na utratę życia lub zdrowia, spowodowanie uszczerbku, nieumyślne spowodowanie śmierci czy sprowadzenie zagrożenia dla wielu osób. Problemem nie jest więc brak prawa, lecz jego nieskuteczne stosowanie. Nie potrzebujemy nowego administracyjnego systemu nadzorowania wypowiedzi i poglądów dotyczących zdrowia. Państwo powinno ścigać oszustów, a nie ustanawiać urzędowy - często pod naciskiem lobbystów - monopol na prawdę naukową. Dlatego zwracam się do Prezydenta RP o skorzystanie z prawa weta i przekazanie ustawy Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. Weto wobec „Lex Szarlatan” będzie działaniem w obronie wolności słowa, prawa do sądu, zasady określoności prawa, wolności działalności gospodarczej i konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Posłowie Konfederacji od początku stanowczo sprzeciwiali się projektowi ustawy i głosowali „PRZECIW”. Byłem jednym z nich. #LexSzarlatan #WolnośćSłowa #PrawaPacjenta

PROTEST przeciwko działaniom zmierzającym do ograniczenia lub uciszenia dzwonów Parafii Rzymskokatolickiej pw. Świętej Trójcy w Bydgoszczy przy ul. Świętej Trójcy 26 oraz WNIOSEK o udostępnienie pełnej dokumentacji źródłowej w sprawie rzekomej uciążliwości hałasowej Szanowni Państwo, Z najwyższym niepokojem przyjąłem treść pisma Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Bydgoszczy z dnia 20 lipca 2026 r. (znak: WOŚ-I.6251.30.2026.IB), skierowanego do Księdza Proboszcza Janusza Tomczaka, Proboszcza Parafii Rzymskokatolickiej Świętej Trójcy w Bydgoszczy. Z jego treści wynika, że w następstwie anonimowego zgłoszenia przekazanego przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Urząd rozważa podjęcie działań mogących prowadzić do ograniczenia tradycyjnego bicia dzwonów kościelnych. Takie działania budzą mój stanowczy sprzeciw, ponieważ dzwony kościelne nie są zwykłym urządzeniem emitującym hałas, lecz od ponad tysiąca lat stanowią integralny element liturgii Kościoła Katolickiego oraz dziedzictwa kulturowego, historycznego i duchowego Polski. Ich funkcją jest wezwanie wiernych do modlitwy i oznajmianie ważnych wydarzeń religijnych, a okazjonalnie również państwowych, dlatego nie mogą być oceniane wyłącznie przez pryzmat przepisów dotyczących typowych źródeł hałasu środowiskowego. W konsekwencji, wszelkie działania administracyjne zmierzające do ograniczenia korzystania z dzwonów powinny uwzględniać nie tylko przepisy z zakresu ochrony środowiska, ale również konstytucyjne gwarancje wolności sumienia i religii (art. 53 Konstytucji RP), wolności sprawowania kultu publicznego oraz ochrony dziedzictwa kulturowego. Ograniczenie wielowiekowej praktyki religijnej wymaga zatem szczególnie starannego uzasadnienia, wykazania, że jest ono konieczne, proporcjonalne i oparte na rzetelnie ustalonym stanie faktycznym oraz wykazania wyższej wagi skutków społecznych wynikających z zakazu nad potencjalnymi stratami dla społeczeństwa. W związku z powyższym, wnoszę o udostępnienie – na podstawie przepisów o dostępie do informacji publicznej – wszystkich materiałów stanowiących podstawę dotychczasowych działań Urzędu, a w szczególności: • informacji, czy przeprowadzono pomiary poziomu hałasu, a jeśli tak – ich wyników, • pełnej metodologii pomiarów, obejmującej miejsce, czas, warunki atmosferyczne, odległość od źródła, liczbę oraz czas trwania pomiarów, • rodzaju, typu i numerów seryjnych wykorzystanych urządzeń pomiarowych, • świadectw legalizacji oraz dokumentów potwierdzających ich kalibrację, • danych podmiotu wykonującego pomiary, • protokołów pomiarowych wraz z danymi źródłowymi oraz analizą niepewności pomiarowej, • informacji o zastosowanych normach hałasu, wynikających z przepisów prawa, z określeniem m. in. decybeli, odległości, czasu trwania hałasu, częstotliwości itp. Jeżeli pomiary nie zostały jeszcze wykonane, proszę o jednoznaczne potwierdzenie tej okoliczności oraz wskazanie, jakie konkretne materiały stanowią obecnie podstawę podejmowanych przez Urząd działań. Do czasu przedstawienia takich danych, wszelkie zarzuty o przekroczenie dopuszczalnych poziomów hałasu pozostają nieweryfikowalne i nie mogą stanowić wystarczającej podstawy do wywierania nacisku na Parafię ani do zapowiadania ewentualnych działań administracyjnych. Jednocześnie zwracam uwagę na konieczność zachowania zasady równego traktowania wszystkich źródeł oddziaływań w przestrzeni publicznej, nie wyłączając np. promieniowania GSM. Jeżeli organy administracji uznają, że dźwięk dzwonów kościelnych wymaga szczegółowej oceny pod kątem przepisów o ochronie środowiska, analogiczne kryteria powinny być stosowane wobec innych źródeł oddziaływania. W przeciwnym razie może powstać uzasadnione wrażenie nierównego stosowania prawa. Zwracam również uwagę, że na terenie miasta występują znacznie poważniejsze i stale występujące źródła hałasu, w tym np. ruch na ul. Fordońskiej, gdzie poziomy dźwięku bywają długotrwałe i znacząco wyższe od poziomów przypisywanych biciu dzwonów. Trudno zatem zaakceptować sytuację, w której przedmiotem szczególnej interwencji administracyjnej staje się przede wszystkim wielowiekowa praktyka religijna. W mojej ocenie, podejmowanie działań zmierzających do ograniczenia tradycyjnego bicia dzwonów, bez wykazania rzeczywistej konieczności i bez oparcia ich na rzetelnych dowodach, może prowadzić do nieproporcjonalnej ingerencji w wykonywanie kultu religijnego oraz w ochronę polskiego dziedzictwa kulturowego, szczególnie w świetle pojawiających się coraz częściej informacji o wielu innych miejscach w Polsce, gdzie podejmowane są urzędowe próby wywierania podobnej presji na księży proboszczów. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że państwo prawa nie powinno dopuszczać do uruchamiania aparatu państwowego i procesów administracyjnych, w tym skarbowych, na podstawie anonimowych doniesień, ponieważ pielęgnuje to haniebną praktykę donosicielstwa i osłabia możliwości obrony strony zaatakowanej poprzez wyłączenie z postępowania strony atakującej, wraz z jej faktycznymi stratami i motywami. Reagowanie na anonimy powinno być zastrzeżone wyłącznie do sytuacji powstrzymania dziejącego się zła, opisanego jako przestępstwo w Kodeksie Karnym. Domagam się zatem: 1. Odstąpienia od wszelkich działań zmierzających do ograniczenia tradycyjnego bicia dzwonów Parafii Świętej Trójcy w Bydgoszczy i w innych miejscach do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy, 2. Udostępnienia kompletnej dokumentacji wskazanej powyżej, 3. Potwierdzenia, że ewentualne dalsze działania będą prowadzone z poszanowaniem konstytucyjnej wolności religii, zasady proporcjonalności oraz szczególnego charakteru dzwonów kościelnych jako elementu kultu religijnego i dziedzictwa kulturowego. Oczekuję odpowiedzi odpowiadającej wadze sprawy oraz standardom działania organów administracji publicznej. Z poważaniem, Grzegorz Braun Polski Poseł do Parlamentu Europejskiego Otrzymują do wiadomości: – Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – Prymas Polski – Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji #protest #wolnośćreligijna #dziedzictwokulturowe

Mój osobisty apel do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowanie ustawy „Lex Szarlatan” Proszę o szerokie RT Szanowny Panie Prezydencie, @NawrockiKn @prezydentpl zwracam się do Pana jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, dietetyk z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, który na co dzień pomaga wielu osobom, ale przede wszystkim rodzicom dzieci z ADHD i autyzmem w zakresie żywienia i suplementacji. Oficjalne wytyczne agencji rządowych i towarzystw naukowych, w tym m. in. Amerykańskiej Akademii Pediatrii*, w drodze konsensusu nie rekomendują specjalistycznych diet ani suplementacji u dzieci ze spektrum autyzmu, uznając dowody za niewystarczające – to właśnie jest „aktualna wiedza medyczna” w rozumieniu procedowanej ustawy. Mimo, że liczne metaanalizy badań randomizowanych** wskazują na skuteczność i bezpieczeństwo takich interwencji. Co istotne, moja praktyka kliniczna potwierdza wyniki i wnioski autorów wspomnianych doniesień naukowych – od lat obserwuję poprawę funkcjonowania dzieci dzięki wprowadzanym interwencjom dietetycznym i suplementacji, m. in. wycofanie agresji i nadwrażliwości słuchowej, redukcję autostymulacji, poprawę koncentracji, regulację jelit, lepszy sen, wycofanie zmian skórnych i rozwój mowy oraz wiele innych imponujących postępów. Rodzice przysyłają mi wzruszające świadectwa, które od lat dokumentuję. Te dzieci realnie zyskują szansę na lepsze życie, a nawet wycofanie diagnozy. Niestety, „aktualna wiedza medyczna” wręcz uznaje autyzm za „nieuleczalny” rekomendują jedynie interwencje behawioralne i edukacyjne. Jeśli ustawa potocznie nazywana „Lex Szarlatan” (uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026 r. – nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) wejdzie w życie, Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł na podstawie subiektywnej oceny „aktualnej wiedzy medycznej” cenzurować moje treści, zawieszać działalność gospodarczą i nakładać kary do 1 miliona złotych. Dzieci, które dziś otrzymują realną pomoc, mogą zostać jej pozbawione. Mój przypadek z 2023 r. – dowód na to, jak niebezpieczna jest ta ustawa W lutym 2023 r. Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, działając na podstawie informacji przekazanych przez osoby trzecie – niebędące moimi pacjentami, lecz osobami o odmiennych poglądach aktywnie uczestniczącymi w debacie publicznej w mediach społecznościowych – skierował do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 58 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (w związku z art. 12 k.k.) oraz o podejrzeniu narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 k.k.) - pismo nr https://t.co/jGU2bSS2G5 Prokuratura przesłuchała mnie i moich pacjentów, przejęła laptop służbowy i przeprowadziła szczegółowe postępowanie. Po rzetelnej analizie postępowanie zostało umorzone. Największe zarzuty RPP – rozpoznawanie chorób, leczenie bez uprawnień, stosowanie szkodliwych metod – nie zostały potwierdzone. Gdyby w 2023 r. obowiązywała „Lex Szarlatan”, RPP mógłby arbitralnie, bez udziału prokuratury i sądów powszechnych wydać decyzję tymczasową, nakazać natychmiastowe zaprzestanie działalności, usunąć treści z Internetu, opublikować ostrzeżenie publiczne i nałożyć karę do 1 mln zł – nawet gdyby działalność już przerwano. Nie byłoby mowy o przesłuchaniu pacjentów, analizie dowodów ani umorzeniu. To ominięcie wymiaru sprawiedliwości. Dlaczego „Lex Szarlatan” jest sprzeczna z Konstytucją RP Ustawa wprowadza m. in.: -szeroką definicję „praktyki pseudomedycznej”, obejmującą m. in. publiczne rozpowszechnianie lub promocję szkodliwości/nieskuteczności metod diagnostycznych lub leczniczych „odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej” – podejmowane w celu korzyści majątkowej lub osobistej (ta ostatnia kategoria jest tak pojemna, że obejmuje budowanie wizerunku, pozyskiwanie followersów czy nawet krytykę mainstreamu); -uprawnienia RPP: publiczne ostrzeżenia, decyzje tymczasowe zobowiązujące do natychmiastowego zaprzestania działań (jeszcze przed zakończeniem postępowania), postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, kary pieniężne do 1 000 000 zł (nawet po zaprzestaniu praktyki), możliwość blokowania treści i prowadzenia publicznego rejestru „szarlatanów”. Narusza to m. in.: art. 2 Konstytucji – zasadę demokratycznego państwa prawnego i pewności prawa (brak precyzyjnej definicji „aktualnej wiedzy medycznej” i „dezinformacji”); art. 22 – wolność działalności gospodarczej; art. 54 – wolność słowa i prasy (możliwość karania za krytykę metod uznanych przez establishment); art. 31 ust. 3 – zasadę proporcjonalności ograniczeń wolności i praw; art. 45 – prawo do sądu (wysokie kary administracyjne z publikacją decyzji przed prawomocnością, odwrócenie ciężaru dowodu – oskarżony ma udowodnić niewinność); -zasadę domniemania niewinności i prawo do obrony. Obecne prawo jest w zupełności wystarczające, bo oszustwa i praktyki zagrażające zdrowiu można skutecznie ścigać na podstawie: -Kodeksu karnego (m. in. art. 160 – narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu); -ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym; -odpowiedzialności dyscyplinarnej (w przypadku osób wykonujących zawód medyczny). Sądy powszechne już skazywały osoby stosujące niebezpieczne metody medycyny niekonwencjonalnej. Nie potrzeba nowych, arbitralnych narzędzi administracyjnych. Skala oszustw w medycynie konwencjonalnej jest nieporównywalnie większa Oszustwa w sektorze prywatnym medycyny niekonwencjonalnej dotyczą pojedynczych przypadków i prywatnych pieniędzy pacjentów. Tymczasem w medycynie konwencjonalnej, zwłaszcza publicznej, mamy do czynienia z systemowymi, wielomilionowymi nadużyciami finansowanymi z pieniędzy podatników. Ostatnie afery dobitnie to pokazują: -w Szpitalu Południowym w Warszawie młody lekarz (również radny) zarobił w 2025 r. ponad 1,6 mln zł, pracując setki godzin miesięcznie (nawet ponad 300), przy podejrzeniach fałszowania ewidencji czasu pracy i tworzenia „saloniku VIP” dla polityków oraz uprzywilejowanej ścieżki dla wybranych pacjentów na SOR-ze; -w kilku województwach neurochirurdzy i spółki medyczne wystawiały fikcyjne rachunki – krótkie zabiegi rozliczane jako znacznie droższe procedury, z płatnościami nawet 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł za dzień; -systemowe zawyżanie wycen procedur, presja na wynik finansowy placówek i patologiczne różnice w dochodach wynikające z wadliwej wyceny świadczeń. To są realne pieniądze podatników i realne szkody dla systemu. „Lex Szarlatan” uderza głównie w osoby spoza mainstreamu medycznego, podczas gdy błędy medyczne medycyny konwencjonalnej mogą stanowić jedną z głównych przyczyn zgonów:  https://t.co/qInGwFZV75 Kto będzie decydował o „prawdzie medycznej”? Rzecznik Praw Pacjenta otacza się ekspertami o jawnych konfliktach interesów (m. in. osoby wykładające na sesjach sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne, powtarzające tezy, które szybko się zdezaktualizowały – jak twierdzenia o szybkim rozpadzie mRNA czy braku krążenia białka kolca po szczepionkach). Decyzje o tym, co jest „dezinformacją”, a co innowacją, będą zapadać w zamkniętym kręgu, bez realnych mechanizmów ochrony debaty naukowej i wolności słowa. Panie Prezydencie, proszę zawetować tę ustawę. Chroni ona nie pacjentów, lecz monopol pewnego modelu medycyny i interesy jego beneficjentów. Pozbawia pacjentów prawa do wyboru terapii, lekarzy i terapeutów – prawa do wolności słowa i innowacji. Wprowadza mechanizmy cenzury administracyjnej, które w przyszłości mogą uderzyć w każdego, kto odważy się kwestionować „aktualny konsensus”. Medycyna rozwija się dzięki odważnym, często kontrowersyjnym głosom. Historia zna wiele przykładów, gdy „szarlataneria” wczorajszego dnia stawała się standardem leczenia jutra. Nie pozwólmy, by państwo arbitralnie decydowało, co wolno badać, publikować i stosować. Z wyrazami szacunku dr n. med. Piotr Witczak (dietetyk, biolog medyczny ze specjalnością immunologia) Apel został wysłany na adres: [email protected] * „Brak wystarczających dowodów na poparcie stosowania suplementów odżywczych lub terapii dietetycznych w leczeniu rdzennych objawów ASD” https://t.co/jJamFeJDYc ** 1) Metaanaliza 7 RCT: „Wyniki metaanalizy sugerują, że terapie dietetyczne mogą znacząco łagodzić podstawowe objawy ASD, a diety bezglutenowe sprzyjają poprawie zachowań społecznych” https://t.co/soeutNu76t 2) Metaanaliza 6 RCT: „Suplementacja cynkiem może mieć korzystny wpływ na poprawę objawów ADHD” https://t.co/1oeO33j32n 3) Metaanaliza 22 RCT: „Suplementacja witaminami B okazała się szczególnie skuteczna w łagodzeniu objawów ASD, natomiast suplementacja witaminą D wykazała większą skuteczność w łagodzeniu objawów ADHD” https://t.co/5tIlYqnvaK 4) Metaanaliza 6 RCT, 194: „Nasza wstępna metaanaliza sugeruje, że suplementacja kwasami tłuszczowymi omega-3 może poprawić nadpobudliwość, letarg i stereotypie u pacjentów z ASD” https://t.co/okG1n9nrCH 5) Metaanaliza 7 RCT: „Nasze badanie potwierdziło skuteczność stosowania probiotykóww łagodzeniu objawów drażliwości/chwiejności emocjonalnej u osób z zaburzeniami neurorozwojowymi, głównie u tych, którzy otrzymywali suplementy probiotyków wieloszczepowych” https://t.co/QdVvRWEoXo …i wiele innych #LexSzarlatan #Polska #WolnośćSłowa

§ 11 ASOG Bln, czyli berlińska ustawa policyjna: Von mehreren möglichen und geeigneten Maßnahmen haben die Ordnungsbehörden und die Polizei diejenige zu treffen, die den einzelnen und die Allgemeinheit voraussichtlich am wenigsten beeinträchtigt. Po polsku: z kilku możliwych i odpowiednich środków policja ma wybrać ten, który w najmniejszym stopniu dotyka jednostki i ogółu. Czyli w skrócie: niemiecka policja musiałaby najpierw wykazać, że Polacy niosący krzyż pod miejsce pamięci ofiar niemieckich zbrodni stanowili realne zagrożenie dla porządku lub bezpieczeństwa publicznego. A nawet gdyby takie zagrożenie istniało, policja miała obowiązek zastosować środki najłagodniejsze. Do takich środków nie należą bicie, kopanie, złamane żebra, odcinanie dostępu powietrza ani brutalne traktowanie ludzi, którzy przyszli manifestować, modlić się i upamiętnić pomordowanych. Tyle niemieckie prawo. Taka niemiecka praktyka. Tak wygląda zasada proporcjonalności w państwie, które wobec Polaków wciąż zbyt łatwo sięga po metody Gestapo. #Proporcjonalność #PrawaCzłowieka #Policja

💥Podpisuję się pod tym apelem👇 STANOWISKO W SPRAWIE TYMCZASOWEGO ARESZTOWANIA DZIENNIKARZA LESZKA KRASKOWSKIEGO

💥Zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec dziennikarza Leszka Kraskowskiego budzi istotne wątpliwości z perspektywy standardów ochrony wolności słowa wynikających z art. 10 Europejskiej Konwencji
Praw Człowieka. W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka od wielu lat podkreśla się szczególną rolę dziennikarzy jako uczestników debaty publicznej oraz konieczność zapewnienia im
podwyższonego poziomu ochrony przed działaniami państwa mogącymi wywoływać tzw. efekt mrożący. Każde zatrzymanie, pozbawienie wolności
lub tymczasowe aresztowanie dziennikarza wywołuje skutki wykraczające poza sytuację konkretnej osoby, wpływając również na innych uczestników debaty publicznej, którzy mogą powstrzymywać się od
podejmowania tematów krytycznych wobec organów władzy publicznej z
obawy przed podobnymi konsekwencjami.

💥Niezależnie od oceny zasadności przedstawionych zarzutów należy
wskazać, że sprawa dotycząca gróźb karalnych oraz posiadania broni gazowej co do zasady nie należy do kategorii spraw, w których tymczasowe aresztowanie powinno stanowić środek pierwszego wyboru. Tymczasowe aresztowanie jest najsurowszym środkiem zapobiegawczym
przewidzianym przez polski porządek prawny i zgodnie z zasadą
proporcjonalności powinno być stosowane wyłącznie wtedy, gdy inne środki nie są wystarczające dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.

💥Jednocześnie okoliczności sprawy budzą wątpliwości również na płaszczyźnie materialnoprawnej. W przypadku przestępstwa groźby karalnej ustawowym znamieniem czynu jest wzbudzenie u pokrzywdzonego
uzasadnionej obawy spełnienia groźby. Ocena tej przesłanki wymaga uwzględnienia wszystkich okoliczności konkretnego przypadku, w tym statusu osoby, wobec której groźba została skierowana, charakteru
relacji pomiędzy uczestnikami zdarzenia oraz rzeczywistych możliwości realizacji groźby. W przestrzeni publicznej podnoszone są argumenty wskazujące, że adresatem wypowiedzi miał być funkcjonariusz publiczny
pełniący funkcję komendanta Policji, a przedmiotem zainteresowania organów ścigania była broń gazowa, a nie broń palna bojowa. Okoliczności te nie przesądzają o braku odpowiedzialności karnej,
jednak wymagają szczególnie wnikliwej analizy przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu oraz potrzeby stosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego.

💥Dodatkowo należy odnotować, że zarówno w środowisku prawniczym, jak i wśród organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka oraz standardów państwa prawa, prezentowane są stanowiska kwestionujące
zasadność zastosowania tymczasowego aresztowania w tej sprawie. Wątpliwości te dotyczą zarówno oceny przesłanek materialnych zarzucanego czynu, jak i proporcjonalności zastosowanego środka
zapobiegawczego.

💥W demokratycznym państwie prawa szczególnej ochronie powinno podlegać nie tylko prawo do wolności osobistej, lecz również wolność debaty publicznej. Z tego względu zastosowanie tymczasowego aresztowania
wobec dziennikarza wymaga wyjątkowo rygorystycznej kontroli pod kątem konieczności, proporcjonalności oraz zgodności ze standardami wynikającymi z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

💥W związku z tym prosimy jako środowisko dziennikarskie o interwencję, Helsińską Fundację Praw Człowieka, Amnesty International. W takich sytuacjach spory polityczne, różnice poglądowe nie mogą mieć znaczenia. Dziennikarze w tej sprawie powinny stanąć po tej samej stronie. Bogdan Rymanowski #WolnośćSłowa #PrawaCzłowieka #Dziennikarstwo