Każdy kto ma dzieci doskonale wie jaką traumą dla dziecka i rodziców jest przymusowa alienacja i umieszczenie dziecka u obcych mu osób czy w instytucji. To się w głowie nie mieści, co @BiuroRPD zrobił w tej sprawie. #dzieci #rodzina #alienacja
Każdy kto ma dzieci doskonale wie jaką traumą dla dziecka i rodziców jest przymusowa alienacja i umieszczenie dziecka u obcych mu osób czy w instytucji. To się w głowie nie mieści, co @BiuroRPD zrobił w tej sprawie. #dzieci #rodzina #alienacja
MEN właśnie zaprezentowało nową metodę rozwiązywania problemów: Najpierw nazwij problem ideologia. Potem przez siedem miesięcy przygotowuj odpowiedź. Na końcu odpowiedz na pytanie, którego nikt nie zadał. Gotowe. Problem rozwiązany. Zostało tylko dziecko. Cała sprawa zaczęła się 4 stycznia. Sekretarz stanu w MEN Katarzyna Lubnauer stwierdziła w Radiu ZET, że „alienacja rodzicielska to ideologia”. Zapytałem więc o konkretne zachowania - celowe, uporczywe i bezpodstawne odcinanie dziecka od rodzica, który nie stanowi dla niego zagrożenia. Nie pytałem, czy alienacja rodzicielska jest chorobą, zespołem ani diagnozą medyczną. Po dokładnie siedmiu miesiącach MEN odpowiedziało, że alienacja rodzicielska nie jest diagnozą medyczną. Dziękuję. To bardzo interesująca odpowiedź na pytanie, którego nie zadałem. Przemoc szkolna również nie jest jednostką chorobową. Czy to oznacza, że jej nie ma? Dziecko cierpiące z powodu przemocy zapewne natychmiast poczuje ulgę, gdy dowie się, że problem nie posiada własnego kodu w ICD. Zadałem 11 konkretnych pytań. Ani jedno nie otrzymało pełnej odpowiedzi. Pięć pominięto całkowicie. MEN nie wyjaśniło, czy słowa Katarzyny Lubnauer są oficjalnym stanowiskiem resortu. Nie wskazało procedur dla szkół, szkoleń dla kadry ani konkretnych zasad dostępu obojga rodziców do informacji o dziecku. Na pytanie o odpowiedzialność Katarzyny Lubnauer odpowiedziała sama Katarzyna Lubnauer. Kontrola jakości metodą: sprawdziłam sama siebie, uwag nie stwierdzono. Największy absurd widać jednak po spojrzeniu na działania Ministerstwa Sprawiedliwości. Ten resort potrafił wyjść poza spór o nazwę. Przygotował rozwiązania mające zapobiegać izolowaniu dziecka od jednego z rodziców, chronić jego więź z mamą i tatą oraz przeciwdziałać zrywaniu relacji podczas przewlekłych postępowań. Jednocześnie jasno wyklucza takie rozwiązania w sytuacji przemocy lub zagrożenia dobra dziecka. Czyli w jednym rządzie Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzega konkretne zachowania i próbuje na nie odpowiedzieć, a MEN nadal bohatersko walczy ze słowem. Największa ironia? Sekretarz stanu nazywa problem ideologią, sama patrząc na niego przez ideologiczne okulary. Gdy rzeczywistość nie mieści się we własnej bańce, najłatwiej uznać, że to rzeczywistość jest błędna. Tylko że na końcu nie ma definicji, przypisu ani ministerialnego pisma. Jest dziecko, które traci więź z mamą albo tatą. Jest bezpieczny rodzic usuwany z jego życia. Jest szkoła pozbawiona jasnych zasad. Są nauczyciele wplątywani w konflikt. I jest państwo, które przez siedem miesięcy przygotowywało odpowiedź nie na temat. W interpelacji ponownej żądam dodatkowych wyjaśnień. Nie oczekuję od MEN wpisania alienacji rodzicielskiej do klasyfikacji chorób. Oczekuję, że resort wreszcie wyjdzie z własnej bańki i zauważy dziecko. #walczsercem #szkola #stopalienacji #edukacja #dzieci #przemoc
PiS zorganizował konwencję pod hasłem „Rodzina, edukacja, demografia”. Brzmiało poważnie. Tyle że zamiast programu naprawy polskiej szkoły dostaliśmy przede wszystkim opowieść o Brukseli, gender, religii i „normalności”. Mówili o „odideologizowaniu szkoły”, a jednocześnie proponowali więcej religii, mocniejsze wychowanie konserwatywne i podporządkowanie szkoły własnej wizji światopoglądowej. To nie jest odideologizowanie. To jest wymiana jednej ideologii na drugą. A gdzie konkrety dotyczące prawdziwych problemów? Gdzie plan wzrostu wynagrodzeń nauczycieli? Gdzie rozwiązania problemu wakatów? Gdzie ograniczenie biurokracji? Gdzie ochrona nauczycieli przed przemocą i hejtem? Gdzie stabilne prawo oświatowe? Gdzie szkolnictwo zawodowe? Gdzie przygotowanie szkół na sztuczną inteligencję? Gdzie zdrowie psychiczne uczniów? Nie usłyszałem też nic o samorządzie zawodowym nauczycieli. Nauczyciele powinni mieć własną, niezależną reprezentację - izbę nauczycieli, która opiniuje reformy, określa standardy zawodu, broni nauczycieli i nie jest przybudówką żadnej partii ani centrali związkowej. Dzisiaj o nauczycielach decydują politycy, urzędnicy i związki. Najrzadziej sami nauczyciele. Podobnie wygląda program PiS dotyczący mężczyzn. Mężczyzna pojawia się głównie jako: ➡️ mąż, ➡️ ojciec, ➡️ pracownik, ➡️ żywiciel rodziny, ➡️ element polityki demograficznej. A gdzie zdrowie psychiczne mężczyzn? Gdzie samobójstwa? Gdzie krótsze życie? Gdzie wypadki przy pracy? Gdzie bezdomność? Gdzie profilaktyka nowotworowa? Gdzie nierówny wiek emerytalny? Gdzie piecza współdzielona, alienacja rodzicielska i niewykonywanie kontaktów? Gdzie chłopcy, którzy coraz gorzej radzą sobie w edukacji? Nie ma. PiS widzi mężczyznę głównie wtedy, gdy jest ojcem, mężem i żywicielem rodziny. Nie widzi go jako człowieka, który również może potrzebować wsparcia, ochrony i własnych praw. Polska szkoła nie potrzebuje kolejnej wojny światopoglądowej. Potrzebuje godnie wynagradzanych nauczycieli, stabilnego prawa, realnej autonomii, samorządu zawodowego i rozwiązań odpowiadających na prawdziwe problemy uczniów. A polityka społeczna musi wreszcie dostrzec, że mężczyzna nie zaczyna istnieć dla państwa dopiero wtedy, gdy zostaje ojcem. Dużo ideologii. Dużo haseł. Mało odpowiedzi na realne problemy szkoły, nauczycieli i mężczyzn. Później napiszę o trasie Lewicy i ich pomysłach dotyczących demografii, pracy i spraw mężczyzn... Polecam. #walczsercem #mezczyzna #edukacja #edukacja #Polska #nauczyciele
Joanna Ćwiek-Świdecka w artykule porusza problem opieki naprzemiennej nad dziećmi po rozwodzie, wskazując, że choć z zaangażowaniem obojga rodziców można dostrzegać korzyści, to ciągłe przenoszenie dziecka z jednego domu do drugiego nie zawsze sprzyja jego dobru emocjonalnemu i stabilności. #opiekanaprzemienna #alienacjarodzicielska #rodzicielstwo

Większość Polaków popiera pieczę współdzieloną jako korzystne rozwiązanie dla dzieci po rozstaniu rodziców, a jednocześnie sprzeciwia się alienacji rodzicielskiej, co potwierdzają wyniki badań zleconych przez Fundację Dobre Współrodzicielstwo, apelując o zmiany w prawie w tym zakresie. #pieczaWspółdzielona #alienacjaRodzicielska #zmianywPrawie

Maski opadły. Wiceszefowa @nowePSL @Paslawska napisała, że „nie istnieje coś takiego jak alienacja rodzicielska”. To nie jest tylko absurdalna wypowiedź. To jest wypowiedź szkodliwa dla dzieci, rodziców i całych rodzin. Bo istnieje zjawisko bezpodstawnego utrudniania dziecku kontaktu z drugim, bezpiecznym rodzicem. Istnieją ojcowie, którzy miesiącami i latami nie widzą swoich dzieci. Istnieją matki, którym odebrano codzienność z własnym dzieckiem. Istnieją dziadkowie, którzy umierają bez kontaktu z wnukami. Istnieją dzieci, które słyszą, że drugi rodzic ich nie kocha, porzucił, jest zły, nie zasługuje na rozmowę, telefon, spotkanie, przytulenie. I po czasie dziecko rzeczywiście „nie chce kontaktu”. Tylko pytanie brzmi: czy nie chce, bo naprawdę jest zagrożone, czy dlatego, że zostało wciągnięte w wojnę dorosłych? To właśnie trzeba badać. Uczciwie. Mądrze. Bez ideologii. Bez automatycznego stawania po jednej stronie konfliktu. Nikt rozsądny nie mówi, że każde odrzucenie rodzica to alienacja. Są sytuacje przemocy, uzależnień, zaniedbań i realnego zagrożenia. Dziecko trzeba chronić. Ale twierdzenie, że alienacja rodzicielska „nie istnieje”, jest tak samo nieodpowiedzialne, jak twierdzenie, że żaden rodzic nigdy nie manipuluje dzieckiem w trakcie rozstania. To jest dezinformacja. To jest zamykanie oczu na cierpienie tysięcy rodzin. To jest policzek dla dzieci, które tracą rodzica nie dlatego, że ten rodzic je skrzywdził, ale dlatego, że dorośli zrobili z nich narzędzie walki. Dziecko nie jest trofeum po rozstaniu. Dziecko nie jest kartą przetargową. Dziecko nie jest własnością matki ani ojca. Dziecko ma prawo do bezpiecznej relacji z obojgiem rodziców. Dlatego dziś, przed Sejmem, rodzice będą manifestować. Nie przeciwko matkom. Nie przeciwko ojcom. Przeciwko systemowi, który pozwala latami odcinać dziecko od najbliższych. A politycy, którzy negują ten problem, powinni wyjść do tych ludzi i powiedzieć im to prosto w oczy. Powiedzieć ojcu, który nie widział dziecka od dwóch lat, że problem nie istnieje. Powiedzieć matce, której dziecko zostało od niej odcięte, że to tylko „wygodne hasło”. Powiedzieć dziadkom, którzy nie mogą zobaczyć wnuka, że to tylko spór dorosłych. Nie. To nie jest tylko spór dorosłych. To jest dramat dzieci. I czas wreszcie przestać udawać, że go nie ma. #walczsercem #StopAlienacji #PrawoRodzinne #StopAlienacji #PrawoRodzinne #DramatDzieci