Bogusław Chrabota discusses the uniqueness of Nuremberg in his article, pointing to the contemporary phenomenon where criminals don judicial robes, and the authority of the International Criminal Court is disregarded by politicians and public opinion. (translated)

Seven years ago, my Father left this world. For many, he was primarily one of the most important figures of the independence opposition, the founder and chairman of Fighting Solidarity, and the senior marshal of the Sejm of the Republic of Poland in its eighth term. For me, of course, he was above all a beloved Father. One of the closest people to me, who—when I was thirteen years old—the communist regime took away from me, forcing him to hide, then keeping him in prison, sentencing him to exile. From the age of thirteen to twenty, I only had contact with my Father through correspondence, and later through prison bars. Both before and after those most difficult years, he taught me a great deal, although we also often debated. It does not change the fact that he was always an authority and a Hero to me. The more time passes since his death, the more I realize how much I owe him. And how much Poland owes him as well. And also how often he was completely right about a multitude of Polish matters... In how much and how urgently we need to do for Poland. Dear Dad! I know very well what you expect from me and what you would like to hear from me. That’s why I swear to you that as long as I live, I will give absolutely everything of myself to realize your dreams and plans. Plans aimed at building the strength, position, prestige, security, and happiness of our beloved Fatherland and friendship between nations. (translated)
Wałęsa nie dość, że analfabeta to jeszcze zwykły cham: - czy pan poznaje te dokumenty? - PAN SE DUPĘ WYTRZYJ TYM - dlaczego? - bo to tego to się nadaje I pomyśleć, że wielu ludzi do teraz uważa go za autorytet i zupełnie nieironicznie nosi go na sztandarach Dzięki za cynk @MalgorzataGalka #Wałęsa #Polska #Polityka
W odpowiedzi na głośne zatrzymanie Anny P. i Piotra M., Włodzimierz Czarzasty zapowiedział dalsze uderzenia w Kancelarię Prezydenta, co spotkało się z ostrą reakcją Pawła Szefernakera, który oskarżył marszałka o upolitycznienie postępowań i dewastację autorytetu państwa. #KancelariaPrezydenta #zatrzymania #polityka
Marszałek Sejmu, druga osoba w państwie, kompromitując swój urząd, zapowiedział dalsze uderzanie w Kancelarię Prezydenta i zasugerował kolejne zatrzymania. To wprost wskazuje na upolitycznienie tych postępowań. To pełna dewastacja autorytetu państwa i zaufania do jego instytucji. #MarszałekSejmu #Polityka #ZaufanieDoInstytucji #PL
Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość składa wniosek o odwołanie Rzecznika Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak. Ujawnione przez @OficjalneZero informacje są bulwersujące. Policja, kurator i sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci rodzicom. Mimo to, po osobistym zaangażowaniu RPD, dwoje małych dzieci trafiło do domu dziecka. Sąd nakazał ich natychmiastowy powrót do rodziców, a podjęte działania określił jako rażąco nieproporcjonalne i wskazał, że mogą nosić „wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”. Rzecznik Praw Dziecka ma chronić dzieci przed krzywdą, a nie wykorzystywać autorytet swojego urzędu do wywierania nacisku na inne instytucje. Ta sprawa musi zostać dokładnie wyjaśniona. W naszej ocenie Monika Horna-Cieślak nie powinna dłużej pełnić funkcji Rzecznika Praw Dziecka. Dlatego składamy wniosek o jej odwołanie. #PrawaDziecka #Sprawiedliwość #Rodzina
To jest absolutny dramat. Wygląda że RPD zachowała się jak mściwa arystokratka, której się zdaje, że może gnębić poddanych, bo krzywo na nią spojrzeli. Dobrze, że inne instytucje zareagowały, ale krzywda i tak została dokonana. - Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak była świadkiem ulicznego incydentu, podczas którego matka szarpnęła i krzyczała na swoje dziecko, które wbiegało na ulicę. A następnie obraziła samą rzecznik, która zwróciła jej uwagę. - RPD poinformowała policję i sąd przekonując o konieczności odebrania dzieci tym rodzicom. - Ani policja, ani kurator sądowy, ani sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej. - Mimo to dzieci trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej (domu dziecka) po decyzji policjantki podjętej podczas nadzwyczajnego spotkania z udziałem RPD i Komendanta Stołecznego Policji. - Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. W uzasadnieniu wskazał, że działania wobec rodziny „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej” i były „rażąco nieproporcjonalne do zaistniałego zdarzenia”. - Sąd miał zastrzeżenia do osobistego zaangażowania RPD, wskazując na możliwość wykorzystania autorytetu urzędu do forsowania tezy o konieczności odebrania dzieci. - Jednym z argumentów w sprawie były dwie butelki piwa znalezione w mieszkaniu, co sąd określił jako „całkowicie chybione i wręcz absurdalne”. Tak skandaliczna (i klikalna) afera będzie na pewno grzana przez wszystkie media i aktywistów politycznych niezależnie od sympatii partyjnych. https://t.co/Ilk5x0Qr0X #RPD #Dzieci #Prawo
Dzieci odebrane rodzicom po ulicznej sprzeczce. Rzeczniczka Praw Dziecka oskarżana o nadużycie władzy, a jej biuro o mobbing. Po ulicznej sprzeczce z Moniką Horną-Cieślak trzy- i czteroletnie dzieci trafiły do placówki. Wcześniej policja, kurator i sąd nie widzieli podstaw do ich natychmiastowego odebrania. Sąd nakazał dzieciom wrócić do rodziców. Ocenił, że działania instytucji były rażąco nieproporcjonalne i mogą nosić znamiona przemocy instytucjonalnej. Zwrócił też uwagę na możliwość wykorzystania autorytetu urzędu do przeforsowania decyzji. To wygląda na patologię urzędniczą: człowiek dysponujący autorytetem państwa angażuje go w sprawę, w której sam uczestniczył w osobistym konflikcie. Cenę za tę ingerencję zapłaciły małe dzieci. Na tym problemy Biura RPD się nie kończą. Byli i obecni pracownicy opowiadali TVN24 o strachu, przeciążeniu i mobbingu. Jeden z byłych pracowników skierował sprawę do sądu. Państwowa Inspekcja Pracy potwierdziła nieprawidłowości dotyczące czasu pracy. Zarzuty mobbingu wymagają rozstrzygnięcia; rzeczniczka im zaprzecza. Osoby sprawujące tak wrażliwe funkcje powinny podlegać rzetelnej ocenie predyspozycji psychicznych i emocjonalnych do wykonywania obowiązków. Każdy wiarygodny sygnał o nadużywaniu władzy lub krzywdzeniu podwładnych powinien uruchamiać niezależną ocenę, czy dana osoba nadal powinna zajmować stanowisko. Nie jest to diagnoza Moniki Horny-Cieślak. To standard, którego powinniśmy wymagać od urzędników mających realny wpływ na życie rodzin. Prokuratura powinna zbadać okoliczności odebrania dzieci, a zarzuty dotyczące pracy w biurze muszą zostać wyjaśnione. Monika Horna-Cieślak powinna odejść z urzędu. Rzecznik Praw Dziecka nie może być źródłem strachu przed państwem. #PrawaDziecka #Mobbing #PrzemocInstytucjonalna
O co tu poszło? To dość jasne. Cechą osób o miernym intelekcie, wywindowanych na stanowiska przekraczające ich zdolności radzenia sobie z sytuacją - jak to jest u pani @MHornaCieslak - jest mściwość wykorzystująca piastowany urząd. To jest dokładnie to samo, co obserwujemy często na poziomie policjanta, urzędnika, kontrolera ze skarbówki, tyle że tutaj jest znacznie gorzej, bo rzecznik praw dziecka to nie jest zwykły funkcjonariusz, jeden z wielu. Po prostu pani rzecznik, którą kobieta obrzuciła jakimiś niewybrednymi wyrazami, pomyślała sobie: "No, to ja ci teraz zrobię jesień średniowiecza!" i wykorzystała to, do czego ma uprawnienia: uderzyła w dzieci. Inaczej mówiąc - wykorzystała dzieci, narażając je na stres i szkody psychiczne, do własnej małostkowej zemsty. Na szczęście za sędziowskim stołem siedział tym razem ktoś bardzo, bardzo rozsądny, na kim "autorytet" pani rzecznik nie robił wrażenia. Może też ten sędzia pamiętał kuriozalną sprawę z lodami za świadectwo z paskiem w Pszczynie. Niestety, ta władza ma szczególną rękę do nominacji kobiet na ważne stanowiska: panie Nowacka, Dziemianowicz-Bąk, Horna-Cieślak, Kotula, Zielińska, Hennig-Kloska i inne - to jest naprawdę bardzo specyficzny zestaw. #polityka #władza #społeczeństwo
Rzecznik Praw Dziecka odebrała dzieci rodzicom, bo miała spór z matką❗ 14 sierpnia, warszawska Białołęka. Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak idzie chodnikiem. Widzi matkę, która karci dziecko za to, że wybiegło na ulicę. Zwraca jej uwagę. Kobieta odpowiada wulgaryzmami. Zobaczmy, co działo się dalej. Horna-Cieślak zgłasza sprawę policji. Funkcjonariusze sprawdzają rodzinę i nie znajdują podstaw do interwencji. Tego samego dnia pracownik biura Hornej-Cieślak dzwoni do sędziego, który ma wydać orzeczenie. Przekonuje go o konieczności odebrania dzieci. Sąd nie widzi podstaw, zleca jednak pilny wywiad kuratora. 15 sierpnia kurator przeprowadza wywiad. Wniosek ten sam: brak podstaw do umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej. Biuro rzecznika dzwoni do sądu po raz drugi. Znowu bez skutku. Wtedy rzecznik, mimo dnia wolnego, bierze udział w spotkaniu na komisariacie. Uczestniczą w nim także komendant stołeczny policji i policjantka. Po tym spotkaniu policjantka wydaje rodzicom nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. Mają trzy i cztery lata. Trafiają do domu dziecka. Wszystko bez orzeczenia sądu. Z powodu widzimisię jednej kobiety. Ta sama policjantka zeznała potem, że w chwili podejmowania decyzji nie widziała ani dzieci, ani rodziców. Dodała, że przez kilka lat służby pierwszy raz zetknęła się z tak nadzwyczajnymi działaniami wobec jednej rodziny. Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. W uzasadnieniu napisał, że działania wobec tej rodziny mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej, a machinę państwową uruchomiono w sposób rażąco nieproporcjonalny. Jednym z argumentów za odebraniem dzieci były dwie butelki piwa znalezione w mieszkaniu. Sąd nazwał ten argument całkowicie chybionym i wręcz absurdalnym. Rodziców nie zastano pod wpływem alkoholu. Do przeszukania użyto psa tropiącego i nie znaleziono nic zakazanego. Sąd napisał jeszcze jedno. Że zachowanie rzecznika może świadczyć o próbie wykorzystania autorytetu urzędu do przeforsowania z góry założonej tezy, opartej na osobistym poczuciu obrażenia przez matkę. Biuro rzecznika orzeczenia nie komentuje. Urząd powołany do ochrony dzieci odebrał trzylatka i czterolatka rodzicom, bo jego szefowa usłyszała na ulicy wyzwiska. Rzecznik powinna stracić funkcję, a prokuratura wszcząć śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień! #PrawaDziecka #OchronaDzieci #Sprawiedliwość
Berek: złożę ślubowanie, bo to obowiązek. Dostarczę je Prezydentowi tak, jak on zdecyduje. Art. 194 ust. 1 jest jasny: sędziów TK wybiera Sejm. Prezydent ich nie powołuje i nie zatwierdza. Odebranie ślubowania to jego obowiązek, nie kaprys (K 34/15). Nie zostanie w ustrojowym niebycie. Bezczynność Kancelarii to atak na ustrój. Zapowiada kroki wobec Święczkowskiego. Czemu czwórka na korytarzu tego nie zrobiła? Autorytety wolały moralizować o Tusku, zamiast o prawie. Różnica jest diametralna. #prawo #ustroj #Polska
Polskie Towarzystwo Prawa Konstytucyjnego w przyjętej jednogłośnie uchwale Walnego Zebrania z 18.09.2026 r.: "Walne Zebranie Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego z najwyższym niepokojem stwierdza, że kryzys dotykający Trybunał Konstytucyjny trwa nieprzerwanie od 2015 r. i przybrał charakter trwały, a jego skutki z każdym rokiem pogłębiają się i rozprzestrzeniają na kolejne obszary funkcjonowania państwa. Obecnie Trybunał Konstytucyjny w istotnym zakresie nie wykonuje powierzonych mu przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej zadań kontroli konstytucyjności prawa, co pozbawia obywateli efektywnego mechanizmu ochrony ich praw i wolności oraz podważa nadrzędność Konstytucji w systemie źródeł prawa. (...) Polskie Towarzystwo Prawa Konstytucyjnego podkreśla, że szczególne znaczenie dla przywrócenia zdolności Trybunału Konstytucyjnego do wykonywania jego konstytucyjnych funkcji ma niezwłoczne dopuszczenie do orzekania sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm, w tym sędziów wybranych przez Sejm w 2026 r. Utrzymywanie stanu, w którym osoby prawidłowo wybrane na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie mogą wykonywać powierzonych im obowiązków, prowadzi do dalszego pogłębiania kryzysu konstytucyjnego, podważa zasadę legalizmu oraz utrudnia odbudowę autorytetu sądu konstytucyjnego. Polskie Towarzystwo Prawa Konstytucyjnego uznaje dopuszczenie tych sędziów do wykonywania funkcji orzeczniczych za działanie konieczne i niecierpiące zwłoki.". Cały tekst uchwały ⤵️ https://t.co/yBzDkNrJxZ #TrybunałKonstytucyjny #Prawo #KryzysKonstytucyjny
Złożyłem dziś zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka przestępstwa przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, określonego w art. 231 Kodeksu karnego. Na odpowiedzialność karną Ministra Waldemara Żurka wprost wskazują niekwestionowane autorytety prawnicze, jak chociażby profesor Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego. Zarzut dotyczy przestępstwa przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego - Ministra Sprawiedliwości, dokonanego w krótkich odstępach czasu i ze z góry powziętym zamiarem - ze szkodą dla interesu publicznego oraz w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej. Waldemar Żurek, pełniąc funkcję Ministra Sprawiedliwości i działając jako funkcjonariusz publiczny, nie dopełnił obowiązku zastosowania się do obowiązującego postanowienia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 maja 2026 r., sygn. akt K 11/26, obejmującego w punkcie 1 wezwanie Ministra Sprawiedliwości oraz osób działających z jego upoważnienia do powstrzymania się od realizacji działań wskazanych w art. 432 ust. 3 i 5 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, zmierzających do zawieszenia albo odwołania z pełnienia funkcji rektora uczelni, a w punkcie 2 zobowiązanie Ministra Sprawiedliwości do zawieszenia wszczętych postępowań administracyjnych w przedmiocie odwołania lub zawieszenia w pełnieniu funkcji rektora, do czasu wydania przez Trybunał Konstytucyjny ostatecznego orzeczenia w sprawie K 11/26. W typie kwalifikowanym za ww. przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. #prawo #sprawiedliwość #polityka
Poradnik „How To”: Jak zrobić doktorat rękami podwładnych, nie wstając z fotela wiceministra – edycja: Patryk Jaki. Krok 1: Zostań wiceministrem sprawiedliwości i weź pod całkowity nadzór Służbę Więzienną. Krok 2: Wpadnij na genialny pomysł, że warto mieć przed nazwiskiem dwie literki „dr”. Krok 3: Po co pisać pracę samemu, skoro podległe ci biura, dyrektorzy więzień i urzędnicy aż palą się, by dostarczyć „materiały analityczne”, tabelki i rozdziały? Krok 4: Zapisz się na państwową uczelnię wojskową, powołaj promotora, a podwładnym daj do zrozumienia, że raporty z pracy więźniów mają idealnie pasować do tezy szefa. Voila! Masz doktorat z obszaru, którym sam kierujesz, napisany za państwowe pieniądze i sprawdzony przez ludzi, którzy modlą się o Twój podpis pod ich awansem. A teraz spójrzmy na szerszą panoramę tego naukowego fenomenu polityków dawnej obozu władzy. Fabryki tytułów dla „swoich”: Collegium Humanum vs. AWS Mechanizm „doktoryzowania” i „magistrowania” partyjnych kadr był przemyślaną, systemową strategią Suwerennej Polski, PiS i jej przystawek. Nie chodziło o żadną naukę – chodziło o czysty, państwowy skok na kasę i stanowiska. Collegium Humanum (MBA na życzenie): Potrzebujesz ekspresowej przepustki do Rady Nadzorczej w spółce Skarbu Państwa? Dzwonisz, wpłacasz, dostajesz dyplom MBA w weekend i w poniedziałek zasiadasz w radzie nadzorczej z pensją 20 tysięcy złotych. Proste, bezczelne i taśmowe. Akademia Wymiaru Sprawiedliwości (Doktorat dla każdego złodzieja): Pomysł powołania własnej uczelni pod skrzydłami Resortu Sprawiedliwości był jeszcze sprytniejszy. Po co kupować dyplomy na zewnątrz, skoro można postawić własną fabrykę tytułów naukowych? Tworzysz AWS pod pretekstem „szkolenia więziennictwa”. Obsadzasz stanowiska swoimi ludźmi (kolesie, siostry mecenasów, działacze Młodzieży Wszechpolskiej). Przyznajesz własnym partyjnym towarzyszom tytuły naukowe, doktoraty i etaty profesorskie. Efekt? Działacz Suwerennej Polski przestaje być zwykłym partyjnym aparatyczykiem czerpiącym lewe zyski – staje się „panem doktorem”, „ekspertem naukowym” i „autorytetem prawnym”. To nie była uczelnia, tylko pralnia reputacji dla politycznych beneficjentów Funduszu Sprawiedliwości. Elita z „doktoratem” na lewo Ten polityczny cyrk pokazał jedno: dawny obóz władzy panicznie bał się posądzenia o brak kompetencji. Zamiast jednak iść na studia i pisać rzetelne prace, stworzyli system, w którym państwowe instytucje, więziennictwo i uczelnie zostały zaciągnięte do robienia z nich „intelektualistów”. Dziś, gdy prokuratura prześwietla lewe etaty, fikcyjne ekspertyzy i wyłudzenia w AWS, okazuje się, że ta cała naukowo-doktorska otoczka ziobrystów rozsypuje się szybciej niż karty w domku z kart. Redaktor AtuśMi® Bibliografia Materiały śledcze i raporty https://t.co/OMeYdAciKr oraz Ministerstwa Sprawiedliwości (2024–2026) – Wyniki audytów w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości oraz programie pracy więźniów. Dokumentacja przewodu doktorskiego mgra Patryka Jakiego – Akademia Sztuki Wojennej (2019 r.). #doktorat #nauka #polityka
Dzień dobry ☀️ Wiecie, że Konstytucja 🇵🇱 jest nad ustawami i wyrokami TSUE, a obowiązujące przepisy w hierarchii polskiego prawa są ważniejsze niż rozporządzenia, oświadczenia, opinie „autorytetów” w TV i tweety @donaldtusk na X? Czy rząd to słyszał? @Ewa__Siedlecka https://t.co/g4HKya4fA8 #konstytucja #prawo #Polska
2/ Mógłbym się zgodzić, szkoda tylko, że to zdanie pojawia się mniej więcej dekadę za późno. Bo właśnie przed skutkami uczynienia z TK instytucji jednego obozu politycznego polski porządek prawny próbuje się dziś wydostać. I nie, nie zamierzam udawać, że to wszystko jest zwykłą różnicą poglądów między prawnikami. To jest poważny kryzys ustrojowy. On ma swoją chronologię, ma swoich autorów, ma konkretne skutki prawne, ma już także swoje orzeczenia ETPC i TSUE. Więc proszę w końcu przestać zakłamywać historię, niszczyć praworządność i sprowadzać konstytucyjne instytucje do roli narzędzi bieżącej walki politycznej. Przy okazji zmieniacie powagę urzędu Prezydenta RP w polityczną pałkę dla własnego elektoratu, a Trybunał Konstytucyjny w element tej samej wojny, niszczycie nie tylko resztki autorytetu TK, ale również wiarygodność polskiego państwa jako państwa prawa. I tego nie przykryje ani patetyczny list, ani konferencja jubileuszowa, ani kolejne zaklinanie rzeczywistości. Wstyd. #praworządność #konstytucja #Polska