Właśnie rozwiązałem problem znany jako hipoteza Riemanna. Hipoteza jest fałszywa. To wielki dzień dla matematyki. @nobelprize @mnisw_gov__pl https://t.co/nNpkIw50rg #matematyka #hipotezaRiemanna #nobelprize
Najtrudniejszy benchmark matematyczny, czyli FrontierMath, przeszedł do historii, ostatni problem został właśnie rozwiązany. Dla porządku, wklejam niedawną opinię Terrence’a Tao (która już jakiś czas temu zniknęła ze strony FrontierMath) o tym, że się to prędko nie stanie. Chodzą słuchy o kolejnym problemie milenijnym (hipoteza Hodge’a) wiszącym w powietrzu… nadciąga złota era dla racjonalizacji. #matematyka #nauka #problemymilenijne
Obejrzałem konferencję prokuratury w sprawie Romana Ż. i mam kilka przemyśleń. Mówimy o możliwym zamordowaniu człowieka. Pojawia się nawet hipoteza rozpuszczenia jego ciała w kwasie. Tymczasem jedni dziennikarze nie rozumieją, co mówi pani rzecznik, i proszą o prostszy język. Inni pytają, ile czasu sąd ma na rozpatrzenie wniosku o areszt, zamiast wpisać to w Google. Jeszcze inni chcą wiedzieć, czy prokuratura zbada kontakty prezesa Zondacrypto z TVN albo innymi mediami. A NIKT NIE PYTA, CO ZE SPRAWĄ SYLWESTRA SUSZKA?! NAPRAWDĘ?! Nikomu nie przychodzi do głowy zapytać o los ojca dwójki dzieci, który zaginął i mógł zostać zamordowany. Pani prokurator sama musi poruszyć temat zaginionego „króla kryptowalut”. Bądźmy szczerzy: dla większości mediów i polityków to przede wszystkim rozgrywka o prywatne interesy. Kogo z kim powiązać, komu przyłożyć, na kogo skierować uwagę. A co stało się z człowiekiem? To schodzi na dalszy plan. Ze wszystkich pytań, jakie można zadać w tej sprawie, wybierają właśnie takie… #Polska #media #prawo
Po wecie ruszyła polityczna ofensywa. Prezydent miał „zabrać” rodzicom darmowy eDziennik. Ja zostałem nazwany lobbystą. Zamiast odpowiedzi na pytania wszyscy dostaliśmy grafikę, emocje i oskarżenia. Zajrzałem więc do dokumentów. Na 2027 rok ustawa przewidywała maksymalny limit wydatków w wysokości 53,99 mln zł. To najwyższa roczna kwota w całym dziesięcioletnim planie: • 48,79 mln zł dla Ministerstwa Cyfryzacji i Centralnego Ośrodka Informatyki, • 5,2 mln zł dla Centrum Informatycznego Edukacji po stronie MEN. Łączny limit na lata 2026-2035 wynosił 216,47 mln zł. Bezpłatny dla użytkownika nie oznacza bezkosztowy. Za ten system mieli zapłacić podatnicy. Dlatego mają prawo wiedzieć, za co dokładnie. Gotowego, kompletnego eDziennika jeszcze nie było. Ministerstwo Cyfryzacji samo przyznało 26 sierpnia, że prace nadal trwają, pilotaż miał obejmować podstawowe funkcje, a decyzje dotyczące ostatecznego kształtu usługi dopiero miały zapaść. Mimo tego ustawa z góry wpisywała udostępnienie systemu szkołom od 1 września 2027 roku. Najpierw ustalono datę. Dopiero później zamierzano poznać wynik pilotażu. W MEN usłyszałem wprost - system ma zostać uruchomiony w 2027 roku, a wariant 2028 nie jest rozważany. Dlaczego? Co złego stałoby się, gdyby system został dobrze przygotowany, sprawdzony na danych syntetycznych, poddany audytom, a następnie przetestowany przez pełny rok szkolny 2027/2028? Kod by nie zniknął. Projekt by nie umarł. Rodzice nie straciliby istniejącego dostępu do informacji. System mógłby zostać uruchomiony we wrześniu 2028 roku, po pozytywnej ocenie pilotażu. Stracono by jedynie termin wrzesień 2027. A 2027 rok jest, zgodnie z regularnym kalendarzem, rokiem wyborów parlamentarnych. Udostępnienie systemu 1 września oznaczałoby wielką rządową premierę kilka tygodni przed wyborami. Miliony potencjalnych użytkowników, mObywatel, konferencje, materiały, szkolenia, komunikaty i gotowa opowieść o cyfrowym sukcesie. Czy właśnie dlatego termin 2027 roku był nienegocjowalny? To hipoteza, nie oskarżenie. Nie twierdzę również, że 53,99 mln zł było budżetem kampanii. OSR opisuje głównie programowanie, integracje, testy, infrastrukturę i wsparcie. Ministerstwa nie potrafią pokazać dokumentów na co dokładnie miało zostać wydane 53,99 mln zł w 2027 r. Brak również informacji jakie zawarto lub planowano zawrzeć umowy i z jakimi wykonawcami? Nie wiadomo ile z tych 54 mln zł miało być wydanych na materiały, szkolenia, informowanie, promocję, podróże i wsparcie użytkowników? A tu chodzi o ponad 700 tysięcy nauczycieli i opiekunów 5 mln uczniów, których trzeba poinformować i przeszkolić. Data 1 września 2027 roku nie zależała od pozytywnej końcowej oceny pilotażu a rząd odrzucał bezpieczniejszy termin 1 września 2028 roku. Ja zgłaszałem poprawki gwarantujące pełną bezpłatność wszystkich funkcji, zakaz reklam, treści sponsorowanych i ofert handlowych, otwarte API, możliwość przenoszenia danych oraz niezależny audyt. Zaproponowałem nawet zapis zakazujący umieszczania w eDzienniku agitacji i materiałów wyborczych. Poprawkę odrzucono. Który lobbysta prywatnych firm proponuje przepisy ograniczające ich monopol i chroniące publiczny system przed politycznym wykorzystaniem? Tak dla publicznego, bezpłatnego eDziennika. Nie dla budowania go na skróty. Nie dla testowania niedokończonego systemu na prawdziwych danych dzieci. Nie dla terminu dopasowanego do kalendarza politycznego, a nie do wyniku pilotażu. #polityka #edukacja #cyfryzacja
Szef CIA w Moskwie - to zły znak Wszystko wskazuje na to, że dyrektor CIA John L. Ratcliffe złożył wczoraj niespodziewaną wizytę w Moskwie, pierwszą podróżą szefa CIA do Rosji od wizyty Williama Burnsa w Moskwie pod koniec 2021 r., ostrzegając rosyjskie kierownictwo przed inwazją na Ukrainę. Czy jest to związane z jakimiś negocjacjami pokojowymi? Zapewne niedługo się przekonamy. Samolot na Flightradar wyświetlił się jako transportowy C-17A, ale przypuszczalnie leciał on nieoznakowanym, cały biały C-40 Clipper (wojskowa wersja pasażerskiego Boeinga 737). Co ciekawe, C-17A też lądował i są z jego lądowania filmy w runecie (rosyjskim internecie). Co ciekawe, przyleciał z Rygi (Łotwa), co moim zdaniem jest ważne. Ostatnie trzy lata spędziłem w Oddziale Łącznikowym Biura Ataszatów Wojskowych (wrzesień 1997- maj 2000). W tym czasie od lipca 1998 do lipca 1999 byłem obserwatorem wojskowym w misji UNIKOM w Iraku i Kuwejcie, a do listopada 1999 byłem na zaległych urlopach, więc zostaje 1,5 roku w OŁ BAW. W tym czasie oddelegowano mnie do analiz wywiadowczych (Basia, później Zosia, czy BSiA - Biuro Studiów i Analiz, a następnie ZSiA - Zarząd Studiów i Analiz WSI) gdzie miałem praktyki. Wtedy mieliśmy komórkę łącznikową CIA. Poznałem ich służbowo, ale tutaj zakończę dalszą część tej story. Poznałem też niemal wszystkich ówczesnych attache, czyli właściwie oficjalnych oficerów wywiadu swoich państw, z czego oczywiście w pełni zdawałem sobie sprawę, a przełożeni zadbali o to, żebym nigdy tego nie zapomniał. W każdym razie, jeśli DYREKTOR CIA leci do Moskwy to nie na kawę. To nie pocieszny i wiecznie wszystko przekręcający handlarz nieruchomości Steve Witkoff który w swoich dyplomatycznych wyczynach stał się memem. To osoba, która rzadko kontaktuje się z potencjalnym wrogiem. Ostatni raz inny dyrektor CIA William Burns był w Moskwie 2 i 3 listopada 2021 r. I coś im powiedział. Jak to mawiał mój ulubiony bohater, czyli "Brudny Harry" (Clint Eastwood): "wiem, co knujecie, smoluchy. Lepiej sobie darujcie, bo jak nie to będziecie mieć do czynienia z nami trzema: Smith, Wesson i ja." Ostrzegł Rosję, że wie o rosyjskich planach inwazji na Ukrainę. Nie posłuchali. Zrobili swoje, ale jak wiemy wtopili, bo Putin wierzył własnej propagandzie a nie swojemu szefowi wywiadu (Siergiej Naryszkin). Wtedy William Burns był w Kijowie 4 i 5 listopada 2021 r. Odwrotnie, można powiedzieć, najpierw Moskwa, a potem Kijów, a teraz najpierw Ryga, a potem Moskwa. Ciekawe, prawda? Smoluchy piszący cyrylicą szykują coś grubego. Coś, z powodu czego trzeba wysyłać dyrektora CIA ze specjalną misją do Moskwy, o szczegółach której się w ogóle nie mówi oficjalnie. Ale co? Emerytowany i dość moim zdaniem dość kontrowersyjny gen. bryg. Grzegorz Grodzki podejrzewa, że chodzi o uderzenia jądrowe. Mało tego, mówi o Polsce. Nie, nie chodzi o uderzenia jądrowe na Polskę. Choć prawdopodobieństwo użycia przez Rosję broni jądrowej rośnie i może nawet przekracza już ze dwa promile, to będzie to inne użycie, niż myślimy. Będzie to spektakularna ostrzegawcza próba, jakieś pieprznięcie ładunku na środku Morza Czarnego z dala od jakiegokolwiek statku. W taki sposób, że w sumie nie będzie wiadomo kto, choć wszyscy będą wiedzieli kto. Czyli takie: wszyscy wiedzą kto, ale przed sądem tego nie udowodnisz. Jak słynne zielone ludziki. Dlaczego tak? Bo ludzie w Europie wpadną w panikę. Bezwzględnie wymuszą na własnych władzach natychmiastowe zaprzestanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Ludzie oszaleją, będą masowe demonstracje, rozróby, petycje, politycy z określonych ugrupowań z różnych państw i rosyjska agentura wpływu ruszą z niespotykaną dotąd ofensywą informacyjną. I pewnie dopięli by swego. Z tą opcją wiąże się jednak wielkie ryzyko. Wiele rzeczy może pójść nie tak, a reakcja NATO może być absolutnie inna od oczekiwanej. Rosja mogłaby dostać takimi działaniami odwetowymi (na poziomie konwencjonalnym oczywiście), że rumakowanie by się skończyło. Dlatego uważam, że RACZEJ chodzi o coś innego. PRAWDOPODOBNIE, jeszcze przed końcem wojny w Ukrainie, Rosja sięgnie po Państwa Bałtyckie. Na Łotwie mają gotowy konflikt i właściwie Casus Belli, czyli kwestię tzw. "nieobywateli" - rosyjskiej mniejszości w tym państwie, stanowiącej znaczny odsetek społeczeństwa. Oczywiście nie oznacza to szybkiego wtargnięcia. Po prostu najpierw wywołają tzw. anomię społeczną, czyli stan kiedy państwo nie funkcjonuje, a obywatele nie wierzą i nie wspierają instytucji państwowym (kryzys legitymizacji). Kiedy Łotwa i może Estonia będą odpowiednio spreparowane wojną hybrydową (będą bezładną galaretą, a nie zwartym społeczeństwem, państwem w stanie rozkładu i paraliżu), dopiero wtedy sobie wjadą. Zrobią to tak, jak nie zrobili w Ukrainie, która nie była w stanie anomii i rozkładu, o czym się boleśnie przekonali. Spartolili głównie okres PRZEDwojenny, choć w samych działaniach wojennych się nie popisali. Ale i tak zostali powstrzymani dopiero 15 km przed Kijowem. W OSTATNIEJ CHWILI I NADLUDZKIM WYSIŁKIEM. CUD NAD DNIEPREM. O czym zapominamy, że tak niewiele brakowało. To HIPOTEZA. PRZYPUSZCZAM, że MOŻE chodzić o to. Bo możliwe są też inne opcje, na przykład selektywne uderzenia rakietami na cele w Polsce (przez pomyłkę nawigacyjną systemu oczywiście) albo jakieś na serio akty dywersji. Ale raczej stawiam na Państwa Bałtyckie. One są następne w kolejce po Ukrainie (lub jeszcze w trakcie, tam najłatwiej). A my w sensie pełnoskalowego ataku, dopiero po Ukrainie i po Państwach Bałtyckich. Uwaga: idiotyczne komentarze usuwam, a autorów blokuję. Zajmie to około pięciu sekund. Jak nie znajdziecie więcej tego konta, to znaczy, że ktoś przeholował. Na zdjęciu: sowiecki żołnierz w Wilnie, 1991 r. Fot. Redit Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS #CIA #Moskwa #Ukraina
TOP 10 największych kłamstw Bartosza Lewandowskiego Adwokat Bartosz Lewandowski jest niewątpliwie nieodłącznym elementem pisowskiego układu w polskim wymiarze sprawiedliwości. Ostatnio dostał darmowy czas reklamowy w większości mediów na chwalenie się kolejnym kontrowersyjnym działaniem. Zapowiedział, że złoży do sądu wniosek o wezwanie Premiera Donalda Tuska jako świadka na okoliczność, że jego klient Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Wcześniej Premier przekazał dziennikarzom, że służby zaprzyjaźnionego państwa potwierdziły, że na 99% Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Teza Bartosza Lewandowskiego, w tłumaczeniu na prosty język, brzmi: „skoro zbiegły przestępca uciekł poza obszar Unii Europejskiej, to należy zaprzestać jego ścigania”. Innymi słowy żąda nagrody dla swojego klienta za udaną ucieczkę przed polskim wymiarem sprawiedliwości. To nie jest pierwszy przypadek, gdy Bartosz Lewandowski manipuluje i wprowadza w błąd opinię publiczną. Wielokrotnie w przeszłości przekraczał granice określone w Kodeksie Etyki Adwokackiej oraz w przepisach Kodeksu Karnego. Wciąż pozostaje bezkarny. Pamiętajmy, że on nie ma prawa pomagać przestępcom w organizowaniu ucieczek z Polski, ani pomagać im na różne sposoby, gdy są już zbiegami przebywającymi za granicą. Zrobiliśmy subiektywne zestawienie dziesięciu największych kłamstw tego adwokata, jako pełnomocnika Marcina Romanowskiego. Z ostrożności procesowej wyjaśniamy, że chodzi o jego najbardziej kontrowersyjne wypowiedzi, które nie miały pełnego potwierdzenia w stanie faktycznym i przepisach prawa. Słowo „kłamstwo” to swego rodzaju skrót myślowy. 1. „Wyjazd Romanowskiego na Węgry był związany z działalnością naukową”, Romanowski „nie uciekł” 7 października 2024 Lewandowski tłumaczył pobyt Romanowskiego na Węgrzech wcześniej zaplanowaną „działalnością naukową” i twierdził, że wyjazd nie był związany z tokiem postępowania. Kilka tygodni później Romanowski nie przebywał już po prostu na zagranicznym wyjeździe, został objęty poszukiwaniami, prokuratura skierowała wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) a w grudniu 2024 Węgry udzieliły mu ochrony międzynarodowej. W 2026 sąd wydał kolejny ENA, wskazując na aktualność przesłanek zatrzymania. Narracja Lewandowskego bardzo szybko zderzyła się z rzeczywistością procesową. 2. „Romanowski nie może być ponownie zatrzymany” Po decyzji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z października 2024 Lewandowski stanowczo twierdził, że ponowne zatrzymanie Marcina Romanowskiego pod tymi samymi zarzutami jest niedopuszczalne. Nie była to oczywista konsekwencja prawna. Prawdziwe autorytety prawnicze oceniały sytuację w inny sposób - immunitet nie oznaczał, że po jego ustaniu nie można ponownie prowadzić postępowania i przedstawiać tych samych zarzutów. Być może bardzo mocna teza prawna Lewandowskiego, nie była kłamstwem, lecz przedstawianie bardzo spornej interpretacji jako pewnika było co najmniej nieuczciwe. 3. Romanowski „przeszedł bardzo poważną operację” Chodziło o grudzień 2024, konkretnie o sprawę niestawiennictwa Marcina Romanowskiego na posiedzeniu aresztowym 9 grudnia 2024. Rano Lewandowski poinformował, że Romanowski „przeszedł bardzo poważną operację” i przedłożył sądowi dokumentację lekarską. Po wyjściu z sądu powiedział znacznie mocniej, że Romanowski miał „bardzo poważne powikłania zagrażające nawet życiu” oraz że doznał istotnego krwotoku, który sprowadził stan zagrażający życiu. W kolejnych dniach Lewandowski podtrzymywał tę wersję. 19 grudnia 2024 nadal twierdził, że informacja o zagrożeniu życia była „absolutną prawdą” i że Romanowski korzysta z pomocy medycznej w związku z operacją. Kilka dni później okazało się, że 4 grudnia 2024 Marcin Romanowski przeszedł planowany wcześniej zabieg korekty przegrody nosowej. Nie była to w żadnym wypadku operacja ratująca życie. Bartosz Lewandowski nie mówił prawdy. 4. „Postępowanie nie może być dalej prowadzone. Musi być umorzone” Chodzi o wypowiedź Lewandowskiego z 2 października 2024, po decyzji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy o uchyleniu Romanowskiemu immunitetu. Pamiętajmy, że Romanowski został zatrzymany i przedstawiono mu zarzuty w lipcu 2024. Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił zastosowania wobec niego aresztu, uznając, że przysługiwał mu immunitet ZPRE. Lewandowski argumentował, że po późniejszym uchyleniu immunitetu nie można już naprawić wcześniejszej wadliwej czynności przedstawienia zarzutów, lecz całe postępowanie przeciwko Romanowskiemu powinno zostać umorzone. Prokuratura nie umorzyła postępowania, tylko kontynuowała sprawę po uchyleniu immunitetu. Lewandowski zastosował bardzo kategoryczną interpretację skutków orzeczenia sądu, do czego nie miał żadnych uprawnień. 5. „Mamy do czynienia z prawomocnym orzeczeniem, które potwierdza bezprawność pozbawienia wolności” Lewandowski po decyzji Sądu Okręgowego mówił, że orzeczenie potwierdza bezprawność pozbawienia wolności Romanowskiego. Sąd rzeczywiście utrzymał odmowę aresztowania, ale sednem rozstrzygnięcia był immunitet ZPRE. Z tego nie wynikało automatycznie, że każde wcześniejsze działanie organów było bezprawne w każdym znaczeniu, ani tym bardziej że cała sprawa karna była pozbawiona podstaw. To było retoryczne rozszerzenie zakresu orzeczenia. 6. „Zarzuty są jedynie hipotezą” W grudniu 2024 Lewandowski mówił, że zarzuty wobec Romanowskiego są „jedynie hipotezą”, ponieważ nie zostały potwierdzone prawomocnym wyrokiem. To jedna z ulubionych sztuczek erystycznych stosowanych przez nieuczciwych adwokatów. Twierdzą oni, że nie wolno mówić o przestępstwach ich klientów (nawet przed sądem), bo nie zostali oni prawomocnie skazani. Ten bardzo pokrętny przekaz ma dotrzeć do opinii publicznej i do potencjalnych świadków. Formalnie oskarżony/podejrzany rzeczywiście korzysta z domniemania niewinności. Ale tu odbiorca ma odnieść wrażenie, że skoro nie ma wyroku, to nie istnieje materiał dowodowy uzasadniający podejrzenia. Prokuratura wskazywała na zeznania świadków, wyjaśnienia współsprawców, dokumentację i zabezpieczone nośniki danych jako podstawę zarzutów. 7. „Prokuratura nagle dokleiła dodatkowy zarzut” W październiku 2024 Lewandowski mówił, że prokuratura „dokleiła sobie” dodatkowy zarzut przywłaszczenia mienia o wartości ponad 30 mln zł. Samo rozszerzenie lub zmiana zarzutów w toku postępowania nie jest jednak czymś nadzwyczajnym. Aby określenie „dokleiła” było opisem faktu, trzeba byłoby wykazać, że zarzut został dodany bez podstawy prawnej lub procesowej. Lewandowski zastosował politycznie i medialnie sugestywną retorykę, zamiast rzetelnej informacji. 8. „Immunitet oznaczał konieczność natychmiastowego wypuszczenia Romanowskiego” W lipcu 2024 Lewandowski informował, że przewodniczący ZPRE uznaje, iż Romanowski jest objęty immunitetem i powinien być natychmiast wypuszczony. Sąd rzeczywiście odmówił wówczas zastosowania aresztu, powołując się na immunitet. To jednak nie oznaczało końca sprawy. W październiku ZPRE formalnie uchyliło immunitet, umożliwiając prokuraturze dalsze czynności. Trafna część argumentacji została przedstawiona tak, jakby definitywnie zamykała sprawę. 9. Narracja, że kolejne decyzje sądowe „masakrują” prokuraturę i dowodzą politycznego sterowania Była to prywatna interpretacja przedstawiana w sposób bardzo kategoryczny. Po uchyleniu pierwszego ENA w grudniu 2025 Lewandowski przedstawiał decyzję Sądu Okręgowego jako druzgocącą dla Prokuratury Krajowej i wskazującą na polityczny wpływ na śledztwo. Problem w tym, że uchylenie ENA nie jest równoznaczne z prawomocnym stwierdzeniem, że całe śledztwo było politycznie sterowane. Co więcej, w lutym 2026 wydano nowy ENA, a sąd uznał, że nadal istnieją przesłanki zatrzymania Romanowskiego. 10. Zarzut „ręcznego wyznaczenia” sędzi Izabeli Ledzion To był poważny zarzut wymagający dowodów, których Lewandowski nigdy nie przedstawił. W styczniu 2026 Lewandowski zakwestionował wyznaczenie sędzi Izabeli Ledzion do ponownego rozpoznania wniosku o ENA i argumentował, że została wyznaczona „z pominięciem losowania”. Był to dość typowy dla Lewandowskiego mocny zarzut przedstawiony opinii publicznej bez wykazania jego zasadności. Sporo tych kłamstw i manipulacji jak na jednego adwokata, a w zasadzie jak na tylko jednego klienta tego adwokata. Pamiętajmy, że jest to adwokat polecany przez ambasadę Federacji Rosyjskiej. autor: @GasewiczJarek dla @AkademiaPrawdy źródła: Rzeczpospolita, Wyborcza, OKOpress, Do Rzeczy, TVN 24,TVP info ilustracja: Marcin Romanowski i Bartosz Lewandowski – foto Do Rzeczy #prawodawstwo #adwokat #Polska
Hipoteza. Po današnjih razkritjih avstrijskih novinarjev postaja jasno, da je bil to glas Putinovega FSB v generalni skupščini OZN. Iran je dobavljal Rusiji drone in Rusi so mu z Musarjevo vračali uslugo. https://t.co/6JN6G6qHVk #Putin #FSB #Iran
CZY TE DWIE SPRAWY MOŻE ŁĄCZYĆ TA SAMA OSOBA? Na jednym zdjęciu znajduje się mężczyzna zatrzymany w związku z zabójstwem 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej, do którego doszło w sierpniu 2011 roku. Na drugim widzimy rekonstrukcję wizerunku sprawcy brutalnego gwałtu w Gorzowie Wielkopolskim ze stycznia 2012 roku. Podczas ataku mężczyzna miał powiedzieć pokrzywdzonej, że jest „najlepszym biegaczem w Wielkopolsce”. Zatrzymany w sprawie Izy również trenował bieganie. Choć pochodził z Gdyni, studiował w Bydgoszczy, a z jego mediów społecznościowych wynika, że brał udział w zawodach biegowych organizowanych w różnych częściach kraju. Sam fakt, że drugie przestępstwo wydarzyło się w Gorzowie Wielkopolskim, nie wyklucza więc jego obecności w tym regionie. Uwagę zwracają także podobny kształt twarzy, proporcje nosa, usta i linia żuchwy, a oba przestępstwa dzieli niespełna pięć miesięcy. Nie jest to jednak dowód ani przesądzenie, że chodzi o tę samą osobę. To jedynie hipoteza wymagająca weryfikacji. #zbrodnia #bezpieczeństwo #hipoteza
Archeolodzy odkryli na stanowisku Gran Dolina w hiszpańskiej Sierra de Atapuerca 24 kości Homo antecessor sprzed 850 tys. lat, z których część nosi ślady kanibalizmu, co skłania naukowców do poszukiwania przyczyn tych praktyk, mimo że hipoteza głodu została odrzucona. #Archeologia #Kanibalizm #HomoAntecessor

Acha. Czyli wg informacji Pana ministra @marcin_przydacz moja hipoteza została już zweryfikowana pozytywnie. A o potencjalnym odstąpieniu naszych slotów produkcyjnych piszę od 4 czerwca. Co łatwo sprawdzić poniżej ⤵️ https://t.co/JEE4fwebdF #polityka #informacje #produkcja