GIERTYCH BRONI KRALA, ŻUREK STOI NA CZELE PROKURATURY. I TO MA BYĆ NORMALNE? Roman Giertych nie jest zwykłym obrońcą. Jest wpływowym posłem Koalicji Obywatelskiej. Waldemar Żurek nie jest zwykłym prokuratorem. Jest ministrem tego samego obozu i szefem całej prokuratury. Jeśli Giertychowi nie spodoba się kierunek śledztwa, może próbować dotrzeć do ludzi stojących nad prowadzącymi je prokuratorami. Oni doskonale o tym wiedzą. Wiedzą też, że Giertych może się na nich poskarżyć. A nikt nie chce stracić stanowiska, awansu ani kariery tylko dlatego, że nadepnął niewłaściwej osobie na odcisk. Co zrobi prokurator, gdy trafi na wątek niewygodny dla Koalicji Obywatelskiej? Pójdzie za dowodami czy zacznie kalkulować? Tu nawet nie potrzeba żadnego rozkazu. Sama świadomość, że adwokat podejrzanego ma polityczne dojście na szczyt prokuratury, może wystarczyć. Żurek również jest politykiem. Trudno udawać, że jest mu obojętne, czy śledztwo uderzy w jego własny obóz. Zwłaszcza że publicznie stanął już po stronie Giertycha, a słowa Nicole Suszek tłumaczył emocjami. Szef prokuratury broni więc adwokata podejrzanego, którego sprawę prowadzą podlegli mu ludzie. Absurd. Nie ma dziś dowodu, że Żurek sterował śledztwem albo że Giertych wywierał naciski. Ale sam układ jest chory: Giertych ma polityczne wpływy, Żurek ma narzędzia wpływu na prokuraturę, a prowadzący sprawę wiedzą, że sprzeciw może ich drogo kosztować. W tej sprawie obaj powinni się wyłączyć. Żurek z nadzoru i dostępu do informacji, a Giertych z obrony Krala. Państwo prawa nie może zależeć od tego, czy pojedynczy prokurator okaże się gotowy zaryzykować własną karierę. #prawo #prokuratura #polityka

