"Zabił mojego męża" mówi Ewelina, której mąż zginął w wypadku spowodowanym przez Łukasza Żaka. – Wyrok nie dał mi żadnego ukojenia. Wyszłam z sali rozpraw niezwykle zaskoczona tym, co usłyszałam. To, że ten człowiek jest w więzieniu, nie wróci życia Rafałka. – Często o tym myślę i tak naprawdę wcale nie czuję się lepiej. Czuję, że wpadłam wtedy w jakąś dziurę i nie mogę z niej wyjść. Ktoś, kto mnie zobaczy na ulicy, powie, że po mnie nie widać tego, co się wydarzyło. Ale wcale nie jest lepiej. Jako kobieta czuję, że straciłam wszystko. – Z Rafałkiem zawsze marzyliśmy o tym, żeby stworzyć szczęśliwą rodzinę. Jedna z moich myśli tuż po tym, jak usłyszałam, że nie żyje, brzmiała: jak ja sobie z tym poradzę sama? Przecież na to się umówiliśmy – że wychowamy nasze dzieci razem. – Rozmawiam z nim codziennie. Rano, jak nie mam siły wstać z łóżka. Wieczorem, kiedy jestem zmęczona. Jak szukam miejsca parkingowego, kiedy mijam miejsca, gdzie lubiliśmy chodzić, kiedy czuję zapach czy widzę kolor. Wszystko mi się z nim kojarzy. – Synek pyta nawet: "A jak tata teraz wygląda tam pod ziemią? Czy mu urosły włosy? Czy urosły mu paznokcie? A czy tata nas teraz słyszy?". Jeżeli ja im nie odpowiem na te pytania, to kto odpowie? One są dla mnie najważniejsze, siła do rozmowy przychodzi sama. – Ja nigdy nie czułam złości w stosunku do pana Łukasza. Czuję złość na sytuację, na stratę Rafałka. Ja już dawno wybaczyłam jemu jako człowiekowi, bo każdy popełnia błędy, ale nie zapomniałam sytuacji, która wciąż niezwykle boli. – Chciałam tylko, żeby uświadomił sobie, że zabił mojego męża swoją brawurową jazdą. I że to, co się wydarzyło, to nie jest film, to nie jest gra GTA, tylko to jest życie. Rozmowę przeprowadziła Karolina Motylewska. #strata #rodzina #wypadek

