Nawrocki znowu się rozjechał. Pytany o Zondacrypto — firmę, która sponsorowała CPAC tuż przed jego wyborami, fundacje Ziobry i Wiplera, TV Republika i prawicowe imprezy — zamiast powiedzieć cokolwiek konkretnego, zaczął nerwowo przerzucać winę na „służby Tuska” i na to, że premier miał koszulkę z logo Zondacrypto. Tak. Koszulkę. Tę, którą Tusk dostał w szatni od dzieciaków z turnieju „Z Orlika na Stadion”, kiedy przyjechał z pizzą. Standardowy trykot Lechii Gdańsk. Sponsor na piersi? Zondacrypto, bo wtedy byli sponsorem klubu. Na plecach: „Tusk 1945”. Rok założenia Lechii. Nie zegarek za 40 tys. euro. Nie wpłata na fundację. Koszulka od juniorów. I to ma być argument głowy państwa 🤦 Gdy pada pytanie o to, kto brał kasę, kto wetował regulacje rynku krypto trzy razy, kto stał na scenie z sponsorem CPAC — prezydent RP emocjonalnie wskazuje na dziecięcą koszulkę i służby, za które odpowiada premier. To nie jest riposta. To ucieczka. Jeśli największym dowodem „winy Tuska” w aferze wartej setki milionów euro jest to, że premier pozował w klubowym trykocie z logo ówczesnego sponsora Lechii — to poziom tej obrony mówi sam za siebie. Dno. I to nawet nie to sportowe. - Jacek Fogiel #polityka #WielkaPiątka #kryptowaluty
