BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Dopis

Nie. To nie jest proste. To jest po prostu błędne. I naprawdę trudno mi zrozumieć, dlaczego prof. Ryszard Piotrowski firmuje swoim nazwiskiem tezę, która pozostaje w oczywistej kolizji zarówno z art. 194 ust. 1 Konstytucji, jak i z dotychczasowym orzecznictwem samego Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja mówi jasno: sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm. Prezydent ich nie wybiera. Nie zatwierdza wyboru. Nie dokonuje jego politycznej ani prawnej autoryzacji. A już w wyroku K 34/15 Trybunał Konstytucyjny stwierdził wprost, że odebranie ślubowania jest obowiązkiem Prezydenta, że Prezydent nie jest organem dokonującym wyboru sędziów TK i że przepisy ustawowe nie mogą być interpretowane w sposób przyznający mu kompetencję kreacyjną. Innymi słowy- Prezydent nie otrzymał prawa do stworzenia sobie dodatkowej instancji kontroli uchwały Sejmu. Twierdzenie, że " Prezydent ocenia procedurę i podejmuje decyzję ", oznacza w praktyce dopisanie głowie państwa kompetencji, której Konstytucja jej nie przyznała 🤷‍♂️ A w prawie konstytucyjnym kompetencji organu państwa nie domniemywa się i nie tworzy wykładnią tylko dlatego, że politycznie byłoby to komuś wygodne. Dlatego z przykrością patrzę na to, jak prof. Piotrowski ryzykuje własnym dorobkiem i autorytetem, broniąc konstrukcji prawnej, która jest wyjątkowo trudna do pogodzenia z tekstem Konstytucji i wcześniejszym orzecznictwem TK. Autorytet profesora nie tworzy normy kompetencyjnej, jednak Konstytucja jest wyżej. #Konstytucja #TrybunałKonstytucyjny #Prawo

T

Evropská komise poslala Česku další dopis k možnému střetu zájmů premiéra Andreje Babiše (ANO). „Nově zřízený fond nelze považovat za slepý fond a za odpovídající řešení situace,“ stojí v dokumentu, který má iROZHLAS k dispozici. https://t.co/knkMqfYDcl #Česko #politika #AndrejBabiš

Tohle‼️ Občas se příběhy píšou samy. Filipínský šéf obrany @giboteodoro veřejně sepsul Čínu poté, co mu během panelovky podstrčila dopis. Nahlas ho přečetl a vysmál se mu. A kdo seděl vedle něj? Náš ministr Zůna. 😅 Více na @Aktualnecz https://t.co/PcXYXTxP0R Video níže 👇 https://t.co/hKvXYaV97j #Čína #Filipíny #politika

W poniedziałek dyrektor zwołał spotkanie całego działu. Na ekranie wyświetlił slajd: „MYŚL JAK WŁAŚCICIEL”. Usiadłem bliżej. Pierwszy raz od dawna nazwa spotkania sugerowała, że mogę z niego wyjść z czymś więcej niż dodatkowym zadaniem. Wyjąłem długopis. - Chciałbym, żebyśmy zmienili nasze podejście do pracy - zaczął dyrektor. - Nie możemy funkcjonować tak, że każdy patrzy tylko na swój zakres obowiązków. Już mi się nie podobało. Zakres obowiązków był jednym z moich ulubionych dokumentów. Zaraz po powiadomieniu o wpłynięciu wynagrodzenia. - Potrzebujemy właścicielskiego podejścia. Odpowiedzialności. Zaangażowania. Myślenia długoterminowego. Chciałbym, żeby każdy traktował tę firmę jak swoją. Podniosłem rękę. Dyrektor uśmiechnął się. - Słucham. - Kiedy dostaniemy udziały? Uśmiech został. Ale przestał się rozwijać. - Nie o takich kwestiach teraz rozmawiamy. - Przepraszam. Usłyszałem „jak swoją” i poszedłem w stronę własności. - Chodzi o postawę. - Czyli udziały nie? - Nie. Zapisałem. Udziały: zero. - Będzie jakiś udział w zysku? - System premiowy na razie pozostaje bez zmian. Dopisałem. Dyrektor spojrzał na mój notes. - Co ty tam zapisujesz? - Warunki wejścia. Dyrektor przeszedł do przykładu. - Wyobraźcie sobie, że jest szesnasta, a ważny projekt nie został skończony. Osoba myśląca tylko jak pracownik zamyka komputer i wychodzi. Bardzo dokładny opis mojego planu na dzisiejsze popołudnie. - Natomiast właściciel zastanawia się, co może zrobić, żeby dowieźć temat. - Bo ma udział w wyniku - powiedziałem. - Bo czuje odpowiedzialność. - Jedno nie wyklucza drugiego. Możemy mu zaproponować, żeby oddał udziały i został z samą odpowiedzialnością. Zobaczymy, o której wyjdzie. - Naprawdę musisz sprowadzać wszystko do pieniędzy? - zapytał dyrektor. Rozejrzałem się po sali. Biuro. Poniedziałek. Dziewięć osób, które przyjechały tutaj zamiast zostać w domu. - Wydaje mi się, że to dość istotny element naszej znajomości. Pani z HR-u postanowiła pomóc. - Chodzi o poczucie wpływu. Żeby pracownicy wiedzieli, że mogą realnie kształtować organizację. To brzmiało już lepiej. - Czyli będziemy mieć wpływ na podział zysku? - Nie w tym sensie. - Na obsadę zarządu? - Też nie. - Na wynagrodzenia? - Możecie zgłaszać propozycje. Mogłem również zgłosić propozycję obniżenia cen w sklepie. Nie czyniło mnie to współwłaścicielem Biedronki. Spojrzałem na notes. Udziały: zero. Nowe korzyści finansowe: zero. Prawo do podejmowania decyzji: zero. Dodatkowe zaangażowanie: bez podanego limitu. Zrozumiałem ofertę. Nie obraziłem się. Gdybym mógł pozyskać dziewięć dodatkowych wieczorów za jedno zdanie na slajdzie, też sprawdziłbym zainteresowanie rynku. Problem polegał na tym, że siedziałem po niewłaściwej stronie transakcji. - To jest inwestycja w waszą przyszłość - powiedział dyrektor. - Jeżeli firma się rozwija, wszyscy na tym korzystają. - Firma w zeszłym roku miała rekordowy wynik. - Właśnie. - A na rozmowie o podwyżce powiedział pan, że wynik firmy nie przekłada się automatycznie na moje wynagrodzenie. Zapadła cisza. Lubię pamiętać takie rzeczy. Ludzie nie doceniają, ile można zaoszczędzić na dobrej pamięci. Dyrektor odłożył pilota. - Nie chciałbym, żebyśmy zmienili to spotkanie w negocjacje płacowe. - Ja też nie. Na razie próbuję ustalić, kim jestem. - Jesteś ważną częścią zespołu. - Ale gdy trzeba zostać po godzinach, mam być właścicielem? - Masz wykazać się odpowiedzialnością. - A gdy pytam o zysk, wracam na etat? Nie odpowiedział od razu. - Proszę tylko doprecyzować, w których godzinach obowiązuje która rola. Nie chciałbym przez pomyłkę zachować się jak właściciel podczas wypłacania dywidendy. Po spotkaniu dyrektor zatrzymał mnie przy drzwiach. - Mogłeś nie robić tego przy wszystkich. - Myślałem jak właściciel. - To znaczy? - Zanim zainwestuję dodatkowe zasoby, chcę wiedzieć, co dostanę w zamian. Popatrzył na mnie. Przez chwilę miałem nadzieję, że doceni tempo wdrożenia szkolenia. - Po prostu rób dobrze swoją pracę - powiedział w końcu. - W dotychczasowym zakresie? - Tak. - W dotychczasowych godzinach? - Tak. Tylko skończmy już ten temat. Zgodziłem się. Nie należy przedłużać negocjacji po uzyskaniu korzystnych warunków. O szesnastej zamknąłem komputer. Projekt, o którym mówił dyrektor, rzeczywiście wymagał jeszcze pracy. Zostawiłem informację, od czego zacznę rano. Wychodząc, zobaczyłem go w gabinecie. Nadal siedział. Bardzo dobrze. Powinien traktować firmę jak swoją. #FIRE #praca #zaangażowanie #motywacja

A threatening letter was sent to the teachers at the Academy of Crafts in Prague, which was sent from a student's account; however, the police found that no letter was sent by him, as his account was likely hacked by an unknown perpetrator. (translated)

Výhružný dopis žák neposlal. Někdo se mu naboural do Bakalářů, uvedla policie
Magda 2d

Bogucki chyba robi sobie żarty z Polski. Sejm wybiera sędziego TK. Komisja Sprawiedliwości opiniuje. A Pałac próbuje wmówić ludziom, że prezydent może sobie jeszcze urządzić własny egzamin z kandydata, bo koń, prawo jazdy i inne dyrdymały. Nie. Tak nie działa ustrój państwa. Prezydent nie stoi nad Sejmem, nad komisją i nad Konstytucją. Nie może dopisywać sobie kompetencji, których Konstytucja mu nie daje. Bo jeśli Pałac zaczyna sam decydować, które decyzje Sejmu uznaje, a które nie, to nie mamy ustroju konstytucyjnego. Mamy pałacowy folwark. #Polska #Konstytucja #Sejm

Před 4 roky, jsem si vůbec neuvědomila jakou jsem měla kliku. V tyto dny, jsem ležela v nemocnici v Podolí. Operace rakoviny prsu. Byla jsem přesvědčena, že umřu. Napsala jsem dokonce dětem a manželovi, dopisy na rozloučenou. Dopadlo to naštěstí dobře. Nepodceňuj prevenci. 🙏🍀 https://t.co/AjbnCkevbl #rakovinaru #zdraví #prevence

Panie @wkolarski, mam wrażenie, że próbuje Pan odsunąć uwagę od tej sprawy, która jest dla Kancelarii Prezydenta najbardziej niewygodna. Pisze Pan, że przez dwa lata służby podległe Premierowi nie zrobiły nic w sprawie środowiska kryptowalut. To jest poważne twierdzenie, więc proszę wskazać konkretnie: które służby, w jakich sprawach, jakie informacje posiadały, od kiedy je posiadały i jakich czynności miały zaniechać. Bez tego nie mamy do czynienia z ustaleniem faktu, tylko z politycznym gdybaniem. I nawet gdyby przyjąć, że określone zaniechania rzeczywiście miały miejsce, nadal nie odpowiada to na pytania dotyczące relacji środowiska krypto z politykami prawej strony, w tym z osobami związanymi z otoczeniem pana Nawrockiego, kolejnych wet pana Nawrockiego wobec regulacji tego rynku ani późniejszej próby przedstawienia własnego projektu ustawy jako właściwego rozwiązania. Jedno nie wyłącza drugiego. Można badać działania służb i jednocześnie pytać, kto zabiegał o określone rozwiązania legislacyjne, z kim je konsultowano, kto miał dostęp do polityków i w jaki sposób określone postulaty trafiały później do projektów ustaw. Dla mnie jeszcze poważniejszy jest fragment dotyczący sędziego Macieja Berka. Informuje Pan, że Kancelaria prowadzi jakąś analizę stanu faktycznego, czy osoba wybrana przez Sejm na sędziego TK "spełnia kryteria, by pełnić tak ważną funkcję". Na jakiej podstawie prawnej? Konstytucja stanowi, że sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm - to zamknięty proces. Prezydent nie prowadzi po tym wyborze własnego postępowania kwalifikacyjnego, nie zatwierdza kandydata i nie posiada kompetencji do ponownego badania, czy osoba wybrana przez Sejm odpowiada jego własnemu rozumieniu kryteriów. Jeżeli więc ta "analiza" ma służyć ocenie, czy pan Nawrocki odbierze ślubowanie, to proszę wskazać przepis, z którego wywodzicie Państwo taką kompetencję 🤷‍♂️ Samo powoływanie się na rolę Prezydenta jako strażnika Konstytucji niczego tutaj nie załatwia. Strażnik Konstytucji także działa w granicach Konstytucji. Nie może pod pozorem jej ochrony dopisywać sobie kompetencji, których ustrojodawca mu nie przyznał. W sprawie krypto zamiast odpowiedzi na pytania o weta, kontakty i genezę rozwiązań legislacyjnych dostajemy Tuska i służby. W sprawie sędziego TK pojawia się dodatkowa "analiza", której Konstytucja nie przewiduje. Tyle że od zmiany narracji ani pytania o krypto nie znikają, ani kompetencje pana Nawrockiego nie stają się szersze. Więc jeśli pan Nawrocki zrobi sobie taką "analizę" i na jej "podstawie" zaniecha odebrania ślubowania, to ze strażnika Konstytucji zrobi organ, który sam narusza konstytucyjny podział kompetencji. Art. 194 ust. 1 Konstytucji powierza wybór sędziego TK Sejmowi, a nie Prezydentowi. Prezydent nie ma kompetencji do ponownej oceny tego wyboru ani prawa weta wobec wybranego sędziego. TK w sprawie K 34/15 stwierdził natomiast, że odebranie ślubowania jest obowiązkiem Prezydenta i powinno nastąpić niezwłocznie. "Analiza" nie może stworzyć kompetencji, której Konstytucja po prostu nie przewiduje, więc? #Kryptowaluty #Konstytucja #Polityka

Magda 3d

Bogucki znowu robi z Konstytucji plastelinę. Sędziego TK wybiera Sejm. Prezydent ma odebrać ślubowanie. Koniec. Nie jest komisją konkursową, recenzentem Sejmu ani drugą instancją od jego decyzji. Jeśli Nawrockiemu nie podoba się Berek, to trudno. Nie dostał od narodu prawa weta do sędziów TK. W Pałacu najwyraźniej uznali, że jak Konstytucja czegoś nie daje prezydentowi, to zawsze można mu to dopisać tweetem Boguckiego. #konstytucja #sędziowie #Polska

Prince Harry and Meghan Markle were surprised by the official letter from British King Charles III, which clearly states their status as inactive members of the royal family, something that was not consulted with them beforehand according to their spokesperson. (translated)

Harryho a Meghan „překvapil“ králův dopis, který je označil za soukromé osoby
Novinky 3d

The German police detained 48-year-old Daniel V., suspected of sabotage on the electrical grid in North Rhine-Westphalia, Saxony, and Brandenburg, who took responsibility for these attacks in two letters and was arrested during a traffic stop near the Weisweiler power plant. (translated)

Německá policie zadržela podezřelého ze sabotáží na elektrické síti

At the Prague Academy of Crafts, teachers received a threatening letter in which a student threatened a terrorist attack on the school; however, after police intervention, it turned out that there was no danger, as the student was unarmed and the case is now being handled by the police. (translated)

Z profilu žáka přišly pražské škole výhružky. Zabiju každého, stálo v něm

Otevřený dopis Tribuny Sever pro vedení klubu ohledně nastavení cen vstupenek pro zápasy Ligy Mistrů. https://t.co/JJQk3sFxAd #fotbal #LigaMistrů #vstupenky

@GornikZabrzeSSA @_Ekstraklasa_ Super decyzja dla Was! My też dopiszemy liczbowo. Pięknie na trybunach się szykuje. #Ekstraklasa #GornikZabrze #Futbol

Vánice, která rozbila atom: Skutečný příběh Lise Meitner Vánoce roku 1938. Zatímco Evropa se propadá do stínu nacismu, v malém švédském městečku Kungälv kráčí hlubokým sněhem šedesátiletá žena v těžkém kabátě. Vedle ní na běžkách jede její čtyřiatřicetiletý synovec. Nepřijeli na dovolenou. Žena v červenci jen o vlásek unikla zatčení nacistickým režimem – po březnovém anšlusu Rakouska přišla o občanství i platný pas a kolega z institutu ji navíc udal na ministerstvu. Ze dne na den ztratila domov i vlastní laboratoř. Přesto má v kapse kabátu dopis z Berlína, který během několika následujících hodin změní dějiny moderní vědy. Jmenuje se Lise Meitner. A v tento mrazivý den, s kouskem tužky na útržku papíru opřeném o zasněžený kmen, právě přišla na to, jak funguje jaderné štěpení. O šest let později za tento objev převezme Nobelovu cenu za chemii její dlouholetý kolega Otto Hahn. Sám. Její klíčový teoretický přínos zůstane v oficiálním zdůvodnění ceny opomenut. Vítejte v dalším díle mého seriálu zaměřeném na opomíjené #ZenyVeVede. Jestli se vám líbí, prosím sdílejte jej svým sledujícím. Dívka, která nesměla ani na univerzitní toaletu Lise Meitner se narodila ve Vídni v listopadu 1878 do vzdělané rodiny židovského původu. Už od dětství ji fascinovala matematika a záření. V té době však dívky v Rakousku-Uhersku nesměly oficiálně studovat veřejná gymnázia. Všechno dohnala soukromým studiem a stala se teprve druhou ženou v historii, která na Vídeňské univerzitě získala doktorát z fyziky. Jejím mentorem a inspirací byl geniální Ludwig Boltzmann. V roce 1907 odešla do Berlína, aby se učila od Maxe Plancka. V Prusku byl přístup žen k vysokoškolskému vzdělání stále tabu. Když začala spolupracovat s mladým chemikem Ottou Hahnem v Ústavu Emila Fischera, slavný chemik jí povolil vstup pouze pod přísnou podmínkou: bude pracovat výhradně v bývalé truhlářské dílně v suterénu s vlastním vchodem z ulice a nesmí vstoupit do poslucháren ani horních pater. Do budovy neměla povolený vstup ani na toaletu – musela chodit do nedaleké restaurace. Zatímco Hahn dostával plat vědce, Lise pracovala celých pět let bez nároku na honorář a žila ze skromné podpory své rodiny. Teprve v roce 1912 se stala Planckovou asistentkou a získala své první placené místo. Byla to mimořádně silná dvojice: Otto Hahn byl precizní analytický chemik, mistr v izolování i stopových množství radioaktivních prvků. Lise Meitner byla teoretická i experimentální fyzička s pronikavou matematickou intuicí, která dokázala naměřeným datům vtisknout fyzikální smysl a řád. Společně objevili prvek protaktinium a zkoumali radioaktivní záření. Lise si postupně vydobyla takové renomé, že se v roce 1926 stala první ženou s řádnou profesurou fyziky v celém Německu. Albert Einstein jí s obdivem přezdíval „naše Marie Curie“. Pak ale přišel rok 1933. Útěk s diamantovým prstenem v kapse Po nástupu Adolfa Hitlera k moci byli židovští vědci hromadně zbavováni funkcí. Lise zpočátku chránilo rakouské občanství i práce v polozávislém Ústavu císaře Viléma. Věřila, že věda v Německu dokáže odolat politickému šílenství. V březnu 1938 však proběhl anšlus Rakouska. Přes noc se stala občankou Třetí říše a spadala pod norimberské rasové zákony. Hranice se pro osoby židovského původu uzavíraly, její pas byl neplatný a fanatický nacistický chemik Kurt Hess z téhož institutu ji nahlásil úřadům jako nežádoucí osobu. V červenci 1938 zorganizovali přátelé v čele s holandským fyzikem Dirkem Costerem tajnou záchrannou misi. Coster neohlášeně přijel do Berlína a doprovodil Lise do vlaku směr Nizozemsko. Na rozloučenou jí Otto Hahn vtiskl do ruky diamantový prsten po své matce – pro případ, že by bylo nutné podplatit pohraničníky. Nacistická hlídka na hranicích její neplatné doklady zkoumala, ale po napjatých minutách ji nechala projet. Lise vyvázla s deseti markami v peněžence a dvěma kufry. Přes Nizozemsko a Dánsko zamířila do švédského exilu. Ve Stockholmu získala místo v novém ústavu nobelisty Manneho Siegbahna. Ten však vůči ní zůstal rezervovaný – neposkytl jí téměř žádné vybavení, spolupracovníky ani odpovídající plat. Jediné spojení se špičkovou vědou tak představovala intenzivní korespondence s berlínskou laboratoří. Chemická záhada, která popírala fyzikální zákony V Berlíně Otto Hahn a mladý chemik Fritz Strassmann pokračovali v experimentech, které předtím naplánovali společně s Meitnerovou: ostřelovali těžké jádro uranu pomalými neutrony. Krátce před Vánocemi roku 1938 však narazili na výsledek, který nedával žádný smysl. V očekávaných rozpadových produktech nenašli těžší transurany, ale stopy barya. Baryum je však zhruba o polovinu lehčí než uran (uran má v jádře 92 protonů, baryum pouhých 56). Tehdejší fyzika považovala rozpad jádra na dva velké kusy za zhola nemožný. Předpokládalo se, že dopadající neutron může z jádra vyrazit nanejvýš malou částici (např. proton nebo jádro helia). Zmatený Hahn usedl v noci 19. prosince 1938 k psacímu stolu a poslal Lise dopis s přesným chemickým nálezem: „Naše izotopy radia se chovají jako baryum... Jako chemici bychom vlastně měli říci, že u těch nových látek nejde o radium, ale o baryum... Ale jako ‚jaderní fyzici‘ se k tomuto skoku, odporujícímu všem dosavadním poznatkům, zkrátka ještě nemůžeme odhodlat. Snad dokážeš navrhnout nějaké fantastické vysvětlení.“ Hahn věděl, že bez jejího teoretického posvěcení se chemický výsledek neodváží publikovat jako fakt. Průlom v zasněženém lese O několik dní později navštívil Lise v Kungälvu její synovec Otto Robert Frisch, talentovaný experimentální fyzik pracující v Kodani u Nielse Bohra. Během dopolední procházky mrazivou krajinou Frisch původně plánoval diskutovat o svém vlastním výzkumu, ale Lise odmítala mluvit o čemkoliv jiném než o Hahnově dopise. Znala Hahnovu analytickou pečlivost – pokud tvrdil, že chemicky prokázal baryum, nemohl to být omyl. Usedli na padlý kmen v lese a začali počítat. Lise si vybavila Bohrův kapkový model atomového jádra. Podle této představy se jádro nechová jako tuhá kulička, ale jako kapka kapaliny, jejíž tvar drží pohromadě povrchové napětí (způsobené silnou jadernou silou). Jádro uranu je však obrovské a natěsnané 92 kladně nabitými protony, které se navzájem mohutně elektrostaticky odpuzují. Povrchové napětí je u takto obřího jádra na samé hranici stability. Co když dopadající neutron kapku jen mírně rozkmitá? Jádro se protáhne do tvaru piškotu či činky. Uprostřed vznikne zaškrcení. V tu chvíli elektrické odpuzování na obou koncích převáží nad povrchovým napětím a jádro se roztrhne na dva menší fragmenty – například baryum a krypton: 56 + 36 = 92 Matematika seděla. Zůstávala však otázka: kde se vezme kinetická energie nově odmrštěných fragmentů? Lise spočítala, že elektrostatické odpuzování obou vzniklých jader musí uvolnit přibližně 200 MeV (megaelektronvoltů) na jedno jediné rozštěpené jádro. To bylo číslo v říši atomů nevídané – milionykrát převyšující jakoukoliv chemickou reakci. Odkud se tato energie vzala? Lise si z paměti vybavila hodnoty pro výpočet jaderných hmotností. Sečetla hmotnosti nově vzniklých jader a porovnala je s hmotností původního uranu. Výsledek ukázal nepatrný úbytek hmoty – nová jádra byla dohromady o zhruba pětinu hmotnosti protonu lehčí. Hmota se ztratila. Lise okamžitě použila nejslavnější rovnici světa, kterou zformuloval její přítel Albert Einstein: E = m c² Když do rovnice dosadila onen úbytek hmotnosti, vyšlo přesně: 200 MeV Vše do sebe beze zbytku zapadlo. Frisch termín pro tento děj převzal z biologie – nazval jej štěpení (nuclear fission), po vzoru dělení živé buňky. Zkreslený příběh a Matildin efekt Otto Hahn v lednu 1939 publikoval chemický nález barya v německém časopise Naturwissenschaften. Z politických důvodů v nacistickém Německu jméno Meitnerové uvést nemohl – článek s židovskou emigrantkou by byl okamžitě cenzurován. V únoru 1939 vyšla v britském časopise Nature teoretická práce Meitnerové a Frische, která celý proces poprvé fyzikálně vysvětlila, spočítala energii a pojmenovala štěpení. Světová fyzika byla v pozoru. Politická nutnost z roku 1939 se však po válce proměnila v pohodlnou legendu. Když v roce 1945 Královská švédská akademie věd udělila Nobelovu cenu za chemii za rok 1944, laureátem byl výhradně Otto Hahn. Ačkoliv Hahn jejich dlouholetou spolupráci před rokem 1938 v obecné rovině uznával, v otázce samotného štěpení po válce setrvale hájil narativ, že šlo o čistě chemický objev, na kterém fyzika neměla podíl a teoretici jej zprvu zpochybňovali. Historici vědy (zejména Ruth Lewin Sime a Elisabeth Crawford na základě odtajněných archivů Nobelovy nadace) prokázali, že švédský výbor pro chemii fyzikální rozměr objevu bagatelizoval a zásadní podíl Meitnerové ignoroval. Podle oficiálních záznamů byla Lise Meitner během svého života nominována na Nobelovu cenu celkem 49krát (30krát za fyziku, 19krát za chemii) – mimo jiné Maxem Planckem, Nielsem Bohrem či Arthurem Comptonem. Cenu nikdy nezískala. Jde o jeden z nejkřiklavějších projevů tzv. Matildina efektu v dějinách moderní vědy. „S bombou nebudu mít nic společného!“ Když spojenci zahájili přísně tajný projekt Manhattan na konstrukci atomové zbraně, Lise Meitner byla oficiálně vyzvána, aby se k vývoji v Los Alamos připojila. Její odpověď byla nekompromisní: „S bombou nebudu mít nic společného!“ Byla jednou z mála předních jaderných vědců, kteří účast na zbrani rezolutně odmítli z etických důvodů. Když po svržení bomb na Hirošimu a Nagasaki americký tisk senzacechtivě psal o „židovské matce atomové bomby“, která recept na zbraň vynesla z Berlína v kabelce, hluboce ji to zraňovalo. Celý zbytek života zasvětila obhajobě mírového využití jádra a etické odpovědnosti badatelů. Odkaz, který žádná cena nesmaže Lise Meitner se dočkala uznání, které je ještě vzácnější než Nobelova medaile. Zatímco nobelistů jsou stovky, stabilních i umělých chemických prvků zná periodická tabulka jen 118. V roce 1997 byl prvek s protonovým číslem 109 pojmenován na její počest: meitnerium (Mt). Je dodnes jedinou historickou ženou v dějinách, jejíž jméno nese chemický prvek zcela samostatně (Marie Curie jej v curiu sdílí s manželem Pierrem). Lise Meitner zemřela v anglické Cambridgi v říjnu 1968, krátce před svými 90. narozeninami. Její synovec Otto Frisch pro její náhrobek v Bramley vybral epitaf, který vystihuje celý její pohnutý osud: „Lise Meitner: fyzička, která nikdy neztratila své lidství.“ P.S.: Díky, že jste dočetli až sem, sdílejte prosím příběh svým sledujícím. Každý den sem píšu vedle vědeckých novinek příběh jedné opomíjené vědkyně, nezapomeňte dát sledovat @tkapler pro další. #ŽenyVeVědě #LiseMeitner #JadernáFyzika

W zeszłym tygodniu wpadła do nas koleżanka żony. Tylko na chwilę. Została dwie godziny. Po pierwszej szklance wody powiedziała, że kupiła robot gotujący za siedem tysięcy złotych. Od razu wiedziałem, że tę znajomość trzeba będzie stopniowo wygaszać. - Jest fantastyczny - mówiła. - Gotuje, waży, sieka, miesza. Oszczędzam mnóstwo czasu. Kilka dni później żona wysłała mi rolkę. Kobieta wrzucała warzywa do urządzenia, naciskała ekran i po chwili miała zupę. Na początku zastosowałem strategię pasywną. Nie reagowałem. Większość impulsów konsumpcyjnych, jeżeli nie dostarcza się im uwagi ani kapitału, z czasem wygasa. Wieczorem przeczytałem wszystko. Cena. Funkcje. Koszty serwisu. Darmowy pokaz. Następnego dnia powiedziałem żonie: - Umów pokaz. Spojrzała na mnie podejrzliwie. - Ty chcesz obejrzeć robot za siedem tysięcy? - Chcę rzetelnie ocenić produkt. Przed spotkaniem sprawdziłem wszystko jeszcze raz. Warunki. Przebieg pokazu. Najczęściej przygotowywane potrawy. Opinie ludzi, którzy nie kupili. Nie znalazłem żadnego punktu mówiącego, że po zjedzeniu zupy przechodzi na nas obowiązek zapłaty siedmiu tysięcy złotych. To mi wystarczyło. Przedstawicielka przyszła w czwartek o siedemnastej. Punktualnie. To doceniam. Przywiozła urządzenie, torby z produktami i bardzo dużo entuzjazmu człowieka, który zarabia tylko wtedy, kiedy ktoś inny wyda siedem tysięcy. - Na początek chciałabym poznać państwa potrzeby - powiedziała. - Chcemy zjeść coś ciepłego - odpowiedziałem. Żona spojrzała na mnie. - Chodzi o potrzeby związane z gotowaniem - doprecyzowała przedstawicielka. - Gotujemy codziennie - powiedziała żona. - Ale przydałoby się coś, co oszczędza czas. Przedstawicielka uśmiechnęła się. Miała punkt zaczepienia. - Właśnie po to jest ten robot. Oszczędza czas, pieniądze i miejsce w kuchni. Najpierw zaczęliśmy robić zupę. Później ciasto na bułki. Następnie pastę warzywną. Na końcu deser. Musiałem przyznać, że urządzenie działało sprawnie. Ważyło. Mieszało. Gotowało. - Proszę zobaczyć. Dzięki temu robotowi wiele rodzin przestaje zamawiać jedzenie – powiedziała przedstawicielka. - Nie zamawiamy – odpowiedziałem. - Rzadziej chodzi do restauracji. - Nie chodzimy. - Rezygnuje z gotowych dań. - Nie kupujemy. Jedliśmy dalej. Zupa była dobra. Bułki również. Wziąłem dokładkę pasty. Przedstawicielka obserwowała mnie i najwyraźniej uznała apetyt za sygnał zakupowy. To był błąd. Pozytywna ocena produktu spożywczego nie oznacza akceptacji urządzenia, które go przygotowało. Lubię chleb. Nie oznacza to, że chcę kupić piekarnię. Po deserze przedstawicielka usiadła naprzeciwko nas. - I jak wrażenia? - Bardzo mi się podobało - powiedziała żona. Przedstawicielka spojrzała na mnie. - Jedzenie było poprawnie przygotowane. Nie była to odpowiedź, na którą liczyła, ale trudno było ją podważyć. - Tak się składa - powiedziała - że mam jeszcze jedną fabrycznie nową sztukę w samochodzie. Mogliby państwo mieć robota już dzisiaj. Klasyczna presja dostępności. - Nie jesteśmy zainteresowani zakupem - powiedziałem. Przedstawicielka nadal się uśmiechała. - Rozumiem. Chociaż warto pamiętać, że można skorzystać z rat zero procent. - Cena nadal wynosi prawie siedem tysięcy. - Ale płatność rozkłada się na wygodne miesięczne raty. - Pokrojenie wydatku na mniejsze kawałki nie zmniejsza wydatku. Przedstawicielka zmieniła kierunek. - Proszę pomyśleć o czasie, który państwo odzyskają. - Ile godzin miesięcznie urządzenie nam zaoszczędzi? - Każda rodzina korzysta inaczej. - Czyli nie znamy liczby, ale mamy już wycenę. Żona wzięła głęboki oddech. Przedstawicielka spróbowała odwołać się do emocji. - Nie wszystko musi się zwracać. Czasem warto zapłacić za komfort. - Od czterdziestu minut tłumaczy pani, że urządzenie oszczędza pieniądze. - Bo oszczędza. - Ale kiedy proszę o wyliczenia, okazuje się, że nie wszystko musi się zwracać. Na chwilę zapadła cisza. Wiedziałem, że jesteśmy blisko końca. - Większość osób po pokazie decyduje się na zakup - powiedziała. Dowód społeczny. Późna faza procesu sprzedażowego. - Większość ludzi nie inwestuje regularnie, wymienia sprawne telefony i wybiera samochód na podstawie wysokości raty - odpowiedziałem. - Nie używam większości jako wskaźnika jakości decyzji finansowej. Przedstawicielka spojrzała na żonę. - A pani co o tym myśli? Sprytne. Próba rozdzielenia komitetu zakupowego. Żona spojrzała na robota. Potem na mnie. - Bardzo mi się podoba - powiedziała. - Ale na razie nie kupimy. Przedstawicielka zaczęła pakować urządzenie. Powoli. Bez wcześniejszego entuzjazmu. Na koniec wręczyła żonie wizytówkę. - Proszę się odezwać, gdyby zmienili państwo zdanie. - Oczywiście - powiedziała żona. Zamknęły się drzwi. Przez chwilę staliśmy w kuchni. Na blacie zostały dwie bułki, pół pojemnika pasty i porcja deseru. Pełny sukces. Żona odwróciła się do mnie. - Ty od początku nie zamierzałeś tego kupić. - Od początku zamierzałem uczciwie ocenić produkt. Wyjąłem telefon Otworzyłem arkusz i pokazałem go żonie. Na ekranie widniał tytuł: „Przedstawiciele Thermomix - baza kontaktów i potencjalne menu”. Siedemnaście nazwisk. Numery telefonów. Obszary działania. Przy niektórych dopiski: „robi pizzę”, „specjalizacja: pieczywo”, „na pokazach podobno risotto”, „możliwy deser lodowy”. Żona patrzyła na ekran. - Co to jest? - Znalazłem przedstawicieli w promieniu trzydziestu kilometrów. - Po co? - Każdy oferuje darmowy pokaz. - Nie będziemy umawiać siedemnastu pokazów. - Oczywiście, że nie. Odetchnęła. - Nie ma sensu organizować ich wszystkich od razu. Rozłożyłem je na kilka miesięcy, żeby zachować różnorodność menu - doprecyzowałem. - Ty chcesz ciągać tutaj tych biednych ludzi, wiedząc, że niczego nie kupisz? - Każdy przedstawiciel dostanie równe szanse przekonania mnie. - Nikt cię nie przekona. - W takim razie podejmiemy bardzo dobrze udokumentowaną decyzję zakupową. Przesunąłem arkusz w dół. Na końcu była symulacja. Liczba pokazów. Średnia liczba porcji. Szacunkowa wartość produktów. Oszczędność na kolacjach. Żona zamknęła oczy. - Zarezerwuj sobie czwartek. Zabieram Cię do Włoch. A raczej Pani Monika nas zabierze. Focaccia, krem pomidorowy i lody - powiedziałem. Żona nic nie odpowiedziała. Schowałem pozostałe bułki do pojemnika. Thermomix faktycznie może oszczędzać pieniądze. Trzeba tylko bardzo uważać, żeby go nie kupić. #FIRE #gotowanie #produkty #zakupy

Biedny Szymon Jadczak, od dziś już nikt nie będzie traktował poważnie żadnych jego tekstów! Pycha kroczy przed upadkiem. Pisałem wczoraj, że to tak zwany dziennikarz „wspomagany”. I cóż, jeszcze tego samego dnia życie dopisało ciekawy finał tej kariery dziennikarskiej. Klątwa Ziobry! #dziennikarstwo #polska #aktualności

Panie Czarnek, sabotuje, niszczy, likwiduje po cichu... Dużo mocnych słów. Tylko znowu przeszkadzają dokumenty. CPK nie zostało zlikwidowane. Obowiązujący program wieloletni przewiduje 131,7 mld zł wydatków do 2032 r., budowę lotniska, Kolei Dużych Prędkości Warszawa–CPK–Łódź oraz dalszą realizację linii Y. To ma być ten sabotaż? Zmiana harmonogramu, zakresu czy modelu finansowania nie jest jeszcze dowodem jakiegoś sabotażu. Żeby mówić o sabotażu, trzeba wykazać działanie zmierzające do udaremnienia inwestycji. Pan tego nie pokazuje. Pan pokazuje tylko, że obecny rząd realizuje CPK inaczej niż PiS chciał je realizować. Ale - "zmienili projekt" i "likwidują projekt" to jednak nie są synonimy. Pisze Pan również, że inwestycję zatrzymano. Tymczasem z tego co ja wiem, to prowadzono wykupy gruntów, podpisywano umowy, realizowano dokumentację projektową, przygotowywano inwestycje kolejowe, a spółkę dokapitalizowano miliardami złotych. Może więc precyzyjniej byłoby napisać: "Nie realizują CPK dokładnie według koncepcji PiS". Bo to akurat byłoby prawdziwe 🙂 Tyle że brzmi trochę mniej dramatycznie niż "sabotują Polskę". Jak dla mnie, nie wykazał Pan żadnego sabotażu. Co najwyżej próbował Pan wykazać różnicę między dwiema koncepcjami tej samej inwestycji. Resztę dopisała polityka i chyba już przymus, żeby w każdym wpisie uderzyć w rząd 🤦‍♂️ #polityka #CPK #inwestycje

Magda 6d

PiS przez osiem lat urządzał państwo pod siebie. Zmieniał przepisy, tworzył furtki, blokował zmiany. Wszystko przy założeniu, że to oni będą z tych narzędzi korzystać. Tyle że władza się skończyła, a przepisy zostały. Berek może wejść do TK, bo PiS-owski TK uwalił przepisy, które miały wprowadzić karencję. Tusk mógł odczytać zeznania ze śledztwa Zondy dzięki przepisowi z czasów Ziobry. A przy KRS PiS próbuje dziś podważać mechanizmy, które sam wcześniej stworzył i z których sam korzystał. PiS napisał prawo pod siebie. Najwyraźniej zapomniał dopisać, że obowiązuje tylko wtedy, kiedy rządzi PiS. #Polska #Prawo #PiS

The suspect of sabotaging energy infrastructure in Germany is a 48-year-old climate activist who wrote a letter confessing to the attacks, which the interior minister described as an expression of climate extremism. (translated)

Podezřelým ze sabotáže v Německu je klimatický aktivista, oznámil ministr vnitra