BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Jelita

Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 ! W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️ Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE. PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : "Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox #UkraińskieZbrodnie

Onet.pl 2d

W artykule opisano niepokojący trend wzrastającej liczby przypadków raka jelita grubego wśród młodych osób, zwłaszcza tych uprawiających sporty wytrzymałościowe, oraz wskazano na możliwe przyczyny, takie jak czynniki środowiskowe i wczesne mutacje DNA, które mogą mieć swoje źródło w dzieciństwie. #rakjelitagrubego #zdrowie #sport

Młodzi chorują na raka jelita grubego. Trop prowadzi do dzieciństwa
Onet.pl 3d

Nowotwory wśród młodych ludzi stają się coraz częstsze, co może być związane z przyspieszonym starzeniem biologicznym, zmianami w diecie i stylu życia oraz poprawą diagnostyki, a główne rodzaje nowotworów to rak jelita grubego, tarczycy oraz trzustki. #rak #nowotwory #zdrowie

Fala raka u młodych. Lekarz: to nie plaga, która na nas spadła, to cena

Researchers have identified a significant relationship between prolonged sitting without breaks and a higher risk of developing various types of cancer. This particularly concerns cancers associated with obesity (such as esophageal, liver, kidney, pancreatic, and colorectal cancer). (translated)

@MKierwinski Droga od alkoholika do ministra jeszcze krótsza, bo wszystko można załatwić w ramach jednego, odpowiedniego jelita grubego #PrzyjaznePaństwo #Polityka #Zarządzanie #Społeczeństwo

Inflammatory bowel diseases can be "seen" many years before diagnosis. In Crohn's disease, differences in blood tests were visible even up to 8 years before diagnosis, while similar changes in ulcerative colitis were observed up to about 3 years before diagnosis. (translated)

The gut microbiome pattern in colorectal cancer appears to be more similar than previously thought – even in people diagnosed before the age of 50. The most consistently associated with colorectal cancer were, among others: Fusobacterium, https://t.co/bfgodzojtV (translated)

Jeżeli lekarz na operacjach jelita grubego mógłby zarabiać 10 milionów rocznie, to może skończmy już z tym, że w naszym systemie brakuje pieniędzy, a sam system ochrony zdrowia jest dobrze zorganizowany. Lekarz Emil Jędrzejewski powiedział w wywiadzie u @K_Stanowski, od 14 minuty: "Jeżeli umówiłbym się na procent, te procenty na rynku są od 20 do 30 procent. Ale policzmy 20 procent. Pęcherzyk to jest te 12 tysięcy, czyli to jest 2400. Pięć w ciągu dnia przez 5 dni w tygodniu. Luz. Nie mówię o operacjach dużych, które są wyceniona po 20, po 40 tysięcy. To jest tak, operacja jelita grubego to jest tak godziną, półtorej - to jest 8 tysięcy - dla mnie tak." Brawo za szczerość dla pana doktora - powiedział uczciwie jakie stawki może wyciągać lekarz. Wychodzi na to, że gdyby Pan Jędrzejewski skupił się tylko na pieniądzach i robił 5 operacji jelita grubego dziennie, chociaż z jego wypowiedzi wynika że mógłby i 6 spokojnie, to wyciągałby 40 tys. dziennie, 200 tys. tygodniowo, ponad 800 tys. miesięcznie, czyli 10 milionów rocznie. Pan Jędrzejewski tyle nie wyciągał, bo sam uważał że to absurd i zaproponował system, w którym miał zarabiać ok. 1 mln rocznie, chociaż jak sam powiedział gdyby zaproponował taki, w którym zarabiałby i 2 mln to czuł, że dyrekcja też by się zgodziła. Wiem, że dziś media będą wałkować inną część tego wywiadu, głównie tą o tomografii zwłok, ale niech nam nie ucieka to, o czym często sami lekarze mówią - ten system jest chory do bólu. NFZ przecenia niektóre operacje, przez co brakuje im na inne, albo na normalny posiłek regeneracyjny dla pacjenta po operacji. Akurat Jakub Kosikowski @kosik_md wielokrotnie tu o tym pisał. Z lekarzami jest trochę jak z piłkarzami - to nie ich wina, że niektórym chcą płacić takie stawki - proszę zwrócić uwagę, że sam Pan Jędrzejewski mówi jasno, że mógłby wyciągać 10 milionów rocznie. Jeden zaproponuje zarobki dziesięciokrotnie niższe, bo wie, że 10 mln to niemoralna stawka za tę pracę, a inny będzie cały dzień robił szczepionki - u mnie we wsi to akurat pielęgniarka robi, za co dostanie ponad 4 miliony za rok. Nie znam się na systemie ochrony zdrowia, nawet nie korzystam. Na moim koncie pacjenta jest zaksięgowane bodajże 100 zł po stronie kosztów za 20 lat płacenia składek i ok. 20 tys. rocznie po stronie zapłaconych składek. Wiem natomiast, że system w którym lekarz dostaje 20-30% od przychodu z operacji jest systemem chorym do bólu. Podniesienie podatków zdrowotnych nic tu nie zmieni, poza tym, że za operację jelita grubego lekarz będzie dostawał zamiast 8 to 12 tysięcy. #zdrowie #systemochronyzdrowia #lekarze

Nowe badania wskazują, że problemy finansowe, stres i presja w pracy mają znaczący wpływ na zdrowie jelit, podkreślając złożoną interakcję między mózgiem a układem pokarmowym, co jest wynikiem holistycznego podejścia do zdrowia uwzględniającego czynniki biologiczne, psychologiczne i społeczno-kulturowe. #Zdrowie #Jelita #Stres

Problemy finansowe i presja w pracy mogą odbijać się na jelitach. Nowe badanie
Onet.pl 4w

Bonnie Tyler nie jest już w śpiączce, ale jej stan zdrowia wciąż jest poważny, a artystka przebywa na intensywnej terapii po operacji w maju z powodu perforacji jelita, co zmusiło menedżment do odwołania wszystkich letnich koncertów, z nadzieją na powroty do zdrowia i występy jesienią. #BonnieTyler #Zdrowie #Muzyka

Są nowe wieści o Bonnie Tyler. Szpital zdradził szczegóły

Kardynał Franciszek Macharski został uzdrowiony w 1992 r. z zaawansowanego raka jelita grubego. We wrześniu zdiagnozowano nowotwór – guz był rozległy, stan ciężki. Operację przeprowadzono 8 września (święto Narodzin NMP) w Krakowie. Lekarze nie dawali nadziei. Odmówił chemioterapii, powierzył się woli Bożej. Po rekonwalescencji w Zakopanem szybko wrócił do aktywności – już w listopadzie odprawiał Msze i spotykał się z kapłanami. Wielu świadków (np. bp Jan Zając, siostry z Łagiewnik) uznało to za cud za wstawiennictwem św. Faustyny Kowalskiej – kardynał był wielkim czcicielem Bożego Miłosierdzia (dewizą „Jezu, ufam Tobie”). Sam nie modlił się o uzdrowienie i nie komentował cudu, ale zaakceptował opis jako jeden z „cudów św. Faustyny”. Dożył 89 lat (zm. 2016) #Cud #Uzdrowienie #BożeMiłosierdzie

Kasjopea Jun 2

Lekcja Specjalna czyli najbardziej WSTRZĄSAJĄCA relacja z Rzezi Wołyńskiej ❗️❗️❗️ Fragmenty Reportażu który został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe ⬇️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. Źródło : "Kainowa zbrodnia" o reportaż Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Nie wszystkie opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...przypomniałam bo są zbyt DRASTYCZNE. Zróbcie takie RT, żeby cała Polska się dowiedziała. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #UkraińskieZbrodnie https://t.co/uYX0ELCMFj #Ludobójstwo #Historia #Pamięć

W poniedziałek rano z Warszawy wystartował specjalny samolot medyczny, który ma przetransportować z Pekinu do Polski 24-letnią Klaudię Uciechowską, od ponad miesiąca przebywającą w śpiączce. Młoda Polka zmaga się z ciężkimi powikłaniami zdrowotnymi po rzadkim autoimmunologicznym zapaleniu mózgu związanym z potworniakiem jajnika. W trakcie leczenia doszło także m. in. do zapalenia płuc, zapalenia otrzewnej oraz perforacji jelita. Na pokładzie znajdują się wojskowy zespół medyczny oraz mama młodej kobiety. Powrót Klaudii do kraju planowany jest na 4 czerwca, jeśli jej stan zdrowia pozwoli na podróż. Dzięki wsparciu rządu koszty transportu zostały pokryte przez państwo, a środki zebrane przez rodzinę zostaną przeznaczone na leczenie i rehabilitację pacjentki po powrocie do Polski. 📸 | KosiniakKamysz #zdrowie #medycyna #Polska

Kasjopea May 29

Nie wiesz @AndriySadovyi "jak było 80 lat temu" ??? To ja ci PRZYPOMNĘ co zrobiliście Polakom ❗️❗️❗️ Danuta Konieczna : "Miałam już prawie dziesięć lat, kiedy banderowcy napadli na polską wioskę Korościatyn. Tego dnia było jeszcze wcześnie i ludzie nie zdążyli się ukryć. Banda działała w trzech grupach. Pierwsza szła i mordowała. Drudzy kradli, co się dało. Ostatnia grupa to przeważnie wyrostki 12-14-Ietnie - zwalniali z łańcuchów bydło i podpalali domostwa. Słyszałam, jak w domu mówiono, że bandą tą dowodził młody ksiądz wyznania greckokatolickiego z naszych Monasterzysk, nazwiska jego nie pamiętam. Ludzie się bronili, ale zginęło wtedy 160 Polaków. Pamiętam, jak stałam z moimi rodzicami i innymi sąsiadami przed domem i patrzyliśmy na łunę. Rano ludzie saniami zaprzężonymi w konie podążali do Korościatyna. Ja też tam byłam. Pamiętam, jakby to było wczoraj. To, co tam zobaczyłam, było makabryczne. W zdewastowanych, spalonych domach, na podwórkach, w ogrodach, na stacji kolejowej - wszędzie leżeli zamordowani ludzie. Tego nie można opisać. Tego nie mogę zapomnieć. Widziałam ludzi pozabijanych siekierami i nożami. Mieli odrąbane ręce, nogi, rozłupane głowy, obcięte uszy i powyrywane języki, wydłubane oczy, rozprute brzuchy i rozwleczone jelita. Kobiety miały obcięte piersi. Nie oszczędzali nawet niemowląt. Widziałam maluśkie dziecko z roztrzaskaną o ścianę głową. Pamiętam, jak stara kobieta stała nad zmasakrowanym ciałem swojej córki, mówiła do niej, żeby wstała i włożyła płaszcz, który jej przyniosła, bo jest zimno i pora iść do domu" Źródło : "Karta"- kwartalnik historyczny. Nr 8 Wrocław 1992r. O OBOWIĄZKACH szkolnych nie przypominam, bo chyba wszyscy mają je już dobrze utrwalone 😉. Ale zachęcam do korzystania z naszej szkolnej kawiarki bo to tlen, dzięki któremu może funkcjonować nasza Szkoła. Dziękuję ❤️ https://t.co/uYX0ELCMFj #Historia #Pamięć #Polska

Pacjenci w Polsce muszą czekać na kolonoskopię nawet do 2028 roku, co jest efektem obniżenia stawek za nadwykonania przez NFZ, co prowadzi do wydłużenia kolejek na badania endoskopowe oraz zwiększać ryzyko niewykrycia nowotworów jelita grubego. #OchronaZdrowia #Diagnostyka #NFZ

Pacjenci muszą czekać na badania nawet 2 lata. Terminy na kolonoskopię na 2028 r.
Interia.pl May 9

Stan zdrowia 74-letniej Bonnie Tyler, przebywającej w krytycznym stanie na oddziale intensywnej terapii w Portugalii po operacji jelita, jest poważny, a lekarze informują, że najbliższe godziny będą kluczowe dla jej życia. #BonnieTyler #CriticalCondition #MedicalUpdate

Stan zdrowia Bonnie Tyler. Lekarze walczą o życie 74-letniej wokalistki