BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Urlop

Pani Minister @a_dziemianowicz , tak na serio? „Bóle menstruacyjne nie należą do problemów mężczyzn”. Oczywiście, że nie (chociaż Pani koleżanka z klubu może się z tym nie zgodzić). Ale równe traktowanie pracowników jest problemem nas wszystkich. Nie kwestionuję bólu menstruacyjnego. Jeśli pracownica cierpi tak mocno, że nie może wykonywać pracy - potrzebuje pomocy, diagnozy, leczenia i możliwości odpoczynku. Dokładnie tak samo jak mężczyzna cierpiący z powodu migreny, kolki nerkowej, choroby urologicznej czy innej poważnej dolegliwości. Jeżeli obok mnie ktoś cierpi to pomogę mu dotrzeć do lekarza. Nie będę najpierw pytał, jakiej jest płci i który organ boli oraz jak mocno. Pani odpowiedź omija sedno sprawy. Nikt nie pytał, czy mężczyźni miesiączkują. Pytanie brzmi - dlaczego w nadzorowanych przez Panią OHP pracownice otrzymały prawo do nawet 12 dodatkowych, pełnopłatnych dni wolnych rocznie, a pracownik cierpiący z powodu równie silnego bólu nie ma żadnego odpowiednika? Jedna osoba dostaje dodatkowy płatny dzień. Druga musi skorzystać z urlopu wypoczynkowego albo zwolnienia lekarskiego. Jedynym kryterium różnicującym jest płeć. To nie jest równe traktowanie. Solidarność pracownicza nie polega na dzieleniu bólu na kobiecy, zasługujący na dodatkowe uprawnienie, i męski, który pracownik ma rozwiązać sam. Solidarność polega na tym, że każda osoba czasowo niezdolna do pracy otrzymuje pomoc według stanu zdrowia, a nie płci. Jeżeli celem jest umożliwienie jednego dnia odpoczynku bez biurokracji lekarskiej, wprowadźmy dzień zdrowotny dostępny dla każdego pracownika. Jeżeli problemem jest bolesna menstruacja, zapewnijmy szybką diagnostykę i leczenie, także endometriozy. Ale nie twórzmy dodatkowego świadczenia wyłącznie dla jednej płci, a pytań o jego zgodność z zasadą równego traktowania nie zbywajmy wykładem o biologii. Dobre intencje nie uchylają prawa do równego traktowania. Prawa pracownicze są dla wszystkich. Koniec i kropka. #równość #prawapracy #solidarność

Dziemianowicz-Bąk o urlopach menstruacyjnych: „Mężczyźni nie cierpią z powodu bolesnych miesiączek, kobiety tak, i może to uniemożliwiać wykonywanie podstawowych obowiązków. Nie jest krzywdą dla grupy, która nie doświadcza tego cierpienia ulga dla osób, które go doświadczają” Nie no super, dyskryminujmy mężczyzn dalej, wcale nie żyją krócej i nie pracują ciężej XD #Równość #UrlopMenstruacyjny #PrawaKobiet

Onet.pl 13h

The court in Krakow initially did not apply resocialization measures against 16-year-old Jakub L., one of the suspects in a brutal assault, but after media intervention, it decided that the juvenile would return to the educational center before the end of his leave. (translated)

Sąd zmienił decyzję po pobiciu w Krakowie. 16-latek wróci do ośrodka

After a fatal beating in the Willowe estate in Krakow, 16-year-old Jakub L., who was one of the participants in the incident and was on leave from a youth educational center, was initially released; however, after media intervention, the court ruled that he must return to the facility. (translated)

Zwrot po śmiertelnym pobiciu w Krakowie. Nieletni wypuszczony na wolność ma wrócić do ośrodka

Szef CIA w Moskwie - to zły znak Wszystko wskazuje na to, że dyrektor CIA John L. Ratcliffe złożył wczoraj niespodziewaną wizytę w Moskwie, pierwszą podróżą szefa CIA do Rosji od wizyty Williama Burnsa w Moskwie pod koniec 2021 r., ostrzegając rosyjskie kierownictwo przed inwazją na Ukrainę. Czy jest to związane z jakimiś negocjacjami pokojowymi? Zapewne niedługo się przekonamy. Samolot na Flightradar wyświetlił się jako transportowy C-17A, ale przypuszczalnie leciał on nieoznakowanym, cały biały C-40 Clipper (wojskowa wersja pasażerskiego Boeinga 737). Co ciekawe, C-17A też lądował i są z jego lądowania filmy w runecie (rosyjskim internecie). Co ciekawe, przyleciał z Rygi (Łotwa), co moim zdaniem jest ważne. Ostatnie trzy lata spędziłem w Oddziale Łącznikowym Biura Ataszatów Wojskowych (wrzesień 1997- maj 2000). W tym czasie od lipca 1998 do lipca 1999 byłem obserwatorem wojskowym w misji UNIKOM w Iraku i Kuwejcie, a do listopada 1999 byłem na zaległych urlopach, więc zostaje 1,5 roku w OŁ BAW. W tym czasie oddelegowano mnie do analiz wywiadowczych (Basia, później Zosia, czy BSiA - Biuro Studiów i Analiz, a następnie ZSiA - Zarząd Studiów i Analiz WSI) gdzie miałem praktyki. Wtedy mieliśmy komórkę łącznikową CIA. Poznałem ich służbowo, ale tutaj zakończę dalszą część tej story. Poznałem też niemal wszystkich ówczesnych attache, czyli właściwie oficjalnych oficerów wywiadu swoich państw, z czego oczywiście w pełni zdawałem sobie sprawę, a przełożeni zadbali o to, żebym nigdy tego nie zapomniał. W każdym razie, jeśli DYREKTOR CIA leci do Moskwy to nie na kawę. To nie pocieszny i wiecznie wszystko przekręcający handlarz nieruchomości Steve Witkoff który w swoich dyplomatycznych wyczynach stał się memem. To osoba, która rzadko kontaktuje się z potencjalnym wrogiem. Ostatni raz inny dyrektor CIA William Burns był w Moskwie 2 i 3 listopada 2021 r. I coś im powiedział. Jak to mawiał mój ulubiony bohater, czyli "Brudny Harry" (Clint Eastwood): "wiem, co knujecie, smoluchy. Lepiej sobie darujcie, bo jak nie to będziecie mieć do czynienia z nami trzema: Smith, Wesson i ja." Ostrzegł Rosję, że wie o rosyjskich planach inwazji na Ukrainę. Nie posłuchali. Zrobili swoje, ale jak wiemy wtopili, bo Putin wierzył własnej propagandzie a nie swojemu szefowi wywiadu (Siergiej Naryszkin). Wtedy William Burns był w Kijowie 4 i 5 listopada 2021 r. Odwrotnie, można powiedzieć, najpierw Moskwa, a potem Kijów, a teraz najpierw Ryga, a potem Moskwa. Ciekawe, prawda? Smoluchy piszący cyrylicą szykują coś grubego. Coś, z powodu czego trzeba wysyłać dyrektora CIA ze specjalną misją do Moskwy, o szczegółach której się w ogóle nie mówi oficjalnie. Ale co? Emerytowany i dość moim zdaniem dość kontrowersyjny gen. bryg. Grzegorz Grodzki podejrzewa, że chodzi o uderzenia jądrowe. Mało tego, mówi o Polsce. Nie, nie chodzi o uderzenia jądrowe na Polskę. Choć prawdopodobieństwo użycia przez Rosję broni jądrowej rośnie i może nawet przekracza już ze dwa promile, to będzie to inne użycie, niż myślimy. Będzie to spektakularna ostrzegawcza próba, jakieś pieprznięcie ładunku na środku Morza Czarnego z dala od jakiegokolwiek statku. W taki sposób, że w sumie nie będzie wiadomo kto, choć wszyscy będą wiedzieli kto. Czyli takie: wszyscy wiedzą kto, ale przed sądem tego nie udowodnisz. Jak słynne zielone ludziki. Dlaczego tak? Bo ludzie w Europie wpadną w panikę. Bezwzględnie wymuszą na własnych władzach natychmiastowe zaprzestanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Ludzie oszaleją, będą masowe demonstracje, rozróby, petycje, politycy z określonych ugrupowań z różnych państw i rosyjska agentura wpływu ruszą z niespotykaną dotąd ofensywą informacyjną. I pewnie dopięli by swego. Z tą opcją wiąże się jednak wielkie ryzyko. Wiele rzeczy może pójść nie tak, a reakcja NATO może być absolutnie inna od oczekiwanej. Rosja mogłaby dostać takimi działaniami odwetowymi (na poziomie konwencjonalnym oczywiście), że rumakowanie by się skończyło. Dlatego uważam, że RACZEJ chodzi o coś innego. PRAWDOPODOBNIE, jeszcze przed końcem wojny w Ukrainie, Rosja sięgnie po Państwa Bałtyckie. Na Łotwie mają gotowy konflikt i właściwie Casus Belli, czyli kwestię tzw. "nieobywateli" - rosyjskiej mniejszości w tym państwie, stanowiącej znaczny odsetek społeczeństwa. Oczywiście nie oznacza to szybkiego wtargnięcia. Po prostu najpierw wywołają tzw. anomię społeczną, czyli stan kiedy państwo nie funkcjonuje, a obywatele nie wierzą i nie wspierają instytucji państwowym (kryzys legitymizacji). Kiedy Łotwa i może Estonia będą odpowiednio spreparowane wojną hybrydową (będą bezładną galaretą, a nie zwartym społeczeństwem, państwem w stanie rozkładu i paraliżu), dopiero wtedy sobie wjadą. Zrobią to tak, jak nie zrobili w Ukrainie, która nie była w stanie anomii i rozkładu, o czym się boleśnie przekonali. Spartolili głównie okres PRZEDwojenny, choć w samych działaniach wojennych się nie popisali. Ale i tak zostali powstrzymani dopiero 15 km przed Kijowem. W OSTATNIEJ CHWILI I NADLUDZKIM WYSIŁKIEM. CUD NAD DNIEPREM. O czym zapominamy, że tak niewiele brakowało. To HIPOTEZA. PRZYPUSZCZAM, że MOŻE chodzić o to. Bo możliwe są też inne opcje, na przykład selektywne uderzenia rakietami na cele w Polsce (przez pomyłkę nawigacyjną systemu oczywiście) albo jakieś na serio akty dywersji. Ale raczej stawiam na Państwa Bałtyckie. One są następne w kolejce po Ukrainie (lub jeszcze w trakcie, tam najłatwiej). A my w sensie pełnoskalowego ataku, dopiero po Ukrainie i po Państwach Bałtyckich. Uwaga: idiotyczne komentarze usuwam, a autorów blokuję. Zajmie to około pięciu sekund. Jak nie znajdziecie więcej tego konta, to znaczy, że ktoś przeholował. Na zdjęciu: sowiecki żołnierz w Wilnie, 1991 r. Fot. Redit Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS #CIA #Moskwa #Ukraina

Chodziński był motorem wszyskich działań wyrządzających krzywdę @Jan_Pinski i mnie. Zeznają tak funkcjonariusze CBA w mojej sprawie. Podczas urlopów, ktoś bezprawnie włamywał się do ich szaf pancernych w CBA i zabierał materiały o Chodzińskim zebrane przeze mnie. To my z Jankiem Pińskim dostarczyliśmy część materiałów o wyciekach z del. CBA we Wrocławiu podczas afery taśmowej. W sprawę byli zaangażowani funkcjonariusze Rafał Gorzkowski ( późniejszy zastępca dyrektora wyd. Operacyjnego CBA) i Zbigniew Misior ( późniejszy szef Stołecznej del. CBA) później po po przyniesieniu przeze mnie taśm z rozmów Chodzińskiego z Grzesiem Jakubowskim. Znał wszystkie szwindle Wąsika i Kamińskiego, dlatego ugotował i doprowadził do wyrzucenia z CBA Gorzkowskiego i Misiora przez sprawę zaginionego 1mln z CBAa mnie ( kumpel Ziobry i Święczkowskiego) najpierw próbowali zabić, wrobić w kradzież Funduszu Operacyjnego CBA i pomimo jednoznacznych potwierdzonych później publicznie informacji, braku mojej winy wsadzili mnie do Aresztów. Nareszcie prawda wychodzi na jaw. ŻĄDAM ODTAJNIENIA WSZYSKICH AKT W MOJEJ SPRAWIE ‼️DOSYĆ SZARGANIA PRZEZ PRESTYTUTKI DZIENNIKARSKIE OPŁACANE PRZEZ CBA, TO MOJE PRAWO I BĘDĘ O TO WALCZYŁ DO KOŃCA , „mojego albo ich” @donaldtusk @w_zurek @GiertychRoman #CBA #Prawda #Sprawiedliwość

The first miner from PGG started working at the Silesian Railways. This year, almost 9 thousand people will leave this largest coal company in the EU. They will take either a severance pay or a mining leave, retraining offers are on the tables. Polish coal mining will shrink faster than we think. (translated)

Wracam z urlopu. I co słyszę? Wycie świętych krów. „Pokrzywdzeni” milionerzy - ryczałtowcy i ich obrońcy płaczą, że ryczałt zostanie ograniczony do 1 mln rocznych przychodów. Etatowiec - nauczyciel, ratownik medyczny zarabiający powyżej 120 tys. zł płaci od nadwyżki 32% podatku, a od całości 9% składki zdrowotnej. Tymczasem „święty” ryczałtowiec w raju podatkowym z dziesięciokrotnie większym przychodem płaci średnio ok 7%, a składki zdrowotnej maksymalnie ok 1%. No i zero daniny solidarnościowej, którą płacą milionerzy na umowie o pracę (4% powyżej 1 mln zł). I teraz ten milioner będzie musiał płacić jak cała reszta Polaków. Skandal! Hańba! Upadek polskiej gospodarki. Zamiast na Porshe dla Kacprzyka pójdzie na ulgę podatkową dla tych, którzy ciągną dziś największy garb składkowy - np. nauczycieli No rzeczywiście, tragedia PS W całym tym wyciu można odnieść wrażenie, że chodzi o jakąś ogromną grupę ludzi. No prawie większość Polaków. A tych milionerów-ryczałtowców, którzy utracą swoje święte rajskie przywileje jest … 43 tysiące. Na ryczałcie, bez zmian pozostaje ponad 2 mln pracujących/małych przedsiębiorców. #Podatki #Polska #Gospodarka

Żurek tak uciekał od sprawy Romanowskiego, że wsypał i siebie i Tuska xD - Romanowski jest w Naddniestrzu, bo Tusk tak mówił? - Proszę zapytać Tuska, nie można ujawniać takich informacji (xD) - Ale Prokuratura mówi, ze go tam nie ma. - BYŁEM NA URLOPIE, SPRAWDZĘ TO. xDDDDDDDDDD https://t.co/fmewB0TQtd #Polska #polityka #humor

DIOZ… znowu DIOZ… Podpalenie: Wokół samego podpalenia ich samochodu sporo wątków śmierdzi. Zbiórka odpalona na mniej niż godzinę po podpaleniu ze zdjęciami i opisami. Ludzie podsyłają że takie samochody kosztują między 100-200k, Dioz komunikuje że 500k, ale przecież taka okazja do grania na emocjach się pojawiła, że zbiórka odpalona na 1mln. Dioz jest diozem. Te same metody od lat. Aby lepiej się klikało usunęli z dokumentu, że auto jest w leasingu. Dioz oczywiście manipuluje też na temat sytuacji z zatrzymaniem. Jest oficjalna informacja z policji, że nie dotyczyło to protestu, dioz podaje swoją wersję, wygodniejszą dla nich, że zatrzymują ich bo protestują. (Filmu niestety nie nagram, a byłoby o czym, bo właśnie ruszam na urlop) edit: no i zapomniałem o porównywaniu przez prezesa Dioz sytuacji z podpaleniem do Wołynia. #DIOZ #manipulacja #podpalenie

Widzę, że idea FIRE, czyli finansowa niezależność wczesna emerytura, budzi trochę emocji. Pojawia się pytanie w dyskusjach ile sobie odkładać przyjemności na później, a ile poświęcać by jak najszybciej osiągnąć zamierzony cel. Ja też byłem zafiksowany tą ideą ponad 2 dekady temu, moja stopa oszczędności w pierwszym roku pracy wynosiła gdzieś w okolicach 80%, pracowałem na studiach, miałem jeszcze akademik, zniżki studenckie, stypendium naukowe, więc ta wypłata to było coś ponad. Ale Żona czasem wypomni, że chciała na weekend popłynąć do Szwecji, a tu nie bo inwestycje. Potem przyszła firma i słowo "inwestycja" stała się w naszym małżeństwie synonimem wszystkiego co najgorsze. "Czemu nie przyniesiesz parę groszy do domu. - Muszę inwestować" - to były nasze dialogi. Właściwie od 2012 roku było tylko kilka miesięcy, gdy byłem pierwszy na liście płac, a potem zawsze płaciłem ludziom więcej niż sobie. Jeżeli myślicie, że to nienormalne, to porozmawiajcie z małymi przedsiębiorcami - znam tylu co tak robi, że czasem mam wrażenie że to norma. Za lipiec byłem 5ty na liście płac - ale mieliśmy dobry kwartał, więc są dobre premie 🤑, a prezes premię odbiera raz w roku w postaci dywidendy 😆. Urlop rok w rok nad Bałtykiem, gdy to była jeszcze bardzo tania rozrywka 😉, i to tylko w okolicach długiego weekendu sierpniowego. Do 36go roku życia zagraniczne wakacje równały się dwóm wypadom na Słowację i mieszkanie w pokoiku na poddaszu, czyli też bardzo budżetowo. Pierwszy do pracy przychodziłem i ostatni wychodziłem. Żona wielokrotnie mówiła: "nie musisz otwierać i zamykać". I dopiero COVID to zmienił. Okazało się, że nie trzeba 30 dni w roku spędzać w delegacjach, że można Klientów dogadać przez spotkanie video, że nie trzeba wszystkich dostawców audytować przez 2 dni i zaglądać w każdy zakamarek. Usiadłem do książki, na którą mnie namówił Jan Fijor, usunąłem się z firmy na 3 miesiące i okazało się, że wszystko hula, raz lepiej raz gorzej, ale działa. Okazało się, że nie trzeba inwestować 95% wypracowanych środków, można trochę zwolnić. Najlepsze swoje młodzieńcze lata, gdy już zarabiałem pieniądze spędziłem na budowaniu firmy 5 dni w tygodniu po 10h dziennie, w międzyczasie zrobiłem jeszcze doktorat, który zaczynałem pisać między 4 a 5 rano tak to do 6.30. Plus wszystkie niedziele do 12. Moje zwiedzanie świata odbywało się przy okazji odwiedzania fabryk - zjeździłem grubo ponad kilkaset fabryk, naście razy w Azji Południowo Wschodniej, Chiny zjeżdżone od południa do północy. I po tym wszystkim dochodzę do jednego wniosku - warto budować finansową niezależność, ale niekoniecznie trzeba to robić by przejść wcześnie na emeryturę. Warto gdzieś zachować umiar. Dziś mam firmę wartą pewnie trochę ponad 10 baniek, nie tak źle biorąc pod uwagę, że założyłem ją z 16k. Jeszcze jakiś majątek prywatny. Od 2023 roku dywidendy, czyli dochód z kapitału, są w naszym małżeństwie wyższe od dochodów z pracy, więc teoretycznie pozwalałyby na spokojne życie bez spiny i bez pracy. Dywidendy reinwestujemy, ale nie wszystkie, czasem nawet i połowę sobie zostawimy na przyjemności. Moim celem było FIRE w wieku 40 lat, wychodzi że osiągnąłem je w wieku 42 lat. I powiem szczerze - gdybym je osiągnął 3-4 lata później, a pojechałbym do tej Szwecji z Narzeczoną w 2005 r. - to nic by się nie zmieniło, poza tym, że mielibyśmy fajne wspomnienia. Więc nie warto sobie wszystkiego odmawiać, bo trzeba zrobić wczesne FIRE. Z tego Finansowa Niezależność Wczesna Emerytura - zostawcie sobie tylko pierwsze dwa człony. Dążcie do niezależności, ale nie za wszelką cenę i jak najszybciej. Z umiarem. Dziś staram się propagować ideę dziesięciny - odkładajcie dziesiątą część dochodu, regularnie, procent składany zrobi swoje. Lepiej zarabiający, czyli powyżej 1,5 średniej krajowej, może odkładać i 20%. Ale jeśli nie jesteście radiologiem zarabiający ćwierć bańki miesięcznie, to nie ma co zwiększać tej stopy oszczędności przy normalnych zarobkach. Jeżeli czegoś w życiu żałuję, a staram się nie żałować, to tego wyjazdu do Szwecji. I chociaż potem zabrałem Żonę w dziesiątki fajnych miejsc, to już nigdy nie będę w stanie zabrać Jej w naszym najlepszym wieku do Szwecji. Zarabiałem wtedy dobrze jak na warunki polskie, taki wyjazd to było może ok. 1/3 mojej wypłaty. W zamian zabrałem Ją do Słowacji. Nie mówię, że trzeba jeździć po świecie i wydawać pieniądze jak się da - jestem ostatni do tego. Po prostu warto znaleźć swój umiar i równowagę, która będzie dobra dla Was i Waszych najbliższych. #FIRE #finanse #oszczędzanie

Górnictwo w Appalachach potrafiło skurczyć się o 40 tys. miejsc pracy w dwa lata, a górnicy byli zostawieni samymi sobie w regionach o bezrobociu 20% i wyższym bez żadnej przemysłowej alternatywy. Tymczasem górnicy w Polsce mają osłony w postaci odpraw i urlopów górniczych oraz samą emeryturę górniczą, kursy pzzekwalifikujące i gospodarkę, gdzie bezrobocie według BAEL to 3,3%, a brakuje szczególnie pracowników z kompetencjami technicznymi (czyli takimi, jakie mają górnicy). Nawet gdyby dziś wycięto cały sektor węglowy w Polsce z dnia na dzień, to nawet istniejące warunki uniemożliwiłyby powtórkę z tego, co widzieliśmy 30 lat temu. #górnictwo #bezrobocie #rynekpracy

Od miesięcy słyszymy to samo kłamstwo - Donald Tusk niszczy gospodarkę, Polska się zadłuża, przedsiębiorcy uciekają, inwestycji nie ma, a pieniędzy z Unii również nie. Prawica powtarza tę narrację tak długo, aż zaczyna ona brzmieć jak opis rzeczywistości. Tylko że gospodarki nie mierzy się przekazem telewizyjnym. Gospodarkę mierzy się danymi. A te pokazują zupełnie inny obraz. Zacznijmy od punktu startowego. W momencie zmiany władzy, na koniec 2023 roku, dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wynosił 1,69 biliona złotych, czyli 49,7 proc. PKB, a deficyt 5,3 proc. PKB. Nowy rząd przejął państwo z wysokimi wydatkami stałymi, koniecznością finansowania obronności oraz licznymi zobowiązaniami wypychanymi przez PiS poza klasyczny budżet, co wielokrotnie punktowała NIK. Tusk nie dostał więc pustej kasy i państwa bez zobowiązań. Dostał rachunki, które trzeba było dalej płacić. Co zrobiono w tych warunkach? Jednym z najważniejszych kroków było odblokowanie Krajowego Planu Odbudowy. Miliardy euro z Unii Europejskiej zaczęły płynąć na energetykę, kolej, cyfryzację, przedsiębiorstwa i infrastrukturę. Komisja Europejska wskazuje, że wysoki poziom inwestycji finansowanych ze środków UE jest jednym z ważnych czynników napędzających obecny wzrost polskiej gospodarki. I tu pojawia się problem dla opowieści o gospodarczym upadku. W 2025 roku polska gospodarka urosła o 3,6 proc., a prognoza Komisji Europejskiej na 2026 rok przewiduje wzrost o 3,5 proc. Dla całej Unii Europejskiej to zaledwie 1,1 proc. Polska ma więc rosnąć ponad trzy razy szybciej niż unijna średnia. Niemcy około 0,6 proc., Francja 0,8 proc., Włochy 0,5 proc. Nie oznacza to, że „Tusk jest genialny”. Polska ma silne fundamenty budowane przez wiele lat: przedsiębiorców, przemysł, eksport, duży rynek wewnętrzny i korzyści z członkostwa w Unii. Jest to jednak bardzo konkretny argument przeciwko tezie, że obecny rząd doprowadził polską gospodarkę do ruiny. Inwestycje z funduszy europejskich przekładają się na realne zamówienia dla firm budowlanych, producentów, dostawców i sektora usług. Pieniądze nie znikają w Brukseli. Trafiają do polskiej gospodarki. Równolegle kontynuowana jest transformacja energetyczna poprzez rozwój OZE, sieci i magazynów energii. Zreformowany program „Czyste Powietrze” pozwala właścicielom domów na termomodernizację i wymianę źródeł ogrzewania, a przy okazji daje pracę lokalnym wykonawcom. Są też zmiany, które można zobaczyć bez wykresów i raportów. Płaca minimalna wzrosła z 3600 zł brutto w 2023 roku do 4806 zł w 2026 roku. Podniesiono wynagrodzenia nauczycieli, uruchomiono program „Aktywny Rodzic” i zwiększono dostępność opieki nad małymi dziećmi. Dla rodzica może to oznaczać możliwość powrotu do pracy. Dla rodziny – dodatkowy dochód. Dla gospodarki – kolejnego pracownika na rynku pracy. Nie można oczywiście przypisywać obecnej władzy całego gospodarczego dorobku Polski. 800+ nie jest programem Tuska. Rozwój eksportu i inwestycji zagranicznych również nie zaczął się wraz z jego powrotem do władzy. Polska gospodarka rosła także wcześniej. Ale twierdzenie, że obecny rząd niczego nie zrobił, jest równie oderwane od faktów. Odblokowanie KPO, przywrócenie Polsce dostępu do miliardów euro, uruchomienie inwestycji, reformy energetyczne, programy zwiększające aktywność zawodową czy podwyżki wynagrodzeń to konkretne działania tego rządu. I jest jeszcze jeden drobiazg, którego nie da się pokazać jednym wykresem. Mamy sezon wakacyjny. Lotniska są pełne polskich turystów, samoloty również. Polacy lecą do Grecji, Turcji, Hiszpanii, Chorwacji czy Włoch. Wśród nich są także emeryci. Oczywiście, nie oznacza to, że wszystkim żyje się dobrze. Nadal są ludzie, dla których zagraniczne wakacje są poza zasięgiem. Ale trudno jednocześnie opowiadać o powszechnej biedzie i gospodarczym upadku, kiedy tysiące Polaków pakują walizki i lecą na urlop. Można więc zapytać trochę ironicznie: jeżeli Polska rzeczywiście jest w ruinie, to skąd te pełne samoloty? Z biedy tak podróżują? Nie wolno też zamiatać pod dywan realnych problemów. Dług publiczny rośnie szybko. Na koniec 2024 roku dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 2,012 biliona złotych, czyli 55,3 proc. PKB. To poważny problem i rząd musi zostać z niego rozliczony. Tyle że manipulacją jest przedstawianie całego obecnego zadłużenia jako długu stworzonego przez Tuska. Nowy rząd odziedziczył już 1,69 biliona złotych długu, wysoki deficyt i zobowiązania finansowane poza klasycznym budżetem. Później zadłużenie nadal rosło i za ten wzrost obecny rząd również odpowiada. Jedno i drugie jest prawdą. Sytuację dodatkowo komplikuje postawa prezydenta Karola Nawrockiego. Nie jest on neutralnym obserwatorem konfliktu między Pałacem a rządem. Jest politycznym przeciwnikiem obecnej większości i korzysta z prawa weta, blokując część jej inicjatyw. Potem jednak ta sama polityczna strona może przedstawiać brak zmian jako dowód nieudolności rządu. To bardzo wygodny mechanizm: najpierw weto, potem zarzut, że nic się nie zmienia. Do tego dochodzi codzienna produkcja przekazu, w którym Tusk jest odpowiedzialny za wszystko, co złe, a każdy problem gospodarczy staje się kolejnym dowodem rzekomej katastrofy. Tylko że gospodarka nie reaguje na polityczne przepychanki. Reaguje na popyt, inwestycje, zatrudnienie, eksport, koszty finansowania i decyzje przedsiębiorców. A te dane nie pokazują gospodarczej katastrofy. Pokazują kraj, który szybko się rozwija. Finanse publiczne wymagają pilnej dyscypliny. Dług i deficyt są realnym problemem. Czy wszystkie dobre rzeczy, które dzieją się w polskiej gospodarce, są zasługą Tuska? Oczywiście, że nie. Ale z tego również nie wynika, że Polska pod jego rządami gospodarczo upada. Mamy szybki wzrost gospodarczy, mocny rynek pracy, odblokowane pieniądze europejskie, inwestycje, rozwój energetyki, wyższe płace minimalne, podwyżki dla nauczycieli, program „Aktywny Rodzic”, więcej miejsc opieki nad małymi dziećmi i ogromne środki na modernizację kraju. Mamy również rosnący dług i problem z finansami publicznymi. Jedno i drugie jest prawdą. I może właśnie dlatego tak bardzo potrzebna jest dziś zwykła przyzwoitość w rozmowie o gospodarce. Nie trzeba kochać Tuska, żeby zauważyć, że Polska nie upada. I nie trzeba być jego przeciwnikiem, żeby rozliczać go z tego, co robi źle. Resztę naprawdę można zostawić liczbom. One mają tę niewygodną cechę, że nie głosują na żadną partię. Autor: @EwaBrzozowska #InstytutPrawdy #PolskaGospodarka #Inwestycje #Tusk

Młodzieniec z pracy wrócił wczoraj z urlopu. Bułgaria. Siedem dni. Hotel. Basen. Morze. Zdjęcia drinków z parasolkami. Dzisiaj rano siedzi w kuchni i mówi do koleżanki: - Ja już naprawdę nie wiem, jak młody człowiek ma sobie kupić mieszkanie. Przecież ceny kompletnie odjechały. Usłyszałem to z drugiego końca pomieszczenia. Odłożyłem kubek. Są momenty, kiedy człowiek powinien milczeć. I są momenty, kiedy ma obowiązek przekazać młodszemu pokoleniu podstawy edukacji finansowej. Podszedłem. - Michał, a ty przypadkiem nie wróciłeś właśnie z zagranicznych wakacji? - No wróciłem. Skinąłem głową. Wszystko zaczynało się składać. - I teraz mówisz, że nie masz pieniędzy na mieszkanie? Spojrzał na mnie. - Przecież tygodniowe wakacje nie kosztują tyle co mieszkanie. Klasyczny błąd. Patrzenie na cenę. Zamiast na proces. - Michał. Bogactwo to nie przypadek. Bogactwo to suma decyzji. Zapadła cisza. Lubię tę ciszę. To moment, w którym wiedza zaczyna pracować. - Jedna decyzja: wakacje w Bułgarii. Druga decyzja: drink przy basenie. Trzecia: restauracja zamiast gotowania. Wyciągnąłem telefon. - Ile wydałeś? - Trzy tysiące. Zaśmiałem się. Trzy tysiące. Powiedziane tak lekko, jakby chodziło o trzy złote. - No właśnie. Trzy tysiące. - No i? - Gdybyś zamiast tego zainwestował te pieniądze przy średniej stopie zwrotu… - To dalej nie miałbym mieszkania. Zaczynałem rozumieć, dlaczego go nie ma. Brak cierpliwości. Brak myślenia długoterminowego. - Nie chodzi o jedne wakacje, Michał. Chodzi o mentalność. Dzisiaj Bułgaria. Za rok Grecja. Potem może Hiszpania. Człowiek nawet się nie orientuje, kiedy przepala wkład własny na „wspomnienia”. Michał przez chwilę patrzył na mnie. Potem powiedział: - A ty kiedy kupiłeś swoje mieszkanie? Uśmiechnąłem się. Wiedziałem, dokąd zmierza. - W 2012. - I ile kosztowało? - To nie ma znaczenia. - A nie kupili wam go rodzice twojej żony? Cisza. Tym razem trochę inna. Koleżanka przy ekspresie przestała robić kawę. - Pomogli - powiedziałem. - Kupili wam całe mieszkanie. - To jest bardzo uproszczone spojrzenie. - Przecież sam mi mówiłeś, że dostałeś je od teściów na ślub. Westchnąłem. I właśnie dlatego nie lubię rozmawiać o finansach z ludźmi, którzy skupiają się na szczegółach. - Michał, ty cały czas próbujesz znaleźć wymówkę. - Jaką wymówkę? - Zamiast zastanowić się nad własnymi decyzjami, analizujesz strukturę finansowania mojego mieszkania. - Bo dostałeś mieszkanie za darmo. - Nie za darmo. Spojrzał na mnie. - Musiałem się ożenić. Koleżanka przy ekspresie parsknęła śmiechem. Nie wiem dlaczego. Ja mówiłem całkowicie poważnie. Małżeństwo też jest decyzją finansową. Jedną z największych. Niektórzy wybierają partnera, który chce dwa razy w roku lecieć na Bali. Inni wybierają partnerkę, której ojciec ma trzy spółki i siedem mieszkań. Potem jedni mówią o szczęściu. Drudzy o strategii. - Poza tym - kontynuowałem - nawet gdybyśmy dostali to mieszkanie, trzeba było je utrzymać. - Płacisz 820 zł czynszu. - Właśnie. Co miesiąc. - A ja płacę 2800 za wynajem. - I jeszcze jeździsz do Bułgarii. Sam się podłożył. Nie musiałem nawet nic dodawać. Wróciłem do biurka. Ludzie często reagują agresją, kiedy pierwszy raz konfrontują się z prawdą o swoich finansach. Michał dalej uważa, że problemem są ceny mieszkań. Ja uważam, że problemem są decyzje. On wybrał tydzień w Bułgarii. Ja wybrałem córkę człowieka, który miał wolne mieszkanie. #FIRE #finanse #edukacjafinansowa #decisions

Autumn holidays in Poland are gaining popularity, with a record increase in the number of travelers by 43% compared to last year, and Poles are eagerly discovering new destinations such as Hungary, Albania, and Iceland. (translated)

Jesienne urlopy biją rekordy popularności. Polacy pokochali 5 nowych miejsc

🚨 SOR: MAMY JUŻ 4️⃣0️⃣ 0️⃣0️⃣0️⃣ PODPISÓW Warszawa się budzi. Już ponad 40 000 Warszawianek i Warszawiaków podpisało wniosek o referendum w sprawie odwołania władz stolicy. Wielu powątpiewało w powodzenie naszej akcji. Dziś widać już wyraźnie, że jesteśmy dobrze zorganizowani, konsekwentni i zdeterminowani, aby do 28 września zebrać wymagane 130 tys. podpisów - i to z bezpiecznym zapasem. Za tymi 40 tysiącami podpisów stoją przede wszystkim nasi wspaniali wolontariusze. Dziesiątki osób przed albo po pracy, w weekendy i w swoim wolnym czasie wychodzą na ulice miasta i przez wiele godzin zbierają podpisy - całkowicie społecznie. To oni są siłą tej akcji. Chcę im wszystkim za tę pracę, wytrwałość i determinację serdecznie podziękować. 🚨 CO DALEJ? Wystartowaliśmy w samym środku wakacyjnego szczytu urlopowego. Teraz wrzucamy kolejny bieg. W najbliższych tygodniach zobaczycie na ulicach Warszawy jeszcze więcej naszych wolontariuszy w charakterystycznych pomarańczowych kamizelkach i jeszcze więcej stanowisk oznaczonych proporcami z napisem REFERENDUM. Aktualne informacje o miejscach i godzinach zbiórek każdego dnia publikujemy w naszych mediach społecznościowych oraz na https://t.co/hO48p6pPmA 🚨 WYŚLIJ̌ PODPISY POCZTĄ Każdy mieszkaniec Warszawy może również włączyć się do akcji bez wychodzenia z domu Wejdź na https://t.co/3pfy7Fv26Q i pobierz kartę do zbierania podpisów. Wydrukuj. Zbierz podpisy wśród rodziny, sąsiadów i znajomych. Wyślij je do nas pocztą albo przynieś do jednego z naszych punktów. 🚨 ZOSTAŃ WOLONTARIUSZEM Każdego dnia dołączają do nas kolejni wolontariusze. Potrzebujemy wszystkich rąk na pokład - 130 tys. podpisów samo się nie zbierze. Jeżeli chcesz pomóc przy zbiórce podpisów w swojej dzielnicy, wypełnij formularz na https://t.co/sJxmvILqyV 🚨 WESPRZYJ NAS Niezmiennie prosimy o wsparcie finansowe, które przeznaczamy na kolejne pakiety startowe dla wolontariuszy, druk materiałów oraz wyposażenie punktów zbiórek. Do tej pory wsparło nas już 725 osób na łączną kwotę blisko 65 tys. zł. Całą kampanię rozliczymy publicznie. Dołącz do grona darczyńców: https://t.co/Ko21L2bFmf. 🚨 ORGANIZACJE I STOWARZYSZENIA Przez pierwsze 18 dni pokazaliśmy, że Stołeczna Operacja Referendalna jest profesjonalnie przygotowaną i prowadzoną akcją obywatelską. Teraz czas zwiększyć jej skalę. Dlatego kieruję otwarte zaproszenie do organizacji społecznych, grup dzielnicowych, związków zawodowych, stowarzyszeń lokatorskich, środowisk spółdzielczych i wszystkich lokalnych inicjatyw mieszkańców Warszawy: Dołączajcie do naszej akcji. Zbierajcie podpisy wśród swoich członków i sympatyków. Obsadzajcie razem z nami kolejne punkty zbiórek. Stołeczna Operacja Referendalna jest otwarta dla każdego, kto uważa, że Warszawa i jej mieszkańcy zasługują na więcej. 🚨 DO PRZODU, WARSZAWO Razem zmienimy Warszawę. Razem wyrwiemy ją z rąk partyjniaków i lobbystów. Razem uwolnimy pełny potencjał naszego miasta i zbudujemy wielką, piękną i dumną stolicę Polski 🇵🇱✌️ #Referendum #Warszawa #Wolontariusze

Catania Airport in Sicily will remain closed until 2 a.m. on Friday due to the activity of Mount Etna, resulting in the cancellation of nearly 700 flights and complicating travel for about 100,000 people at the height of the holiday season in Italy. (translated)

Sycylia sparaliżowana przez Etnę. Jest nowa decyzja w sprawie lotniska

Cios niesamowity, bo dla wielu osób to miał być pierwszy koncert ateez ever. Przeznaczenie kasy na bilety, dojazdy, noclegi, planowanie urlopu, outfitów, kupienie lightiny, ekscytacja, odliczanie. Po ludzku jest mi cholernie przykro i chcę swój hajs za bilety, bo to jest kpina. #ATEEZ #koncert #muzyka

🚨 Julian Alvarez wybuchł dziś, gdy nie udało mu się spełnić prośby o rozmowę ze swoim trenerem, Diego Simeone, aby poprosić go o pomoc w opuszczeniu Atlético Madryt. Argentyńczyk uważa, że ​​jego trenerowi zabrakło odwagi, by skonfrontować się z problemem i porozmawiać z nim, wiedząc, że zamierza to zrobić, aby spróbować rozwiązać sytuację. Ma też dość Gila Marína, drugiej osoby, która mogłaby mu pomóc w rozwiązaniu sytuacji, ale która, co ciekawe, również była dziś na urlopie i nie mogła z nim rozmawiać. W rezultacie Julián poinformował już osoby, które były dziś z nim obecne, że jego cierpliwość się wyczerpała i że będzie to miało konsekwencje. „Nie liczcie na mnie” – to była jedna z jego najbardziej jednoznacznych wiadomości. Druga brzmiała: zamierza postawić na swoim [przejść do Barçy]. Julian, który twierdzi, że klub obiecał mu transfer latem, kompletnie stracił panowanie nad sobą i za wszelką cenę stara się wymusić transfer do Barçy. [@mundodeportivo] 👀 ⏳ #JulianAlvarez #TransferNews #AtleticoMadrid

rzep 3w

Ale to byłby prezent dla wszelkiej maści Januszy-przedsiębiorców. „Oj Sasza, jaka podwyżka, jaki urlop. Albo zostajesz za darmo po godzinach, albo będziemy musieli się pożegnać i odpoczniesz sobie w okopach.” Co oczywiście też sprawi, że polski pracownik będzie mniej pożądany, bo ukraińskiego będzie można traktować jak niewolnika. Socjalny PiS xD #praca #Polska #socjalne