BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#Własność

A Polish patriot wrote that Count Władysław Zamoyski saved the Tatras for Poland by purchasing the Zakopane estate at auction for 460,002 reichsmarks and 3 cents — one cent more than Józef Goldfinger offered. According to the author, Zamoyski also won an international court case confirming that Morskie Oko belonged to Galicia. The author credited him with building railways, waterworks, and power plants, planting forests, and supporting charitable causes. He also wrote that Zamoyski bequeathed his fortune to Poland, lived modestly, and died with almost nothing. He stated that the count died on October 3, 1924, and urged Poles to learn his story. #Polska #Tatry #patriotyzm (translated)

Magda 6d

So we have three horses. Edzia, Ramzes, and Aramis. They appeared in the presidential residence already during Nawrocki's time and are owned by the KPRP Service Center. But we still don't know one quite basic thing: WHERE DID KPRP GET THESE HORSES? Did it buy them? Received them? Did someone transfer them? If it bought them, for how much and from whom? If it received them, from whom? Because KPRP is a state budget economy institution, whose financial plan is approved by the head of the President's Chancellery, Zbigniew Bogucki. So instead of explaining that the Chancellery didn't buy the horses, maybe just show the document that indicates how the three horses became the property of the state entity. Really simple question. #Konie #KancelariaPrezydenta #COKPRP (translated)

The wife and the father-in-law of the head of the Karkonosze Regional Development Agency applied for aid for flood victims, although according to local officials, during the flood, the property was not theirs and was never flooded. Marshal Paweł Gancarz (PSL) clearly states: "It's an overinterpretation to say that a father-in-law is a family member." Nepotism? What nepotism! Blood sausage is not a cold cut, a father-in-law is not family🙃 (translated)

Szok❗️Dotarliśmy do programu Tuska ➡️ podwyżki i likwidacja programów wsparcia Polaków👇 https://t.co/mMV3SJGNL7 #Polska #Tusk #własność #PL

So look, Mr. Doctor reported 25 hours a month, and after summing up 12 months, it turned out to be 4509 hours. You ask - but how is that possible? I answer! Medical quantum states. 25 hours a month vs actually over 12 hours a day, 365 days a year (4500 hours). That's a 15x allocation! And doctors will be pushing the idea that they are honest, that these are isolated cases and we shouldn't have the right to control the spending of public money... Mr. Chwaścik, a councilor from Wrocław, is becoming a tormentor of Lower Silesian hospitals! He sent more requests to these hospitals than I have sections on the page ;) #medycyna #zdrowie #własnośćpubliczna (translated)

Prezydent Nawrocki NIE WYRAZIŁ ZGODY na odrzucenie sprawozdania rocznego KRRiTV przez sejm. To bardzo ważna decyzja w kontekście wolności mediów! Przypomnijmy po 10.04 p.o. prezydenta Bronisław Komorowski odwołał KRRiTV czym PO przejęła media praktycznie na własność. Brawo! https://t.co/BrcxeQmhLd #WolnośćMediów #Polityka #KRRiTV

Auchan, Metro, Nestlé tracą kontrolę nad swoimi aktywami w Rosji, objętymi przymusowym zarządem. Putin nie szanuje cudzych granic. Skąd pomysł, że uszanuje cudzą własność? To także lekcja dla tych, którzy już szykują powrót do „normalnych interesów” z Kremlem... link: https://t.co/MeD7uTjEuN #Rosja #Putin #Biznes #RU

Podobno istnieją ludzie, którzy są przekonani, że „na wjeździe” można parkować dowolnie, a chodnik magicznie przerywa swój bieg. Niektórzy idą dalej i twierdzą, że zakaz zatrzymywania się „na moim wjeździe” (tak, ten wjazd staje się nagle prywatną własnością) też nie obowiązuje, bo znak dotyczy drogi, a nie wjazdu. Bardzo silne przekonania o autonomii „wjazdu” skutkują takimi właśnie obrazkami. Tymczasem „wjazd” nie jest żadną strefą wyjętą spod prawa. W rozumieniu ustawy jest to zjazd, czyli część drogi publicznej łącząca jezdnię z nieruchomością poza pasem drogowym. To, że jego nawierzchnia i konstrukcja są przystosowane do przejazdu samochodów, nie powoduje, że chodnik w tym miejscu znika. Przeciwnie: przepisy techniczno-budowlane nakazują projektować części drogi przeznaczone dla pieszych z zachowaniem ciągłości tras pieszych. Zjazd przecina więc ciąg pieszy, ale go nie likwiduje i nie tworzy kilku metrów „ziemi niczyjej” do dowolnego parkowania. #parkowanie #przepisy #chodnik

Wyjaśnijmy cztery rosyjskie przekazy hulające w Polsce Część 1 - wszystkie omówię oddzielnie Wymieniam je nie po kolei, bo trzy z nich jechały równolegle, a czwarty dołączył później. Czy mają jakąś hierarchię? Zapewne mają. 1. POLSKA NIE JEST SUWERENNA Ten przekaz, wspierany licznymi narracjami, ma nas zniechęcić do obrony naszego państwa takiego, jakie jest. Pojawiają się kompletnie absurdalne porównania do reżimów totalitarnych, w którym są ciężkie obozy pracy podległe pod Gławnoje Uprawlienie Łagieriami (GUŁAG), w którym działa kompletnie bezkarna policja zabijająca przypadkowych ludzi na ulicy "bo tak", w których wszystkie co do jednego media są państwowe czyli np. że "Republika" żarliwie wspiera Donalda Tuska (a za poprzedniej władzy TVN żarliwie wspierał Jarosława Kaczyńskiego), w której bez dania łapówy nie załatwisz ani zarejestrowania samochodu, ani odnowienia dowodu osobistego, w którym każdemu w dowolnej chwili można odebrać jego własność bez podania przyczyny, kiedy każda najmniejsza demonstracja uliczna jest natychmiast rozbijana, a uczestnicy dostają ciężki oklep po ryjach na miejscu, z kontynuacją na komendach. Bo właśnie tak żyje się w PRAWDZIWYCH reżimów. Ten przekaz jest wspierany też innymi narracjami: wojsko jest do niczego, ma rozpadający się niesprawny sprzęt, żołnierze nic nie robią tylko chlają i ćpają, w ogóle się nie szkolą, nic nie potrafią, awansuje się ludzi nic nie potrafiących, itd. Jednym słowem armia w ruinie albo wojsko z tektury. To samo pisze się o innych instytucjach państwa, i choć oczywiście wiadomo, że nic nie działa idealnie, nie zawsze nawet działa dobrze, ale nasze polskie instytucje funkcjonują przyzwoicie. NIE NAJGORZEJ. Jak chcecie zobaczyć jak wygląda biurokracja, to przeczytajcie "Proces" Franza Kafki. Zaraz wyskoczy tu cała grupa (nie nazwę ich, ale mają swoją nazwę w żargonie ludzi zajmujących się bezpieczeństwem, nie jest miła), którzy rozwiną narracje, że w Polsce to wszystko gówno, oprócz moczu. No nie wszyscy są najostrzejszymi kredkami w piórniku, nie oszukujmy się. Czemu to ma służyć? Ma służyć wyrobieniu przekonania, że nie ma czego bronić. Że wszystko inne będzie lepsze niż POLSKA jaką mamy. Że POLSKI nie warto bronić. Czasem przykłady są subtelne, na przykład to, że Polska i Czechosłowacja zakończyły II wojnę światową w tym samym miejscu, choć Czechosłowacja nie walczyła (w takim razie z kim walczyliśmy w Tobruku ramię w ramię, bo nie pamiętam?), skąd się wzięła dziura w numeracji polskich dywizjonów w UK, od 309 do 315 jest dziura, co to były za dywizjony 310, 311, 312 i 313 (314 nigdy nie sformowano)? Gdyby nie polski opór losy II wojny światowej potoczyłyby się inaczej. Dziś wszyscy mówilibyśmy po niemiecku. Mimo wszystko ZSRR musiał się liczyć ze stanowiskiem Churchilla i Roosvelta (mieli bombę atomową) i choć lawirował tak, by sobie Blok Wschodni podporządkować, to jednak nie zostaliśmy wchłonięci przez ZSRR (jak Litwa, Łotwa i Estonia, w latach 1918-1940 - niepodległe państwa). Dzięki naszym bohaterom i ich poświęceniu możemy się cieszyć tym, co mamy, a mamy wbrew pozorom niemało. Dlatego macie wierzyć, że Polska to tak beznadziejny kraj, że walczyć nie ma o co, instytucje państwa nie działają, więc nie ma co z nimi współpracować i je wspierać, wojsko jest z tektury więc jak dostaniecie kartę mobilizacyjną to olać to, nikt nie chce ginąć za dyktę. Pytacie mnie ile czołgów, żołnierzy i samolotów potrzebujemy do obrony. A k... w ch... Ale nie o to chodzi. Właściwe pytanie brzmi: czy do tych czołgów i samolotów w ogóle ktoś wsiądzie, bo będzie panować powszechne przekonanie, że państwa z kartonu nie ma co bronić. Dla ilustracji komentarz z "X". Świadomy bądź nie, wielu padło już ofiarą tego przekazu, ale niekiedy są to konta z rosyjskich farm trolli. Trudno ocenić, ale leci to mniej więcej tak jak niżej. Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują. https://t.co/pPHnCSlfpS #Polska #Bezpieczeństwo #NarracjeRosyjskie

Senatorowie w Polsce proponują wprowadzenie prawa śniegu, które umożliwi ograniczenie prawa własności gruntów pod stoki narciarskie nawet na 30 lat, mimo sprzeciwu lokalnych właścicieli, co wywołuje protesty górali z Podhala. #prawośniegu #stokinariarskie #Podhale

Stok zbudują nawet wbrew góralom. Senatorowie chcą polskiego "prawa śniegu"

Japonia W wtorek rząd Premier Takaichi opublikował pierwsze ogólne liczenie zagranicznych własności i budynków w historii Japonii. Sekretariat Rządu przeglądał rejestracyjne dokumenty w całym kraju. Znalezione: właściciele, zagraniczni obywatele lub zagraniczne firmy, posiadają #Japonia #zagranicznewłasności #rządTakaichi #JP

Rosja przejmuje aktywa Nestlé i Auchan... Wcześniej zrobiła to m. in. z Danone i Carlsbergiem. To ważna lekcja dla wszystkich, którzy nadal widzą w Rosji „normalny rynek”. Tam własność obowiązuje tylko do chwili, gdy Kreml postanowi ją ukraść... #Rosja #Gospodarka link: https://t.co/uw4ULUp7Js #Rosja #Gospodarka #Aktwa #RU #FR #DK

Zoltán 3w

Drodzy Przyjaciele z Polski! 🇵🇱🇭🇺 ​Słuchajcie, u nas w ciągu ostatnich 48 godzin sprawy nabrały takiego tempa, że aż trudno nadążyć. ​Zacznijmy od najgrubszego kalibru. Koncesja na autostrady? Do kosza. Trzydzieści pięć lat lukratywnego, ustawionego biznesu poszło w niepamięć jednym pociągnięciem pióra, a do tego natychmiast poszło zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu gigantycznej niegospodarności, żeby zamknąć temat jak należy. Dwóch wpływowych oligarchów z dawnego układu już siedzi w areszcie, kontrole majątkowe idą pełną parą, a Prokuratura Generalna w tym samym czasie głośno protestuje przeciwko naciskom politycznym. Nikt tu się nie patyczkuje... ​I na to wszystko nałożyły się kolejne sprawy. Policja wreszcie wszczęła śledztwo w sprawie osławionego offshore’owego procederu obligacji osiedleniowych - słynnego biznesu Antala Rogána - na podstawie zawiadomienia Transparency International. ​Tymczasem w energetyce zrzucono prawdziwą bombę. Minister gospodarki István Kapitány wprost zapowiedział, że do października przyszłego roku możemy definitywnie pożegnać się z rosyjskim gazem, bo alternatywne szlaki są gotowe, a do końca roku zapadnie decyzja o losie Paks II - czy te rosyjskie reaktory w ogóle są nam jeszcze do czegokolwiek potrzebne... Z kolei w przetargu na farmy wiatrowe zagwarantowano lokalnym społecznościom do 25% udziałów we własności instalacji, żeby zyski zostawały u ludzi na dole, a nie tylko w kieszeniach korporacji. ​Jednym ruchem ucięto zależność od Rosji, rozwiązano największy przekręt poprzedniej ekipy i wreszcie ruszyło realne sprzątanie państwa. ​W końcu czuć prawdziwy rozmach, pękają dawne tabu i widać odwagę do podejmowania wielkich decyzji... #magyar2026 #Tisza2026 #Polska #Aktualności #Energii

„Bezpieczeństwo Polski nie jest własnością jednej partii”

Tomasz Terlikowski: Oburzenie to za mało. Polska musi być gotowa na najgorsze
www.rp.pl

„Bezpieczeństwo Polski nie jest własnością jednej partii. Nie jest własnością Donalda Tuska. Nie jest własnością jego kancelarii ani jego zaplecza politycznego. Jest własnością nas wszystkich”

Morawiecki o raporcie CIA. „Bezpieczeństwo Polski nie jest własnością jednej partii”
www.rp.pl

„Bezpieczeństwo Polski nie jest własnością jednej partii”

Ponad pół miliarda złotych kar dla Biedronki i firm transportowych za zmowę na rynku pracy
www.rp.pl

Zamiast politycznych kalkulacji czas na odpowiedzialność za państwo. 🇵🇱 Coś bardzo niepokojącego dzieje się na Wschodzie, a polski rząd najwyraźniej uznał, że społeczeństwo, opozycja i być może nawet część instytucji państwa nie zasługują na wiedzę o skali zagrożenia. Z jakiegoś powodu dyrektor CIA, który niedawno odwiedził Moskwę, przekazał premierowi Polski informacje dotyczące potencjalnych, kryzysowych scenariuszy dla naszego regionu. Jeżeli te informacje rzeczywiście dotyczą możliwej eskalacji rosyjskich działań, to pytanie jest proste: dlaczego Donald Tusk trzyma je wyłącznie dla siebie i swojego najbliższego otoczenia? Bezpieczeństwo Polski nie jest własnością jednej partii. Nie jest własnością Donalda Tuska. Nie jest własnością jego kancelarii ani jego zaplecza politycznego. Jest własnością nas wszystkich. Dlatego brak szerokich konsultacji z opozycją w sytuacji potencjalnego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa jest czymś więcej niż politycznym błędem. Jest przejawem skrajnej nieodpowiedzialności. Wiem, jak powinno to wyglądać. W sierpniu 2020 roku, kiedy na Białorusi wybuchły masowe protesty po sfałszowanych wyborach, sam organizowałem w KPRM spotkania konsultacyjne w sprawach bezpieczeństwa. Bo w sytuacji zagrożenia państwa kończy się partyjna wojna, a zaczyna odpowiedzialność za Polskę. Dzisiaj sytuacja jest znacznie poważniejsza. Tuż za naszą granicą Ukraina od kilku lat broni się przed rosyjską agresją. Rosja zwiększa produkcję uzbrojenia, gromadzi zapasy rakiet i dronów, rozwija zdolności prowadzenia wojny i, kosztem gigantycznych strat własnych, uczy się na polu walki. Kreml nie wygląda dziś na państwo, które szuka drogi wyjścia z wojny. Przeciwnie: wszystko wskazuje na to, że przygotowuje się do jej dalszej eskalacji. Rosja może próbować tej jesieni i zimy uderzyć w ukraińską gospodarkę i system energetyczny na skalę, która będzie miała dramatyczne konsekwencje dla całego regionu. Ale zagrożenie nie kończy się na Ukrainie. Jeżeli Moskwa uzna, że Zachód jest słaby, podzielony i sparaliżowany wewnętrzną walką polityczną, może zacząć testować również państwa NATO. Sabotaż. Cyberataki. Drony. Ataki na infrastrukturę krytyczną. Kolej. Lotniska. Magazyny. Zakłady przemysłu obronnego. Próby zakłócenia transportu i komunikacji. Operacje mające wywołać chaos i strach. To nie jest scenariusz z filmu. To są narzędzia, którymi Rosja już się posługuje. Kreml myśli kategoriami imperialnymi. Nie chodzi mu wyłącznie o Ukrainę. Chodzi o odbudowę rosyjskiej strefy wpływów i pokazanie europejskim społeczeństwom, że opór wobec Moskwy ma swoją cenę. Dlatego najgorszą możliwą odpowiedzią Polski byłaby bierność, samozadowolenie i partyjne zamykanie się w swoim gronie. Donald Tusk nie ma prawa traktować informacji dotyczących bezpieczeństwa Polski jak politycznego aktywa, którym można zarządzać według własnego uznania. Jeżeli rząd wie, że sytuacja może się dramatycznie pogorszyć, powinien natychmiast uruchomić mechanizmy konsultacji z opozycją i przedstawić jej rzeczywistą skalę zagrożenia - oczywiście w zakresie, na jaki pozwala bezpieczeństwo informacji. Gdy nad Polską zbierają się czarne chmury, nie potrzebujemy kolejnej partyjnej wojny. Potrzebujemy państwa. Silnego, przygotowanego i zdolnego do działania. I jeśli rząd tego nie rozumie, to problemem staje się nie tylko Rosja. Problemem staje się również słabość polskiego państwa. #Polska #Bezpieczeństwo #Opozycja

Magda 4w

Zanim PiS rozwalił Trybunał Konstytucyjny, ta instytucja po prostu działała. Sędziowie mieli indywidualne, 9-letnie kadencje, które przechodziły przez kolejne parlamenty, więc w jednym składzie zasiadali ludzie wybrani przez różne większości. Zmieniał się rząd, zmieniał się Sejm, a Trybunału nie wymieniało się razem z nimi. I właśnie o to chodziło. TK nie był własnością partii, która akurat rządziła. Bywali w nim także ludzie z polityczną przeszłością. To nie jest żadna tajemnica. Ale ich obecność nie rozwalała Trybunału, bo problemem nie było to, skąd ktoś przyszedł, tylko czy po wejściu do TK respektował jego rolę i niezależność. Instytucja była silniejsza niż partyjne życiorysy pojedynczych sędziów. Kolejne rządy przegrywały przed nim sprawy. Trybunał potrafił wyrzucić do kosza przepisy uchwalone przez aktualną większość, a władza mogła się wściekać, krytykować wyrok i narzekać na sędziów. Ale wyrok był wyrokiem. PiS zakwestionował samą tę zasadę. Wybrał ludzi na już obsadzone miejsca, prezydent nie odebrał ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów, później przyszło niepublikowanie wyroków i polityczne przejęcie instytucji. Dzisiaj obecna większość rzeczywiście obsadza jednocześnie wiele wakatów. To fakt. Ale nie skraca legalnych kadencji po to, żeby wymienić sędziów na swoich. Nowi sędziowie dostają dziewięć lat i ich kadencje znowu będą przechodziły przez kolejne rządy. Bo cały sens Trybunału polega na tym, żeby żadna władza nie mogła dostać go na własność. PiS właśnie to zrobił. I od tego momentu Trybunał przestał być bezpiecznikiem państwa, a stał się bezpiecznikiem władzy. #TrybunałKonstytucyjny #PiS #niezależnośćSądów

Szturm na Akademię Wymiaru Sprawiedliwości zakończony spektakularną klapą. Wielka mobilizacja. Wielkie słowa. Wielkie oburzenie. A na końcu prezes utknął przy koszach. Nie da się tego lepiej podsumować. Człowiek, który przez lata był przekonany, że państwo ma działać na skinienie Nowogrodzkiej, właśnie odkrył, że do państwowej instytucji nie wchodzi się jak do własnego garażu. Miało być „pokazanie siły”. Wyszło „pokazanie, że nawet kosz na śmieci jest dziś lepiej broniony niż kiedyś Srebrna”.Ej, Jarosławie. To już nie są lata 90., kiedy można było wtargnąć do kilku budynków Skarbu Państwa, powiesić tabliczkę „zajęte” i potem przez dekady opowiadać o tym jak o heroicznym czynie. Dziś ktoś wreszcie mówi: nie, panie prezesie, to nie jest wasz folwark. I to chyba boli najbardziej.PiS przez lata budował system, w którym partyjna decyzja była ważniejsza od drzwi, klamki i regulaminu. Teraz ten system rozbierają kawałek po kawałku, a oni jeżdżą od instytucji do instytucji z kamerą i hasłem „zamach na demokrację”. Schemat zawsze ten sam: Przyjechać. Zrobić hałas. Stanąć przy koszu. Ogłosić, że to państwo jest problemem. Im bardziej próbują pokazać siłę, tym bardziej widać, że siła skończyła się na poziomie „kto pierwszy doścignie kamerę”. Miało być odzyskiwanie wpływów. Wyszła przepychanka przy pojemnikach na odpady. Miała być demonstracja potęgi. Wyszła demonstracja, że nawet ochroniarz z Akademii potrafi powiedzieć „nie dziś, panie prezesie”.Polska nie jest własnością PiS. Państwowe instytucje nie są partyjnymi ogródkami. A czasy, gdy wystarczyło wejść i powiedzieć „to nasze”, skończyły się. Na szczęście. Nawet kosze to już zrozumiały. #Polska #demokracja #PiS

Prezydent RP Karol Nawrocki skierował list do uczestników i organizatorów konferencji z okazji jubileuszu 40-lecia Trybunału Konstytucyjnego, który miałem zaszczyt odczytać. Prezydent bardzo mocno odniósł się do działań wymierzonych w konstytucyjną pozycję Trybunału po 13 grudnia 2023 roku. Wskazał na publiczne dyskredytowanie TK, niepublikowanie jego orzeczeń, podważanie statusu sędziów, pozbawianie Trybunału środków niezbędnych do funkcjonowania oraz próbę pominięcia Prezydenta RP przy składaniu ślubowania przez nowo wybranych sędziów. Pełna treść listu Prezydenta RP Karola Nawrockiego poniżej: „Uczestnicy i Organizatorzy konferencji Prawnonaturalne fundamenty ładu konstytucyjnego zorganizowanej z okazji jubileuszu 40-lecia Trybunału Konstytucyjnego Szanowni Państwo, Trybunał Konstytucyjny obchodzi w tym roku 40-lecie swojej działalności orzeczniczej. Z tej okazji na ręce Pana Prezesa przekazuję sędziom oraz pracownikom Trybunału gratulacje i życzenia. Dziękuję Państwu za odpowiedzialną pracę w służbie Konstytucji, praw i wolności obywateli oraz Rzeczypospolitej. Dzieje Trybunału Konstytucyjnego rozpoczynają się w szczególnym momencie naszej historii. Polska miała własną, bogatą tradycję konstytucyjną, rozwijaną także w niepodległej II Rzeczypospolitej. Komunistyczna władza zerwała jednak z tą tradycją. Narzucona Polsce w 1952 roku stalinowska konstytucja nie służyła ochronie obywateli przed wszechwładzą państwa. Sankcjonowała system, w którym rzeczywista władza należała do partii komunistycznej, a podstawowe prawa i wolności Polaków były łamane. Dopiero głęboki kryzys tego systemu, bunt społeczny Sierpnia ’80 i narodziny Solidarności wymusiły poszukiwanie nowych rozwiązań ustrojowych. W 1982 roku do konstytucji z roku 1952 wprowadzono instytucję Trybunału Konstytucyjnego, a w 1985 roku uchwalono ustawę regulującą jego działanie. Pierwsze orzeczenie zapadło w 1986 roku. Nie oznaczało to jednak rzeczywistego przełomu ustrojowego. Było już po brutalnym zdławieniu Solidarności i po stanie wojennym, a Polska nadal nie była państwem wolnym i suwerennym. Sędziów Trybunału wybierał zdominowany przez komunistyczną Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą Sejm, który zachowywał również kontrolę nad skutkami jego orzeczeń. Rok 1989 otworzył nowy rozdział. Polska odzyskiwała suwerenność i odbudowywała ustrój demokratyczny. Był to czas wielkiej nadziei, ale również ponoszenia wielkich społecznych kosztów. Nie dla wszystkich transformacja oznaczała awans i nowe możliwości. Upadały zakłady pracy, całe miejscowości traciły podstawy rozwoju, setki tysięcy polskich rodzin doświadczały bezrobocia, biedy i niesprawiedliwości. Tym, którzy przez lata ciężko i uczciwie pracowali, często brakowało poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie ludzie z dawnych układów i środowisk wywodzących się z systemu komunistycznego potrafili się odnaleźć w nowych realiach i czerpać z nich korzyści. Obok nich swoją ciężką pracą, przedsiębiorczością i odwagą budowali polską gospodarkę ludzie, którzy nierzadko musieli zmagać się nie tylko z wolnym rynkiem, lecz także ze słabością państwa i niesprawiedliwościami okresu przemian. W takiej Polsce swoją pozycję budował Trybunał Konstytucyjny. Jego orzeczenia nie dotyczyły wyłącznie abstrakcyjnych norm prawnych, ale konkretnych ludzi, ich pracy, własności, emerytur, bezpieczeństwa socjalnego, prawa do sądu i sprawiedliwego traktowania przez państwo. Dlatego dorobku Trybunału z tamtego okresu nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat doktryny prawa. Trzeba go widzieć również na tle doświadczeń milionów Polaków, którzy ponosili ciężar transformacji ustrojowej i gospodarczej. Trybunał Konstytucyjny odegrał ważną rolę w kształtowaniu zasady demokratycznego państwa prawnego i rzeczywistej nadrzędności Konstytucji nad działalnością wszystkich organów władzy publicznej. Uczestniczył w trudnym procesie rozliczeń z reżimem komunistycznym, orzekając w sprawach dotyczących między innymi lustracji, dezubekizacji i dekomunizacji. Chronił konstytucyjne prawa i wolności obywateli. Nadał doniosłe znaczenie skardze konstytucyjnej. Orzekał również w sprawach związanych z integracją Polski z Unią Europejską, suwerennością Rzeczypospolitej oraz sporami kompetencyjnymi między najwyższymi organami państwa. Szanowni Państwo, temat dzisiejszej konferencji dotyka kwestii fundamentalnej: odpowiedzi na pytanie, czy źródłem praw człowieka jest wyłącznie wola ustawodawcy. Polska Konstytucja odpowiada na nie już w swojej preambule, nakazując stosowanie Konstytucji z dbałością o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi. Artykuł 30. stanowi zaś wprost, że przyrodzona i niezbywalna godność człowieka jest źródłem wolności oraz praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona są obowiązkiem władz publicznych. Jest mi szczególnie bliskie takie spojrzenie na prawo, w którym człowiek i jego godność pozostają punktem odniesienia dla państwa. Odnajduję w nim także dziedzictwo personalizmu chrześcijańskiego i nauczania św. Jana Pawła II. Prawo nie może być jedynie sprawnie skonstruowanym zbiorem przepisów. Musi służyć człowiekowi, sprawiedliwości i dobru wspólnemu. Godności i wynikających z niej podstawowych praw nie nadaje człowiekowi państwo. Państwo ma obowiązek je uznawać, szanować i chronić. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie odwoływał się w swoim orzecznictwie do tej zasady. Czynił to w sprawach dotyczących najbardziej podstawowych praw człowieka, w tym prawa do życia, wolności, sądu czy ochrony przed bezprawnym działaniem władzy publicznej. Trafnie wskazywał, że godność, życie i wolność człowieka należą do wartości stanowiących fundament europejskiej cywilizacji i naszego rozumienia humanizmu. Panie i Panowie Sędziowie, Szanowni Zgromadzeni, 40 lat działalności Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na instytucji, której zadaniem jest ochrona nadrzędności Konstytucji. Pokazuje też, jak łatwo autorytet tej instytucji może zostać osłabiony, kiedy prawo ustępuje miejsca bieżącej walce politycznej. Tym większy mój sprzeciw budzą działania wymierzone w konstytucyjną pozycję Trybunału po 13 grudnia 2023 roku. Publiczne dyskredytowanie Trybunału przez przedstawicieli władzy wykonawczej, uchwała Sejmu z 6 marca 2024 roku podważająca status jego sędziów, niepublikowanie jego orzeczeń, uchwalone 13 września 2024 roku ustawy godzące w zasadę nieusuwalności i niezależności sędziów, a następnie uchwała Rady Ministrów z 18 grudnia 2024 roku zmierzająca do wykluczenia możliwości ogłaszania kolejnych rozstrzygnięć Trybunału, to działania, których nie można zaakceptować w demokratycznym państwie prawnym. Nie można również akceptować powstrzymywania się przedstawicieli rządu od udziału w postępowaniach przed Trybunałem, nieobsadzania wakatów sędziowskich ani pozbawiania Trybunału środków niezbędnych do jego funkcjonowania. Szczególnie jaskrawym naruszeniem obowiązującego porządku prawnego była próba złożenia przez nowo wybranych sędziów Trybunału ślubowania w gmachu Sejmu z pominięciem Prezydenta Rzeczypospolitej. Konstytucji i ustaw nie można przestrzegać tylko wtedy, gdy ich przepisy odpowiadają aktualnej większości parlamentarnej. Zasada praworządności albo obowiązuje wszystkich, albo staje się pustym hasłem. Trzeba jednak powiedzieć równie jasno: kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego nie zaczął się wczoraj i nie zostanie rozwiązany przez zastąpienie jednych politycznych wpływów innymi. Odpowiedzialność za autorytet tej instytucji ponoszą wszyscy, którzy przez lata uczestniczyli w podporządkowywaniu jej logice bieżącego sporu politycznego, niezależnie od tego, z której jego strony pochodzili. Polska potrzebuje Trybunału Konstytucyjnego silnego autorytetem prawa, a nie politycznych patronów. Potrzebuje sędziów, których wiedza, doświadczenie, niezależność i nieposzlakowana opinia nie pozostawiają wątpliwości, że w swoim orzekaniu służą Konstytucji i Rzeczypospolitej, a nie partiom politycznym. Nie możemy zaakceptować bezprawia wymierzonego w Trybunał Konstytucyjny. Nie możemy jednak również zgodzić się na sytuację, w której każda kolejna większość parlamentarna traktuje obsadę Trybunału jak następną odsłonę rywalizacji politycznej. Działanie tego mechanizmu trzeba przerwać. Trybunał Konstytucyjny ma być instytucją Rzeczypospolitej, nie jednej partii, jednego środowiska czy jednej większości parlamentarnej. Wierzę, że głęboka reforma konstytucyjna pozwoli odbudować należną Trybunałowi pozycję, jego niezależność i poważanie społeczne. Musimy stworzyć takie rozwiązania, które będą służyć Polsce bez względu na to, kto sprawuje władzę. Szacunek dla Konstytucji, niezawisłość Trybunału i wykonywanie jego orzeczeń powinny łączyć wszystkich, którym leżą na sercu siła, bezpieczeństwo i prestiż Rzeczypospolitej. Dziękuję organizatorom i uczestnikom obchodów jubileuszu 40-lecia Trybunału Konstytucyjnego oraz dzisiejszej konferencji poświęconej fundamentom naszego ładu konstytucyjnego. Życzę Państwu owocnych obrad i dobrej, służącej Polsce debaty. Serdecznie wszystkich Państwa pozdrawiam. Z wyrazami szacunku Karol Nawrocki Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej” #TrybunałKonstytucyjny #Konstytucja #Polska