BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#chodnik

Ulica Gimnastyczna w Warszawie. Prywatna inwestycja, ale robotnicy zajmują bez zezwolenia całą zatokę. Dodatkowo robią sobie nielegalny zjazd na posesję, niszcząc całkowicie chodnik. Wg informacji z urzędu dzielnicy, to jest jeszcze na gwarancji po ostatnim remoncie. Ale skoro nie zgłoszone, to nikt o niczym nie wie, a potem nikt nie uzna gwarancji. Urząd dziękuję za zgłoszenie, a ja parkuję w zatoce 😎 Zobaczymy, co dalej. #Warszawa #budownictwo #prawo

❤️ | Polska ruszyła z pomocą dla 8-miesięcznego Oliwiera, który w tragicznym wypadku na krakowskim Podgórzu stracił oboje rodziców. Internetowa zbiórka na zabezpieczenie przyszłości chłopca, która powstała z inicjatywy Damiana Żurawskiego, błyskawicznie osiągnęła zakładany cel 500 tys. zł, jednak nadal trwa, aby zapewnić dziecku środki na leczenie, edukację i spokojny start w dorosłe życie. Płyną także dobre wiadomości ze szpitala – maluch, który doznał ciężkich obrażeń, powoli wraca do zdrowia. Do tragedii doszło po tym, jak 26-letni kierowca Volkswagena stracił panowanie nad autem i wjechał na chodnik, którym spacerowało młode małżeństwo z dzieckiem. Rodzice Oliwiera zmarli w szpitalu, a podejrzany kierowca został tymczasowo aresztowany. Tragedia poruszyła tysiące osób w całej Polsce, a pod zbiórką pojawiają się liczne słowa wsparcia i solidarności z osieroconym dzieckiem. #PomocDlaOliwiera #Solidarność #ZbiórkaNaLeczenie

These beautiful, happy young people were killed by a road bandit on the sidewalk in Krakow. There is a fundraiser to secure the future of the orphaned Oliwier. Please, help. (translated)

Pan primátor Prahy řekl: "S právem využívat veřejný prostor ale vždy souvisí také odpovědnost a ohleduplnost vůči ostatním. Jízda po chodníku, nerespektování dopravního značení nebo jízda v protisměru nejsou drobnosti..." O kom myslíte, že hovořil? O autech parkujících na #Praha #veřejnýprostor #odpovědnost

26-letni Hubert B. wjechał samochodem w rodzinę idącą chodnikiem. W wypadku zginęło młode małżeństwo, a ich 8-miesięczne dziecko trafiło do szpitala w stanie zagrażającym życiu. https://t.co/FsUQKCNzV8 #wypadek #bezpieczeństwo #tragedia

As a result of a tragic accident in Krakow, where a speeding car hit a family on the sidewalk, expert Łukasz Zboralski pointed out that the culprits are not only the irresponsible behavior of drivers but also car manufacturers and the driver training system, which does not prepare them for responsible driving. (translated)

Tragedia w Krakowie. Ekspert wskazuje winnego poza kierowcą

26-letni Hubert B. usłyszał zarzuty po tragicznym wypadku w Krakowie, w którym zginęło 32-letnie małżeństwo spacerujące z 8-miesięcznym dzieckiem. Volkswagen Golf, którym kierował mężczyzna, zjechał na chodnik i potrącił rodzinę. Niemowlę wciąż przebywa w szpitalu, a jego stan jest stabilny. Według wstępnej opinii biegłego 26-latek jechał z prędkością około 70 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 30 km/h. Mężczyzna nie przyznał się do winy, twierdząc, że stracił panowanie nad autem podczas próby wyprowadzenia go z poślizgu. Hubert B. odpowie za umyślne naruszenie zasad ruchu drogowego i nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu do 8 lat więzienia. Prokuratura złożyła wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. #wypadek #BezpieczeństwoDrogowe #tragedia

Onet.pl 3d

In a tragic accident in Krakow, where a car drove onto the sidewalk and killed young parents, their several-month-old child was taken to the hospital, which sparked a wave of protests from residents demanding improved pedestrian safety in the city. (translated)

Wjechał na chodnik i zabił młodych rodziców. Krakowianie wyjdą na ulice
Onet.pl 3d

In a tragic accident in Krakow, where a speeding driver of a Volkswagen Golf drove into parents with a child on the sidewalk, two young parents were killed, and their 8-month-old child suffered serious injuries; driver Hubert B. was charged with causing a fatal accident but pleaded not guilty, arguing that he lost control of the vehicle due to the uneven road surface. (translated)

Tragiczny wypadek w Krakowie. Kierowca usłyszał zarzut. Są nowe fakty
Onet.pl 3d

The condition of the 8-month-old infant who survived a tragic accident in Krakow has been described as stable, although doctors emphasize that the child is still in serious condition, and the parents died as a result of injuries sustained during the incident in which the driver lost control of the vehicle and hit the family on the sidewalk. (translated)

Informacje o stanie niemowlęcia po tragicznym wypadku w Krakowie
rzep 3d

Zawsze twierdziłem, że gdyby samochody wynaleziono dzisiaj i ktoś próbował je wprowadzić do publicznego użytkowania na obecnych zasadach, to tylko popukano by się w głowę. Kupujesz 2 tonowe pudło, które możesz rozpędzić do 200+ km/h, i jedynym ograniczeniem jest znak na drodze i nadzieja, że się do niego zastosujesz. Wpuszczamy te pędzące kolosy do miast, by śmigały metr od ludzi idących chodnikiem, oddzieleni wyłącznie krawężniczkiem, znowu z nadzieją, że nikomu nie odjebie i będzie przestrzegać przepisów. Mamy podobny problem co amerykanie z bronią palną i strzelaninami w szkołach; ludzie się przyzwyczaili, że „tak było zawsze”, więc próby zmiany tego uważają za zamach na wolność. Przyzwyczajenie sprawia, że przestajemy zauważać, jak niezwykłe i niebezpieczne są zasady, które uznajemy za normalne. Tylko patrząc na to z zewnątrz, widać, jak absurdalna jest to sytuacja i ile tragedii dałoby się uniknąć. #bezpieczeństwo #transport #regulacje

Onet.pl 3d

In a tragic accident in Krakow, the driver of a Volkswagen lost control of the vehicle, driving onto the sidewalk and hitting parents pushing a stroller with a baby, which led to the death of both adults, while the child is fighting for their life in critical condition. (translated)

Tragiczny wypadek w Krakowie. Sprawca usłyszy zarzuty

Firma planuje zrobić nam integrację we wrześniu. Plan jest prosty. Najpierw mamy gdzieś pojechać i ścigać się jakimiś starymi samochodami po torze. Potem hotel. Kolacja. Nocleg. Rano śniadanie i powrót. Kilka dni temu HR wysłał maila organizacyjnego. Czytam. Godzina zbiórki. Adres. Co zabrać. I nagle: „Prosimy zabrać drugą parę butów, najlepiej taką, którą można ubrudzić.” Przeczytałem jeszcze raz. Drugą parę butów. Nie zrozumiałem. Przez chwilę myślałem, że to literówka. Może mieli na myśli: „drugą skarpetę”. To by miało sens. Człowiek ma dwie nogi. Potrzebuje dwóch skarpet. Ale dwie pary butów? Po co? Przecież nie da się nosić dwóch par jednocześnie. Zapytałem kolegę obok: - Ty rozumiesz, o co im chodzi z tymi butami? - No żeby mieć jedne na tor, a drugie później do hotelu. Spojrzałem na niego. - Jakie „drugie”? - No drugą parę. - Masz dwie pary butów? Zaśmiał się. Myślał, że żartuję. Nie żartowałem. - No pewnie. Mam więcej. Zrobiło mi się dziwnie. - Ile? - Nie wiem. Z osiem, może dziesięć. Dziesięć. Par. Czyli dwadzieścia butów. Dla jednego człowieka. Przy dwóch stopach. To jest pięciokrotne przewymiarowanie infrastruktury. Zacząłem pytać innych. Okazało się, że sytuacja jest dużo poważniejsza. Jeden miał buty do biegania. Buty na siłownię. Buty zimowe. Buty „na wyjście”. Jakieś sneakersy. Jakieś mokasyny. I osobne buty do garnituru. Siedem różnych klas aktywów opartych o jedną parę stóp. - A po co ci buty do biegania? – zapytałem. - Do biegania. - A w tych zwykłych się nie da? Popatrzył na mnie jak na wariata. Przez ostatnie sześć lat biegałem na autobus w tych samych butach, w których później siedziałem osiem godzin w biurze. Nigdy nie zgłaszały problemu. Wróciłem do maila. „Druga para do ubrudzenia.” Najbardziej zastanawiało mnie słowo „do ubrudzenia”. Przecież buty właśnie do tego są. Są między człowiekiem a ziemią. Ich podstawową funkcją jest przyjmowanie na siebie konsekwencji kontaktu z chodnikiem. Jeżeli boisz się ubrudzić buty, to znaczy, że kupiłeś złe buty. Albo za drogie. W domu spojrzałem na swoją parę. Czarne. Uniwersalne. Trochę starte z boku. Podeszwa już nie była może geometrycznie idealna, ale nadal oddzielała stopę od asfaltu. Czyli spełniała KPI. Miałem je od kilku lat. Były ze mną w pracy. Na weselach. Na pogrzebie. W górach raz też były, chociaż tego dnia faktycznie miały trochę gorsze wyniki. Ale przetrwały. Nie widziałem powodu, żeby teraz nagle tworzyć dodatkowy magazyn obuwia tylko dlatego, że firma wynajęła nam tor z samochodami. I pomyślałem sobie, jak bardzo konsumpcja weszła ludziom do głowy. Najpierw wmówili im, że potrzebują butów. Potem, że potrzebują różnych butów do różnych czynności. A na końcu stworzyli społeczeństwo, w którym dorosły mężczyzna jedzie na jedną noc do hotelu i zabiera ze sobą zapasowe obuwie. #FIRE #konsumpcja #buty #życie

Onet.pl 1w

In a tragic accident at a non-state gold mine in Zamboya, Central African Republic, at least 100 people died and many were injured due to a landslide caused by the collapse of underground tunnels. (translated)

Tragiczny wypadek w kopalni złota w Afryce. Zginęło co najmniej 100 osób
L

The article describes a dramatic situation where Elisabetta Bonfato discovered two famous paintings by Antonello da Messina that had been left on the sidewalk in front of the Mume Museum after the theft of four other works, while the police officer who took her call had no idea that this was one of the most significant art thefts in recent years. (translated)

Antonello da Messina, la telefonata che avverte del furto: "Ci sono due quadri per strada"

🚨Pijana Ukrainka ugryzła policjanta, poszkodowany funkcjonariusz trafił do szpitala zakaźnego. Policjanci z Zambrowa zostali wezwani do kobiety leżącej pijanej na chodniku. Ratownicy stwierdzili, że nie wymaga szpitala, więc mundurowi chcieli doprowadzić ją do wytrzeźwienia. 39-latka zaczęła krzyczeć, wyzywać funkcjonariuszy i przy zakładaniu kajdanek ugryzła jednego z nich. Policjant trafił na oddział zakaźny. Kobieta usłyszała zarzuty znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej (do 3 lat więzienia). Policja wnioskuje o jej wydalenie z Polski – już została przekazana Straży Granicznej. ℹ️KPP Zambrów #Polska #Policja #Ukraina

Okazuje się, że bohater filmu "Za pozwoleniem służb" naprawdę jeździł po chodniku pod drzwiami komisariatu za pozwoleniem służb i nie poniósł żadnych konsekwencji. Dochodzenie w sprawie celowego najechania zostało już dawno umorzone z powodu braku znamion, a teraz nadeszła informacja o pouczeniu za wykroczenie. Jak zapewne pamiętacie z filmu, kierujący pojazdem za nic miał obowiązujące przepisy, kłócił się nawet z funkcjonariuszami drogówki, ale z drugiej strony mógł liczyć na wsparcie policjantów z Komisariatu Warszawa Ursus, którzy wprost mówili, że przecież on nie jeździ specjalnie po tym chodniku, tylko normalnie sobie dostarcza towar. #film #Warszawa #policja

Ależ mam problem z tym naszym polskim morzem. Mamy przecież przepiękne, wspaniałe plaże. Piasek aksamitny, bielutki, sypki, mało gdzie w Europie jest tak super. Mamy piękną naturę dookoła. Wydmy czy gęsto porośnięte wzgórza i parki narodowe (np. w okolicach Międzyzdrojów) wyglądają bajecznie jak z filmów studia Ghibli. Mamy pieniądze unijne na renowacje. Widać, że promenady, skwerki, chodniki, infrastruktura rowerowa i inne podobne są dofinansowane, a tabliczek unijnych jest niemal tyle, co smażalni ryb. Mamy doskonały porządek. Zdziwiło mnie, ze w Świnoujściu przy morzu jest wręcz… sterylnie czysto. Codziennie służby miejskie sprzątają, zero walających się śmieci czy butelek, zero nieczystości, wygląda to pięknie. A co poza tym? Mamy kompletną cepeliadę. Nikt nie panuje nad tym jak wyglądają oznakowania lokali, jakie są reklamy, jaki jest hałas i chaos, jakie tony chińskiego badziewia się przewala codziennie. Mamy knajpiany valuemaxxing. Tyle, że po stronie właścicieli lokali. Oczywiście, można znaleźć tanie miejsca, ale słowo klucz to „znaleźć”. A tak, to poza cenami drastycznie niewystarczająca liczba niezadowolonych (to nie dziwi) pracowników, stoły klejące, toalety brudne, a towar smażony w najtańszym oleju na najtańszym sprzęcie. Mamy rządy deweloperów. Autentycznie zdębiałem, jak zobaczyłem bloki budowane w Międzyzdrojach DOSŁOWNIE na wydmach. Zaraz przyklejone do parku narodowego. W Świnoujściu absolutny horror architektoniczny, zero ładu i składu, „modernistyczne” straszaki co chwile ranią oczy, a wielkie hotele wyłaniające się zza horyzontu przypominają Ohmu zmierzające ku morzu. Mamy brak tradycji i brandingu. Przez te prawie 40 lat mogliśmy wyrobić tyle tradycji: przede wszystkim kulinarnych i pamiątkowych (bursztyn). Tymczasem nad morzem sprzedaje się przede wszystkim generyczne gówno do jedzenia: czipsy z ziemniaka, dziwne importowane lody, jakieś desery z tiktoka w „lounge cafe” i wspomniany wyżej chiński plastik. — Te wszystkie wady uwypukla dosłownie 12-minutowa podróż autem ze Świnoujścia do Ahlbecku, niemieckiej, przygranicznej miejscowości. Oglądająca zarówno polską, jak i niemiecką stronę po raz pierwszy żona spytała czy wjechaliśmy do Disneylandu (w którym byliśmy miesiąc temu). Idealnie zadbana zieleń. Stare, urocze budownictwo zaopiekowane, jakby powstało wczoraj. Praktycznie brak nowoczesnych horrorków architektonicznych. Nie wciska się świecących lampek i barakowozów w każdą możliwą przestrzeń. W większości jakieś stare knajpy z cenami w żaden sposób nie droższymi niż u nas (różnica w mocy nabywczej…!)… — To nie jest tak, że tam jest idealnie, a u nas wszystko do dupy. Co to to nie. Ale przeokropnie boli, że jest TAK BLISKO. Że tak niewiele brakuje, abyśmy byli dosłownie europejską top-lokalizacją wakacyjną. Nawet „bez pogody”, jak jest 20 stopni, to i tak jest co robić i na zmianę z upalnymi dniami to wypada super. A starczyłoby pokierować się trochę bardziej długofalowym planem, nie na wszystko zezwalać, poszukać partnerów „na poziomie” i ze zrozumieniem prawdziwej siły, dofinansować, wybierać perły. Ot, w Świnoujściu znaleźliśmy piekarnię Zakwas Kontrolowany - z pieczywem lepszym niż sieciowym (nie używam słowa „rzemieślnicza”, bo nie znaczy ono nic), nawet w rozsądnych cenach. Jedno miejsce, schowane na osiedlu. I co? I CODZIENNIE kolejka jeszcze przed otwarciem, czekałem prawie godzinę na chleb, chore. Jakościowe, nieoscamowane rzeczy się bronią, warto byłoby je pompować. Promować. Ściągać. Szukać miejsc starych, jakoś je pooznaczać, zrzeszyć, zachować ten „heritage”. Wydobyć dumę z tych właścicieli niewielkich lokali, którzy od lat działają. Uhonorowani też by się pewnie przyłożyli bardziej. A nie, że idziemy do jednej z knajp zawartych w przewodniku Michelin, to nie dość, że umiejscowiona w nowym, wielkim hotelu, to jeszcze… w sobotnie popołudnie, mimo braku jakichkolwiek oznaczeń, zamknięta, bo ktoś z hajsem urządził sobie w niej kinderbal. W restauracji z przewodnika, w sobotę popołudniu. Tym bardziej, że osoby może w wieku do 40 lat nie zrozumieją, ale to jest potężny, POTĘŻNY plus, że można wsiąść we własne auto lub pociąg i po kilku godzinach jazdy autostradą lub drogą szybkiego ruchu dojechać POD SAMO MORZE (tak, teraz można już pod samo morze z całej Polski). Nie martwimy się, gdzie mamy płyny w walizce. Nie zastanawiamy, czy nie jest 5cm za długa albo 3kg za ciężka. Nie przechodzimy przez bramki bezpieczeństwa ani nie czekamy na wolny slot na lotnisku. Nie zostawiamy depozytu z kredytówki w wypożyczalni aut. Nie szukamy dodatkowego ubezpieczenia. Jest masa drobnych i w gruncie rzeczy upierdliwych czynności, do których przywykliśmy (my, ekhm, młodzi), których tu po prostu nie ma. Wsiadamy, jedziemy, wysiadamy nad morzem i mamy relaks. PIĘKNA sprawa. A potem już spacer po plaży lub nostalgicznie pachnących wydmach z rodzinką lub Edytą Bartosiewicz albo Varius Manx na słuchawach, gdzie naprawdę uderza to inaczej, dużo mocniej. 90sPolskaMaxxing w pełni. I tym wpisem zupełnie nic nie zmienię, bo pewnie buntując się przeciw blokom na plaży „jestem antypostępowy”, ale trudno. Kto się nie boi takiej betonozy, niech obejrzy na Netflixie Pom Poko (Szopy w natarciu) Isao Takahaty i Księżniczkę Mononoke Hayao Miyazakiego. Igranie z naturą to ryzykowna sprawa! No ale cóż, i tak wrócimy. Polskie morze można tylko kochać. #PolskieMorze #Plaże #Turystyka

The article discusses the regulations regarding the maximum speed at which one can ride an electric scooter on the road and sidewalk, emphasizing that the allowed speed is 20 km/h, and pointing out the increasing number of violations, accidents, and the related fines. (translated)

Z jaką prędkością można jechać hulajnogą na jezdni i chodniku? Sypią się mandaty
mickpl 2w

W sprawie rolnika co zaorał 100 metrów asfaltu traktorem najbardziej zaskakuje, że nikt w tej prokuraturze nie zastanawia się jak w ogóle 200 metrow asfaltu, bez chodników, drenaży, pobocza itd., no goły asfalt lany na piach - wyszedł 400 koła. Albo w sumie nie zaskakuje XD #rolnictwo #polska #przemysł