BETA nonprofit public democratic european moderated

Search

#zāles

Premjers A.Kulbergs pats esot apmaksājis sievas izdevumus sava komandējuma laikā Parīzē. Cieņa un respekts. Pretstats JV premjeram Kariņam, kurš ne tikai sievas, bet arī visus meitas izdevumus neapmaksāja. MK noteikumi 969 paredz apmaksāt premjera laulātā izdevumus, ja saskaņā ar ielūgumu vizītē ārvalstīs jāierodas kopā ar laulāto. Pārējiem radiniekiem, arī meitai, valsts izdevumus neapmaksā. Taču Kariņa biroja vadītāja Patmalnieks bija devis uzdevumu Ārlietu ministrijas darbiniecei iegūt sagrozītu rēķinu par Kariņu ģimenes saņemtajiem pakalpojumiem lidostas Rīga VIP zālē, tā lai Kariņam nebūtu jāapmaksā savas meitas VIP zāles pakalpojumi. Vai prokuratūra ir ierosinājusi kriminālprocesu? Nē. Par dienesta viltojumiem un ļaunprātīgu dienesta stāvokļa izmantošanu prokuratūra regulāri ceļ apsūdzības ierindas policistiem, robežsargiem un ierēdņiem. Viens likums viena taisnība? #politika #Latvia #premjers

Veselības ministrija Latvijā uzsākusi pilotprojektu, kurā pacienti, izrakstoties no slimnīcas, varēs saņemt bezmaksas ārsta nozīmētās antibiotikas, tomēr aptiekas šobrīd neizpratnē par projekta izpildi, jo pacienti zāles vēl nav saņēmuši, neskatoties uz to, ka projekts ir sācies un paredz mazināt pacientu finansiālo slogu un uzlabot ārstēšanās procesu. #Antibiotikas #VeselībasMinistrija #PacientuRūpes

Veselības ministrija pilotprojektā PSKUS pacientiem dos bezmaksas antibiotikas; aptiekas neizpratnē par projekta izpildi

Šis pilotprojekts ļaus pacientam nepieciešamās perorāli lietojamās antibiotikas saņemt jau izrakstīšanās brīdī, nevis doties tās meklēt aptiekā. Tas nozīmē, ka ārstēšana netiek aizkavēta, samazinās risks pārtraukt terapiju, un vienlaikus pacientam šīs zāles nebūs jāiegādājas par saviem līdzekļiem. Pilotprojektu sākam ar tabletēs lietojamām antibiotikām, bet, izvērtējot rezultātus, nākotnē varēsim vērtēt iespēju paplašināt to arī uz intravenozi ievadāmiem antibakteriālajiem līdzekļiem.

Stradiņa slimnīcas pacientiem pēc izrakstīšanas bez maksas izsniegs antibiotikas visam ārstēšanas kursam
www.delfi.lv

@waldemar_buda @SYLU_SO Nie no, brakuje jeszcze żeby ten kretyn Duda wyszedł i zaczął nawoływac do pośmiertnego wreczenia Orderu dla księdza Isakowicza-Zaleskiego #Polska #Duda #IsakowiczZaleski

Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 ! W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️ Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE. PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : "Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox #UkraińskieZbrodnie

B

Szanowny Panie Prezydencie @NawrockiKn, Prosimy o pośmiertne nadanie Orderu Orła Białego ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu. https://t.co/CcfGiXbJUa #Polska #Order #Prezydent

Sudkyňa Pamela Záleská na festivale Pohoda diskutovala o zložitých aspektoch slovenskej justície a trestných kauzách, pričom vyjadrila názor, že nie je dôvod na úpravy postavenia spolupracujúcich obvinených, a zdôraznila potrebu zlepšenia systému podpory pre obete domáceho násilia. #slovenskájustícia #trestnéprávo #diskusia

Aktuality.sk na Pohode: Nevidím žiadny dôvod na úpravu spolupracujúcich obvinených, tvrdí sudkyňa Záleská

Inese Supe, žurnāliste un labdarības projektu īstenotāja, pauž izmisumu par situāciju Latvijā, kur aptuveni 7000 pacienti, tostarp onkoloģijas slimnieki, nesaņem nepieciešamos inovatīvos medikamentus valsts apmaksātā ārstēšanā, tādēļ viņiem bieži vien jāmeklē palīdzība labdarības organizācijās, un viņa norāda, ka NVD atteikumi kompensēt zāles var smagi ietekmēt pacientu vēlmi cīnīties par dzīvi. #Vēzis #KompensējamieMedikamenti #NVD

VIDEO. Inese Supe: Raudāju un domāju, kā jūtas NVD darbinieki, rakstot atteikumu palīdzēt

Popierasz postulat Grzegorza Brauna, aby tym samym Orderem Orła Białego, który został odebrany Zełenskiemu, pośmiertnie odznaczyć śp. księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego? 🇵🇱 https://t.co/cG4GqA65rK #Polska #GrzegorzBraun #Odznaczenia

🔴 Grzegorz Braun wezwał Prezydenta Nawrockiego by dokładnie ten sam egzemplarz Orderu Orła Białego, który wrócił z Kijowa do Warszawy, wręczył spadkobiercom śp. księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, nadając mu to odznaczenie pośmiertnie. https://t.co/IiBIadXlyS #Polska #OrderOrłaBiałego #GrzegorzBraun

Grzegorz Braun wzywa Prezydenta Polski, aby dokładnie ten sam egzemplarz Orderu Orła Białego, który wrócił z Kijowa do Warszawy, wręczył spadkobiercom śp. księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, nadając mu to odznaczenie pośmiertnie. 👏🇵🇱 https://t.co/Swb59fYDtP #Polska #OrderOrłaBiałego #IsakowiczZaleski

Cert.lv norādīja, ka nesenie traucējumi e-veselības sistēmā nedrīkst kavēt zāļu izsniegšanu, jo bojāti kabeļi ietekmēja datu apmaiņu starp sistēmu un medicīnas programmām, radot pacientiem grūtības iegūt nepieciešamos medikamentus. #Eveselība #zāles #medikamenti

«Cert.lv»: «E-veselības» vada pārrāvums nedrīkst kavēt zāļu izsniegšanu

Veselības inspekcija brīdina, ka zāļu iegāde no nelegāliem avotiem var radīt nopietnus veselības traucējumus, jo šādās zālēs var nebūt norādītās aktīvās vielas, tās var saturēt bīstamus piemaisījumus vai būt viltotas. #veselība #zāles #tiešsaistesaptiekas

Veselības inspekcija brīdina: Šīs vielas lietošana var izraisīt nopietnus veselības traucējumus

24. jūnijā, 6.59 no rīta, pasaulē nāca mūsu dēls Lūkass. Viņš svēra 196 gramus. Un ir ļoti savādi apzināties, ka viņa nāves diena nāca pirms viņa dzimšanas dienas. Viņš manī nodzīvoja 18 nedēļas un 4 dienas. Mums bija 3 papildus nedēļas, kuru laikā mēs saglabājam ierakstu ar viņa sirdspukstiem, tajā laikā viņš izauga pietiekami liels, lai puncī dzirdētu arī savā tēta un lielās māsas balsi. Pietiekami liels, lai mēs varētu paņemt mājās viņa roku un pēdiņu nospiedumus. Pietiekami liels, lai mēs varētu viņu ievīstīt sedziņā un samīļot. Savādi to teikt, bet pat pietiekami liels, lai varētu pateikt, ka viņam ir mans deguns. Vīrs viņu nokristīja, mēs atvadījāmies un tad, tā vietā, lai vestu viņu mājās, viņš tika aiznests prom. Nākamreiz viņam tuvumā būšu viņa bērēs. Pašas dzemdības bija salīdzinoši vieglas, pat savā ziņā dziedinošas. Mans pēdējais svarīgais darbs kā viņa mammai. Dzemdības ilga apmēram 8 stundas, ar mani bija vīrs. Visādi citādi, ja iznākums būtu savādāks, tās būtu bijušas tieši tādas dzemdības, kādas es ar viņu biju plānojusi, kad par to pāris mēnešus atpakaļ runāju ar savu vecmāti. Ņemot vērā, ka viņš vēl bija tikai pusceļā, vēl pavisam mazs, man nebija nekādu komplikāciju, plīsumu vai pārāk liels asins zaudējums, tāpēc mājās devāmies jau tajā pašā dienā. Lai gan šeit tā ir pieņemta prakse, pēc dzemdībām ātri dodas mājās, taču mums teica, ka vecmāte apraudzīs tuvāko dienu laikā pie mums mājās. Es saprotu, ka tas skan stulbi, bet vakar, jau mājās, es domāju par to, ka nu kā viņš tur slimnīcā tagad, viens.. Vienīgais mierinājums, ka es zinu, ka viņš nav viens, ka es viņu satikšu atkal, bet vienlaikus, tas mani atstāj kaut kur pa vidu- gribot būt te ar meitu un vīru, un tur - ar Lūkasu. Bet mēs zinājām, ka brauksim mājās bez viņa, jau kad zvanīju vecmātei. Domāju, ka skaidrs bija arī vīra vecākiem, jau no tā, zemapziņā visiem nepārprotamā kliedziena, kas nāk no mātes, kura zaudē savu bērnu. Šoreiz uz slimnīcu devāmies ātrās palīdzības mašīnā, es uz to aizgāju zeķēs, vīrs tikai paķēra kurpes un somu, kas jau pāris nedēļas bija sakrāmēta tieši šādam gadījumam. Tagad, esot mājās, ir tik sirreāla sajūta. Meita vēl ir pie draudzenes, mēs gribējām ieviest mājās kārtību, nomainīt gultas veļu, piepildīt ledusskapi, lai viņa var atgriezties normālos apstākļos. Nu cik nu. Es te nebiju bijusi 3 nedēļas, vīrs tikai ik pāris, ātri ieskriet pēc kādām mantām, pabarot un sabužināt kaķus (vīra tēvs kategoriski neļāva mums viņus ņemt pie viņiem, bet meita ir tā sailgojusies, ka satikt kaķus jau vien būs priecīgs notikums). Dārzs ir aizaudzis. Trīs nedēļas nepļauta zāle, salikt atpakaļ visus tehniskos pričendāļus - tas šodien ir vīra darāmo darbu sarakstā. Ironiski, ka dienā, kad zaudējām Lūkasu, man pienāca paziņojums par uzsāktu administratīvo lietu, jo ar visu šo nebiju saorganizējusi zāles pļaušanu arī mūsu īpašumā Latvijā. Atbilde uz saņemto paziņojumu bija pēdējais, ko izdarīju pirms aizgāju uz tualeti un, tad jau... Tas, protams, ir nesaistīti, bet vienkārši tā dzīves vienmuļība un haotiskums vienlaikus - nenopļauta zāle, traģēdija, atkal nenopļauta zāle. Meitai šodien zīmēšanas nodarbība, kaut kad jāsazinās ar apbedīšanas biroju, mazgājas veļa... Es vakar raudāju (ar vīru sarunājām, ka līdz Lūkass piedzims, mēs turamies, jo man bija bail, ka es citādi neizturēšu), raudot, prasīju vīram - kā mēs vispār spēsim turpināt vienkārši dzīvot, uz ko viņš atbildēja "we'll find out". Un tieši tāpēc es viņu tik ļoti mīlu, viņa spēku, pārliecību, ticību mums. Man vajag visus pasaules vārdus un tāpat nespēju izrunāt, izsāpēt, līdz galam izteikt. Bet viņa "we'll find out" ir iemesls kāpēc es daru lielas un gandrīz absurdi sadzīviskas lietas dienu pēc tam, kad apskāvu savu dēlu pirmo un pēdējo reizi. #Dzimšana #Zaudējums #MātesMīlestība

Order Zelenskiemu odebrany. Teraz trzeba go nadać temu, komu się najbardziej należy - księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu. @prezydentpl @NawrockiKn https://t.co/d7xsa9GB5P #Zelensky #Polska #Isakowicz

Delfi Jun 12

Inese Erdmane savā rakstā uzsver, ka iegāde recepšu medikamentu internetā ir bīstama prakse, jo liela daļa šo zāļu ir nelegālas, un veselībpratības trūkums sabiedrībā liek cilvēkiem riskēt ar savu veselību, tāpēc vienīgā drošā vieta, kur iegādāties zāles, ir licencētas aptiekas un ārstniecības iestādes. #VeselībasDrošība #NelegālasZāles #Veselībpratība

Inese Erdmane: Internets nav aptieka jeb kādēļ neuzķerties uz recepšu medikamentu reklāmām

Eiropas Savienības zāļu aģentūra brīdina par bīstamu sintētisko opioīdu pieaugumu viltotajās zālēs Baltijā, kas var radīt nopietnus veselības riskus un veicina rekordlielu ar narkotikām saistītu nāves gadījumu skaitu. #Narkotikas #NelegālasZāles #SintētiskieOpioīdi

ES zāļu aģentūra brīdina: Baltijā viltotās zālēs atrasti bīstami sintētiskie opioīdi

Poseł Matecki żenująco bredzi wywija kota do góry ogonem. Byłem w komitecie honorowym budowy pomnika, zaprzyjaźniłem się z Andrzejem Pityńskim, więc znam szczegóły. Wasze miasta odmawiały postawienia tego pomnika (vide Stalowa Wola) a rząd Morwieckiego zwalczał nas wszelkimi metodami. Nie daliście złamanego grosza na postawienie pomnika. A wasi propagandyści obszczekiwali nas od "ruskich onuc" i wrzeszczeli "Wołyń nie teraz". Nikogo z was nie było na odsłonięciu. Wasz prezydent impertynencko odtrącał ś.p. księdza Tadeusza Iskowicza Zaleskiego. Daliście order Zelenskiemu. Milcz waść wstydu sobie oszczędź! #Polska #Pomnik #Polityka

Kasjopea Jun 2

Lekcja Specjalna czyli najbardziej WSTRZĄSAJĄCA relacja z Rzezi Wołyńskiej ❗️❗️❗️ Fragmenty Reportażu który został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe ⬇️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. Źródło : "Kainowa zbrodnia" o reportaż Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Nie wszystkie opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...przypomniałam bo są zbyt DRASTYCZNE. Zróbcie takie RT, żeby cała Polska się dowiedziała. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #UkraińskieZbrodnie https://t.co/uYX0ELCMFj #Ludobójstwo #Historia #Pamięć

ASV biotehnoloģiju jaunuzņēmums Bexorg ir izstrādājis BrainEx platformu, kas ļauj uzturēt cilvēka smadzeņu aktivitāti tikai dažas stundas pēc nāves, lai pētītu jaunu zāļu ietekmi uz reālām šūnām, un šī tehnoloģija jau ir izmantota, lai efektīvi testētu zāles, piemēram, Parkinsona slimības ārstēšanai. #Biotehnoloģijas #AlcheimeraSlimība #ParkinsonaSlimība

Zinātnieki atdzīvina cilvēka smadzenes pēc nāves