Czytam tak sobie komentarze do wpisu o sklepach otwartych w Holandii w niedzielę i powtarza się fraza, która oczywiście pojawia się wielokrotnie w różnych kontekstach: "Oj tam, można kupić w sobotę i nie ma problemu". Ludzie, którzy to piszą przy tej okazji piszą podobnie także przy innych okazjach, gdy wprowadzane są inne zakazy czy nakazy. Ileż razy czytałem to samo np. w odniesieniu do absurdalnych reguł śmieciowych czy kaucji na butelki: "Wystarczy zabrać ze sobą do sklepu. Jaki problem?". Ci, którzy powtarzają frazę "jaki to problem?" prawdopodobnie nie rozumieją głębszego znaczenia swoich słów. Nie rozumieją, że ich postawa jest fatalna, bo daje władzy przyzwolenie na wyrabianie największych głupot. Człowiek bowiem zawsze jakoś sobie poradzi i jakoś się przyzwyczai. Tyle że każda taka regulacja powoduje, że w jakiejś sprawie jest mniej wygodnie, bardziej uciążliwie, znika jakiś kolejny aspekt naszej wolności. A że się da? Jasne. Ludzie przeżyli absurdy Peerelu, a nawet przeżywali gułagi. Więc tak, da się. Tylko nie o to chodzi. #wolność #regulacje #społeczeństwo
Pani doktor Szlosowska zablokowała mnie nim zdążyłam spytać, jakaż to suma byłaby godna jej podwójnej specjalizacji i 25 lat stażu, skoro ponad 40 tysięcy to "kpina". Nie zamieniłyśmy słowa, natomiast przywołałam dziś w programie ten wpis jako katalogowy wręcz przykład oderwania od realiów. Ciekawi mnie też, w którym momencie człowiek zaczyna tak lewitować. Na szczęście większość lekarzy - śmiem twierdzić, a znam ich jednak paru - rozumie, czym jest zawód zaufania publicznego. #zdrowie #lekarze #pieniądze
Chciałam już odpocząć...ale niestety ⬇️ Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Gdybym kiedyś zamilkła...to znaczy, że przestałam oddychać z przepracowania. APOKALIPSA wsi Sochy 1 VI 1943 r. ❗️❗️❗️ "Mamo, pomyśl, nie miałaś najgorzej. Tylko zabijanie i podpalanie. Żadnego znęcania, pastwienia się, maltretowania, nikt nawet kobiet nie gwałcił. Szli i tylko zabijali, po kolei. I to byle jak zabijali : raz trafił, raz nie, czasem poprawiać trzeba było. Strzelali, czyli dobrze, bo jak mówią, śmierć od kuli jest tą lepszą śmiercią. Niejeden człowiek by marzył od strzału umrzeć... Pomyśl, mamo, twój tata tylko chwilę się męczył, a twoja mama w ogóle, moment – i jej nie było. Nawet nie widzieli, jak spłonął wasz nowy dom. Nawet się nie dowiedzieli, że cała wieś została spalona i zginęli prawie wszyscy. Mieli szczęście." "Pod piecem stałam i słuchałam, kiedy krewni z Ruszowa, ci, co przed Ukraińcami pouciekali do nas, do Soch, opowiadali. Pokotem na podłodze spali, bo nasz dom nie był duży, ale zanim posnęli, mówili historie tak straszne, że ja tam pod piecem lodowaciałam. Wszyscy jak w transie byli, jak porażeni, nikt już nie widział, że się dzieci pałętają, że wszystko słyszą. Że się im niechcący wnętrzności piekła pokazuje. Przy piecu stałam i myślałam tylko jedno: żeby mnie ten piec schował, żeby mnie ten piec schował, bo ja już tego nie wytrzymam. Znikały mi sprzed oczu postacie przy stole wokół lampy naftowej pochylone, a te w mroczniejszych kątach izby, których płomyk nie objaśniał, te jeszcze szybciej znikały. I zamiast cieni na ścianach pokazywały się studnie pełne utopionych dzieci, głowy siekierą odrąbane, ręce odpiłowane, oczy wyłupane, piersi odcięte, i te głosy słyszałam straszne : „wychodyty, lackije mordy” i „rizaty, rizaty”. Kiedy potem wojna do Soch przyszła, to była tragedia, ale tych Ukraińców bałam się tak, że i dziś, stara kobieta, uciekłabym przed nimi choćby do pieca.". "Niemcy w Sochach chcieli tylko pozabijać i spalić, ale jacyś mało dokładni byli ci Niemcy, że się nie przykładali, tak jak w innych razach. Niejednokrotnie kogoś ranili, a gdy chcieli dobić, to też nie wychodziło, i zostawiali człowieka na powolne konanie w mękach albo spalenie żywcem. Zdruzgotana szczęka albo wypłynięte oko, a życie wciąż żywe. Tymczasem oni szli sobie dalej i strzelali dalej, szczególnie zawzięci nie byli, robili swoją robotę, zabijali zwyczajnie, tak jak krowa je trawę. Im więcej o tym myślę, tym mocniej się utwierdzam w przekonaniu, że jest lepsze i gorsze zło, a nasza rodzina miała szczęście dostać się pod koło lepszego złego losu. Ci żołnierze szli i robili, co do nich należało. To co mieli w rozkazach wujka Globocnika i oberwujka Himmlera. Byli nawet jakby znudzeni, co chwilę jakaś wioska do spalenia i wymordowania. Wywłoczka, niedaleka, mniejsza wieś, tam jednak było więcej roboty, bo trzeba było mieszkańców posegregować i zdecydować, kto się do czego nadaje, kogo odstrzelić, a kogo pognać do Zwierzyńca, do obozu. Zabijanie i palenie to podstawy, reszta wymagała już działań decyzyjnych. Tak więc łamanie tylko jednego przykazania, akurat piątego, to była prosta sprawa, sprowadzała się do żołnierskiej solidarności w zabijaniu i żmudnego chodzenia od domu do domu, strzelania i dobijania oraz podpalania. Sochy to była więc praca u podstaw – czyli łatwizna wojenna. A skoro jeszcze w planie były samoloty, to połowa roboty robiła się sama ! Zastanawiam się, jakiż to fantasta Zagłady wymyślił dziewięć nurkujących sztukasów na te kilkadziesiąt chałup ? Na tę dolinkę wąziutką ? Jakiż rozrzutny projektant „ekspedycji karnej” ?" #NiemieckieZbrodnie #UkraińskieZbrodnie Źródło : Anna Janko - "Mała Zagłada". https://t.co/uYX0ELDkuR #historiastruggles #warcrimes #PolandHistory
Minister Szeptycki jest tak znany z zatroskania losami mniejszości, że o dyskryminacji Polaków na współczesnej Ukrainie nikt słowa od niego nigdy nie usłyszał. Przy czym - jako człowiek mocno zaangażowany w relacje PL-UKR - ze skali problemu zdaje sobie pewno sprawę lepiej, niż jakikolwiek inny członek rządu. Minister ma jednak klarowne poczucie lojalności i jasno określoną misję. On tu jest od tłumaczenia ukraińskiego stanowiska Polakom oraz od zadbania o interesy Ukrainy w Polsce. A nie odwrotnie. #Polska #Ukraina #Dyskryminacja
DZIURAWY JAK SITO SYSTEM OPIEKI ZDROWOTNEJ Nie ma na badania, ale jest na to, żeby zapłacić komuś za to, że go tam nie ma. Aberracja jakaś. Normalnie, aberracja jakaś. No gdzie my żyjemy. Słuchajcie, pani minister Grenda, która wzięła pieniądze, i to całkiem ładne pieniądze, za zakaz konkurencji. Bo pracowała na państwowym, To był szpital. No i co? Żeby nie pracowała w innym państwowym? Czyli ja zapłaciłem za to ze swojej składki, żeby ona z jednego państwowego do innego państwowego nie poszła? To jest normalne? Słuchajcie, to jest normalne? Jak jakieś są lewe, dziwne rzeczy w szpitalach i przychodzi NFZ i każe płacić, to płacimy ze swoich. Ty płacisz składkę zdrowotną, żeby te szpitale zapłaciły karę za to co one tam nacwaniły. Czy tam dyrektorzy. To z twojej kasy idzie. To z twojej kasy idzie kara za jakiś tam innych cwaniaków. Z twoich pieniędzy. Ty myślisz, że ty głupi płacisz na zdrowie swoje składkę zdrowotną. Wylecz się z tego, że twoje składka zdrowotna na zdrowie idzie. Wylecz się z tego człowieku. Sam byłem zwolennikiem podwyższenia składki. Na co? Na to, żeby tam nie było lekarza? Żeby wziął pieniądze za to? Na to mam płacić składkę? 70h pracy, której nie ma? Która jest bajką? #PunktWidzeniaJankowskiego @PolsatNewsPL #OchronaZdrowia #SystemZdrowia #Polska
Książka Krzysztofa Potaczały Człowiek i wilk. Historia splamiona krwią odsłania brutalne kulisy prawie dwudziestoletniej eksterminacji wilków w Polsce, zapoczątkowanej przez rząd PRL w 1955 roku, gdzie strach, propaganda i chciwość doprowadziły do dramatycznych konsekwencji dla naturalnego środowiska. #CzłowiekIWilk #AkcjaWilcza #OchronaPrzyrody
Jeśli nie ma na człowieka haków trzeba go pozbawić szacunku. Instrukcja KGB przewidywała wtedy: "bije żonę", "alkoholik" etc. PiS - owcy czerpią z tego pełnymi garściami: "Gadowski - alkoholik". Kto z pisowców widział mnie pijanego? Bo ja w takim stanie widziałem wielu z nich. Wcześniej tym samym posługiwała się np. Ludmiła Kozlovska. #Polska #Polityka #RzekomoPrawda
The former head of the ABW, Colonel Krzysztof Wacławek, whom former Prime Minister Morawiecki accused of unlawfully blocking the @NCZAS1 website, is, as the press writes, a man of Mariusz Kamiński. The question arises: on whose commission was he acting? Let's hope the courts will clarify this. Another question arises. (translated)
Morawiecki - człowiek, który sprowadził Ukraińców do Polski, który wpędził nas w reżim sanitarny.... z wielką radością atakuje mnie gdy wynalazł pomyłkę. Popełniłem ich w życiu dziennikarskim i publicznym wiele (np kiedyś popierałem PiS) ale zawsze miałem odwagę stać po stronie Polski i Prawdy w odróżenieniu od takich postaci jak pan Morawiecki! #Polska #WielkaPolska #Prawda
The wife of the deputy minister of climate, Mikołaj Dorożała, finds employment in the Ministry of Culture, managed by his party colleague. The person who destroys Polish State Forests with his decisions every day ensures that his closest ones are provided with state jobs. This is blatant. (translated)
Nie to co ze wszech miar uczciwy i nigdy nie manipulujący pan Morawiecki. Kryształ, nie człowiek. #Morawiecki #Polska #politika
Witam wszystkich Polaków 🇵🇱 ! W 83 rocznicę GENOCIDUM ATROX, rozpoczynamy lekcje. Proszę o godne zachowanie, i bardzo intensywną pomoc w dzisiejszych zajęciach. Zróbcie takie RT, żeby przeczytała cała Polska i wszyscy na Ukrainie ❗️ Niektóre opisy Ludobójstwa ze szczególnym OKRUCIEŃSTWEM, którego dopuścili się Ukraińcy na Polakach...pominę bo są zbyt DRASTYCZNE. PRZYPOMINAM również, że pani od historii nie zajmuje się internetową zabawą, tylko wykonuje CIĘŻKĄ Pracę dla wszystkich Polaków i naszych przodków. Dlatego proszę o tym pamiętać, przechodząc koło szkolnej kawiarki https://t.co/uYX0ELCMFj Урок № 1 : Пане Зеленський @ZelenskyyUa, пане Буданов @Kyrylo_Budanov ❗️❗️❗️ Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #Wołyń1943 #GenocidumAtrox Źródło : "Kainowa zbrodnia" - fragmenty reportażu Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. Na zdjęciu Śp. Rodzina Jaremowiczów - Zeżawa, powiat Zaleszczyki, województwo Stanisławów. Wszyscy zostali zamordowani 11 XI 1943 r. #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox #UkraińskieZbrodnie
@kosik_md Kuba, policzyłem jak normalnemu człowiekowi - po 8 godzin dziennie, praca pon. - piątek. Wyjaśnisz dlaczego dermatolog nie może na etacie pracować tak jak inni? #praca #dermatologia #zdrowie
Nie to co ze wszech miar uczciwy i nigdy nie kanipulujący pan Morawiecki. Kryształ, nie człowiek. #Morawiecki #Polska #polityka
Popełniłem błąd i przypisałem oświadczenie MSZ z czasow Tuska jeszcze rządowi Morawieckiego, za co mogę jedynie przeprosić. Jednak nawet fakt popełnienia takiego błędu pokazuje jak podobna retorykę i działania stosowały PiS i PO w sprawie naszej walki o pamięć o Wołyniu i sam pomnik, który ostatecznie został wygnany - przez pisowskich czynwników - do Domostawy. Jako człowiek, kóry dał słowo Andrzejowi Pityńskiemu, że ten pomnik w Polsce stanie znam wszystkie jego perypetie...przede wszystkim powodowne przez władze PiS różnych szczebli. Tym bardziej niesmaczne i kłamliwe wydaje mi się dzisiejsze "nawrócenie" PiS w tej sprawie. To raczej niweczy zaufanie do tej manipultorskiej formacji, która teraz chce się politycznie wygrzewać w cieniu Wołyńskiej Tragedii. Ta moja - dziennikarsko bolesna - pomyłka jest więc pardoksalnie znakiem czasu #Wołyń #Polityka #Pamięć
Karol Nawrocki zrównał UPA i Banderę z Hitlerem i Stalinem. I bardzo dobrze. „Mówienie, że UPA walczyła też z moskalami przywołuje inne wyzwanie logiczne: Czy Europa i świat są gotowi powiedzieć, że Hitler był dobrym przywódcą i człowiekiem bo walczył ze złym Stalinem? Albo Stalin, czy był dobrym przywódcą bo walczył z Hitlerem?” #historie #UPA #Banderová
W normalnym kraju, ten człowiek wyleciałby chwilę po swoim dzisiejszym obrzydliwym, antypolskim wystąpieniu z ambasady, ale że Kierownik Łukaszewicz jest kolegą Sikorskiego, to nie wyleci. Nigdy, przenigdy Prezydent Nawrocki nie powinien nominować go na ambasadora! Do dymisji! https://t.co/5uRsjhIWBP #Polska #polityka #dymisja