Drogi pamiętniczku, Może mi być trochę trudniej pisać, bo Andrzejowi odblokowali już konto i nie chce mi dawać telefonu tak często. No a dzisiaj Andrzej mnie nie zabrał z sobą, chociaż obiecał i nie dotarłem do pracy. A jak Ci już mówiłem, jestem teraz manegarem i powinienem wszystkiego pilnować, bo coś popsują i będzie. No ale to nie moja wina, bo on mnie znowu wziął podstępem. Dał mi żwacza i jak zacząłem go obrabiać, to sobie pojechał, a ja się zorientowałem jakieś dużo minut potem. No ale dzisiaj była ciocia Luba, którą dopiero poznałem, ale wszyscy w domu ją znają i kochają, bo ona kocha zwierzęta. I mówiła do mnie po ukraińsku i było fajnie. No i trochę jak Andrzeja nie było, to pospałem, a potem przyjechał i poszliśmy znowu do lasu i robiłem różne testy. No ale to już wiesz. Nie wiesz za to, że ja dzisiaj jadłem pierwszy raz w życiu takie coś, co się nazywa szprageti czy jakoś tak. Nawet było dobre, ale dostałem tylko na spróbowanie. W zasadzie to wymusiłem to szprageti, bo zacząłem obgryzać nogę od krzesła i od razu dostałem. Babcia miała cały dzień zamknięty pokój, bo pewnie się zastanawiałeś, co w tym temacie. No i jak pokój był zamknięty, to musiałem zrobić wszystko na spacerach i w ogrodzie. A jak jesteśmy przy ogrodzie, to dzisiaj wykopałem kilka dziur i to w odstępach, że jak zaczynam kopać, a Andrzej do mnie biegnie, to jak już dobiega, to ja już jestem w kolejnej i on po chwili nie nadąża i się z niego śmiejemy. Aha, ważę już 12,5 kg. I jestem taki duży, że widzę, co jest na wyspie, a jak coś jest z szybką, to mogę powiedzieć bez widzenia, tylko na węch. No i to chyba nie wszystko. Jutro do pracy i teraz jeszcze przetrwać noc, bo on może chcieć mnie znowu budzić w nocy… P.S. Jakoś jestem strasznie zmęczony. Może to z głodu? Dobranoc Twój Marko ❤️ #pamiętnik #życie #zwierzęta